Przez lata niemiecki rynek pracy uchodził za skałę odporną na wstrząsy. Mimo globalnych kryzysów, zawirowań geopolitycznych i słabej koniunktury zatrudnienie pozostawało wysokie, a firmy desperacko poszukiwały pracowników. Bliższe spojrzenie pokazuje jednak, że niemiecki „cud zatrudnienia” dociera do swoich granic. Najnowsza analiza Instytutu Niemieckiej Gospodarki (IW), zatytułowana „IW-Arbeitsmarktfortschreibung 2029”, przedstawia niepokojący obraz – Niemcy zmierzają w kierunku poważnych strukturalnych problemów gospodarczych, w których potencjał zatrudnienia gwałtownie maleje, a luka kadrowa dramatycznie rośnie.


Tekst pochodzi z "DWN" należącego do Grupy Bonnier
Od dołka koniunkturalnego do kryzysu strukturalnego
Dane z badania IW pokazują, że rynek pracy znajduje się w historycznym punkcie zwrotnym. Wcześniejsze osłabienia często uznawano za przejściowe wahania koniunktury, jednak obecnie coraz wyraźniej widać głębsze problemy strukturalne. Pandemia koronawirusa była pierwszym wielkim punktem zwrotnym i sprowadziła rynek pracy na trwale niższą ścieżkę wzrostu. Wprawdzie latem 2022 roku, po zakończeniu lockdownów, nastąpiło krótkie, gwałtowne odbicie, które wywindowało lukę kadrową do historycznego maksimum. Późniejsza wojna w Ukrainie, związany z nią kryzys energetyczny oraz utrzymująca się słabość inwestycji trwale jednak zahamowały tę dynamikę.
Obliczenia pokazują paradoksalny, a zarazem niepokojący scenariusz na 2029 rok: luka kadrowa w Niemczech może – według wyliczeń – zwiększyć się o 47 proc., do około 723 tys. nieobsadzonych miejsc pracy. Jednocześnie całkowita liczba zatrudnionych ma teoretycznie wzrosnąć do 35 mln osób, czyli o 5 proc. Ten wzrost opiera się jednak na bardzo kruchych podstawach, ponieważ zakłada, że trendy z ostatnich lat będą się nieprzerwanie utrzymywać. Rzeczywistość już dawno zaczęła weryfikować te założenia.
Podwójny problem demograficzny: mniej imigrantów, więcej emerytów
Za tak silną presją na potencjał zatrudnienia stoi przede wszystkim podwójna dynamika demograficzna, która ściska niemiecki rynek pracy z obu stron. Z jednej strony pokolenie wyżu demograficznego, tzw. baby boomers, nieuchronnie przechodzi na emeryturę. Z drugiej strony słabnie najważniejszy czynnik, który przez lata równoważył odpływ starszych pracowników – imigracja.
Przez długi czas Niemcy były w stanie łagodzić skutki zmian demograficznych dzięki silnej migracji zarobkowej. Ten filar wyraźnie się jednak chwieje. Wyniki ostatniego spisu powszechnego pokazały, że w Niemczech mieszka około 1,4 mln osób mniej, niż wcześniej zakładano. W dużej mierze wynikało to z odnotowanych wyjazdów cudzoziemców. Co gorsza, saldo migracji z innymi państwami UE w 2024 roku po raz pierwszy od 2008 roku stało się ujemne.

Ponieważ cała Europa się starzeje, szybkie odbudowanie napływu migrantów z państw sąsiednich jest mało prawdopodobne. Jeśli zabraknie napływu wykwalifikowanych pracowników, przechodzenie starszych pokoleń na emeryturę będzie w pełni widoczne w statystykach zatrudnienia. Niedobór pracowników będzie więc coraz bardziej odczuwalny w codziennym życiu obywateli.
Podzielony rynek pracy: wygrani i przegrani transformacji
Analiza poszczególnych branż pokazuje głębokie rozwarstwienie niemieckiego rynku pracy i odzwierciedla obecne realia gospodarcze i polityczne. Z jednej strony są zawody, w których w ostatnich latach – również w związku z pandemią i wymogami biurokratycznymi – nastąpił znaczący wzrost zatrudnienia.
W sektorze usług finansowych, rachunkowości i doradztwa podatkowego liczba pracowników w prognozie trendu zwiększa się o 58 tys. osób. Niewiele mniej przybywa ich w prawie i administracji oraz w branży IT – po 52 tys.
