REKLAMA
ZAGŁOSUJ

Ceny nowych kawalerek biją rekordy. Nawet o 120 proc. w górę w osiem lat

Marcin Kaźmierczak2021-11-04 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-11-04 06:00
Ceny nowych kawalerek biją rekordy. Nawet o 120 proc. w górę w osiem lat
Ceny nowych kawalerek biją rekordy. Nawet o 120 proc. w górę w osiem lat
fot. Krzysztof Żuczkowski /

Średnio o ponad 120 proc. w Gdańsku i o 90 proc. w Warszawie i Krakowie podrożały w ogłoszeniach nowe kawalerki w ciągu ostatnich ośmiu lat, czyli od cenowego dołka notowanego w 2013 r. – wynika z danych Bankier.pl udostępnionych przez serwis nieruchomości Otodom. Nominalnie deweloperzy oczekują nawet o ponad 6000 zł/mkw. więcej niż w 2013 r.

Kilkudziesięcioprocentowe wzrosty, najczęściej oscylujące wokół 50 proc. zanotowano także w przypadku większych mieszkań. Stawki wystrzeliły w 2018 r. i z rzadkimi wyjątkami wzrosty cen w ogłoszeniach towarzyszą szukającym własnego „M” do dziś.

Rajd cen "po gdańsku"

Jeszcze przed ośmiu laty nowe mieszkania w Gdańsku były wyceniane przez deweloperów niżej niż we Wrocławiu i Poznaniu. Podwyżki notowane w cennikach, a wahające się w perspektywie ośmioletniej w zależności od metrażu od blisko 80 proc. do przeszło 121 proc., sprawiły jednak, że gdański rynek pierwotny pod względem średnich cen ofertowych już dawno zostawił w tyle zarówno Poznań, jak i Wrocław i znacząco zbliżył się do stawek notowanych w Krakowie i Warszawie.

Najmocniej zależność ta widoczna jest na rynku sprzedaży najmniejszych mieszkań o powierzchni do 38 mkw. Średnia stawka dyktowana przez deweloperów w Gdańsku we wrześniu 2021 r. wzrosła względem września 2013 r. o 121 proc. Nominalnie deweloperzy oczekiwali za każdy metr kwadratowy średnio o 6,5 tys. zł więcej. W uproszczeniu oznacza to, że szukający we wrześniu 2021 r. 35-metrowej kawalerki musieli liczyć się z cenami wyższymi średnio o ok. 230 tys. zł wyższymi niż osiem lat wcześniej.

Co symptomatyczne, w przypadku najmniejszych mieszkań największe wzrosty w perspektywie ośmioletniej zanotowano w trzech najdroższych obecnie miastach. O ok. 90 proc. wzrosły bowiem średnie ceny ofertowe dyktowane przez deweloperów oferujących kawalerki w Warszawie i Krakowie. Także tam przeciętne wzrosty przekroczyły nominalnie 6 tys. zł/mkw.

36-procentowa stabilizacja w Poznaniu

Najstabilniejsze stawki w ostatnich miesiącach panują w Poznaniu. Również w perspektywie ośmioletniej wzrost średniej ceny ofertowej notowany w stolicy Wielkopolski był najniższy spośród sześciu największych polskich miast. W relacji do września 2013 r. oczekiwania deweloperów wzrosły średnio o 36 proc. (średnio 2,4 tys. zł/mkw.). Na tej względnej stabilizacji rysą kładzie się przełom 2019 i 2020 r., gdy średnie kwoty wpisywane w ogłoszeniach sprzedaży nowych kawalerek rosły w dwucyfrowym tempie. Ta sytuacja przełożyła się na 40-procentowy wzrost w skali roku, który zanotowano we wrześniu 2020 r.

Gdybyśmy perspektywę zawęzili do czterech lat, najmniej okazały, choć i tak znaczący, wzrost średniej ceny ofertowej zanotowano we Wrocławiu. Oczekiwania deweloperów oferujących kawalerki w stolicy woj. dolnośląskiego wzrosły względem września 2017 r. średnio o 37 proc.

Gdański rynek pierwotny zdecydowanie króluje także w zestawieniu wzrostów średnich stawek ofertowych dyktowanych za większe mieszkania – zarówno te o powierzchni od 38 do 60 mkw., jak i od 60 do 90 mkw.

Względnie najstabilniej w ciągu ostatnich ośmiu lat kształtowały się średnie ceny ofertowe notowane na rynku sprzedaży dużych mieszkań – o powierzchni od 60 do 90 mkw. W Gdańsku podwyżka względem września 2013 r. wyniosła 76 proc. (nominalnie średnio 4,4 tys. zł/mkw.), w Poznaniu przekroczyła nieznacznie 30 proc., a w pozostałych spośród sześciu największych polskich miast oscylowała wokół 50 proc.

Gdy jednak spojrzymy nie na średnie kwoty dyktowane w przeliczeniu na metr kwadratowy, ale oczekiwane za całe mieszkania, to w dużym uproszczeniu zauważymy, że 80-metrowe mieszkania oferowane przez deweloperów w Gdańsku podrożały w ofertach w ciągu ostatnich ośmiu lat o ok. 350 tys. zł.

Czwarty rok dwucyfrowych wzrostów

Podwyżki średnich cen ofertowych w największych polskich miastach nie rozkładały się jednak równomiernie w ciągu ostatnich ośmiu lat. Dość powiedzieć, że jeszcze w 2014 r. dominowały spadki, które spotykane były także w kolejnych dwóch latach. Obniżki dominowały również w 2017 r. Zasadnicza zmiana napłynęła na rynek pierwotny w 2018 r., gdy w sześciu największych polskich miastach byliśmy świadkami dwucyfrowych wzrostów w skali roku przekraczających w kilku przypadkach nawet 25 proc.

Po względnej stabilizacji, która miała miejsce w 2019 r., a za którą można uznać wzrosty nieprzekraczające 10 proc. w skali roku, ostatnie dwa lata to powrót do szybujących oczekiwań deweloperów.

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Twoje Finanse - Biznes w Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim.

Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (72)

dodaj komentarz
wieszacz_pisiakow
Tak organizacyjnie, czy pan trolley to ten co chodził po osiedlach i pokazywał żoneczce okna w mieszkaniach żeby sobie wybrała ? czy żoneczka poszła w dym bo nie chciała już czekać ?
ciekawe.
zbyszek_
Pekao 150% w rok i placi ok 6% dywidendy r/r od paru lat. A nie ma w nim najemcow, i cieknących kranów. I sami se remontują korytarze w biurach...
art00r1
Czytam komentarze tutaj równie często, co artykuły. Muszę przyznać, że podziwiam zapał i konsekwencję niektórych piszących. Niezwykle częste komentarze pana trolleya przypomniały mi pewną historię.
Mam kolegę, który prowadzi od dawna już nieduży warsztat, powiedzmy taki quasi-ślusarski. Kolega ten był przed
Czytam komentarze tutaj równie często, co artykuły. Muszę przyznać, że podziwiam zapał i konsekwencję niektórych piszących. Niezwykle częste komentarze pana trolleya przypomniały mi pewną historię.
Mam kolegę, który prowadzi od dawna już nieduży warsztat, powiedzmy taki quasi-ślusarski. Kolega ten był przed laty świadkiem dość makabrycznie wyglądającego wypadku - pewien człowiek obciął sobie szlifierką kątową ucho i nos! Mój kolega od tamtej pory nie używa diaksa (w warsztacie!!). To jest lekcja, którą wyciągnął z tej sytuacji. Ja wiem, że szlifierki są niebezpieczne, ale zawsze kiedy o tym rozmawiamy jestem szczerze rozbawiony :-)
Nie wiem czy pan trolley miał kiedyś kłopot czy to z kredytem, czy z wynajmem, ale w swoich komentarzach tak bardzo piętnuje jedno i drugie, że przywiódł mi na myśl mojego kolegę :-)

A w kwestii nieruchomośći - mam kredyt wzięty kilka lat temu na mieszkanie, które aktualnie wynajmuję. Niedawno kupiłem dom, ale już bez kredytu. Mieszkanie się bardzo dobrze, chętnie wynajmuje. Jestem zadowolony z zarobku i, co więcej, nie odnotowałem u siebie większych wahań nawet przez czas trwania pandemii.
Nie łudzę się, że tak będzie zawsze, ale nawet jeśli miałbym to mieszkanie utrzymywać przez powiedzmy rok bez zarabiania na nim, to nie jest to dla mnie szczególnie uciążliwe finansowo.

Mam wrażenie, że pan trolley - m.in. oczywiście - wyciągnął niewłaściwe wnioski ze swoich lub czyichś doświadczeń. Wiem, że ja nie byłbym w tym samym miejscu swojego życia, gdybym przed laty na ten kredyt się nie odważył. Szlifierki, ani kredyty nie są złe :-) Trzeba oczywiście przestrzegać pewnych zasad bezpieczeństwa i zwykle można wtedy z powodzeniem z nich korzystać. Mało tego, potrafią też bardzo ułatwić życie.
Parę lat temu pisałem tu troche więcej. Pamiętam, że dyskutowałem z panią anna domagalczyk. Ona też była zafiksowana na swojej prognozie krachu na rynku mieszkaniowym. Od jakiegoś czasu nie ma tu już jej komentarzy. Szkoda, bo chciałbym móc jej napisać "ha! miałem racje!" :-) Jeśli to czyta, to szczerze ją pozdrawiam
trolley
Skoro mnie wywołałeś...... kula w płot. Po prostu pojawiła się tutaj kultura naganiaczy na wieczne wzrosty nieruchów i w kontrze kultura spadkowiczów. Umówmy się, to forum to bardziej rozrywka i to niezbyt wysokich lotów niż thinktank wyznaczajacy nowe kierunki hehe. Twoje domysły są zbyt poważne i zbyt daleko sięgające ;)
art00r1 odpowiada trolley
Nie że mam coś przeciwko, bo jest dokładnie jak napisałeś - czytanie forum jest dla mnie rozrywką i jak nie mam ochoty to mogę nie czytać - ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby tu tropić komentarze, które są w kontrze do moich przekonań, tylko po to, żeby je zripostować.
Tylko proszę, nie traktuj tego jako zarzut,
Nie że mam coś przeciwko, bo jest dokładnie jak napisałeś - czytanie forum jest dla mnie rozrywką i jak nie mam ochoty to mogę nie czytać - ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby tu tropić komentarze, które są w kontrze do moich przekonań, tylko po to, żeby je zripostować.
Tylko proszę, nie traktuj tego jako zarzut, bo nie mam intencji nikogo prowkować. Ot luźna myśl.

