Oryginalna plansza z pierwszym pojawieniem się Iron Mana poszła na aukcji Heritage Auctions za 3,875 mln dolarów. To rekord świata dla oryginalnych plansz komiksowych. Rysunek Dona Hecka z 1963 r. przebił dotychczasowego lidera o pół miliona. Sześciu licytujących walczyło jeszcze powyżej 3 mln.
Rekord padł 10 lipca podczas Comic Art Signature Auction w domu aukcyjnym Heritage Auctions. Licytowano pierwszą stronę zeszytu "Tales of Suspense No. 39" z marca 1963 r., tego samego, w którym Tony Stark po raz pierwszy zakłada zbroję Iron Mana. Rysunek wykonał Don Heck, jeden z etatowych rysowników Marvela z wczesnych lat 60.
Cena końcowa to 3 875 000 dolarów, czyli ok. 14 mln zł. Poprzedni rekord wynosił 3 360 000 dolarów i trzymał się od stycznia 2022 r. Należał do strony 25 z "Marvel Super-Heroes Secret Wars No. 8" (1984) autorstwa Mike'a Zecka, na której Peter Parker odkrywa czarny kostium, później okazujący się Venomem. Obie transakcje przeprowadziło Heritage.
Jak podaje dom aukcyjny, licytacja była zacięta. Nawet po przekroczeniu 3 mln dolarów o planszę biło się sześciu różnych oferentów. Joe Mannarino, dyrektor działu komiksów Heritage w Nowym Jorku, powiedział, że wczesnych marvelowskich splash pages zachowało się bardzo niewiele i rynek reaguje za każdym razem, gdy któraś trafia na aukcję. Zwrócił też uwagę na wpływ filmu "Iron Man" z 2008 r. z Robertem Downeyem Jr., otwierającego Marvel Cinematic Universe, na napływ nowego pokolenia fanów.
Plansze to inny rynek niż zeszyty
Rekord dotyczy oryginalnych rysunków, nie komiksów drukowanych. To dwa osobne segmenty o zupełnie innych poziomach cen. Absolutny rekord dla zeszytu należy do "Supermana No. 1" z 1939 r., sprzedanego w listopadzie 2025 r. również przez Heritage za 9,12 mln dolarów, czyli ok. 33,5 mln zł. Egzemplarz w ocenie CGC 9,0 odnaleźli w kalifornijskim domu trzej bracia porządkujący rzeczy po zmarłej matce.

Dla logiki inwestycyjnej ta różnica ma znaczenie. Zeszytów z jednego numeru wydrukowano setki tysięcy i o cenie decyduje głównie stan zachowania. Stąd system gradingu CGC i przepaść między egzemplarzem ocenionym na 9,0 a takim z oceną 5,0. Oryginalna plansza istnieje w jednym egzemplarzu. Nie ma tu skali porównawczej ani odpowiednika oceny stanu. O płynności nie ma co mówić.
Co to znaczy dla portfela?
Rynek najdroższych komiksów i plansz zalicza się do inwestycji alternatywnych, obok sztuki, rzadkich monet czy klasycznych aut. Argumenty za są znane. Podaży nie da się zwiększyć, bo oryginału z 1963 r. nikt nie dodrukuje. Korelacja z giełdą jest niska. Marki popkultury rozpoznaje cały świat, a do tego dochodzi kapitał zamożnych kolekcjonerów szukających dywersyfikacji.
Ograniczenia widać równie wyraźnie. Segment jest wąski i mało płynny. Transakcje w skali milionów dolarów dotyczą pojedynczych obiektów, które pojawiają się na rynku raz na kilka lat, przez co jakakolwiek wycena porównawcza staje się mocno umowna. Do tego dochodzą koszty transakcyjne: prowizja domu aukcyjnego po obu stronach, ubezpieczenie, przechowywanie. Osobna sprawa to autentyczność i proweniencja. Przy planszach to ryzyko większe niż przy zeszytach, bo nie ma gradingowego pośrednika, który wystawi ocenę.
Rekord Hecka dobrze pokazuje, jak bardzo wycena zależy od czynników spoza rynku kolekcjonerskiego. Mannarino sam wskazuje na film z 2008 r. jako źródło popytu. Aktywo, którego cena zależy od tego, czy studio filmowe sięgnie w kolejnej dekadzie po danego bohatera, bliżej ma do spekulacji niż do lokaty kapitału.























































