REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Uczelnie szukają 1,3 tys. pracowników. Tyle zarabiają wykładowcy

Katarzyna Wiązowska2026-10-07 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-10-07 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Ponad 1380 ogłoszeń dotyczących stanowisk akademickich i naukowych znalazło się w Akademickiej Bazie Ogłoszeń na początku roku akademickiego. Uczelnie muszą mierzyć się ze starzeniem się kadry i konkurencją płacową ze strony firm, a szczególnie poważna jest sytuacja szkół wyższych w mniejszych ośrodkach, gdzie możliwości pozyskiwania młodych naukowców są ograniczone.

Uczelnie szukają 1,3 tys. pracowników. Tyle zarabiają wykładowcy
Uczelnie szukają 1,3 tys. pracowników. Tyle zarabiają wykładowcy
fot. Martin Leissl / Visum / / Forum

Choć rok akademicki już się rozpoczął, to wiele polskich uczelni publicznych i prywatnych z całej Polski nie skompletowało jeszcze pełniej kadry. Na początku października w Akademickiej Bazie Ogłoszeń dostępne były 1382 ogłoszenia dotyczące stanowisk akademickich i naukowych.

Ile można zarobić na uczelni?

Przeciętne wynagrodzenie oferowane obecnie w ogłoszeniach rekrutacyjnych na stanowisko wykładowcy wynosi 7 399 zł brutto miesięcznie, czyli 88 788 zł rocznie. Natomiast miesięczne wynagrodzenia mieszczą się w przedziale od 7 095 zł brutto, czyli 85 140 zł rocznie, do 7 879 zł brutto, czyli 94 548 zł rocznie – wynika z danych Grupy Progres.

Możliwości płacowe uczelni mają znaczenie zarówno przy pozyskiwaniu nowych pracowników, jak i zatrzymywaniu osób, które już zdobyły doświadczenie badawcze. Jak wskazuje Janusz Szczerba, prezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki ZNP, duże ośrodki akademickie mają pod tym względem więcej atutów niż uczelnie regionalne.

– Na uczelniach w dużych aglomeracjach, takich jak Warszawa, Kraków, Łódź, Poznań, Wrocław, Gdańsk problem ten jest mniejszy niż w uczelniach regionalnych. Uczelnie w dużych aglomeracjach są uczelniami z pierwszej dziesiątki, najczęściej prowadzą szkoły doktorskie, które w naturalny sposób zasilają uczelnie młodą kadrę akademicką – mówi Bankier.pl Janusz Szczerba. – Dodatkowo uczelnie te mają szerszy dostęp do grantów i dodatkowych wynagrodzeń co motywuje młodych doktorów do pozostania na uczelni.

Scammingout

Jednak tutaj problemem jest większa rotacja tej kadry, gdyż kiedy skończą się możliwości zdobywania grantów, pracownicy ci mając określone, wysokie umiejętności badawcze zdobyte na uczelniach odchodzą najczęściej do pracy do firm, które oferują im o wiele wyższe wynagrodzenie. Część z nich uzyskuje kolejne stopnie naukowe i pozostaje, ale jest to kilka procent z grupy młodych doktorów. Najmniejsza rotacja jest w grupie profesorów i profesorów uczelni, ale w tej grupie średnia wieku wynosi ponad 60 lat.

Uczelnie regionalne z trudniejszą sytuacją kadrową

Według przedstawiciela ZNP bardzo poważne problemy kadrowe mają uczelnie regionalne.

– Z reguły nie posiadają one szkół doktorskich i nie mają możliwości zatrudniania „swoich” doktorów – twierdzi ekspert. – Ponadto dostęp do dodatkowych wynagrodzeń związany z realizacją grantów czy innych projektów badawczych na tych uczelniach jest bardzo trudny, a czasami wręcz niemożliwy. Z naszych szacunków wynika, że ponad połowa nauczycieli akademickich na tych uczelniach jest w wieku przedemerytalnym, czyli około 55+.

Inaczej wygląda sytuacja administracji. Zdaniem Janusza Szczerby, w mniejszych miejscowościach uczelnie należą do większych pracodawców, a stabilność zatrudnienia i wynagrodzenia może zachęcać mieszkańców do podjęcia w nich pracy.

– W dużych miastach pozyskanie pracowników administracji jest natomiast trudniejsze, gdyż płace w tej grupie są na poziomie minimalnego wynagrodzenia za pracę lub o kilka procent wyższe. Towarzyszą im wysokie wymagania dotyczące wykształcenia i umiejętności, co utrudnia uczelniom konkurowanie z firmami – uważa przedstawiciel ZNP.

Kilkanaście lat rozwoju naukowego kontra kilka lat w firmie

Problemy z obsadzeniem stanowisk nie rozkładają się równomiernie między dziedzinami nauki. Według danych ZNP największe braki kadrowe na uczelniach są w dziedzinach nauk technicznych (mechanika, energetyka, elektronika, informatyka), przyrodniczych (biochemia, biologia), ekonomicznych i prawnych.

– Ze względu na kilkukrotnie wyższe wynagrodzenia w firmach, w tych dziedzinach praktycznie bardzo trudno znaleźć kandydatów do pracy dydaktycznej i naukowej na uczelni – uważa Janusz Szczerba.

