REKLAMA

Umowy śmieciowe problemem nie tylko w Polsce

Maciej Kalwasiński2013-08-05 15:00analityk Bankier.pl
publikacja
2013-08-05 15:00

Umowy śmieciowe są zmorą nie tylko polskich pracowników. Ponad milion pracowników zatrudnionych w Wielkiej Brytanii pracuje na kontraktach zerowych, czyli brytyjskich "śmieciówkach" - wynika z najnowszego sondażu przeprowadzonego wśród pracodawców. To cztery razy więcej niż podawały dotychczasowe statystyki rządowe.

Czym są kontrakty zerowe?
Kontrakty zerowe ("zero-hours contracts") są elastyczną formą zatrudnienia, w której pracownicy muszą być stale gotowi na wezwanie pracodawcy, ale nie mają zagwarantowanej stałej liczby godzin pracy. Pracownikom zwykle nie przysługuje wynagrodzenie za urlop ani chorobowe. Nie otrzymują także odprawy i innych świadczeń w razie zwolnienia. Jeżeli chcą się zatrudnić w innym przedsiębiorstwie, muszą otrzymać zgodę pracodawcy.

Kwestia kontraktów zerowych poruszyła brytyjską opinię publiczną w zeszłym tygodniu, gdy okazało się, że blisko 90% pracowników znanej sieci odzieżowej Sports Direct pracuje na takich właśnie warunkach. W 2012 roku firma osiągnęła rekordowe zyski i zdecydowała się na wypłatę bonusów pełnoetatowym pracownikom. Około dwóch tysięcy pracowników otrzyma premie sięgające nawet stu tysięcy funtów, reszta pozostanie z niczym. Również inne znane brytyjskie firmy wykorzystują "umowy śmieciowe" - sieci kin Cineworld i pubów JD Wetherspoon zatrudniają 80% pracowników na kontrakty zerowe. Szczególne kontrowersje wzbudził fakt, że umowy takie stosuje się także w Pałacu Buckingham (350 osób) i Izbie Gmin (150 osób).

Kontrakty zerowe - dobre czy złe?

Vince Cable, brytyjski minister ds. biznesu zarządził przegląd przepisów regulujących kontrakty zerowe. Przyznał także, że o ile elastyczność siły roboczej jest istotna, to równie ważne jest, by pracownicy byli traktowani uczciwie. Wicepremier Nick Clegg, lider Liberalnych Demokratów stwierdził, że jest zaniepokojony sprzecznymi informacjami na temat skali zjawiska. Podkreślił jednak, że wysoka elastyczność rynku pracy pozwoliła Wielkiej Brytanii uniknąć wzrostu bezrobocia, który miał miejsce w innych krajach rozwiniętych.

Przedstawiciele lewicy bardzo negatywnie oceniają wzrost liczby "śmieciówek". Dave Prentis, sekretarz generalny Unison - drugiego największego brytyjskiego związku zawodowego - powiedział: - Przytłaczająca większość pracowników pozostaje na tych kontraktach tylko dlatego, że nie mają wyboru. To niezwykle stresujące, gdy z tygodnia na tydzień nie wiesz, ile będziesz miał pieniędzy na żywność czy rachunki. Chuka Umunna, pełniący rolę ministra ds. biznesu w laburzystowskim gabinecie cieni, stwierdził: - Pracodawcy są zadowoleni z elastyczności, jaką gwarantują kontrakty, ale skutkują one brakiem stabilności i wzrastaniem niepewności pracowników, podkopują również ich życie rodzinne.

Zwolennicy elastycznych form zatrudnienia podkreślają zalety kontraktów zerowych. Dzięki nim pracodawcy nie muszą zwalniać pracowników w przypadku pogorszenia koniunktury, a wchodzący na rynek pracy młodzi ludzie mają większe szanse na znalezienie zatrudnienia.

Milion pracowników na "śmieciówce"

Według badania CIPD, organizacji zajmującej się brytyjskim rynkiem pracy, takie umowy obowiązują 3-4% pracowników, czyli milion osób. Szacuje się, że co siódmy z nich nie ma wystarczającej ilości środków na realizację podstawowych potrzeb. Dane nie są zgodne z przedstawionymi przez brytyjski urząd statystyczny, który ocenia skalę zjawiska na znacznie niższą - według ONS tylko 250 tysięcy osób jest zatrudnionych na kontrakcie zerowym. Media, związki zawodowe i politycy uważają tę liczbę na znacząco niedoszacowaną.

Sondaż CIPD pokazuje, że co piąta firma skorzystała z możliwości zatrudnienia pracownika na "umowie śmieciowej". Praktyka jest najbardziej powszechna w branży hotelarskiej, gdzie blisko połowa pracodawców zdecydowała się na takie rozwiązanie. W sektorze edukacji było to 35%, a w opiece zdrowotnej 27%. Co ciekawe, jedynie w 17% prywatnych przedsiębiorstw zatrudniano na kontrakcie zerowym - w organizacjach pozarządowych odsetek wyniósł już dwukrotnie więcej, a w sektorze publicznym 24%.

Skala zjawiska może niepokoić, ale wyniki badania CIPD wydają się pozytywne - jedynie co siódmy pracownik narzeka na niesatysfakcjonującą liczbę godzin, a 38% pracuje przynajmniej 30 godzin tygodniowo i określa się mianem pracownika pełnoetatowego. Tylko co czwarty badany chciałby pracować więcej.

Ile jest umów śmieciowych w Polsce?

Kwestia "umów śmieciowych" wzbudza wielkie kontrowersje również w Polsce, ale strony sporu różnie definiują zjawisko. Szacuje się, że problem dotyczy około 800 tysięcy osób zatrudnionych na podstawie umowy o dzieło bądź umowy-zlecenia z 16,2 miliona pracujących Polaków. Związki zawodowe zaliczają do grupy "umów śmieciowych" także inne umowy zawarte na czas określony, nawet jeżeli są oskładkowane. A takich jest już, według danych resortu pracy, 3,4 miliona. Eurostat ocenia, że osoby zatrudnione tymczasowo stanowią nad Wisłą blisko 27% pracujących i jest to najwyższy odsetek w Unii Europejskiej.

Problem dotyczy przede wszystkim ludzi młodych - aż 65% osób poniżej trzydziestki jest zatrudnionych na czas określony. Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają, że ułatwia to niedoświadczonym osobom wejście na rynek pracy. Przeciwnicy argumentują, że pracujący na podstawie "umów śmieciowych" pozostają zależni od wsparcia rodziców - nie mogą zaciągnąć kredytu i nie mają poczucia stabilizacji, co przekłada się na odwlekanie decyzji o założeniu rodziny.

Komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl
Łukasz Piechowiak

Śmieciówki bardziej "elastyczne"

Przyczyny dużej popularności w Polsce bardziej elastycznych umów cywilnoprawnych są proste. Przede wszystkim są one o ok. 25% tańsze od umów o pracę. Umożliwiają szybkie zwolnienie i zatrudnienie, nie nakładają też na pracodawców uciążliwych obowiązków administracyjnych. To wszystko sprawia, że pojęcia "umowy śmieciowe" należy raczej używać w stosunku do umów o pracę. Z szacunków Komisji Europejskiej wynika, że co 9. taka umowa ma charakter terminowy, czyli w istocie również spełnia warunki „umowy śmieciowej”, bo nie daje gwarancji zatrudnienia. Duża liczba kontroli PIP nigdy nie zmieni tego stanu rzeczy. Dlatego ustawodawca powinien w końcu zająć się obniżeniem kosztów pracy, a także uelastycznieniem Kodeksu pracy na tyle, by stosowanie umów cywilnoprawnych było nieopłacalne zarówno dla pracowników, jak i pracodawców

Maciej Kalwasiński
Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~Marek
Problem jak zwykle leży w korporacjach i ich niepohamowanemu dążeniu do maksymalizacji zysków. Szczególnie tego typu firmy powinny podlegać kontroli w zakresie stosowania tzw. "umów śmieciowych".
~Jacek
Gdzie ten problem? Udziałowcy po to zakładają firmę, by ta maksymalizowała zyski - firma nie ma prawa robić nic innego.
~igor
u nas w firmie każdy miał wybór - budżet na pracownika to 3700 zł - chcesz mieć umowę o pracę proszę bardzo do ręki tyle - chcesz mieć umowę zlecenie - tyle .

I jakoś z 64 osób tylko dwie panny wybrały umowę o pracę - pewnie będą rodzić ;p

po prostu pracując na umowę o pracę procent składek na różne usługi państwowe
u nas w firmie każdy miał wybór - budżet na pracownika to 3700 zł - chcesz mieć umowę o pracę proszę bardzo do ręki tyle - chcesz mieć umowę zlecenie - tyle .

I jakoś z 64 osób tylko dwie panny wybrały umowę o pracę - pewnie będą rodzić ;p

po prostu pracując na umowę o pracę procent składek na różne usługi państwowe jest tak wysoki że niewiele zostaje z tego do podziału - uważam że umowa o pracę jest bardziej śmieciowa niż kontrakty zlecenie/ dzieło
~15 minutes
a taki lonczak za jego harowke ma placone dniowki czy sie stoi czy sie lezy ? Nie lepiej go wolac na telefon, zeby np. dowalic angeli ?Przybiegnie z gotowcem i w 15 minut uklei co trzeba, ze zloto zdrozeje itepe

w tych 15 min jest nawet przerwa na siku
~anna-teresa
Co mi tam przykład z UK, ale jak ktoś tam pracuje to nie za 2 Euro za godz, tylko za 8-10 Euro/Funt i gdy pracy zabraknie ma odłożone i ma z czego żyć. W polskich" śmieciówkach "jest inaczej, za 8zł/godz się wegetuje /z konieczności/i nie ma mowy o odłożeniu. Niestety większość polskich śmieciówek to zawody trgo typu Co mi tam przykład z UK, ale jak ktoś tam pracuje to nie za 2 Euro za godz, tylko za 8-10 Euro/Funt i gdy pracy zabraknie ma odłożone i ma z czego żyć. W polskich" śmieciówkach "jest inaczej, za 8zł/godz się wegetuje /z konieczności/i nie ma mowy o odłożeniu. Niestety większość polskich śmieciówek to zawody trgo typu jak:chroniarze, telemarketerzy call center, sieci handlowe itp...dziadowskie firmy nastawione na wyzysk i dobre płace- ale tylko dla kierownictwa i Prezesów tych firm. Nie piszcie bzdur ,że są takie wysokie stawki na umowę zlecenie w Polsce,że zatrudnionemu odpowiadają/są to jedynie wyjątki/Ponadto w UK w hotelarstwie, gastronomii ,pracuje mnóstwo cudzoziemców sezonowo, im nie zależy na składkach, urlopach. Zarobią przyzwoity grosz i wracają do Polski, większość: studenci . Potem mają na płatne studia i przeżycie . Nie porównujcie tych dwóch diametralnie różnych zjawisk. Bo to nieuczciwe!!!
~Mateusz
Czemu kolejny raz powielacie propagandowe określnie "umowy śmieciowe"? Jest to bardzo nieadekwatne określnie, które tak na prawdę pasuje do umowy o prace, ponieważ dostaje się za nie śmieciowe pieniądze.
Zamiast 82% kwoty brutto przy np. umowie o dzieło, dostaje się tylko niewiele ponad 50% na umowie o pracę.
I niech
Czemu kolejny raz powielacie propagandowe określnie "umowy śmieciowe"? Jest to bardzo nieadekwatne określnie, które tak na prawdę pasuje do umowy o prace, ponieważ dostaje się za nie śmieciowe pieniądze.
Zamiast 82% kwoty brutto przy np. umowie o dzieło, dostaje się tylko niewiele ponad 50% na umowie o pracę.
I niech nikt nie mówi że: no ale co z urlopem? co z chorobą? itp? no własnie, a co za problem aby odpowiednie warunki uzgodnić z pracodawcą?
~gosciu
"Umowy śmieciowe są zmorą nie tylko polskich pracowników".

Sa zmora jedynie budzetu, ktoremu nie starcza na emerytury. Pracodawcom i pracownikom te umowy odpowiadaja. Ubezpieczenie ZUS i NFZ mozna sobie samodzielnie oplacac, a prawda jest taka ze nikt tego nie chce.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki