Główny Urząd Statystyczny oficjalnie potwierdził wcześniejsze doniesienia resortu pracy i pokazał styczniową stopę bezrobocia na poziomie 6%. To najwyższy odczyt od blisko 5 lat. Jednakże w mojej ocenie nie jest to informacja szczególnie przerażająca. Oto dlaczego.


W styczniu 2026 roku stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła z 5,7% do 6,0% i osiągnęła najwyższą wartość od maja 2021 roku – poinformował GUS. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w styczniu 934,1 tys. wobec 887,9 tys. miesiąc wcześniej. Takie są fakty i nie da się z nimi polemizować. Idę jednak o zakład, że media i część polityków zaraz zaczną lamentować, jak to w Polsce jest źle i jaki rzekomo kryzys gospodarczy mamy. I to już jest bzdurą.
Idzie o to, aby spojrzeć na styczniowe statystyki GUS w szerszym kontekście i wyjaśnić, skąd takie liczby w ogóle się wzięły. Po pierwsze, nie jest to żadna nowa wiadomość, bo wstępny szacunek bezrobocia za styczeń Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podało już 9 lutego. Także tam mieliśmy 6% stopy bezrobocia rejestrowanego oraz ponad 934 tys. bezrobotnych.
Przeczytaj także
Jak się mierzy bezrobocie? Kim jest bezrobotny?
Zacznijmy od podstaw. W urzędowej definicji bezrobotny to każda osoba zarejestrowana w urzędzie pracy. Natomiast ekonomiści jako bezrobotnego określają osobę niepracującą, ale aktywnie poszukującą pracy i gotową ją podjąć w krótkim czasie (tj. w ciągu 2 tygodni). Natomiast stop bezrobocia to iloraz liczby bezrobotnych do liczby aktywnych zawodowo (czyli pracujących i poszukujących pracy).
Każdy znający polskie realia od razu zrozumie różnice. O ile bezrobotnych zarejestrowanych jest niemal milion, to w badaniach aktywności zawodowej (BAEL) ich liczba szacowana jest na 567 tys. w IV kwartale 2025 roku. Różnica to przeszło 400 tys. ludzi. Mniej więcej tylu bezrobotnych jest zatem całkowicie fikcyjnych. Po prostu nie są to ludzie chcący znaleźć pracę, lecz tylko zostać objęci statusem bezrobotnego (z czym wiążą się pewne przywileje, przede wszystkim status osoby „ubezpieczonej” przez NFZ).

Zatem prawdziwa stopa bezrobocia w Polsce wynosi obecnie nieco ponad 3%. Tj. przynajmniej w poprzednim kwartale było to 3,2% wobec 2,8% w analogicznym okresie roku 2024. Czyli mniej więcej o połowę mniej niż to, co dzisiaj ogłosił GUS bazując na danych z urzędów pracy. Powiedzmy sobie szczerze: mniej więcej połowa tego wyniku to bezrobocie fikcyjne (nie mylić z frykcyjnym).
Urzędowa fikcja kontra skrzypiąca rzeczywistość
Wróćmy jednak do danych urzędowych, które choć objęte statystycznym „grzechem pierworodnym”, to jednak na ogół nieźle odzwierciedlają długofalowe trendy. I pod tym względem w styczniowych danych GUS nie widać nic niepokojącego. Miesięczny przyrost stopy bezrobocia w styczniu 2026 roku był bowiem TAKI SAM jak rok temu, dwa lata temu i trzy lata temu. Co więcej, wzrost o 0,3 pkt. proc. mdm występował we wszystkich styczniach od 2017 roku za wyjątkiem stycznia 2022. Przypadek? Nie, po prostu zwykły sezonowy wzrost stopy bezrobocia rejestrowanego wynikający z czynników pogodowych (czyli zimy wstrzymującej prace w rolnictwie czy budownictwie).
Ponadto, stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 była o 0,6 pkt. proc. wyższa niż rok temu. Dokładnie taki sam przyrost roczny GUS raportował w trzech z poprzednich czterech miesięcy. Był to efekt zmian prawnych, jakie weszły w życie wiosną 2025 roku. Generalnie chodzi o to, że nowa ustawa ułatwiała akcesję w poczet bezrobotnych i po raz pierwszy w historii III RP dopuszczała do tego grona ludzi posiadających status rolnika. Ekonomiści Banku Pekao SA szacowali skalę tego zjawiska na ponad 50 tys. bezrobotnych. I ten efekt utrzymuje się aż do teraz, podwyższając nam urzędową stopę bezrobocia.
| Stopa bezrobocia rejestrowanego (w %) | |||
|---|---|---|---|
| 1990-01-01 | 0,3 | Zmiana mdm | Zmiana rdr |
| 1991-01-01 | 6,6 | 0,1 | |
| 1992-01-01 | 12,1 | -0,1 | 5,5 |
| 1993-01-01 | 14,0 | 0,4 | 1,9 |
| 1994-01-01 | 16,0 | 0,3 | 2,0 |
| 1995-01-01 | 16,1 | 0,1 | 0,1 |
| 1996-01-01 | 15,4 | 0,5 | -0,7 |
| 1997-01-01 | 13,1 | -0,1 | -2,3 |
| 1998-01-01 | 10,8 | 0,3 | -2,3 |
| 1999-01-01 | 11,4 | 1,0 | 0,6 |
| 2000-01-01 | 13,6 | 0,6 | 2,2 |
| 2001-01-01 | 17,5 | 2,5 | 3,9 |
| 2002-01-01 | 20,1 | 0,7 | 2,6 |
| 2003-01-01 | 20,6 | 0,6 | 0,5 |
| 2004-01-01 | 20,6 | 0,6 | 0,0 |
| 2005-01-01 | 19,5 | 0,4 | -1,1 |
| 2006-01-01 | 18,0 | 0,4 | -1,5 |
| 2007-01-01 | 15,1 | 0,2 | -2,9 |
| 2008-01-01 | 11,7 | 0,3 | -3,4 |
| 2009-01-01 | 10,5 | 1,0 | -1,2 |
| 2010-01-01 | 12,7 | 0,8 | 2,2 |
| 2011-01-01 | 13,0 | 0,7 | 0,3 |
| 2012-01-01 | 13,2 | 0,7 | 0,2 |
| 2013-01-01 | 14,2 | 0,8 | 1,0 |
| 2014-01-01 | 14,0 | 0,6 | -0,2 |
| 2015-01-01 | 11,9 | 0,5 | -2,1 |
| 2016-01-01 | 10,3 | 0,5 | -1,6 |
| 2017-01-01 | 8,6 | 0,3 | -1,7 |
| 2018-01-01 | 6,9 | 0,3 | -1,7 |
| 2019-01-01 | 6,1 | 0,3 | -0,8 |
| 2020-01-01 | 5,5 | 0,3 | -0,6 |
| 2021-01-01 | 6,5 | 0,3 | 1,0 |
| 2022-01-01 | 5,5 | 0,1 | -1,0 |
| 2023-01-01 | 5,5 | 0,3 | 0,0 |
| 2024-01-01 | 5,4 | 0,3 | -0,1 |
| 2025-01-01 | 5,4 | 0,3 | 0,0 |
| 2026-01-01 | 6,0 | 0,3 | 0,0 |
| mediana | 12,7 | 0,4 | 0 |
Równocześnie dane o styczniowym wzroście stopy bezrobocia rejestrowanego nakładają się na dziesiątki medialnych informacji o planowanych lub realizowanych zwolnieniach grupowych w Polsce. I choć za zeszłoroczną „falę zwolnień grupowych” w ponad połowie odpowiadały w sensie ekonomicznym fikcyjne zgłoszenia od Poczty Polskiej, to jednak coś jest na rzeczy. Od dwóch lat zamykają się lub masowo zwalniają także zagraniczne firmy – głównie produkcyjne.
Przeczytaj także
Trend jest tu niepodważalny i negatywny z punktu widzenia polskiego pracownika, o czym pisałem jeszcze wiosną 2024 roku. Jednocześnie tak wtedy jak i teraz dane statystyczne nie potwierdzają hipotezy o wystąpieniu jakiegoś kryzysu na polskim rynku pracy. Owszem, pracy jest mniej i jest ona trudniej dostępna niż jeszcze parę lat temu. Nie widać jednak zjawiska masowego bezrobocia, co po części wynika z tendencji demograficznych: po prostu Polska od 10 lat traci zasób rdzennej siły roboczej na skutek niżu demograficznego i starzenia się społeczeństwa.
Przeczytaj także
O ile zatem pewne „ochłodzenie” koniunktury na polskim rynku pracy jest faktem, to jednocześnie lamenty nad skalą i zasięgiem tego zjawiska są w mojej ocenie mocno przesadzone. Warto też mieć na uwadze już rozpoczęty cykl inwestycyjny w polskiej gospodarce. Zarówno sektor publiczny jak i prywatny pod koniec 2025 roku ruszyły z inwestycjami, co zwykle z pewnym opóźnieniem przekłada się też na wzrost popytu na pracowników (w końcu w nowych fabrykach ktoś musi pracować).
Ten efekt w danych z rynku pracy zobaczymy jednak przynajmniej z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Prawdopodobnie jakoś późną wiosną albo dopiero latem. A wcześniej ujrzymy coroczny, sezonowy spadek stopy bezrobocia, która od marca powinna zacząć spadać. Gdyby jednak stało się inaczej, byłby to poważny sygnał ostrzegawczy.































































