REKLAMA

Ukraina się wyprzedaje

2015-06-19 06:00
publikacja
2015-06-19 06:00
Ukraina się wyprzedaje
Ukraina się wyprzedaje
/ EastNews

Ogłoszony przez ukraiński rząd program prywatyzacji nie przyniesie spodziewanych efektów finansowych, pozwoli za to podzielić resztki publicznego majątku między konkurujące grupy wpływów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by do gry o wielką stawkę włączyła się również Polska.

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk i prezydent Petro Poroszenko
Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk i prezydent Petro Poroszenko (fot. Nosach Vitaliy Nosach Vitaliy / EastNews)

Rząd Ukrainy już w marcu ogłosił wstępną listę 164 firm przeznaczonych do sprzedaży. Wyceniono je w sumie na 3 mld hrywien. W maju rozszerzono ją do ponad 300 pozycji, pojawiły się też informacje o tym, że może na nią trafić jeszcze nawet 1 tys. państwowych przedsiębiorstw. Do prywatyzacji przeznaczono kilkadziesiąt kopalń, państwowe koncerny energetyczne, kilkanaście elektrowni, kilkadziesiąt zakładów przemysłu rolno-spożywczego, kilkanaście fabryk maszynowych, a także sanatoria, hotele, zakłady chemiczne i firmy budowlane, kilkadziesiąt centrów badawczo-rozwojowych i państwowy bank.

Perełki

Według pojawiających się zapowiedzi sprzedane miałyby zostać takie łakome kąski, jak wszystkie znajdujące się pod kontrolą władz w Kijowie ukraińskie porty morskie, w tym położony nieopodal Odessy Jużny – jedyny ukraiński port zdolny przyjmować statki o dużym zanurzeniu, Ukraińska Żegluga Dunajska czy Odeski Zakład Przyportowy (gigant chemii organicznej). Pod koniec maja Władimir Demczyszyn, minister energetyki i przemysłu węglowego, w wywiadzie dla agencji RBK Ukraina rzucił pomysł prywatyzacji ukraińskiego flagowego koncernu energetycznego Energoatom, do którego należą cztery elektrownie atomowe (Zaporoska, Południowoukraińska, Równieńska i Chmielnicka), zakłady utylizacji zużytego paliwa jądrowego oraz praktycznie całe zaplecze naukowo-techniczne ukraińskiej energetyki jądrowej.

– „Energoatom" może kosztować 30 mld hrywien albo i więcej. Na początek można sprzedać 50 albo 10 proc. – oznajmił, wskazując, że nabywcami udziałów mogłyby się zainteresować Electricité de France lub niemiecka RWE, a proces prywatyzacji mógłby się odbyć przez sprzedaż pakietów akcji firmy na giełdzie.

Według odpowiedzialnego za proces prywatyzacji Funduszu Państwowego Majątku (FDM) prywatyzacja miałaby się rozpocząć już w czerwcu 2015 r., a decyzję, które ze znajdujących się na opublikowanej liście firm sprzedać w kolejnych etapach, miałby za każdym razem podejmować rząd po zbadaniu atrakcyjności konkretnego przedsiębiorstwa dla inwestorów.

Z udziału w prywatyzacji wyłączone mają być firmy rosyjskie – to w obliczu agresji Kremla całkiem zrozumiałe. Jak jednak podkreślają eksperci, brakuje wypracowanych rozwiązań, które pozwalałyby skutecznie przeciwdziałać ewentualnym zakusom rosyjskich inwestorów. Po pierwsze nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nabywcami były zarejestrowane poza Rosją spółki z faktycznie rosyjskim kapitałem, po drugie zawsze istnieje możliwość dokonania zakupu przez firmę-pośrednika, tak jak się stało, gdy kika lat temu formalnie sprzedano telefonicznego giganta Ukrtelekom spółce austriackiej, a w rzeczywistości niedługo po sfinalizowaniu transakcji został przejęty przez oligarchę Rinata Achmetowa.

– Oczekujemy wielkiego napływu inwestycji. Prywatyzacja będzie prowadzona przejrzyście, bez potajemnych ograniczeń, które były do tej pory zawsze, bo prywatyzowane obiekty przygotowywano pod konkretnego nabywcę – zapowiedział ukraiński premier Arsenij Jaceniuk, prezentując plany rządu.

Fair play nie będzie

Te zapowiedzi już na starcie są mało przekonujące. Jak zauważają krytycy rządowych planów, w rzeczywistości i tym razem dochodzi do zakulisowych rozgrywek. Jako przykład podają prowadzone przez Ministerstwo Infrastruktury przygotowania do prywatyzacji Jużnego. Ministerstwo utajniło informacje o procesie wyboru doradcy prywatyzacyjnego odpowiedzialnego za wycenę portu. Co więcej, jak ujawniło broniące pomysłu ministerstwo, to nie ono wpadło na pomysł prywatyzacji przynoszącego budżetowi co roku setki milionów hrywien przedsiębiorstwa, tylko zwróciło się z nim do niego samo kierownictwo portu.

Zdaniem ekspertów to wskazówka, że w rzeczywistości za projektem stoi konkretny oligarcha, dla którego odgrywa się cały ten prywatyzacyjny spektakl. Jako że równocześnie z ogłoszeniem planów prywatyzacji pojawiły się informacje o kupnie 40 ha gruntów przylegających do terenu portu przez holding Portinwest najbogatszego ukraińskiego oligarchy Rinata Achmetowa, wszystko wskazuje, że to dla niego szykowana jest prywatyzacja Jużnego. Celem nie miałoby być rozwijanie przedsiębiorstwa, lecz optymalizacja kosztów ponoszonych przez znajdujące się w posiadaniu oligarchy firmy – przejęcie portu dałoby mu korzyści w postaci zmniejszenia kosztów eksportu. Oczywiście pozbawiłoby jednocześnie państwo wpływów z tytułu opłat portowych i przeładunkowych.

Parlamentarny hamulec

Plany totalnej prywatyzacji wywołały nad Dnieprem falę krytyki.

– Nie wolno prowadzić takich masowych wyprzedaży, kiedy w kraju jest kryzys, wojna, gospodarka w ciężkim stanie, a z korupcją walczy się tylko słowami. Dopóki działania nowej władzy nie staną się w pełni przejrzyste, zaczynanie prywatyzacji resztek majątku państwowego to przestępstwo – ocenia Mychajło Rejzin z monitorującej przygotowania do prywatyzacji organizacji Antykorupcyjny Front Przedsiębiorców.

By sprzedać zakłady uznane za strategicznie ważne z punktu widzenia państwa (w tym porty), rządowi niezbędna jest zgoda parlamentu. W połowie maja deputowani odrzucili zaś rządowy projekt ustawy w tej sprawie. W efekcie przynajmiej chwilowo wyprzedaż – nazywaną przez krytyków rozdzielaniem pod stołem ukraińskich rodowych sreber – zastopowano.

– Nie ma żadnego ekonomicznego sensu w sprzedaży teraz tylu obiektów. Swojej fabryki słodyczy w rosyjskim Lipiecku Poroszenko jakoś nie sprzedaje – skonstatował deputowany Borys Fiłatow.

– Sytuacja, w której ogłasza się prywatyzację, wiedząc o tym, że inwestorzy z liczącym się kapitałem nie przyjdą i nie będzie konkurencyjnych propozycji, to faktycznie skok na kasę – uważa Wiktor Susłow, były ukraiński minister gospodarki.

– Przyczyna ogłoszonej prywatyzacji to poszukiwania efektywnego właściciela. Współcześni oligarchowie nie są jednak takimi efektywnymi właścicielami. W warunkach kryzysu i nieogłoszonej oficjalnie wojny tylko oni mają zyski pozwalające im kupić to czy inne przedsiębiorstwo. Dlatego prowadzenie prywatyzacji w takich warunkach jest absolutnie niecelowe. W razie takiej wyprzedaży majątku państwowego można mówić wręcz o przestępstwie. Każdy proces powinien mieć swój cel, a rząd nie ma jasnego programu prywatyzacji, nie wiadomo, po co się sprzedaje konkretną własność państwową – ocenia ekonomista Wołodymyr Harko.

Nawet Ihor Biłous, nowo mianowany szef Funduszu Majątku Państwowego, przyznaje, że do wypełnienia zapisów tegorocznego budżetu dotyczących dochodów z prywatyzacji wystarczyłoby sprzedać dwa przedsiębiorstwa: koncern energetyczny Centrenergo i Odeski Zakład Przyportowy.

Jak nie zmarnować szansy

Według doniesień ukraińskich mediów trwają zakulisowe rozmowy rządu z władzami USA – premier Arsenij Jaceniuk ma gorączkowo lobbować na rzecz wykupienia resztek pozostającego w rękach państwa postsowieckiego kompleksu przemysłowego przez firmy amerykańskie. Wydaje się, że to właściwy moment, by polski rząd przypomniał ekipie w Kijowie i o naszym kraju.

Patrząc na desperackie plany prywatyzacyjne ukraińskiego rządu i łacząc je z zapowiedziami polskiej premier Ewy Kopacz o chęci udzielenia Ukrainie 100 mln euro wsparcia, trudno nie dojść do wniosku, że rozsądniej byłoby wykorzystać te pieniądze na kupno za stosunowo niewielką kwotę paru co ciekawszych firm. Polska miałaby przy tym niezły atut – jako bezinteresowny do tej pory i ponoszący wymierne koszty wynikające z rosyjskich retorsji adwokat Ukrainy ma prawo oczekiwać jakiejś rekompensaty materialnej, a dobrze wybrane składniki ukraińskiego majątku państwowego wcale nie byłyby złym rozwiązaniem.

