W dobie globalizacji procesów zarządzania zasobami ludzkimi coraz rzadziej uwzględnia się dystans dzielący źródłowe rynki pracy od rynków docelowych (na których pracownik ma podjąć pracę). Dużo bardziej istotną kwestię stanowią bariery formalno-prawne, które w wielu przypadkach stanowią o być albo nie być zatrudnienia cudzoziemca.

foto: Stockbyte/Thinkstock
Pierwszym utrudnieniem dla pracodawców jest nieco bardziej skomplikowana procedura legalizacji pobytu i pracy, wymagająca rejestracji zezwolenia na pracę i zezwolenia pobytowego dla cudzoziemca. Ze względu na wymogi stawiane pracodawcom w takiej sytuacji, są oni zobligowani do uzyskania przed zatrudnieniem dodatkowej opinii starosty odnośnie braku możliwości zaspokojenia potrzeb kadrowych w oparciu o lokalny rynek pracy i tym samym wzięcia udziału w testach rynku pracy.
Jeżeli pracodawca uzyska zezwolenie na pracę dla cudzoziemca, procedura legalizacji pobytu zakłada konieczność uzyskania zezwolenia pobytowego, którym w przypadku cudzoziemców przebywających poza terytorium RP jest zwykle odpowiednia wiza z prawem do pracy. W zależności od polityki wizowej realizowanej przez określone polskie konsulaty, uzyskanie wizy może być formalnością bądź graniczyć z cudem. Zwłaszcza firmy nieposiadające długiej historii współpracy z konsulatami, lub starające się o zatrudnienie cudzoziemca posiadającego wątpliwej autentyczności dokumenty poświadczające kwalifikacje, mogą mieć trudności w rejestracji wizy pracowniczej dla obywateli państw azjatyckich. Jest to efekt negatywnych zjawisk w ruchu osobowym, takich jak wyłudzanie wiz lub fałszowanie dokumentów przedstawianych w procesie rejestracji wizy. Wspomniane oszustwa wizowe (zarówno ze strony polskich pracodawców jak i petentów wizowych) a także obawa władz polskich przed napływem nadmiernym napływem niewykwalifikowanej siły roboczej znacznie ograniczają napływ cudzoziemców z państw trzecich, takich jak Chiny, czy Indie.
| »Cudzoziemcom można nie płacić? |
W przypadku obywateli z krajów Europy Wschodniej sytuacja jest bardziej uproszczona, wieloletnie usprawnianie stosunków dyplomatycznych, wsparte uproszczonymi procedurami legalizacyjnymi zaowocowały wysokim, stabilnym przyrostem liczby pracowników z Ukrainy, czy Białorusi na polskim rynku pracy. Również polscy pracodawcy nie muszą się obawiać, że wniosek wizowy rekrutowanego przez nich obywatela Ukrainy zostanie bezpodstawnie odrzucony. Dodatkowym argumentem, który często wpływa na podjęcie decyzji o zatrudnieniu cudzoziemca z państw ościennych, jest szybka i prosta procedura zatrudnienia, w oparciu o którą pracodawca rejestruje dla danego kandydata do pracy wniosek (oświadczenie) o zamiarze powierzenia wykonywania pracy, bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę. W efekcie Polska jest obecnie największym rynkiem pracy dla obywateli Ukrainy spośród wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej.

- "Choć trudno przecenić pozytywny wpływ obywateli państw trzecich na polską gospodarkę, trudno też dziwić się, że konsulaty w Azji w ostatnich latach tak znacząco ograniczyły dostęp do procedury legalizacyjnej. Nie można zapomnieć o tej drugiej, mniej pozytywnej stronie medalu." - mówi Zbigniew Wafflard, ekspert Agencji Pracy EWL. - "Właściwa kontrola procedur wizowych powinna być rozwiązaniem, które stawia w lepszej pozycji podmioty sprawdzone i uczciwe, nie ograniczając im możliwości rekrutowania specjalistów o odpowiednich kwalifikacjach z bardziej odległych rynków pracy."
/ewl.com.pl
































































