Co piąty Polak nie rozmawia na temat swojej sytuacji finansowej

Co piąty dorosły Polak nie rozmawia z nikim na temat swoich zarobków, a 43% jedynie z małżonkiem, wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie International Personal Finance, właściciela firmy Provident Polska.

(YAY Foto)

Z badania przeprowadzonego przez firmę GfK na ponad 3 000 respondentów z sześciu wybranych krajów wynika, że tylko Meksykanie są w temacie pieniędzy mocniej powściągliwi od Polaków. Czesi, Węgrzy, Rumuni oraz Hiszpanie bardziej otwarcie rozmawiają o zarobkach zarówno z rodziną, jak i przyjaciółmi.

"Badanie pokazuje, że wciąż hołduje stara zasada, iż o pieniądzach w towarzystwie się nie rozmawia. 20% Polaków nie dzieli się z nikim informacjami o swoich zarobkach i sytuacji finansowej. Najczęściej postępują tak osoby w wieku 35-54 lat (25%). Jednocześnie widać, że młodsze pokolenie, czyli osoby w wieku 18-34 lat, ma już nieco inne, odczarowane podejście do pieniądza. W tej grupie tylko 13% deklaruje, że z nikim nie rozmawia o zarobkach i finansach, zaś 21% porusza te tematy także w szerszym gronie, nie tylko z osobami z rodziny. W pozostałych grupach wiekowych ten odsetek jest dwukrotnie niższy" – powiedziała ekspert ds. badań rynkowych w Providencie Anna Karasińska, cytowana w komunikacie.

Większość osób – ponad 60% niezależnie od kraju – dzieli się informacjami o zarobkach i sytuacji finansowej tylko z rodziną, przy czym Polacy (podobnie jak mieszkańcy Meksyku i Rumunii) najczęściej ograniczają to grono głównie do małżonka lub partnera. Z innymi członkami rodziny na tematy finansowe rozmawia tylko 23% z nas, podczas gdy np. na Węgrzech jest to aż 38%. W gronie przyjaciół bądź znajomych temat zarobków porusza tylko 13% naszych rodaków, podobnie jest w Rumunii (12%), ale już Hiszpanie (19%), Węgrzy (18%) czy Czesi (18%) wykazują się trochę większą otwartością. Na drugim biegunie znajdują się Meksykanie – tylko 7% dyskutuje na tematy finansowe z osobami spoza rodziny.

Statystyki pokazują, że płace w Polsce dynamicznie rosną – średnie wynagrodzenie w I kwartale 2018 r. wyniosło ponad 4 620 zł, o ponad 6 pkt. proc. więcej niż rok wcześniej. Równocześnie wciąż istnieje znaczna polaryzacja w zarobkach pomiędzy różnymi grupami zawodowymi czy regionami, a nawet ze względu na płeć (dane wg GUS). I tak, przeciętne wynagrodzenie mężczyzn w roku ubiegłym było o 18,5% wyższe niż u kobiet (ok. 735 zł). Gdy mówimy o regionach, to  z pewnością na tle innych wybija się  województwo mazowieckie i Warszawa, podano również.

"Kwestia otwartego mówienia o zarobkach jest w dużej mierze uwarunkowana kulturowo. W Polsce do tej pory nie było standardem publikowanie stawek w ogłoszeniach rekrutacyjnych, ale obecnie w tych branżach, w których są największe niedobory pracowników, zauważyć można zmianę tego podejścia. Wiele wskazuje na to, że spadek bezrobocia i dynamiczny wzrost płac nie są chwilowym trendem i mogą utrzymać się jeszcze przynajmniej w tym i kolejnym roku. Można się więc spodziewać, że rywalizacja o pracownika, w tym otwarte komunikowanie zarobków i innych benefitów będą docierać do kolejnych branż, choć raczej nie zdominują rynku" - dodała dyrektor biura wynagrodzeń i świadczeń dodatkowych w Provident Polska Sylwia Łagowska.

Badanie GfK pokazuje, że równie rzadko rozmawiamy o produktach finansowych, z których korzystamy. Co trzeci Polak rekomenduje produkty finansowe  tylko wtedy, gdy zostanie poproszony o radę. Blisko co piąty deklaruje, że zachwala te produkty, z których jest zadowolony, a tylko 15% przestrzega przed tymi, do których ma zastrzeżenia. Niemal co czwarta osoba (23%) nie dzieli się z innymi opiniami na temat produktów finansowych, podano także.

Badanie zostało przeprowadzone w kwietniu 2018 roku na reprezentatywnej próbie respondentów w Polsce (n=503), Hiszpanii (n=547), na Węgrzech (n=503), w Rumunii (n=500), w Czechach (n=500) i Meksyku (n=514). 

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 4 arfeneusz

A o czym tu rozmawiać? Po co podkręcać żenadą jak w PL panuje? Po co się stresować? Wiadomo, że pracodawcy zawsze narzekają, żeby zapłacić jak najmniej. Taksówkarze też łoj łoj łojują, a co jakiś czas wymieniają samochód na nowy, by się utrzymać na rynku przewozów.
Nikt się nie chce przyznać, że dyma słabsze klasy społeczne, że zarobki zależą nie od kwalifikacji, a od znajomości. Rynek jest tak zaplanowany przez kastę trzymającą koryto, że nie ważne ile szkoleń skończysz i tak zarobi na tym ktoś inny. Tylko 1% jest w stanie pokonać szklany sufit.
Pod sklepem to może i się chwalą po kilku piwkach, Ci co zarabiają po 15 tysi nie, bo po co ktoś ma się interesować, jeszcze przyjdą okraść lub pracownicy januszy się pokapują, że są wykorzystywani i odejdą. A jak się do polskiego biznesmana upomniesz, że umiesz więcej niż ten co zarabia 5000 zł to wylot. Nie ma sensu rozmawiać o tym

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 rekin1986

5 tys nikt nie da tylko za podpisaną listę obecności i dyplom przed nazwiskiem

Klienta najmniej będzie obchodziło kto wykonuje pracę i ile mu szef płaci ma być zrobione na czas i w rozsądnej cenie

Przykład z życia budowlanka

Jedyna osoba która musi mieć dyplom mgr inż. to kierownik budowy odpowiedzialny za nadzór nad robotami oraz wykonujący dokumentację techniczną dla nadzoru budowlanego reszta może mieć zawodowe lub średnie

Kiedyś jedna osoba na 100 wystarczyła z dyplomem na szczebel najwyższy dzisiaj dyplom ma co drugi co z tego jak teoria papierowa nie pokrywa się z praktyką ręczną

Najśmieszniejsze jest to jak widzisz ogłoszenie o pracę do metalurgii zaawansowanej np w lotnictwie gdzie wymagają

znajomości rysunku technicznego
znajomości przyrządów pomiarów
znajomości właściwości stopów metali i ich zmienności pod wpływem temperatury
znajomości dwóch języków obcych
znajomości obróbki skrawaniem dokładność wykonania 1 mikron czyli grubość ludzkiego włosa podziel na 40 części

A wypłata 3 tys brutto i zdziwieni że nie ma chętnych najśmieszniejsze jest to że wybudowana nowa hala produkcyjna za 250 mln zł do tego parka maszynowy za 400 mln zł rok jak oddana do użytku i po pierwszym kwartale strata 10 mln zł i nikt nie wie czemu

Jeszcze potrafią powiedzieć , że najchętniej by się z Polski wynieśli do Indii bo tam robotnik jest 10 razy tańszy tylko problem jest taki , że nie wolno sprzedawać technologii obronnych i to ich tu trzyma bo już by się stąd dawno zmyli

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 12 sham69

czego oko nie widzi tego sercu nie zal. po co komu wiedziec ile zarabiam , albo po co ja mam sie stresowac. dowiedziec sie ze ktos kto wykonuje podobna prace ma wiecej? chyba tylko po to aby zwiekszyc poziom frustracji. moja pensja to moja umowa z moim pracodawca. jesli obu stronom odpowiada to ok.

! Odpowiedz
1 17 zebek318

Niestety przez ta nasza kulturowa tradycje wiele osób pozostaje w nieświadomości swojej prawdziwej ceny a co za tym idzie nie dąży do poprawy swojej sytuacji. Z tego faktu maga byc jedynie zadowoleniu pracodawcy którzy mogą wykorzystać ta sytuacje. W UK 90% ogłoszeń o prace już na wstępie ujawnia potencjalne zarobki.

! Odpowiedz
7 4 antek10

Beneficjenci pińćset plus?

! Odpowiedz
4 14 zenonn

"Rozmawiają o zarobkach" W jaki sposób? Ile powiedzą prawdy o swoich zarobkach?
Ogłoszą na fejsbuku?
Od zawsze rozmowy o zarobkach były fałszywe.
Tylko z małżonkiem mogą być prawdziwe, szczególnie przy wspólnym koncie bankowym.
Każdy zarabia za mało, każdemu należy się dodatek, premia, podwyżka co miesiąc.
Mało ci płacą? Zmień pracę, weź kredyt idź na kurs, do szkoły, na studia.
Oklepane, zbędne teksty.
Szefie, a Kowalski zarabia więcej ode mnie ,.... Obaj do wywalenia natychmiast.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 6 fred_

Rozmawianie o zarobkach nie ma sensu bo kazdy ma inne koszty zycia. W UK mozna np zarobic o wiele wiecej ale koszty zycia sa tez kilka razy wyzsze.

! Odpowiedz
2 27 londonern

Nie rozmawiaja, bo nie maja o czym.

! Odpowiedz
1 8 rekin1986

To nie jest tak , że nie rozmawiają o pieniądzach

Tego typu rozmowy to jest dobry temat ale najpierw trzeba wypić przynajmniej po secie na głowę bo na trzeżwo ciężko przechodzi przez gardło

Teoretycznie nie gadają a wystarczy się przejść pod osiedlowy spożywczak by usłyszeć temat pracy i wypłat szczególnie 10 po wypłacie

Ostatnio idę do spożywczaka po zakupy i widzę 3 kumpli jeden kurier drugi budowlaniec trzeci mechanik samochodowy i gadka

pierwszy za ostatni miesiąc 2 tys podstawa plus premia wynikowa 1,2 tys
drugi 2,5 tys podstawa plus 1500 premia za oddanie do użytku przed terminem płacona pod stołem
trzeci 3,5 tys wypłata sztywna bez dodatków

Najśmieszniejsze jest to , że ukrywają swoje wypłaty przed żonami bo jak by się przyznali to nie jedna by rzuciła własną pracę

Najlepsze cyrki to są jak przychodzi do rozliczeń rocznych PIT-ów to jest dopiero jasełka po kryjomu dzwonią by się rozliczyć samemu by kobieta nie wiedziała ile tak naprawdę zarobili wolą się rozliczać sami bez wspólnego formularza a własny PIT głęboko do szafy

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz