REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

6% stopy bezrobocia. I dlaczego niekoniecznie trzeba się tym martwić

Krzysztof Kolany2026-02-24 12:20główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-02-24 12:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Główny Urząd Statystyczny oficjalnie potwierdził wcześniejsze doniesienia resortu pracy i pokazał styczniową stopę bezrobocia na poziomie 6%. To najwyższy odczyt od blisko 5 lat. Jednakże w mojej ocenie nie jest to informacja szczególnie przerażająca. Oto dlaczego.

6% stopy bezrobocia. I dlaczego niekoniecznie trzeba się tym martwić
6% stopy bezrobocia. I dlaczego niekoniecznie trzeba się tym martwić
fot. Marian Zubrzycki / / Forum

W styczniu 2026 roku stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła z 5,7% do 6,0% i osiągnęła najwyższą wartość od maja 2021 roku – poinformował GUS. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w styczniu 934,1 tys. wobec 887,9 tys. miesiąc wcześniej. Takie są fakty i nie da się z nimi polemizować. Idę jednak o zakład, że media i część polityków zaraz zaczną lamentować, jak to w Polsce jest źle i jaki rzekomo kryzys gospodarczy mamy. I to już jest bzdurą.

Bankier.pl na podstawie danych GUS

Idzie o to, aby spojrzeć na styczniowe statystyki GUS w szerszym kontekście i wyjaśnić, skąd takie liczby w ogóle się wzięły. Po pierwsze, nie jest to żadna nowa wiadomość, bo wstępny szacunek bezrobocia za styczeń Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podało już 9 lutego. Także tam mieliśmy 6% stopy bezrobocia rejestrowanego oraz ponad 934 tys. bezrobotnych.  

Jak się mierzy bezrobocie? Kim jest bezrobotny?

Zacznijmy od podstaw. W urzędowej definicji bezrobotny to każda osoba zarejestrowana w urzędzie pracy. Natomiast ekonomiści jako bezrobotnego określają osobę niepracującą, ale aktywnie poszukującą pracy i gotową ją podjąć w krótkim czasie (tj. w ciągu 2 tygodni). Natomiast stop bezrobocia to iloraz liczby bezrobotnych do liczby aktywnych zawodowo (czyli pracujących i poszukujących pracy). 

Każdy znający polskie realia od razu zrozumie różnice. O ile bezrobotnych zarejestrowanych jest niemal milion, to w badaniach aktywności zawodowej (BAEL) ich liczba szacowana jest na 567 tys. w IV kwartale 2025 roku. Różnica to przeszło 400 tys. ludzi. Mniej więcej tylu bezrobotnych jest zatem całkowicie fikcyjnych. Po prostu nie są to ludzie chcący znaleźć pracę, lecz tylko zostać objęci statusem bezrobotnego (z czym wiążą się pewne przywileje, przede wszystkim status osoby „ubezpieczonej” przez NFZ).

Wakacje na giełdzie

Zatem prawdziwa stopa bezrobocia w Polsce wynosi obecnie nieco ponad 3%. Tj. przynajmniej w poprzednim kwartale było to 3,2% wobec 2,8% w analogicznym okresie roku 2024. Czyli mniej więcej o połowę mniej niż to, co dzisiaj ogłosił GUS bazując na danych z urzędów pracy. Powiedzmy sobie szczerze: mniej więcej połowa tego wyniku to bezrobocie fikcyjne (nie mylić z frykcyjnym).

Urzędowa fikcja kontra skrzypiąca rzeczywistość

Wróćmy jednak do danych urzędowych, które choć objęte statystycznym „grzechem pierworodnym”, to jednak na ogół nieźle odzwierciedlają długofalowe trendy. I pod tym względem w styczniowych danych GUS nie widać nic niepokojącego. Miesięczny przyrost stopy bezrobocia w styczniu 2026 roku był bowiem TAKI SAM jak rok temu, dwa lata temu i trzy lata temu. Co więcej, wzrost o 0,3 pkt. proc. mdm występował we wszystkich styczniach od 2017 roku za wyjątkiem stycznia 2022. Przypadek? Nie, po prostu zwykły sezonowy wzrost stopy bezrobocia rejestrowanego wynikający z czynników pogodowych (czyli zimy wstrzymującej prace w rolnictwie czy budownictwie).  

Bankier.pl na podstawie GUS

Ponadto, stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 była o 0,6 pkt. proc. wyższa niż rok  temu. Dokładnie taki sam przyrost roczny GUS raportował w trzech z poprzednich czterech miesięcy. Był to efekt zmian prawnych, jakie weszły w życie wiosną 2025 roku. Generalnie chodzi o to, że nowa ustawa ułatwiała akcesję w poczet bezrobotnych i po raz pierwszy w historii III RP dopuszczała do tego grona ludzi posiadających status rolnika. Ekonomiści Banku Pekao SA szacowali skalę tego zjawiska na ponad 50 tys. bezrobotnych. I ten efekt utrzymuje się aż do teraz, podwyższając nam urzędową stopę bezrobocia.

