Indyjski rząd wciąż walczy z metalami szlachetnymi. Coraz wyższe podatki oraz słaba rupia sprawiają, że Indie najprawdopodobniej stracą pozycję największego na świecie importera złota.
Decyzją indyjskiego ministerstwa finansów, cło importowe na złoto wzrośnie z 8 proc. do 10 proc., a na srebro z 6 proc. również do 10 proc. W górę mają pójść także stawki na rudy obu metali szlachetnych oraz ich stopy. To już trzecia podwyżka podatków od kruszców w tym roku.
Rząd w Dehli jest owładnięty myślą ograniczenia importu złota i srebra, który zdaniem władz „rozsadza” krajowy bilans handlowy. Oprócz coraz wyższych podatków, indyjski apetyt na złoto hamowany jest restrykcyjnymi przepisami uderzającymi głownie w osoby lokujące w metalu swoje oszczędności.
22 lipca bank centralny zapowiedział, że importerzy mogą zaopatrywać w złoto jedynie sektor jubilerski oraz dealerów, którzy odsprzedają kruszec jubilerom. 20 procent każdej dostawy musi być przechowywanych w składzie celnym, a dodatkowo nowe złoto może zostać zaimportowane dopiero wówczas, gdy na eksport trafi 75 proc. planowanej nowej dostawy.

Sojusznikiem indyjskich władz w walce ze złotem jest topniejąca w oczach siła nabywcza rupii. W ciągu ostatnich 3 tygodni lokalna waluta osłabiła się do dolara – w którym wyceniane jest importowane do Indii złoto – o 5 proc., podczas gdy cena złota pozostała praktycznie na niezmienionym poziomie. Indie są "skazane" na import kruszcu, jako że krajowe wydobycie zaspokaja tylko 0,2 proc. popytu.
Zmiana warty na „złotym tronie”
Wojna indyjskiego rządu ze złotem stanowi przeciwieństwo polityki drugiego azjatyckiego giganta – Chin. Do tej pory Państwo Środka było importerem numer dwa, jednak wszystko wskazuje na to, że już w tym roku obejmie pozycję niekwestionowanego lidera. Wzrost zainteresowania złotem związany jest z radykalną przeceną metalu na światowych giełdach towarowych. Obecnie złoto jest o 17 proc. tańsze niż rok temu i o 25 proc. tańsze niż w 2011 r.
Jak wynika z danych China Gold Association, w pierwszej połowie kwartale tego roku chińscy konsumenci kupili 385,5 tony złota. Oznacza to, że w porównaniu do ostatniego roku popyt podwoił się. W sumie od początku roku w Chinach sprzedano 706 ton, co odpowiada 85% całych ubiegłorocznych dostaw złota. Dla porównania, prognozy dotyczące indyjskiej „konsumpcji złota” zakładają, że spadnie ona grubo poniżej odnotowanych w ubiegłym roku 860 ton.
Wzrost popytu wynika nie tylko z zamiłowania Chińczyków do złota, lecz również z polityki Pekinu. Tajemnicą poliszynela jest, że władze stanowczo sprzeciwiają się transferowaniu za granicę jakiejkolwiek ilości złota, które chińską granicę może przekraczać tylko w jedną stronę.
Głównym „punktem przerzutowym” jest Hong Kong, z którego import w ubiegłych miesiącach bił kolejne historyczne rekordy. W dobrej kondycji jest także lokalny sektor wydobywczy – jak wynika z danych CGA, w pierwszej połowie tego roku w Państwie Środka wydobyto 192,82 tony złota – o 9 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
/mz





























































