

W ocenie prezes Rezerwy Federalnej Janet Yellen sytuacja w gospodarce amerykańskiej, w tym na rynku pracy, może się dalej poprawiać, co powinno pozwolić na podwyżkę stóp procentowych w USA w tym roku.

"Jeśli sytuacja w gospodarce będzie się rozwijała tak jak to zakładamy, powinny zostać spełnione warunki do podwyżki stóp procentowych w którymś momencie w tym roku" - napisano w tekście przemówienia, które Yellen wygłosi w środę w Kongresie USA.
Członkowie Fed zakładają, że wzrost gospodarczy w USA "ulegnie przyspieszeniu w dalszej części tego roku" - stwierdziła Yellen. "Stopa bezrobocia powinna spadać stopniowo" - dodała.
Yellen podkreśliła, że dokładna data podwyżki stóp procentowych ma mniejsze znacznie niż późniejsze tempo w jakim będą przebiegały dalsze podwyżki.

Prezes Fed dodała, że prognozy Fed dotyczące podwyżek w tym roku są projekcjami i nie odzwierciedlają "zamiaru podwyżek stóp w jakimś konkretnym momencie".
Przemówienie Yellen w Kongresie USA rozpoczęło się o godz. 16.00 czasu polskiego. Już sama publikacja tekstu przemówienia wywołała jednak ruch na rynku. Tuż przed rozpoczęciem przesłuchania eurodolar w kilka minut spadł o 0,6% do poziomu 1,093. Dolar umacniał się także do złotego do poziomu 3,774 (+0,6%).
Komentarz eksperta
Fed, czyli tam i z powrotem (?)
Po raz ostatni Rezerwa Federalna podniosła stopy procentowe 29 czerwca 2006 r. 3303 dni, które minęły od tamtej pory, to prawdziwa epoka – dość pomyśleć, że wielu inwestorów, analityków i ekonomistów w czasie swojej kariery nigdy nie przeżyło momentu, w którym najważniejszy bank centralny świata podniósł stopy.
Perspektywa wyjścia z największego eksperymentu monetarnego w historii świata niesie za sobą szereg niewiadomych. Sytuacja jest o tyle zastanawiająca, że o ile wiodące banki centralne wchodziły do tego eksperymentu ramię w ramię, o tyle teraz Fed mówi o jego zakończeniu w momencie, w którym EBC „dopiero się rozkręca”. Mimo wszystko wciąż nie postawiłbym dużych pieniędzy na to, że Rezerwa Federalna faktycznie podwyższy stopy już w tym roku. Od lat jesteśmy przez banki centralne karmieni wizją, że „jeżeli nie w tym, to w przyszłym roku sytuacja już na pewno się unormuje”. Póki co Fed idzie w zaparte, ale jeszcze niedawno wydawało się, że Bank Anglii jest całkowicie zdeterminowany, by szybko podnieść stopy, po czym drugi najstarszy bank centralny świata raptownie zmienił nastawienie.
Wymówek z pewnością nie zabraknie – jeżeli nie dostarczy jej sama amerykańska gospodarka (w tym kontekście warto pamiętać, że niebawem BEA zmieni nieco sposób liczenia PKB), to jako pretekstu użyć można spowolnienia w Chinach czy permanentnego kryzysu w Europie. Ostatecznie Fed, tak jak inne banki centralne, odpowiedzialny jest – w najlepszym wypadku – jedynie przed Bogiem i historią. Nie tak dawno Alan Greenspan przyznał, że się pomylił. Za kilka lat z powodzeniem podobną deklarację złożyć mogą Ben Bernanke i Jannet Yellen.
PAP/ wst/ ana/ BPL/ at/





























































