REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polska zbudowała mniejszość blokującą. 10 państw żąda radykalnego złagodzenia reformy ETS

2026-07-15 13:53
publikacja
2026-07-15 13:53
Dodaj Bankier.pl w Google

Polska zbudowała koalicję 10 państw członkowskich domagających się reformy EU ETS i realistycznej ścieżki redukcji emisji - poinformowała w środę ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska. Dodała, że list z postulatami koalicjantów został przekazany Komisji Europejskiej.

Polska zbudowała mniejszość blokującą. 10 państw żąda radykalnego złagodzenia reformy ETS
Polska zbudowała mniejszość blokującą. 10 państw żąda radykalnego złagodzenia reformy ETS
fot. Krzysztof Zuczkowski / / FORUM

„Walczymy o naprawę ETS i sprawiedliwą transformację energetyczną dla Polski. Zbudowaliśmy koalicję 10 państw członkowskich domagających się reformy EU ETS i realistycznej ścieżki redukcji emisji. List z postulatami koalicjantów został dziś przekazany Komisji Europejskiej” - napisała w środę na platformie X szefowa resortu klimatu i środowiska.

Przekazanie takiego listu, w którym grupa państw nawoływać będzie do pragmatycznej rewizji EU ETS i powrotu do rozmowy o zasadności ETS2 zapowiedział wcześniej w rozmowie z PAP Biznes wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta.

Obok Polski między innymi Włosi, Czesi czy Węgrzy 

Resort klimatu i środowiska przekazał w środę PAP, że koalicja składa się oprócz Polski z Włoch, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii, Estonii, Grecji oraz Cypru. W takim składzie koalicja taka ma w Radzie mniejszość blokującą.

Grupa 10 państw z udziałem Polski apeluje m.in. o realistyczną ścieżkę redukcji emisji. Opowiada się za jej wydłużeniem w przemyśle i energetyce bliżej 2050 roku. Takie działanie miałoby zdjąć presję związaną z rosnącymi cenami uprawnień w systemie ETS z przemysłu.

Wakacje na giełdzie

Państwa koalicji chcą także uwzględnienia specyfiki krajowej (miksu energetycznego, PKB per capita) we wszystkich mechanizmach finansowania ETS, tak by zapewnić równe warunki transformacji dla państw o niższym dochodzie i trudniejszych punktach startowych transformacji.

Koalicja domaga się też szybkiej rewizji metodologii benchmarków (wskaźników), tak, aby spowolnić tempo wycofywania bezpłatnych uprawnień do emisji CO2. Ten postulat jest szczególnie istotny dla polskiego przemysłu.

Państwa chcą także powrotu do rozmowy o zasadności ETS2. Zwracają uwagę, że system ten uderzy m.in. w gospodarstwa domowe. Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami ETS2 ma być wdrożony rok później niż planowano (od 2028 r.).

KE chce zwolnić z temptem prac 

Komisja Europejska przedstawi w piątek reformę systemu handlu uprawnieniami do emisji ETS. Ma ona sprawić, że darmowe pozwolenia pokryją 78 proc. emisji w sektorze przemysłowym. KE przymierza się też do zwolnienia tempa redukowania uprawnień dostępnych na aukcjach. Nadal trwa spór, jak mocno ma ono wyhamować.

System ETS, działający w UE od 2005 r., obejmuje 40 proc. dwutlenku węgla emitowanego w UE. Dotyczy on nieco ponad 11 tys. producentów energii elektrycznej i przemysłu energochłonnego, a także linii lotniczych i statków. By wyemitować jedną tonę CO2, podmioty te muszą umorzyć jedno uprawnienie. 57 proc. uprawnień dostępne jest na aukcjach, a 43 proc. trafia do przemysłu za darmo.

By zmusić sektory objęte ETS-em do przechodzenia na mniej emisyjne rozwiązania, liczba uprawnień dostępnych w systemie regularnie się kurczy. W latach 2024–27 pula ta jest zmniejszana każdego roku o 4,3 proc. w stosunku do historycznego punktu odniesienia. To oznacza, że co roku z systemu znika około 84-85 mln uprawnień. Od 2028 r. tempo to ma jeszcze bardziej przyspieszyć, bo limit będzie obniżany o 4,4 proc. rocznie.

