Będzie kryzys i wzrośnie bezrobocie – wszystko z powodu zmniejszonej dotacji dla bezrobotnych, którzy chcą otworzyć własną działalność gospodarczą. Okazuje się, kwota dotacji będzie niższa aż … o 600 zł i wyniesie 20,2 tys. złotych. Z całą pewnością tak niewielka obniżka nie będzie miała wielkiego wpływu na powodzenie nowo otwartych biznesów.
Dotacje zostaną obniżone o ok. 2%. Powodem jest niższe przeciętne wynagrodzenie w II kwartale 2011 roku, które wynosiło 3366,11 zł, wobec 3466,33 zł w pierwszym kwartale. Wysokość dotacji ustala się na podstawie tego wskaźnika – bezrobotny nie może otrzymać na założenie działalności gospodarczej łącznie więcej niż 6-krotność przeciętnego wynagrodzenia. Stąd maksymalna kwota dotacji wynosi 6*3366,11 zł = 20196,66 zł, czyli 20,2 tys. zł.
| Przeciętne wynagrodzenie | |
| W III kwartale 2010 r. | 3 203,08 zł brutto |
| W IV kwartale 2010 r. | 3 438,21 zł brutto |
| W I kwartale 2011 r. | 3 466,33 zł brutto |
| W II kwartale 2011 r. | 3 366,11 zł brutto |
źródło: zus.pl
Jednak w rzeczywistości to nie obniżona kwota dotacji ma być powodem nadchodzących problemów z rozwojem i propagowaniem przedsiębiorczości. Otóż od początku roku wiadomo, że będzie mniej pieniędzy na walkę z bezrobociem z powodu zmniejszonego budżetu Funduszu Pracy. W zeszłym roku wynosił on 6,4 mld zł, a w tym dwa razy mniej, czyli 3,2 mld zł.Stąd Pracodawcy RP wyrażają obawę, że mniej bezrobotnych założy własną działalność gospodarczą, co przełoży się na większe bezrobocie oraz mniejszą konkurencję. To prawda, że w tym roku radykalnie ograniczono pulę środków na programy aktywnej walki z bezrobociem – jest mniej pieniędzy na dofinansowywanie staży oraz działalności gospodarczych. Za tą decyzją stało przekonanie, że bieżąca polityka walki z bezrobociem była nieskuteczna. Dofinansowywanie staży psuło rynek pracy dla absolwentów studiów, ponieważ pracodawcy woleli zatrudnić prawie darmowego stażystę. W przypadku działalności gospodarczych, często dochodziło do sytuacji, że osoby specjalnie rejestrowały się jako bezrobotne, tylko po to, by móc starać się o dotację z PUP.
Bezrobocie spadło, ale wzrośnie
Obecnie bezrobocie wynosi 11,7%. Oznacza to, że 1863.2 tys. osób oficjalnie jest bez pracy. Z drugiej strony niektórzy eksperci podają, że przynajmniej połowa bezrobotnych świadczy pracę na czarno i wcale nie zależy im na znalezieniu pracy. Rejestrują się tylko dlatego, bo potrzebne jest im ubezpieczenie zdrowotne. Gdy pojawia się dla nich oferta, wymyślają wymówki, które niejako dyskwalifikują ich jako potencjalnych pracowników.
Ostatnio w centrum zainteresowania Pracodawców RP znalazła się walka z szarą strefą. Oficjalne statystyki podają, że stanowi ona od 11-14% PKB. Te nieoficjalne, że nawet 26%. Na szarą strefę składają się wiele przejawów działalności gospodarczej lub quasi-gospodarczej. Od przemytu towarów akcyzowych i nieakcyzowych, po pracę na czarno, sprzedaż z pominięciem kasy fiskalnej lub prowadzenie firmy bez jej oficjalnego zarejestrowania. Za główny powód rozwoju szarej strefy w Polsce podaje się duże obciążenia podatkowe i skomplikowane przepisy. W przypadku legalnego zatrudnienia, od wielu lat największa bolączką pracodawców są duże koszty zatrudnienia. Niestety politycy, niezależnie od opcji nie mają nawet pomysłu na to, by coś w tej sprawie zmienić.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
» Złoto się cieszy - rynek pracy straszy
» Za granicę po figę z makiem
» Jak na studiach dostosować się do wymagającego rynku pracy?




























