Stopa bezrobocia rejestrowanego (w %)
1990-01-01 0,3 Zmiana mdm Zmiana rdr
1991-01-01 6,6 0,1  
1992-01-01 12,1 -0,1 5,5
1993-01-01 14,0 0,4 1,9
1994-01-01 16,0 0,3 2,0
1995-01-01 16,1 0,1 0,1
1996-01-01 15,4 0,5 -0,7
1997-01-01 13,1 -0,1 -2,3
1998-01-01 10,8 0,3 -2,3
1999-01-01 11,4 1,0 0,6
2000-01-01 13,6 0,6 2,2
2001-01-01 17,5 2,5 3,9
2002-01-01 20,1 0,7 2,6
2003-01-01 20,6 0,6 0,5
2004-01-01 20,6 0,6 0,0
2005-01-01 19,5 0,4 -1,1
2006-01-01 18,0 0,4 -1,5
2007-01-01 15,1 0,2 -2,9
2008-01-01 11,7 0,3 -3,4
2009-01-01 10,5 1,0 -1,2
2010-01-01 12,7 0,8 2,2
2011-01-01 13,0 0,7 0,3
2012-01-01 13,2 0,7 0,2
2013-01-01 14,2 0,8 1,0
2014-01-01 14,0 0,6 -0,2
2015-01-01 11,9 0,5 -2,1
2016-01-01 10,3 0,5 -1,6
2017-01-01 8,6 0,3 -1,7
2018-01-01 6,9 0,3 -1,7
2019-01-01 6,1 0,3 -0,8
2020-01-01 5,5 0,3 -0,6
2021-01-01 6,5 0,3 1,0
2022-01-01 5,5 0,1 -1,0
2023-01-01 5,5 0,3 0,0
2024-01-01 5,4 0,3 -0,1
2025-01-01 5,4 0,3 0,0
2026-01-01 6,0 0,3 0,0
mediana 12,7 0,4 0

Równocześnie dane o styczniowym wzroście stopy bezrobocia rejestrowanego nakładają się na dziesiątki medialnych informacji o planowanych lub realizowanych zwolnieniach grupowych w Polsce. I choć za zeszłoroczną „falę zwolnień grupowych” w ponad połowie odpowiadały w sensie ekonomicznym fikcyjne zgłoszenia od Poczty Polskiej, to jednak coś jest na rzeczy. Od dwóch lat zamykają się lub masowo zwalniają także zagraniczne firmy – głównie produkcyjne.

Trend jest tu niepodważalny i negatywny z punktu widzenia polskiego pracownika, o czym pisałem jeszcze wiosną 2024 roku. Jednocześnie tak wtedy jak i teraz dane statystyczne nie potwierdzają hipotezy o wystąpieniu jakiegoś kryzysu na polskim rynku pracy. Owszem, pracy jest mniej i jest ona trudniej dostępna niż jeszcze parę lat temu. Nie widać jednak zjawiska masowego bezrobocia, co po części wynika z tendencji demograficznych: po prostu Polska od 10 lat traci zasób rdzennej siły roboczej na skutek niżu demograficznego i starzenia się społeczeństwa.

O ile zatem pewne „ochłodzenie” koniunktury na polskim rynku pracy jest faktem, to jednocześnie lamenty nad skalą i zasięgiem tego zjawiska są w mojej ocenie mocno przesadzone. Warto też mieć na uwadze już rozpoczęty cykl inwestycyjny w polskiej gospodarce. Zarówno sektor publiczny jak i prywatny pod koniec 2025 roku ruszyły z inwestycjami, co zwykle z pewnym opóźnieniem przekłada się też na wzrost popytu na pracowników (w końcu w nowych fabrykach ktoś musi pracować).