Szykowana przez KE reforma obejmie limit liczby uprawnień na sprzedaż po 2030 r. - Gdybyśmy kontynuowali system ETS w jego obecnym kształcie, doprowadziłoby to do tego, że liczba uprawnień do 2039 r. wyniosłaby zero. Chcemy upewnić się, że uprawnienia będą nadal dostępne także w latach 40. To oznacza, że przyjrzymy się (...) corocznemu zmniejszaniu limitu od 2030 r. - powiedział wysoki rangą urzędnik UE.

Celem reformy będzie zapewnienie, że w kolejnej dekadzie w systemie ETS znajdzie się wystarczająca liczba uprawnień do emisji. To, co to znaczy, jest jednak przedmiotem sporu. Niemcy chcą utrzymania limitu na poziomie 4,4 proc. rocznie co najmniej do 2035 r. Inne kraje, w tym Polska, walczą o 3 proc. Sprawa nadal nie jest przesądzona i zapewne będzie się ważyć do ostatniego momentu.

W ocenie KE z grubsza rozstrzygnięta jest natomiast kwestia darmowych uprawnień, które są rozdawane, by zapobiec odpływowi przemysłów energochłonnych poza granice UE. Uprawnienia te kierowane są do niektórych branż takich jak produkcja stali, cementu czy chemikaliów.

Ofensywa dyplomatyczna trwa

Za sprawą zabiegów Polski na ostatnim unijnym szczycie w czerwcu KE została zobowiązana przez przywódców państw UE do przedstawienia osobnej propozycji legislacyjnej w sprawie darmowych uprawnień. Pozwoli to na przeprowadzenie reformy w tej sprawie szybciej. Sprawa jest pilna, ponieważ w czerwcu przeprowadzona została niekorzystna dla przemysłu aktualizacja wskaźników, na podstawie których ustalana jest liczba darmowych uprawnień do emisji w systemie ETS. Zmiana przeprowadzona na podstawie obecnych przepisów doprowadziła do okrojenia liczby pozwoleń.

Jak powiedział dziennikarzom urzędnik UE, planowana w tym zakresie reforma przyniesie darmowe uprawnienia o wartości 6 mld euro w perspektywie do 2030 r. - Łącznie w minionym okresie przemysł otrzymywał średnio około 85 proc. darmowych uprawnień na pokrycie swoich emisji. Szacujemy, że w następnym okresie, do 2030 r., będzie to średnio 78 proc. - podkreślił.

KE zamierza też w 2027 r. uruchomić program stymulowania inwestycji (tzw. investment booster), który zostanie sfinansowany z 400 mln uprawnień. Przy szacowanej cenie 75 euro za tonę CO2, program będzie mógł sfinansować inwestycje w czyste technologie o łącznej wartości 30 mld euro. Pieniądze mają zostać rozdysponowane na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, a więc nie będą podlegać procedurze konkursowej.

Komisja Europejska szacuje, że od 2005 r. system ETS przyniósł przychody w wysokości nieco ponad 260 mld euro dla całej UE. Według KE ponad trzy czwarte tej kwoty trafiła do państw członkowskich. Reszta pieniędzy zasiliła unijną kasę. Z niej finansowany jest m.in. Fundusz Modernizacyjny, który inwestycje w 12 państwach członkowskich o niższych dochodach. Zgodnie z obecnym prawem będzie on działać jednak zaledwie do 2030 r.

Polska i inne państwa z niego korzystające zabiegają o to, by w ramach reformy KE zwiększyła finansowanie z Funduszu Modernizacyjnego w następnej dekadzie. 

Dziewięć państw UE, w tym Polska, ze wspólnym apelem o złagodzenie systemu ETS

Dziewięć państw UE, w tym Polska, zaapelowało wspólnie do Komisji Europejskiej o rewizję unijnego systemu handlu emisjami ETS, argumentując, że obecne zasady zagrażają konkurencyjności europejskiego przemysłu.

Data apelu nie jest przypadkowa. W piątek Komisja Europejska zaprezentuje projekt długo oczekiwanej reformy ETS-u.

System, działający w UE od 2005 r., obejmuje 40 proc. dwutlenku węgla emitowanego w UE. Dotyczy on nieco ponad 11 tys. producentów energii elektrycznej i przemysłu energochłonnego, a także linii lotniczych i statków. By wyemitować jedną tonę CO2, podmioty te muszą umorzyć jedno uprawnienie. 57 proc. uprawnień dostępna jest na aukcjach, a 43 proc. trafia do przemysłu za darmo.

Reforma ma m.in. objąć zmianę limitu liczby uprawnień do emisji dostępnych na rynku po 2030 r. Z analiz wynika, że przy utrzymaniu obecnych zasad liczba dostępnych uprawnień stopniowo malałaby aż do ich całkowitego wyczerpania około 2039 r. Dlatego KE planuje dostosować tempo corocznego zmniejszania puli uprawnień po 2030 r., tak aby były one dostępne również w latach 40. XXI wieku.

Reforma ma również sprawić, że darmowe pozwolenia pokryją 78 proc. emisji w sektorze przemysłowym.

We wspólnym stanowisku podpisanym przez Bułgarię, Cypr, Czechy, Estonię, Grecję, Węgry, Włochy, Polskę, Rumunię i Słowację podkreślono, że reforma powinna wspierać odbudowę konkurencyjności europejskiego przemysłu, zapewniać przewidywalność dla przedsiębiorstw oraz uwzględniać kwestie bezpieczeństwa energetycznego.

Sygnatariusze podkreślili w dokumencie, że obecne przepisy, zakładające niemal całkowitą dekarbonizację sektorów energetyki i przemysłu już do 2039 r., grożą przenoszeniem produkcji poza Unię Europejską.

Państwa wezwały w apelu do utrzymania bezpłatnych przydziałów uprawnień do emisji dla przemysłu jako narzędzia ochrony przed tzw. ucieczką emisji. To zjawisko polegające na przenoszeniu produkcji z UE, gdzie obowiązują wysokie koszty związane z polityką klimatyczną, do państw poza Wspólnotą.

We wspólnym stanowisku wskazano także na potrzebę większego uwzględnienia specyfiki poszczególnych państw członkowskich, w tym ich miksu energetycznego i poziomu PKB per capita, zarówno w konstrukcji systemu ETS, jak i mechanizmach finansowania transformacji.

Sygnatariusze podkreślili również konieczność zapewnienia większej przewidywalności cen uprawnień do emisji. Ich zdaniem cena CO2 powinna być odporna na spekulacje i utrzymywać się na poziomie pozwalającym zachować globalną konkurencyjność europejskiej gospodarki.

W odniesieniu do transportu morskiego państwa zaapelowały o takie zmiany w ETS, które zapobiegną przenoszeniu przeładunków z unijnych portów do portów w państwach trzecich.

Dziewięć państw opowiedziało się także za ponownym przeanalizowaniem systemu ETS2, który ma objąć emisje z budynków i transportu drogowego. Jego wejście w życie zostało opóźnione na 1 stycznia 2028 roku. Według sygnatariuszy w obecnych warunkach gospodarczych oraz geopolitycznych nie powinno wprowadzać się w UE nowych obciążeń na europejskie gospodarstwa domowe.

mick/ mmu/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (28)

dodaj komentarz
investorr
Przecież to Europejska Partia Ludowa do której należy D. Tusk i PO/KO wprowadziła zielony ład, a teraz chcą sami siebie zablokować? Kuska najwyraźniej ma udar mózgu.
tomitomi
kluska , kierowniczka europejskiego sado-maso !
pozhoga
Ofiary proszą kata, by łaskawie zechciał bić mniej.
gaidin
jak powiedziec ze nie masz pojecia jak dziala system ETS nie mowiac ze nie masz pojecia...

kasa z systemu ETS wpada do budżetu państwa. Nie do budzetu UE.
Przez ostatnie 10 lat polska przeżarła 95% środków zamiast je zainewstować. Gdyby całość zainwestowano, prąd byłby znacznie tańszy. Teraz nadrabiamy zaległości.
jas2
i Bonus: 65 lat dla bezdzietnych.
skt
Oczywistą rzeczą jest to, że już nikt nie chce podkładać się pod ETS2 , a tutaj niejaka Simens -Kluska ogłasza sukces . To tylko przekaz dla swoich - myślących inaczej . Oni też muszą mieć coś z życia.
jenak
Już za rok wybory. A jest trochę ludu, który załapie się na byle ściemę.

Szymek i 2050...

czy

Kołodziejczak...
jenak
Przecież w Hiszpanii panuje inny klimat niż w Polsce, więc koszty diametralnie inne.
romulus6
Oni mają obsesję na punkcie emisji dwutlenku węgla. Jakby metan w ogóle nie istniał. Może wprowadzić podatek od krowy holenderskiej i francuskiej to wtedy zaczną gadać inaczej.
jenak
To nie obsesja. Chodzi o uziemienie zachodnich gospodarek. Po co?
Np. po to, żeby już nikt nie przestrzegał prawa międzynarodowego. Bo kto by zwracał uwagę na pariasów?

Powiązane: Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki