Aktualizacja harmonogramu płatności z KPO związana z rewizją planu wpłynie na tempo inwestycji w latach 2024-26. Wykorzystanie środków w Polsce będzie bardziej stopniowe, do tej pory oczekiwano skokowego wzrostu inwestycji z KPO w tym i przyszłym roku - powiedział PAP Biznes starszy ekonomista w ING Leszek Kąsek.


"KPO przed rewizją przewidywało większe transze płatności w 2024 i 2025 roku, po rewizji zmniejszyły się one o odpowiednio o 1,2 mld euro i 7,2 mld euro i zostały przesunięte na 2026 r., co dotyczyło głównie preferencyjnych pożyczek z KPO" - powiedział Kąsek.
Według wyliczeń ING BSK na podstawie zaktualizowanego harmonogramu płatności z KPO po ostatniej rewizji planu, wypłaty środków (pożyczek i grantów) z KPO w 2024 r. wyniosą 17,2 mld euro, w 2025 r 14,9 mld euro, a w 2026 r. 27,7 mld euro. W porównaniu z poprzednim harmonogramem z jesieni 2023, według analityków oznacza to przesunięcie 8,4 mld euro wypłat z polskiego KPO z lat 2024-25 na rok 2026, głównie w części pożyczkowej.
"Z ekonomicznego punktu widzenia wskazuje to na wydłużony okres przekazania środków beneficjentom, czyli raczej nie będzie mocnego impulsu inwestycyjnego w krótkim terminie. Choć Polska otrzymała już przelewy z KPO pod koniec ub.r. i w kwietniu, to przekazywanie części tych środków do beneficjentów jest stosunkowo powolne. W porównaniu z dotychczasowym scenariuszem, KPO będzie słabszym wsparciem dla inwestycji w tym roku, ale mocniejszym w latach 2025-26. Okazuje się, że trudno jest skokowo przyśpieszyć wykorzystanie KPO i nadrobić 2-letnie opóźnienia, tym bardziej, że program jest skomplikowany biurokratycznie i - w porównaniu z absorpcją środków z tradycyjnej polityki spójności – o wiele bardziej scentralizowany" - powiedział Kąsek.
Zauważył jednocześnie, że z badań banku wynika, że dużo MŚP czeka na dotacje czy preferencyjne pożyczki z KPO i do tego czasu wstrzymuje się z inwestycjami w oparciu o finansowanie na warunkach rynkowych.

Ekonomista podkreślił jednak, że dobrze się stało, że KPO zostało odblokowane, gdyż z powodu nakładających się wieloletnich budżetów unijnych istniało ryzyko silnego spadku napływu środków unijnych netto w tym roku. Jego zdaniem bez KPO tzw. luka euro w tym roku byłaby o wiele większa.
"Gdyby nie napływ KPO, przepływy środków unijnych netto w tym roku mogłyby być bliskie zeru (transfery unijne minus składka). Oznaczałoby to gwałtowny spadek napływu netto z około 2 proc. PKB w 2023 r. z negatywnymi skutkami dla dynamiki inwestycji i wzrostu PKB. KPO chroni więc przed nagłym tąpnięciem w napływie środków unijnych, gospodarka bardzo odczułaby takie nagłe zmiany. Obecnie kluczowa jest szybkość wydatkowania środków z KPO, póki co wydaje się być poniżej oczekiwań" - powiedział Kąsek.
"Wdrożenie programów KPO idzie stosunkowo wolno na poziomie całej Unii. Ale złożoność polskiego KPO jest ponadprzeciętna i trudno nadrobić opóźnienia, to przesunięcie wykorzystania środków na późniejsze lata także o tym świadczy. Jednocześnie ministerstwo nie wyklucza kolejnej formalnej rewizji za rok. Nie wiem, czy rząd ostatecznie zdecyduje się na wykorzystanie pełnej, dostępnej puli pożyczek z KPO" - dodał.
Pytany o dłuższy okres wydatkowania środków z pożyczek KPO niż grantów, które muszą być wydane do końca 2026 r., zauważył, że przekazanie środków do dedykowanego polskiego funduszu dla pożyczek z KPO może pomóc w formalnej absorpcji przed deadlinem i wydłużyć okres implementacji. Jak zauważył, MFiPR wskazywało na taką możliwość.
Julita Żylińska (PAP Biznes)
jz/ ana/



























