Ten efekt w danych z rynku pracy zobaczymy jednak przynajmniej z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Prawdopodobnie jakoś późną wiosną albo dopiero latem. A wcześniej ujrzymy coroczny, sezonowy spadek stopy bezrobocia, która od marca powinna zacząć spadać. Gdyby jednak stało się inaczej, byłby to poważny sygnał ostrzegawczy.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dziesięć spółek z GPW w portfelu na sierpień 2026 r.
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (20)

dodaj komentarz
eugeniuszt
założenie PO miało być 10 procent i co się stało.
zbyszeknor
Rozumiem że potrzebne jest uspokajanie nastrojów jednak nie jest to rola dziennikarza a rzecznia prasowego rady ministrów. Rozumiem też metodologie interpretacji statystyk. Jednak wniosek że nie należy się martwić ni jak nie pasują do autora artykułów który z trendów oprocentowania obligacji rządowych potrafi przewidzieć kilka scenariuszy Rozumiem że potrzebne jest uspokajanie nastrojów jednak nie jest to rola dziennikarza a rzecznia prasowego rady ministrów. Rozumiem też metodologie interpretacji statystyk. Jednak wniosek że nie należy się martwić ni jak nie pasują do autora artykułów który z trendów oprocentowania obligacji rządowych potrafi przewidzieć kilka scenariuszy długofalowych. W artykule wyczówa się mniej analitycznego Pana Kolany.
tomitomi
pisał dla chleba - to trzeba zrozumieć , różne zadania są stawiane przez pracodawcę ,
za sześć miesięcy , jak będzie 7,2% to wszyscy będziemy się cieszyć , że tak mało ,,,,,
bha
Cóż... A kiedy trzeba będzie się tym zaczynać tak koniecznie przejmować jak sięgnie na rynku 10 % czy może jak dopiero 15 % lub 20% ???!.
pilsener
Bezrobocie także nie rośnie bo na rynek pracy wchodzi mniej osób niż z niego wychodzi - dlatego a także z innych powodów, dużo lepszym wskaźnikiem jest liczba pracujących do liczby ogółu populacji oraz osób w wieku produkcyjnym.
monuz
Zarabiając dwie najniższe krajowe dalej jesteś żebrakiem, niby pracujesz a po opłatach puste konto.
bha
Cóż... Jak można niekoniecznie się tym przejmować???. Przecież to jest masa zwolnionych ludzi i dotyczy dodatkowo jeszcze łącznie masy rodzin!!! , a ile zostało faktycznie wszystych ludzi zwolnionych na całym rynku tylko w ubiegłym roku i to nie tylko wśród tych Wielkich, dużych czy średnich Firm w zwolnieniach grupowych ale przedewszystkim Cóż... Jak można niekoniecznie się tym przejmować???. Przecież to jest masa zwolnionych ludzi i dotyczy dodatkowo jeszcze łącznie masy rodzin!!! , a ile zostało faktycznie wszystych ludzi zwolnionych na całym rynku tylko w ubiegłym roku i to nie tylko wśród tych Wielkich, dużych czy średnich Firm w zwolnieniach grupowych ale przedewszystkim wśród tych małych i maluczkich których jest na rynku najwięcej!!! To tego tak naprawdę to Nikt nie wie, ale napewno ogółem był to Ogrom osób !!!!.
Myślę sobie tak że od dłuższego już czasu że ten system nie rzadko próbuje bagatelizować różne zaistniałe sprawy tematy czy problemy i udaje że nie jest tak żle niż to faktycznie wygląda. Myślę że podobnie to wygląda i z tym że przecież na całym rynku mamy już Miliony ludzi którzy pracują na nim od lat i dekad! bardzo elastycznie... pracują na umowach czasowych, na nie pełnych etatach 0,5 0,75 itd, na zleceniach, na niby dziełach i już na ogromie samozatrudnień! Czy i dla tego Motto podobnie brzmiałoby jak w tytule tego artykułu ,, Niekoniecznie się trzeba tym przejmować'' ??? Bo cóż.. Bo jest to już taka rynkowa Niby Normalka?!.Niech każdy sam sobie odpowie na to.................
Niestety brak na to wszystko więcej słów
bankero
Taaak, połowa bezrobocia jest fikcyjna i mamy je faktycznie 3%. A na ile oceniasz Pan bezrobocie tzw. "ukryte"? Widzę tu poważne odklejenie od realiów polskiego rynku pracy i życia ludzi w PL. Już chyba lepszym wytłumaczeniem jakie w mainstramie wyczytałem to było takie że: za wzrost bezrobocia odpowiadają postanowienia Taaak, połowa bezrobocia jest fikcyjna i mamy je faktycznie 3%. A na ile oceniasz Pan bezrobocie tzw. "ukryte"? Widzę tu poważne odklejenie od realiów polskiego rynku pracy i życia ludzi w PL. Już chyba lepszym wytłumaczeniem jakie w mainstramie wyczytałem to było takie że: za wzrost bezrobocia odpowiadają postanowienia noworoczne.
sweetacid1313
Pani Kolany, sam pan jesteś bzdurą. Ciekawe, co pan będziesz pisał jak będzie 7,5 procent, tak za pół roczku?
maxykaz
nam wyższe podatki i co w związku z tym bezrobocie po to aby była kasa na ich jeb_ane fundacje

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki