Amerykańskie giełdy spadły w poniedziałek po tym, jak po raz pierwszy od miesiąca doszło do wymiany ognia między USA a Iranem. Główne indeksy zamknęły jednak cały sierpień na plusach.


Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł o 0,70 proc. i wyniósł 53.185,90 pkt.
S&P 500 na koniec dnia stracił 0,33 proc. i wyniósł 7.686,14 pkt.
Nasdaq Composite zniżkował o 0,12 proc. do 26.370,89 pkt.
W niedzielę Centralne Dowództwo USA potwierdziło w rozmowie z MS NOW, że Stany Zjednoczone zaatakowały dwie wyrzutnie rakiet na irańskiej wyspie Larak.

Niedzielny atak USA na pozycje irańskie był pierwszym publicznie potwierdzonym od końca lipca. Irańskie media państwowe poinformowały, że w odwecie Teheran zaatakował amerykańskie bazy w Jordanii.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w poniedziałek kolejną odpowiedź na ataki balistyczne Iranu i zagroził, że „siły USA uderzą bardzo mocno”. Jednocześnie zapewniał, że „Iran bardzo chce rozmawiać”.
„Uderzymy ich mocno. Będzie odpowiedź” – powiedział, cytowany przez korespondenta stacji Fox News, odnosząc się do niedzielnego ataku rakietami balistycznymi na bazy w Jordanii. Trump stwierdził, że wszystkie rakiety poza jedną zostały przechwycone. Ostatniej z nich siły USA miały pozwolić uderzyć, bo nie stanowiła zagrożenia.
Mimo pierwszej od tygodni bezpośredniej wymiany ciosów z Iranem, Trump przekonywał, że reżim w Teheranie chce wznowić negocjacje, bo „sankcje działają naprawdę mocno”.
Ceny ropy wzrosły po wznowieniu działań wojennych
Rentowność długoterminowych obligacji skarbowych wzrosła w poniedziałek wraz z cenami ropy naftowej, co pogłębiło negatywne nastroje na giełdach.
Choć Tom Hainlin z US Bank Asset Management zauważył, że obecne poziomy cen ropy naftowej są „nieco wysokie”, ostatni wzrost nie powinien wyrządzić większych szkód.
„Świat ma wystarczająco dużo ropy naftowej, żeby zaspokoić swoje potrzeby, a cena 80–90 dolarów nie jest na tyle restrykcyjna, żeby doprowadzić do załamania gospodarki” – powiedział krajowy strateg inwestycyjny firmy.
„Dzisiejsze dane plasują nas jedynie w górnej granicy tego przedziału, ale nie zmieniają one naszych perspektyw dla konsumentów, biznesu, sztucznej inteligencji, reshoringu produkcji ani dalszej elektryfikacji gospodarki” - dodał.
Jego zdaniem, jeśli cena ropy przekroczy 100 dolarów za baryłkę, wówczas może to stać się „dość zaporowe”.
Wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie przyczynił się do dużej zmienności na giełdach w sierpniu, ale Wall Street osiągnęła miesięczny wzrost, którego liderem jest sektor technologiczny.
Dow Jones wzrósł od początku miesiąca o ponad 1 proc., co oznacza piąty z rzędu miesięczny wzrost. S&P 500 i Nasdaq zanotowały pierwszy miesięczny wzrost od maja, odpowiednio o około 2 i 3 proc.
Inwestorzy analizują w dalszym ciągu, odebrane jako jastrzębie, przemówienie prezesa Fed Kevina Warsha w Jackson Hole. Choć bankier nie przedstawił jasnego stanowiska, co do przyszłej ścieżki stóp, ani funkcji reakcji Fed, to jego komentarze podsyciły spekulacje o możliwej podwyżce stóp procentowych w USA już w przyszłym miesiącu.
Implikowane z kontraktów na stopę Fed prawdopodobieństwo podwyżki stóp w USA na posiedzeniu FOMC 16 września wzrosło do ponad 60 proc., a do I kw. 2027 r. w cenach instrumentów finansowych są łącznie dwie podwyżki.
Warsh ocenił, że inflacja w USA nie zwalnia znacząco do 2-proc. celu, a dopóki nie będzie takiej pewności „bank centralny ma jeszcze pracę do wykonania”.
„Inflacja kształtuje się powyżej naszego 2-proc. celu. Wobec tego głównym punktem uwagi Fed powinny być ceny” - dodał szef Fed.
Podkreślił, że warunki finansowe w USA nie są obecnie restrykcyjne, a stopy procentowe będą głównym narzędziem realizacji mandatu.
„Warsh podniósł poprzeczkę dla utrzymania dotychczasowej polityki (stabilnych stóp - PAP), argumentując, że Fed powinien skupiać się na trendach, a nie na pojedynczych danych oraz że inflacja bazowa nie uległa znaczącej poprawie. Od dawna twierdzimy, że Fed powinien podnieść stopy we wrześniu, (…) ale bardzo słabe dane za sierpień mogą nadal zmienić sytuację. O ile jednak nie pojawi się żadna istotna, negatywna niespodzianka, to teraz na Warshu spoczywa obowiązek doprowadzenia do podwyżki we wrześniu. W przeciwnym razie ryzykuje on podważenie części wiarygodności, którą zyskał w piątek” - oceniają ekonomiści BofA Global Research.
Kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate rosną o 3,07 proc. i kosztują 85,96 USD za baryłkę, a międzynarodowy benchmark ropy Brent zyskuje 2,67 proc., do 90,45 USD za baryłkę. (PAP Biznes)
pr/






























