Ukraina wyprzedaje wszystko co ma wartość

Start odtwarzacza ...

Skoro w planach jest budowa polskiej elektrowni atomowej, czemu nie włożyć zapowiadanej przez rząd pomocy w udziały w Energoatomie, uzyskując dostęp do ukraińskich elektrowni atomowych i bazy techniczno-naukowej sektora energetyki jądrowej, zamiast wrzucać miliony euro w ukraińską dziurę budżetową praktycznie bez żadnych szans na odzyskanie tych pieniędzy? Ukraińscy oligarchowie, którzy przejęli władzę po obaleniu ekipy Janukowycza, rozumieją tylko twardą grę. Warto, by Polska wreszcie przyjęła to do wiadomości.

Michał Kozak

Źródło:
Tematy
Czy to dobry moment na inwestowanie?

Czy to dobry moment na inwestowanie?

Komentarze (57)

dodaj komentarz
~Michal_Warszawa
Nie mozna o tym mówic spokojnie !!!

W calej tej wielkiej manipulacji ludzmi ! napuszczaniu jednych na drugich o to chodzi !!!

Ukraina podobnie jak Polska po tym swoim Majdanie stanie sie kolonia ! nie taka lagodna jak Polska kolonia ale taka jeszcze bardziej bezwzgledna !!! O to jest ta wojna cala ! Ukraincy nie rozumieja
Nie mozna o tym mówic spokojnie !!!

W calej tej wielkiej manipulacji ludzmi ! napuszczaniu jednych na drugich o to chodzi !!!

Ukraina podobnie jak Polska po tym swoim Majdanie stanie sie kolonia ! nie taka lagodna jak Polska kolonia ale taka jeszcze bardziej bezwzgledna !!! O to jest ta wojna cala ! Ukraincy nie rozumieja za co umieraja ! beda jeszcze zalowac, ze jak Putin chcial ich uratowac to zaczeli sie sprzeciwaciac ! A juz bezczelnoscia jest zmuszac Rosjan na wschodniej Ukrainie do tego aby akceptowali takie bezprawie I taka sprzedajna wladze ktora od poczatku jest tam aby realizowac interesy innych mocarstw I pelni role marionetky ! Obecny premier Ukrainy specjalizowal sie wlasnie w wyprzedazy ukrainskich zasobow narodowych I dlatego tez teraz jest premierem. Ukraincy nie dajcie zrobic ze swojego kraju tego co zrobili wasi bracia Polacy ! My tu w Polsce pozbylismy sie naszych zasobow a teraz ktos kto ma 10 tys oszczednosci jest wyjatkiem !!! My nie mamy nic ! Nie mamy firm, nie mamy sieci handlowych, nie mamy bankow, nie mamy przemyslu jestesmy tania sila robocza na nie naszym juz zasobach w nie naszych magazynach, hurtowniach, halach, przy nie naszych liniach produkcyjnych, to co zostalo to administracja I nierentowne kopalnie bo nikt ich nie chcial kupic !!!
~ek
Putin przez podstawionych gości i spółki przejmie cichcem i za ułamek ceny ukraińskie aktywa.
Zupełnie murzyńskie państwo z kacykami-oligarchami w środku Europy.Po co idiotom było skakać po rożnych majdanach skoro taki finał.
Przepraszam obraziłem chyba Murzynów porównując ich kraje do banderowców
~Ja
Pracuję z Ukraińcami z rejonu donbasu i nie tylko powiedzieli tak ze poroszenko dba tylko o siebie i swoje interesy sprzedaje wszystko ci idzie opowiadali mi ze był wielki zakład park o powierzchni 170km² pracowało tam 30tys ludzi teraz czeka na prywatyzację zamknięty a oni sami wolą pójść do Rosji niż zostać w Ukrainie.
~erererer
w polsce już pewni geniusze wpadli na pomysł by sprzedać cały przemysł państwowy by się "bogacić" kapitalizmem a skończyło się dobrze wiemy tym że powstałą katastrofę gospodarczą załataliśmy dopiero po 20 latach i to dodatkowo kosztem kilku milionów imigrantów...
~uuuuuuuuu
Inwestowanie na Ukrainie to utpia,stracone pieniadze bo i tak Putin wszystko przejmie a po drugie jesli Ukraina sie wyprzeda to beda zyli jak nedzarze jak w Polsce
~asdasf
No kulczyk to już wiedział o tym dawno temu...
~satyryk
Chyba juz kazdy rozumie teraz majdan.? A wyborcy beda sfałszowane i klika bedzie bredzic o demokracji.Putin musi obywatelom Ukrainy udzielic pomocy zbrojnej w tej prywatyzacji.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~adamkow777
Ile procent ze sprzedanego majątku wpłynie na prywatne konta Poroszenki i Jaceniuka ?

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki