Niemiecki kontrwywiad (BfV) od kilku tygodni odnotowuje wzrost rosyjskiej dezinformacji wymierzonej w kanclerza Friedricha Merza. Kampanie prowadzone są głównie na platformie X i w innych serwisach społecznościowych - przekazał w środę kontrwywiad dziennikowi „Handelsblatt”.


Służby zaobserwowały wzrost liczby rosyjskich działań dezinformacyjnych przeciwko Merzowi od wyborów do Bundestagu w lutym 2025 roku. „Od końca czerwca 2026 roku częstotliwość tych działań jeszcze wzrosła” - wskazał kontrwywiad.
Według niemieckich służb treści rozpowszechniane w ramach kampanii często sprawiają wrażenie, że są nagraniami znanych mediów. „Fałszywe informacje są rozpowszechniane głównie pod szyldem renomowanych niemieckich i międzynarodowych mediów” - wyjaśnił kontrwywiad.
„Handelsblatt” podał przykład z sierpnia br. Wówczas w internecie krążył niemieckojęzyczny filmik z logo Deutsche Welle i tytułem „Wewnętrzne dokumenty CDU: Merz ustąpi 10 sierpnia”. W filmie tym fałszywie twierdzono, że dziennik „Handelsblatt” dysponuje wewnętrzną korespondencją zarządu CDU, z której wynika, że Merz planuje rezygnację.
Kontrwywiad podkreślił, że kampanie dezinformacyjne nasiliły się przed wyborami w Saksonii-Anhalcie, a także przed niedzielnymi głosowaniami w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

Niemieckie służby podejrzewają, że za działania przeciwko Merzowi odpowiada grupa dezinformacyjna „Storm-1516”, łączona z rosyjskim wywiadem wojskowym - wskazał „Handelsblatt”. Według niemieckiego rządu grupa ta szerzyła dezinformację przed wyborami do Bundestagu w 2025 roku, jej inicjatorem ma być Rosja.
Nadrzędnym celem działań dezinformacyjnych jest - według kontrwywiadu - coś więcej niż tylko polityczne zaszkodzenie kanclerzowi. „Zaostrzanie napięć społecznych, podważanie zaufania do procesów demokratycznych i wywieranie wpływu na kształtowanie się opinii i woli politycznej” - podkreśliły służby.
Działania dezinformacyjne zbiegają się z kryzysem pozycji Merza we własnej partii. Po historycznie słabym wyniku CDU w Saksonii-Anhalcie kanclerz jest krytykowany przez część chadeckich polityków. Według mediów, niedzielne wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i w Berlinie mogą współdecydować o jego politycznej przyszłości. Rozczarowujący wynik mógłby kosztować szefa rządu stanowisko. Chadecja od dłuższego czasu traci poparcie, niskie są także notowania samego Merza. (PAP)
ipa/ kj/






























































