Słowacja wyśle około stu żołnierzy oraz sprzęt na misję NATO, w celu wzmocnienia obrony przeciwlotniczej i zdolności rozpoznawczych wschodniego skrzydła Sojuszu - zdecydował w czwartek parlament w Bratysławie. Słowaccy żołnierze będą działać głównie w Polsce i Rumunii.


Operację o nazwie „Eastern Sentry” (Wschodnia Straż) NATO rozpoczęło we wrześniu ubiegłego roku. Słowacki minister obrony Robert Kaliniak zapowiedział, że żołnierze zabiorą ze sobą najnowsze radary 3D.
- W ostatnim czasie sąsiednie kraje miały do czynienia z wieloma incydentami spowodowanymi przez zbłąkane drony obu walczących stron, na wschód od naszej granicy – powiedział w parlamencie Kaliniak. Udział Słowacji w misji nie jest ograniczony czasowo.
W debacie zabrzmiały głosy posłów opozycji, którzy krytykowali rząd, że we wniosku o wysłanie żołnierzy nie wskazano Rosji, jako zagrożenia dla Słowacji.
- My, na Słowacji nie jesteśmy w stanie wskazać agresora. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że to Rosjanie wywołali wojnę, której nie chcą zakończyć. Gdyby nie rosyjska agresja wobec Ukrainy, nie wysyłalibyśmy żołnierzy do Polski i Rumunii, głównie w celu przeciwdziałania zagrożeniom ze strony dronów - mówił podczas debaty poseł opozycyjnego ugrupowania Wolność i Solidarność SaS, Juraj Krupa.

Za wysłaniem żołnierzy głosowała większość obecnych na sali posłów. Projekt poparła opozycja, a najmniejsza z partii rządzących, Słowacka Partia Narodowa SNS, sprzeciwiła się misji na wschodniej flance.
Piotr Górecki (PAP)
ptg/ piu/



























































