Ponad 2-proc. spadki zanotowały we wtorek główne indeksy warszawskiej giełdy. Nastroje na dużych podmiotach psuł m.in. słaby start sesji na Wall Street, jeszcze mocniejsze spadki notowały jednak podmioty mniejsze, w tym szczególnie tzw. spółki koronawirusowe.


Wtorkowe notowania WIG20 rozpoczął od zieleni, jednak z każdą kolejną godziną polskie blue chipy wyglądały coraz słabiej. Nadzieje na udaną sesję pogrzebało otwarcie handlu w USA, gdzie inwestorzy obserwowali kolejny dzień wyprzedaży rozgrzanych akcji "big techów". Nasdaq momentami spadał o blisko 4 proc., Tesla zaś nawet o 20 proc.
Choć amerykańskie problemy odbiły się na europejskich rynkach, to warto jednak nadmienić, że polska giełda odczuła je zdecydowanie mocniej, niż inne rynki kontynentu. Podczas gdy spadki na DAX, CAC, IBEX, czy FTSE MIB nie przekraczały 2 proc., WIG20 stracił aż 2,2 proc. Jeszcze gorzej wypadł WIG, który dzień zakończył 2,5 proc. pod kreską. Wszystko za sprawą tego, że im dalej "w las" tym było gorzej. mWIG40 stracił dziś 2,9 proc., a sWIG80 aż 3,8 proc. Kolejny mini-krach przeżył NewConnect, gdzie NCIndex spadł dziś aż o 7 proc.
Na pierwszy rzut oka nie trudno powiązać słabości małych spółek polskich z Nasdaq. Obie hossy miały podobne źródła, napędzane przez spółki z "nowych branż", jednak w nieco innej skali. Warto jednak zauważyć, że Nasdaq trzeszczy od zeszłego tygodnia, podczas gdy na tegorocznych polskich gwiazdach hossy słabość widać było już pod koniec lipca. Teraz wyprzedaż jednak nabiera tempa.
Szczególnie dotyczy to tzw. spółek "koronawirusowych", których notowania rosły po kilkaset procent. Dziś wiele z nich wciąż jest na dużych plusach, ale i sporo poniżej maksimów. Przykładowo Biomed, który stracił dziś 15,6 proc. Firma na początku roku była notowana w pobliżu 1 zł, w szczycie hossy powyżej 30 zł, teraz zaś jej akcje wyceniane są na 10,8 zł. Szerzej historię hossy i bessy na Biomedzie opisaliśmy w artykule "Gwiazda hossy blednie".

Spory udział w spadkach "koronaspółek" ma fakt, że oczekiwania przerosły możliwości tychże spółek, co udowodniły raporty za II kwartał, czyli ten, który miał być okresem złotych żniw. Nawet Mercator , który z koronawirusowego grona pokazuje najmocniejsze wyniki, dziś po publikacji raportu za I półrocze z zyskiem na poziomie 230 mln zł stracił 13 proc. Zysk - na poziomie 12 mln zł - pokazał też Global Cosmed, jednak po sesji. Przed publikacją półrocznego raportu zanotował on spadek o 8 proc.
Symbolem spadków na NewConnect stało się z kolei SimFabric, a więc jedna z największych spółek tamtego rynku pod względem obrotów i kapitalizacji. Ostatnie dwie sesje przyniosły jej jednak przecenę o blisko 30 proc., co było m.in. efektem afery wokół wpisu jednego z bloggerów, który zarzucił spółce robienie z kanału ESPI "śmietnika". Spółka stwierdziła na twitterze, że "post zawiera szereg nieprawidłowości", jednak jednocześnie ich nie wskazała, zablokowała także możliwość komentowania swojego postu, a bloggera postraszyła sądem. Stronę bloggera w sporze wzięło wielu obserwatorów rynku i dziennikarzy.
W gronie blue chipów spadki notowała dziś cała dwudziestka wchodzących w skład WIG20 podmiotów. Najbliżej uniknięcia spadków było trio PGE, Tauron i LPP, które straciło mniej niż 0,4 proc. W kontekście energetyki warto dodać, że wraca temat transformacji sektora. Najmocniejsze spadki zanotowały akcje JSW (-7,2 proc.), choć w ciągu dnia spółka notowała mocne wzrosty. Przypomnijmy, że wczoraj jej akcje zaskakująco wystrzeliły w górę o ponad 30 proc.
Adam Torchała



























