Jeśli chodzi o moje przemyślenia, to nie pochlebiaj sobie ;-) Nie snułem domysłów na Twój temat. Po prostu to "bycie przeciwko kredytom" skojarzyło mi się z byciem anty-szlifierkowcem :-)

Co do kilku rzeczy na pewno sie zgadzamy: jestesmy na gorce cenowej i sądzę, że pewnie będzie jakaś korekta na rynku mieszkan. Mam jednak nadzieję, że mylisz się co do głębokości tej korekty oraz że skala bankructw, których spodziewasz się w związku z podwyżkami stóp i innymi, nie będzie tak duża, jak przewidujesz.
trolley odpowiada art00r1
Ale ja nie jestem przeciwko kredytom :) Byle z głową, na miare sił i mozliwości a nie pod korek i "jakoś to będzie". Ja jestem przeciwko polityce RPP i NBP które ordynarnie promowały kredyt względem oszczędności co w istotny sposób przyczyniło się do powstania górki na nieruchach a także galopującej inflacji Ale ja nie jestem przeciwko kredytom :) Byle z głową, na miare sił i mozliwości a nie pod korek i "jakoś to będzie". Ja jestem przeciwko polityce RPP i NBP które ordynarnie promowały kredyt względem oszczędności co w istotny sposób przyczyniło się do powstania górki na nieruchach a także galopującej inflacji i stopnieniu oszczędności. I przeciwko rozdawnictwu kredytowemu i powtórki z 2008 jaką przerabiali Hiszpanie, Irlandczycy, Grecy itd itp.
jpelerj
Ale w zasadzie co chciałeś przekazać? Bo piszesz, że na rynku mieszkań pewnie będzie załamanie (jak tutejsi komentatorzy nie związani z biurami sprzedaży, np. trolley) i masz nadzieję, że nie będzie duże (ale to tylko nadzieja, jak wiadomo, itd...). Odkąd pamiętam, krachu na tym forum nikt nie wieszczył, nawet ta Ale w zasadzie co chciałeś przekazać? Bo piszesz, że na rynku mieszkań pewnie będzie załamanie (jak tutejsi komentatorzy nie związani z biurami sprzedaży, np. trolley) i masz nadzieję, że nie będzie duże (ale to tylko nadzieja, jak wiadomo, itd...). Odkąd pamiętam, krachu na tym forum nikt nie wieszczył, nawet ta wspomniana anna domagalczyk (pisała raczej o dochodzeniu do szczytu bańki, z czym się też zgadzasz). To co cię tak śmieszy? A kredyciarze ubierani na górce to rzeczywiście poważny problem dla całej gospodarki, jak to zwykle subprime. Więc chcesz się pochwalić, że kupiłeś mieszkanie na kredyt, a potem go spłaciłeś? Toś zuch!
tomako_lunatic
Niektórzy mają obiekcje odnośnie używania słowa bańka, więc napiszę… piękna górka nam urosła:

„Średnia płaca dziewięć lat temu pozwalała na kupno 0,51 m kw. mieszkania, a obecnie to 0,39 m kw., czyli siła nabywcza naszych wynagrodzeń odnośnie do ceny mieszkania spadła. Ale to może być trend wykraczający
Niektórzy mają obiekcje odnośnie używania słowa bańka, więc napiszę… piękna górka nam urosła:

„Średnia płaca dziewięć lat temu pozwalała na kupno 0,51 m kw. mieszkania, a obecnie to 0,39 m kw., czyli siła nabywcza naszych wynagrodzeń odnośnie do ceny mieszkania spadła. Ale to może być trend wykraczający poza granice Polski, więc sprawdźmy, gdzie byliśmy wtedy, a gdzie jesteśmy teraz.
W 2012 r. byliśmy na dopiero 28. miejscu w Europie, jeśli chodzi o możliwości nabywcze średniej płacy w cenie metra kwadratowego mieszkania, ale w 2021 r. spadliśmy na… przedostatnie, czyli 40. Gdyby nie Białoruś, bylibyśmy ostatni.”

Źródło: https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/oto-jak-sie-zmieniala-sila-nabywcza-naszych-pensji-na-tle-ue-sprawdzamy-argument/6s6wr9k
kenn
Czesiek2020, gdzie się opłaca kupić mieszkanie, tzn. w Warszawie? ;) Chodzi mi o atrakcyjną lokalizację.
czeslaw2020
A ile masz w portfelu dziecko?

Powiązane: Bankier.pl i Otodom.pl - raport z rynku nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki