Producenci piwa biją na alarm i apelują do premiera Donalda Tuska o złagodzenie planowanych, ostrych restrykcji dotyczących reklamy alkoholu. Branża ostrzega, że nowe prawo wywoła efekt domina i uderzy nie tylko w same browary, ale też w puby, restauracje oraz rynek sponsoringu. Stawka jest ogromna, bo za złamanie zaostrzonych przepisów firmom ma grozić gigantyczna kara - nawet do miliona złotych - czytamy na portalu wiadomoscihandlowe.pl.


Sejm pracuje nad nowymi, niezwykle surowymi przepisami antyalkoholowymi, co wywołało natychmiastowy sprzeciw biznesu. Kilkanaście organizacji gospodarczych i związków zawodowych połączyło siły, wysyłając pilny apel do premiera Donalda Tuska. Sygnatariusze alarmują, że planowane zakazy są zbyt radykalne i zafundują potężny wstrząs całej polskiej branży piwowarskiej.
Jednocześnie nie kwestionują oni walki z alkoholizmem i przeciwdziałania uzależnieniom. "Każde działanie prowadzące do rzeczywistej redukcji ich negatywnych skutków zdrowotnych i społecznych powinno być wspierane przez Państwo i odpowiednie rozwiązania prawne" - wskazują.
Ich zdaniem nowe prawo nie tylko nie pomoże w walce z nałogami, ale wręcz rykoszetem uderzy w rynek piw bezalkoholowych. Ostrzegają, że przepisy zablokują rozwój bezpiecznych alternatyw, po które dziś chętnie sięgają miliony Polaków.
Piwo 0% w jednym worku z alkoholem?
W myśl nowych przepisów piwa "zero" będą traktowane równie restrykcyjnie, co tradycyjne trunki. Nowelizacja wprowadza bezwzględny zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym także piwa, które do tej pory cieszyło się pod tym względem specjalnymi "przywilejami".

"Projektowane zakazy obejmujące także napoje zero procent są czymś niespotykanym w żadnym kraju europejskim, a ich wprowadzenie jest sprzeczne z celami proponowanych zmian" - głosi apel.
Za złamanie nowych zasad przewidziano kary, wahające się od 30 tysięcy do aż miliona złotych.
oprac. WM

































































