Zaprezentowana w piątek uchwała Komitetu Stabilności Finansowej ma być narzędziem, które skłoni banki zaangażowane w udzielanie kredytów frankowych do stopniowej restrukturyzacji portfela. Przewiduje się w niej kilka bolesnych dla kredytodawców rozwiązań.
Przy okazji prezentacji projektu tzw. ustawy spreadowej w sierpniu zeszłego roku, świeżo upieczony prezes NBP poinformował o tym, że nie będzie to jedyny instrument przygotowany z myślą o kredytobiorcach spłacających zobowiązania powiązane z walutami obcymi. Zapowiedziano powstanie pakietu narzędzi, które skłonią banki do samodzielnego i dobrowolnego restrukturyzowania portfela kredytowego.
Zaprezentowana w piątek uchwała Komitetu Stabilności Finansowej jest pierwszym krokiem do spełnienia zeszłorocznej obietnicy. Zawiera ona kilka rekomendacji „rozpisanych na role”, z wyznaczeniem instytucji, które mają doprecyzować zalecenia i wyegzekwować ich realizację. W dokumencie roi się od zwrotów, które mogą być niezrozumiałe dla kredytobiorców. Spróbujmy rozszyfrować, co za nimi stoi i jak ma działać ekonomiczny nacisk na banki.
Więcej kapitału „w zamrażarce”
Kilka z zalecanych przez KSF recept koncentruje się na kwestii wyposażenia banków w kapitał. W uproszczeniu - minimalna relacja pomiędzy wielkością portfela kredytowego banku a kapitałem włożonym w biznes przez właścicieli-akcjonariuszy jest narzucona przez regulacje. Gdy bank zbliża się do tego progu, ma dwa wyjścia – albo zmniejszyć rozmiary działalności („skurczyć się” pod względem aktywów) albo zebrać dodatkowy kapitał (także zatrzymując zysk, nie wypłacając dywidendy).
Pierwsza rekomendacja zaleca podwyższenie wag ryzyka dla walutowych kredytów mieszkaniowych. Obliczając, ile kapitału musi posiadać bank, odnosi się jego fundusze do łącznej kwoty ekspozycji na ryzyko, czyli w uproszczeniu kwoty aktywów narażonych na ryzyko (w tym kredytów) podzielonych na kategorie „wagowe”. Mniej ryzykowne kategorie są brane do obliczeń tylko w części swojej wartości (np. z wagą 25 proc.). KSF zaleca, żeby kredyty powiązane z walutami znalazły się w kategorii „superciężkiej” – z wagą 150 proc. Odpowiednie rozporządzenie już jest trakcie przygotowywania.

W drugiej rekomendacji komitet proponuje, by wyższy ciężar kredytów walutowych poczuły także banki stosujące zaawansowaną metodę szacowania wymogów kapitałowych. Takie instytucje same określają, po zatwierdzeniu metodologii przez nadzór, na ile ryzykowne są poszczególne grupy aktywów.
Jednym z parametrów używanych w tym procesie jest LGD (loss given default, strata w momencie niewypłacalności dłużnika). Ten wskaźnik oznacza, ile np. z udzielonego kredytu trzeba będzie potraktować jako stratę po wykorzystaniu zabezpieczeń. Efekt podniesienia minimalnego LGD, co proponuje KSF, jest podobny jak podniesienie wag ryzyka – bank musi mieć więcej kapitału na każdą jednostkę zaangażowaną w kredyt frankowy.
Bufor dla wszystkich, a nadzór będzie mógł jeszcze dołożyć
Wśród zaleceń komitetu znalazło się także odwołanie do instrumentu, którego do tej pory nie zastosowano w praktyce. Bufor ryzyka systemowego to dodatkowy zasób kapitału, który trzeba będzie dodać do minimum wymaganego przez regulacje. Proponuje się, żeby wyniósł on 3 proc. aktywów ważonych ryzykiem i dotyczył wszystkich ekspozycji na terytorium Polski. Obowiązek obejmie zatem także banki, które nie mają portfela kredytów powiązanych z walutami. Nadwyżka powyżej minimalnych wymogów ma chronić przed także przed „szokami wynikającymi z otoczenia zewnętrznego”.
AKTUALIZACJA: NBP poinformował w komunikacie, że bufor ryzyka systemowego zastąpi dotychczasowe, podwyższone wymagania narzucane przez KNF. "Po wprowadzeniu bufora ryzyka systemowego zalecenia KNF zostałyby odpowiednio dostosowane. Zgodnie z zaleceniem KSF, KNF dokona również przeglądu indywidualnych narzutów kapitałowych, którymi zostały obciążone banki posiadające ekspozycje z tytułu walutowych kredytów mieszkaniowych obcych w ramach filara II" - dodano w komunikacie dla PAP.
KNF ma także zaktualizować swój sposób oceny banków (tzw. Metodyka BION) i badać dodatkowe ryzyka związane z walutowymi kredytami mieszkaniowymi. Nadzór będzie mógł przypisać tym ryzykom narzuty kapitałowe, czyli dodatkowe wymogi dotyczące funduszy niezbędnych do prowadzenia działalności jako bank.
Dodatkowym ekonomicznym bodźcem ma być zmiana sposobu wyznaczania składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. W profilu ryzyka, który obok wielkości zgromadzonych depozytów wpływa na kwotę przekazywaną do BFG, uwzględnione zostanie zaangażowanie w kredyty walutowe. Banki mającego tego rodzaju portfel miałyby płacić więcej na finansową sieć bezpieczeństwa.
Niższa rentowność skłoni do działania?
Zalecenia komitetu nie ograniczają się wyłącznie do zwiększenia wymogów kapitałowych, ale ten instrument gra w rekomendacjach pierwsze skrzypce. Zakłada się, że banki w obliczu konieczności „zamrożenia” kapitału w sposób, który nie przynosi dochodu, zdecydują się na zachęcanie kredytobiorców do restrukturyzacji zobowiązań. W imię pozbycia się ciężaru obniżającego rentowność, gotowe będą nawet pogodzić się z doraźnym stratami wynikającymi ze zmian zasad spłaty.
Mechanizm ten może nie zadziałać, jeśli obciążenia nie będą odpowiednio dotkliwe. Komitet Stabilności Finansowej zdaje się wierzyć, że przygotował odpowiedni zestaw bodźców. Skuteczność perswazji będzie można ocenić jednak najwcześniej za kilkanaście miesięcy. Wcześniej, bo w marcu, mamy poznać kształt rekomendacji KNF regulującej sposób przeprowadzania restrukturyzacji kredytów. Dla kredytobiorców będzie ona ważniejsza niż zalecenia KSF - stworzy ramy do ewentualnych negocjacji z kredytodawcami.































































