Déjà vu – tym francuskim terminem można określić uczucie towarzyszące lekturze danych o bezrobociu we Francji. Bezrobocie nad Sekwaną ponownie wzrosło i znów jest najwyższe w historii.



Słabe dane z francuskiego rynku pracy i kolejne rekordy bezrobocia to już stały element kalendarza makroekonomicznego. Tym razem Ministerstwo Pracy poinformowało, że w grudniu liczba zarejestrowanych bezrobotnych w kontynentalnej części kraju wyniosła 3 496 400. To o 8,100 więcej niż miesiąc wcześniej, co w ujęciu względnym daje wzrost o 0,2%. W skali roku liczba bezrobotnych we Francji wzrosła aż o 5,7%.
Rekordowego poziomu sięgnął też średni czas pozostawania bez pracy – w grudniu w pozycji tej wykazano 539 dni. Nadziei na zmianę tej sytuacji nie dają dane o francuskim PKB – w trzecim kwartale wzrost wyniósł zaledwie 0,3%. Najnowsze dane o wzroście gospodarczym nad Sekwaną poznamy 13 lutego.
Rozczarowująca kondycja rynku pracy i całej gospodarki w ostatnich miesiącach była przyczyną spadku notowań Francoise’a Hollande’a. Doszło nawet do tego, że obecny prezydent z zaledwie kilkunasto procentowym poparciem został najmniej popularną głową państwa w najnowszej historii kraju.
Nieoczekiwane wsparcie dały Hollande’owi wydarzenia związane z atakiem na redakcję tygodnika „Charlie Hebdo” oraz udana akcja antyterrorystów. Ostatnie badania Ifop pokazały wzrost poparcia dla lewicowego polityka aż o 21 punktów procentowych od wrześniowego 19-procentowego minimum. To rekordowy wzrost – poprzedni należał do prezydenta Francoise’a Mitteranda, który zyskał 19 p.p. tuż po rozpoczęciu wojny w Iraku w 1991 r.

Michał Żuławiński





























































