
Źródło: Thinkstock
Trybunał Konstytucyjny miał w końcu rozstrzygnąć, czy samorządy muszą wypłacać dodatki nauczycielom, chociaż nie mają realnego wpływu na ich pracę. Dodatek został ustalony proporcjonalnie do osobistej stawki wynagrodzenia zasadniczego, zapewniającego osiągnięcie średnich wynagrodzeń na poszczególnych stopniach awansu zawodowego. Taki przywilej nauczycielom przyznaje ustawa Karta Nauczyciela z 1983 roku.
Samorządom brakuje kasy. Państwu też
Wnioskodawcy twierdzą, że przepis ten jest niekonstytucyjny, bo nałożono na nich obowiązki finansowania pracy nauczycieli, ale nie przekazano im na ten cel funduszy w ramach subwencji oświatowej. Ich zdaniem łamie to zasadę praworządności oraz uderza w gwarancje konstytucyjne samorządu terytorialnego. O co chodzi? Otóż zdaniem samorządów władza centralna nie ma prawa realizować swoich celów rękami jednostek samorządu terytorialnego. Mogłaby, gdyby dawała na ten cel środki. Ponadto nie oszukujmy się, tych pieniędzy po prostu nie ma.
Gdyby TK rozstrzygnął sprawę po myśli samorządowców, to ustawę należałoby zmienić. To z kolei wiązałoby się z ostrym sprzeciwem nauczycieli. Z pustego i Salomon nie naleje. Budżet państwa wymaga nowelizacji, bo okazało się, że był zbyt optymistyczny i w państwowej kasie brakuje pieniędzy. Raczej nie ma szans na zwiększenie subwencji oświatowej, aby wypłacać dodatki.
![]() | » Karta Nauczyciela w Trybunale Konstytucyjnym |
Kłopot w tym, że mamy niż demograficzny, co oznacza, że nie ma potrzeby zatrudniania tylu pracowników w oświacie co obecnie. Na 5 mln dzieci przypada blisko 600 tysięcy nauczycieli.
Samorządowcy nie stawili się na sprawie
Samorządy mają zgryz, bo są zmuszane do zamykania szkół, ale to zawsze wiąże się z protestami zarówno nauczycieli, jak i rodziców. Dlatego wszelkimi możliwymi sposobami szukają oszczędności w tym zakresie, m.in. w ograniczeniu dodatków do wynagrodzeń. Na przeszkodzie stoi jednak wspomniana wcześniej Karta Nauczyciela.
Niestety, samorządowcy zabierają się do sprawy trochę jak pies do jeża. Sprawa ciągnie się już trzy lata, ale wciąż nie została rozstrzygnięta. Na razie Trybunał Konstytucyjny odroczył ją bezterminowo. Nie wiadomo więc, czy kiedykolwiek dowiemy się, czy zapisy w Karcie Nauczyciela są zgodne z ustawą zasadniczą. Z drugiej strony ten sam Trybunał wyłączył z rozprawy wnioski Rady Gminy w Bochni i Rady Gminy Stoszowice, ponieważ ci wnioskodawcy, mimo że poprawnie powiadomieni, nie stawili się na rozprawie, a mają taki obowiązek.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl





























