Ten wzrost jest jednak częściowo złudny. W bankach długoterminowy trend spadkowy może wkrótce powrócić wraz z postępującą likwidacją placówek. W sektorze publicznym wzrost zatrudnienia będzie w dużej mierze zależał od tego, czy uda się ograniczyć biurokrację, czy też nowe regulacje nadal będą angażować dodatkowych pracowników. Również w branży IT początkowy entuzjazm z czasów lockdownów osłabł. Słabość inwestycji oraz rozwój sztucznej inteligencji ograniczają popyt na pracowników w porównaniu z poprzednimi latami, choć średnioterminowe perspektywy pozostają stabilne ze względu na zaległości w cyfryzacji.
Po drugiej stronie znajdują się dramatyczne spadki zatrudnienia w tradycyjnych filarach niemieckiej gospodarki, czyli przemyśle. Największe spadki trendu zatrudnienia dotyczą produkcji maszyn i pojazdów (-147 tys. osób), logistyki z wyłączeniem kierowców (-145 tys.) oraz badań, rozwoju i zarządzania produkcją (-112 tys.).
Liczby te są wyraźnym odzwierciedleniem głębokiego kryzysu inwestycyjnego w sektorze przemysłowym, pogłębionego przez utrzymujące się wysokie ceny energii.
Paradoks mechatroniki
Szczególnie wyraźnie strukturalne problemy widać w technicznych zawodach wymagających specjalistycznych kwalifikacji. Podczas gdy zatrudnienie w przemyśle ogółem spada, niedobory pracowników w określonych zawodach gwałtownie rosną.
Specjaliści w dziedzinie mechatroniki, budowy maszyn i techniki utrzymania ruchu mocno awansowali w zestawieniu zawodów, w których występują największe braki kadrowe. Pracowników brakuje również w technice motoryzacyjnej, elektrotechnice przemysłowej oraz branży metalowej.
Zjawisko to można wyjaśnić dwoma czynnikami. Po pierwsze, przedsiębiorstwom coraz trudniej znaleźć zastępstwo dla wykwalifikowanych pracowników przechodzących na emeryturę, ponieważ młodsze pokolenia częściej wybierają studia zamiast kształcenia dualnego. Po drugie, wymagania technologiczne związane z dekarbonizacją i cyfryzacją zmieniają się tak szybko, że obecni pracownicy lub osoby bezrobotne bez odpowiednich działań szkoleniowych często nie są w stanie spełnić nowych wymagań kwalifikacyjnych.
Polityczne narzędzia na przyszłość
Prognoza rynku pracy IW nie jest przedstawiana jako nieuchronna przepowiednia, lecz jako sygnał ostrzegawczy. Pokazuje, co może się wydarzyć, jeśli polityka nie podejmie działań. Zdaniem autorów badania, aby uniknąć grożącej utraty dobrobytu wskutek załamania rynku pracy, konieczne są pilne działania w trzech kluczowych obszarach:
Ukierunkowana imigracja z państw spoza UE
Ponieważ potencjał wewnątrz UE jest wyczerpujący się, Niemcy powinny znacząco ograniczyć biurokratyczne bariery dla pracowników z państw trzecich. Bez zagranicznych pracowników szczególnie trudno będzie utrzymać zatrudnienie w zawodach związanych z infrastrukturą. Istnieje realne ryzyko, że warte miliardy euro państwowe programy inwestycji w kolej, drogi i neutralność klimatyczną nie zostaną zrealizowane z powodu braku osób do ich wykonania.
Modernizacja polityki przemysłowej
Aby zatrzymać odpływ pracowników i aktywności gospodarczej z kluczowych gałęzi przemysłu, potrzebna jest stabilna polityka przemysłowa. Powinna ona zapewniać długoterminową konkurencyjność, łagodzić skutki wysokich kosztów energii oraz ograniczać negatywne skutki transformacji strukturalnych, bez trwałego zaburzania mechanizmów rynkowych.
Większy nacisk na kształcenie i przekwalifikowanie
Trend polegający na coraz częstszym wyborze studiów powinien zostać zrównoważony przez podniesienie rangi kształcenia dualnego. Jednocześnie firmy i państwo powinny znacznie więcej inwestować w kształcenie ustawiczne, aby obecni pracownicy mogli dostosować się do zmieniających się wymagań współczesnego rynku pracy.
Jak wynika z badania, Niemcy stoją przed zadaniem ponownego dostosowania swojego modelu zatrudnienia. To, czy transformacja się powiedzie, będzie miało wpływ na to, czy w nadchodzącej dekadzie kraj utrzyma swoją siłę gospodarczą, czy też kurcząca się liczba pracowników stanie się trwałym hamulcem wzrostu.
Stephanie Schoen






























