Jednak istotna jest nie tylko wysokość bieżącej pensji, lecz również czas potrzebny na osiągnięcie wyższych zarobków. Zdaniem eksperta, długa ścieżka rozwoju naukowego po doktoracie, habilitacja, a potem tytuł profesora (średnio ok. 12-15 lat) powoduje, że młodzi ludzie nie chcą czekać tak długo, aby mogli zarabiać średnio 1,2 do 1,5 średniej krajowej.

– Na rynku takie wynagrodzenie młody doktor otrzymuje po 3 - 5 latach pracy – dodaje przedstawiciel ZNP.

Ostrożnie odtwarzają wakaty

Jak twierdzi Joanna Borkowska, rzecznik prasowy Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, na uczelni tej występują obecnie nieobsadzone stanowiska, przy czym sam fakt powstania wakatu nie oznacza automatycznie decyzji o jego ponownym obsadzeniu.

– Każdy przypadek analizowany jest indywidualnie z uwzględnieniem rzeczywistego zapotrzebowania danej jednostki, zakresu realizowanych zadań, możliwości ich reorganizacji lub podziału pomiędzy innych pracowników, a także długofalowych potrzeb kadrowych uczelni – mówi Bankier.pl Joanna Borkowska. – Ma to szczególne znaczenie w kontekście prognoz demograficznych i przewidywanego stopniowego zmniejszania się liczby potencjalnych kandydatów na studia. Z tego względu polityka kadrowa uczelni zakłada ostrożne podejście do odtwarzania wakatów oraz dostosowywanie poziomu zatrudnienia do rzeczywistych i przyszłych potrzeb. Jednocześnie w wybranych obszarach występuje potrzeba pozyskiwania pracowników posiadających określone, specjalistyczne kompetencje. Dlatego sytuacja kadrowa może być zróżnicowana pomiędzy poszczególnymi jednostkami i grupami pracowników.

W 2026 roku na wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym przeprowadzono dziewięć konkursów na stanowiska nauczycieli akademickich, z czego dwa nie zakończyły się zatrudnieniem kandydata. Dotyczyło to konkursów prowadzonych w Katedrze Rachunkowości, Sprawozdawczości i Analizy Finansowej i Katedrze Rachunku Kosztów, Zarządzania Podatkami i Controllingu.

– Nie zostały one zakończone głównie ze względu na brak kandydatów spełniających wymagania określone w konkursie i posiadających wymagane kompetencje specjalistyczne lub dorobek naukowy – twierdzi Joanna Borkowska.

Nie zawsze wykładowcę trzeba zastąpić 

Według danych uczelni, w 2024 roku zatrudniono 41 wykładowców, a odeszło 67. Również rok później zatrudniono jedynie 46 osób wobec 68, które zrezygnowały z pracy dydaktycznej. Dopiero 2026 r. przyniósł tu zmianę – zatrudnionych zostało 49 pracowników, a odeszło 47. 

– Dane te należy jednak interpretować z uwzględnieniem przyczyn zmian zatrudnienia. Odejścia obejmują m.in. przejścia na emeryturę, zakończenie umów zawartych na czas określony, rozwiązania stosunku pracy z inicjatywy pracownika oraz inne przypadki zakończenia zatrudnienia – twierdzi Joanna Borkowska. – Jednocześnie uczelnia nie przyjmuje zasady automatycznego zastępowania każdej osoby odchodzącej nowym pracownikiem. Przed podjęciem decyzji o rekrutacji analizowana jest zasadność odtworzenia danego stanowiska, aktualny i przyszły zakres zadań oraz możliwości organizacyjne jednostki.

W konsekwencji różnica pomiędzy liczbą osób odchodzących a liczbą osób zatrudnianych może stanowić element stopniowego dostosowywania poziomu i struktury zatrudnienia do zmieniających się potrzeb uczelni. Jednocześnie w tych obszarach, w których występuje trwałe zapotrzebowanie na określone kompetencje, prowadzone są rekrutacje niezależnie od ogólnego kierunku zmian w zatrudnieniu.

Średni wiek nauczyciela akademickiego to 49 lat

Rekrutacje nakładają się na wyzwanie związane z wymianą pokoleniową. Według GUS na koniec 2024 r. w gospodarce narodowej pracowało 94,9 tys. nauczycieli akademickich. Ich średni wiek wynosił 49 lat. Kobiety stanowiły 49,6 proc. tej grupy. Niskie wynagrodzenia w szkolnictwie wyższym powodują, że są trudności ze znalezieniem kandydatów zwłaszcza na stanowiska asystenta lub adiunkta badawczo-dydaktycznego. W Akademickiej Bazie Ogłoszeń tylko w województwie mazowieckim jest rozpisanych 80 konkursów na te funkcje. Dlatego wykładowcy nierzadko pracują na dwa etaty - drugi etat to godziny z umów cywilno-prawnych. Natomiast uczelnie coraz częściej zatrudniają pracowników posiadających prawo do emerytury.

Niskie wynagrodzenia i przeciążenie pracą powoduje odejścia z pracy, zwłaszcza w grupie młodych pracowników nauki. Aby temu zaradzić, uczelnie zwiększają liczebność grup wykładowych i ćwiczeniowych, co powoduje obniżenie jakości dydaktyki na tych uczelniach. 

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Polskie biotechnolożki opracowały konotoksynę na zmarszczki. Zdobyły miliony na rozwój marki premium
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki