REKLAMA
ASY BANKIERA

Uciśniony jak Polak

Łukasz Piechowiak2014-04-23 06:00główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-04-23 06:00

We Francji właśnie zakazano sprawdzania służbowej poczty e-mail w czasie wolnym. W Szwecji wprowadzają 6-godzinny czas pracy w niektórych urzędach. My zaś mamy 40-godzinny tydzień pracy i wydajność wciąż daleką od średniej UE. W czym tkwi problem i dlaczego inni pracują krócej, a i tak są bogatsi?

sklep mięsny
EASTNEWS

We Francji obowiązuje 35-godzinny tydzień pracy. Jednak związki zawodowe firm technologicznych zauważyły, że pracownicy zbyt często są zmuszani do pracy nawet w czasie wolnym, przy czym za pracę uznano fakt przeglądania poczty e-mail, odpowiadania na wiadomości, itp. Z kolei w szwedzkim Göteborgu doświadczalnie skraca się czas pracy urzędnikom do 6 godzin dziennie – pensję pozostawiając bez zmian. W teorii ma to przełożyć się na wzrost wydajności i zwiększenie liczby miejsc pracy.

Pracowity jak Polak

Polacy należą do najbardziej zapracowanych narodów wśród krajów OECD. Ze statystyk tej organizacji wynika, że rocznie poświęcamy pracy 1929 godzin, czyli 37 tygodniowo. W Europie dłużej pracują od nas tylko Rosjanie i Grecy – ci ostatni są rekordzistami i jeśli już posiadają etat to w pracy spędzają ponad 2 tys. godzin rocznie, co przekłada się na 39 godzin w tygodniu.

Najmniej w Unii przepracowują Holendrzy, bo tylko 1381 godzin w roku, czyli 26 w tygodniu (5,2 dziennie zakładając, że mają wolne weekendy). Na drugim miejscu są Niemcy, którzy przepracowują 1396 godzin rocznie, czyli prawie 27 godzin w tygodniu. Francuzi nawet przy tak restrykcyjnych przepisach regulujących czas pracy, muszą męczyć się o całe 83 godziny w roku dłużej. Zatem, dlaczego Niemcy mogą pracować 25% mniej od nas i dalej zarabiają cztery razy więcej? Może też powinniśmy skrócić sobie czas pracy, bo wedle np. szwedzkich założeń – im mniej mamy czasu na wykonanie jakiegoś zadania, to lepiej radzimy sobie z organizacją.

Efektywność, wydajność, skuteczność, produktywność – to nie synonimy

Efektywność pracy to stosunek wyników do szeroko rozumianych nakładów. Z kolei wydajność to odniesienie tych efektów do jednostki pracy ludzkiej, przy czym miernikiem najczęściej jest czas. Wydajność pracy rzadko kiedy ma związek z przykrością jej wykonywania - tzn. nie bada się, kto jest bardziej zmęczony po wyjściu z biura - Niemiec czy Polak. Takie badanie byłoby bardzo trudne i kosztowne do przeprowadzenia. W ekonomii pojawia się też pojęcie produktywności, które w teorii jest pojęciem szerszym, bo uwzględnia również takie czynniki jak majątek trwały, koszty pracy, itd. Wydajność, produktywność i efektywność należy jeszcze uzupełnić o skuteczność wykonywanej pracy.


»Zarobki w Unii coraz wyższe - w Polsce stoją w miejscu

Z ekonomicznego punktu widzenia efektem nieskutecznej pracy jest koszt, ale to wcale automatycznie nie oznacza, że nieskuteczna praca była niewydajna. Słowem - mnogość definicji i pojęć sprawia, że porównanie jednego narodu do drugiego, patrząc tylko na liczbę przepracowanych godzin w roku, może prowadzić do nieporozumień. Ekonomiści mają problem z rozróżnieniem tych pojęć, a co dopiero politycy. Szczególnie socjaliści wiodą prym w dochodzeniu do czasem absurdalnych konkluzji, twierdząc, że skrócony czas pracy prowadzi do wzrostu liczby etatów. Nie jest powiedziane, że tak nie jest, ale żeby tak się stało - muszą być spełnione określone warunki.

Tanio rób, drogo sprzedawaj

Produktywność mierzy się wartością dóbr i usług wyprodukowanych w ciągu godziny. Polak w teorii przeciętnie wytwarza produkty o wartości 10 euro. Niemiec aż 40 euro. Z tego wynika, że krótko pracujący Niemiec jest bardziej produktywny, ale to wcale nie oznacza, że Polak pracuje 4 razy gorzej lub jest dużo bardziej leniwy.

Niemiec zwyczajnie wytwarza dobra o wyższej wartości nawet jeśli jest to makaron – bo produkuje go na rynek niemiecki, gdzie są wyższe ceny. W Polsce za ten sam produkt zapłaci się np. 2 zł, a w Niemczech 2 euro. Inny przykład to fabryka samochodów – jeżeli u nas składa się tanie fiaty, a w Niemczech drogie BMW, to naturalnie nawet przy niższym poziomie produkcji, w teorii pracownik niemieckiej fabryki będzie bardziej produktywny. Ale to wcale nie znaczy, że Polak jest bardziej leniwy.


»Przeciętna pensja przeciętnej pensji nierówna

Gdyby rzeczywiście Polacy byli leniwi, to nie bylibyśmy największym skupiskiem centr offshore outsourcing w tej części Europy. Zagraniczne korporacje transferują do nas swoje zadania, bo wiedzą, że Polak za 1/3 stawki francuskiego księgowego będzie zarządzać całym działem odpowiedzialnym za milionowe rozliczenia. Przy tym odbierze i odpowie na pocztę nawet o piątej rano.

Kiedy zatem opłaca się skracać czas pracy?

Tylko w sytuacji, gdy mamy do czynienia z bardzo niskim bezrobociem i jednocześnie wysoką produktywnością pracy, czyli w państwie, w którym mamy duży popyt na pracę, której owocami są dobra o wysokiej wartości. Polska nie spełnia tych warunków.

Jednak nie dotyczy to każdej branży – kto powiedział, że szwaczka ma pracować dłużej lub krócej od programisty, urzędnika lub górnika. W tym wypadku zasadne jest dokładne zmierzenie i ustalenie, czy w danych branżach np. skrócenie czasu pracy nie doprowadzi np. do nadzwyczajnego wzrostu kosztów, które sprawią, że spadnie produktywność. Problem w tym, że u nas jest jeden kodeks pracy, który stosuje się zarówno dla pracowników biurowych, urzędników, itp. a także wobec pracowników supermarketów, stróżów czy kelnerów.

Jednak dlaczego u nas jest niska produktywność, a ludzie pracują dużo. Czy to wina leniwych pracowników? Pracodawcy chętnie powiedzieliby, że tak. Z pewnością wielu przedsiębiorców ma problemy ze znalezieniem odpowiedniej kadry, ale to samo można powiedzieć o pracownikach, którzy bardzo często mają kłopoty z niekompetentnymi menedżerami.


»Młodzież nie chce studiować, ale chce zarabiać

Dopóki pracownicy sami nie zrozumieją, że związki zawodowe są od tego, by negocjować dla nich korzystne układy (współpracując z przedsiębiorcami, a nie walcząc o kapitał polityczny), tak długo wszyscy będą mieli ten sam zestaw praw i obowiązków. To można porównać do stwierdzenia, że wszyscy mamy chodzić w butach o tym samym rozmiarze. Dla jednych jest to wygodne i pozwala osiągać dobre wyniki, ale dla innych stanowi niebywałą przeszkodę w rozwoju. Dlatego w Polsce nie ma szans na to, by wprowadzić zakaz przeglądania służbowej poczty e-mail w czasie wolnym, ale bez większego problemu wprowadza się przepisy pozwalające na pracę w niedzielę i święta.

Łukasz Piechowiak
główny ekonomista Bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rząd zdecydował w sprawie płacy minimalnej w 2027 r. Będzie podwyżka, ale niewielka
Tematy
Firmowe konto i rachunek w euro. Te oferty wyróżniają się na rynku
Firmowe konto i rachunek w euro. Te oferty wyróżniają się na rynku

Komentarze (22)

dodaj komentarz
~Wiz
Ciekawe dlaczego rodzinka zony ktora od wielu lat juz siedzi w Belgii i pracuje tam na legalu, mowi ze ceny sa juz u nas wyzsze niz u nich w sklepach. Nie oplaca sie im zabierac zarcia z Polski. Wiec co to za pierdoly o cenach wyzszych na Zachodzie.
~Konrad
Przestańcie wylewać żale na forum, tylko dopiero jak zaczniemy produkować prawdziwą technologię a nie będziemy składać elementy to wtedy zaczniemy zarabiać prawdziwe pieniądze, spójrzcie na Niemców. Jakbyśmy byli do du** to nasi szefowie nie jeździliby Porshe a Polonezami a po drugie wszystkie montownie firm zagranicznych nie byłyby Przestańcie wylewać żale na forum, tylko dopiero jak zaczniemy produkować prawdziwą technologię a nie będziemy składać elementy to wtedy zaczniemy zarabiać prawdziwe pieniądze, spójrzcie na Niemców. Jakbyśmy byli do du** to nasi szefowie nie jeździliby Porshe a Polonezami a po drugie wszystkie montownie firm zagranicznych nie byłyby w Polsce a w innym kraju typu Czechy czy Węgry. Nie oszukujmy się oni też tak samo zapieprzają jak my i w portfelu nic nie widzą.
~BOLO
Ludzie o czym Wy gadacie??!!! Pracujemy więcej i mamy mniej, bo chodzi o koszt pracy!!!!
Skoro Państwo zabiera nam z góry jakieś 30% pensji brutto, a do tego pracodawca musi jeszcze dorzucić państwu z własnej kieszeni to koszt pracy jest o wiele większy niz nam się wydaje!!! a od wypłaty netto odejmijcie z góry 23% bo oddamy to
Ludzie o czym Wy gadacie??!!! Pracujemy więcej i mamy mniej, bo chodzi o koszt pracy!!!!
Skoro Państwo zabiera nam z góry jakieś 30% pensji brutto, a do tego pracodawca musi jeszcze dorzucić państwu z własnej kieszeni to koszt pracy jest o wiele większy niz nam się wydaje!!! a od wypłaty netto odejmijcie z góry 23% bo oddamy to w formie VAT plus akcyza która jest w paliwie.

JESTEŚMY BIEDNI BO WŁADZA NAS OKRADA!!!!!!!
~baca
Bolo, bredzisz... W każdym kraju są podatki, o dziwo w krajach z największymi obciążeniami podatkowymi, np. kraje Skandynawskie ludziom żyje się dobrze, więc nie o to w tym chodzi. Problem leży gdzie indziej - nie ma znaczenia ile pracujemy, ale jak pracujemy. To, że ktoś pracuje po 10 godzin nie ma znaczenia, ważne ile w tym czasie Bolo, bredzisz... W każdym kraju są podatki, o dziwo w krajach z największymi obciążeniami podatkowymi, np. kraje Skandynawskie ludziom żyje się dobrze, więc nie o to w tym chodzi. Problem leży gdzie indziej - nie ma znaczenia ile pracujemy, ale jak pracujemy. To, że ktoś pracuje po 10 godzin nie ma znaczenia, ważne ile w tym czasie zrobił. Pierwszą rzeczą jaką powinien zrobić szef, to wylać wszystkich nygusów, którzy nie tylko mało robią, ale też źle działają na innych, bo inni widzą, że można nie robić i zarobić. Problem nierobów na etacie jest bardzo duży, częściowo wynika to z charakteru danych ludzi, a częściowo z przyzwyczajeń z poprzedniego systemu. Jak już szef przegoni nygusów i zostaną ci, co chcą coś robić i którym zależy, to teraz szef powinien im pomóc a nie tylko wymagać. Pomóc można przez szkolenia i tutaj znowu pojawia się problem... Są firmy które uważają, że szkolenia to strata czasu i te są często najbardziej zacofane i najmniej wydajne. Są też firmy które szkolą, ale większość kasy wyrzucają w błoto. Przykładowo jeśli księgowa korzysta z jakiegoś oprogramowania, wartą ją zapisać na kurs który omówi zmiany w stosunku do poprzedniej wersji, pokaże ułatwienia, pokaże jak zautomatyzować codzienne procesy. Niestety tego się nie robi i księgowa zamiast cieszyć się ze zmian, narzeka, że stary dobry program zastąpili nowym "gorszym" i dla niej nowy program faktycznie jest gorszy, bo nowe funkcje sprawiają jej problemy. Zamiast takiego kursu, pracodawca często wybiera różne kursy motywacyjne i inne, które owszem mają sens, ale powinny być ostatnie w kolejce na liście szkoleń. Przychodzi wtedy 25 letnia siksa i uczy 50 letnie kobiety jak być "super" pracownikiem i lepszym człowiekiem i wmawia im dyrdymały z amerykańskich książek, że każdy może być milionerem. Tym sposobem pół polski korzysta z excela, ale tylko pół procenta korzysta z makr w excelu i innych dobrodziejstw które pomagają im maksymalnie zautomatyzować pracę.
~foxi odpowiada ~baca
Powiem krótko:
Jaka płaca , taka praca !
Baranów w Pl strzyże się ile się da !
A frajerzy tylko beczą, niby zasuwają i potulnie spłacają zaciągane długi !
~mariomed
Dzięki "dobrodziejstwu" bycia Unii pożyczamy od niej pieniądze na budowanie różnych "cudów" - począwszy od chodników a na aquaparkach i stadionach skończywszy. Budują oczywiście firmy niemieckie na niemieckich elementach (Kto nie wierzy to niech sobie obejrzy np. lampki w aquaparku.) Aby przekręt nie był widoczny Dzięki "dobrodziejstwu" bycia Unii pożyczamy od niej pieniądze na budowanie różnych "cudów" - począwszy od chodników a na aquaparkach i stadionach skończywszy. Budują oczywiście firmy niemieckie na niemieckich elementach (Kto nie wierzy to niech sobie obejrzy np. lampki w aquaparku.) Aby przekręt nie był widoczny "jak na dłoni" dla zasłony dymnej daje się trochę kasy (słynne "dotacje unijne"). A naród ciemny to kupuje, głupie teorie dorabia, propagandę łyka i nadal na tych niemieckich parobków głosuje.
Tyle w temacie...
~Wlujztapl
Gdzie? 40 godzin? Przeciętny pracownik musi za...ć 50 lub więcej! Bo by na czynsz i chleb nie wyrobił. Chyba że piszecie o urzędasach, którzy z 40 godzin 20 spędzają na kawie i ciastkach.
~Ppp
Myśle, że to zjawisko wynika z błędnych, neoliberalnych założeń wprowadzonych do nas na początku lat 90-tych przez Balcerowicza i spółkę. Z tego błędu wynikał drugi, polegający na nadmiernej uległości wobec pracodawców kosztem pracowników, zwłaszcza w zakresie płacy minimalnej.
Tym czasem, gdyby płaca minimalna rosła tylko o
Myśle, że to zjawisko wynika z błędnych, neoliberalnych założeń wprowadzonych do nas na początku lat 90-tych przez Balcerowicza i spółkę. Z tego błędu wynikał drugi, polegający na nadmiernej uległości wobec pracodawców kosztem pracowników, zwłaszcza w zakresie płacy minimalnej.
Tym czasem, gdyby płaca minimalna rosła tylko o 2% szybciej, niż faktycznie to miało miejsce, nie bylibyśmy aż tak wielkimi nędzarzami. Wzrost o 3% większy od faktycznego zrównałby nas z normami europejskimi.
Narzekanie na słabą produktywność czy wydajność jest niczym innym, jak zwalaniem winy na poszkodowanych – jeśli pracodawca nie umie dobrze zorganizować pracy, nie szkoli pracowników i nie daje im sprawnych narzędzi pracy, to jest to jego wina i on powinien ponosić konsekwencje.
PŁACA MINIMALNA W GÓRĘ MARSZ!
Pozdrawiam.
~Ekonom.
Jak pracodawca nie umie zorganizować pracy, to dziś po prostu bankrutuje, a jego miejsce szybko zajmuje lepszy. Słuszne przyczyny "liberalne", które przypomniałeś, miały inne, dalekosiężne skutki - brak ochrony naszych rynków spowodował, że straciliśmy przemysł, który w dużej części produkował na miejscu, lub na eksport.Jak pracodawca nie umie zorganizować pracy, to dziś po prostu bankrutuje, a jego miejsce szybko zajmuje lepszy. Słuszne przyczyny "liberalne", które przypomniałeś, miały inne, dalekosiężne skutki - brak ochrony naszych rynków spowodował, że straciliśmy przemysł, który w dużej części produkował na miejscu, lub na eksport. Pieniądze zamiast krążyć w naszej gospodarce, wychodzą poza nasz kraj, masę rzeczy we wszystkich praktycznie branżach importujemy: chemię, artykuły spożywcze, elektronikę, samochody, ubrania, maszyny. Dzięki wspaniałym korporacjom typu hipermarkety, centra dystrybucyjne, czy banki, sposób organizacji pracy (z uwzględnieniem ich kultury pracy, czyli maksymalizacji zysków, minimalizacji kosztów i propagowania rywalizacji) znacząco się nie różni od zachodnich wzorców. Jedź do jakiegokolwiek sklepu za zachodnią granicę i popatrz, co jest na półkach w przykładowym supermarkecie (no i w jakich cenach). A teraz przypomnij sobie, produkty jakich firm kupowałeś/-aś 20 lat temu; a przy produkcji których ile osób na miejscu było zatrudnionych. Bez odbudowy własnego przemysłu podniesienie płacy minimalnej niestety nic nie zmieni.
~aaa odpowiada ~Ekonom.
Niekoniecznie panie kolego. Znam przypadki w których pracodawca tragicznie wręcz zarządza pracodawcami (trudno mówić o organizacji pracy) a nie bankrutuje. A jak to robi? Banlanie prosty sposób - przerzuca wszystkie koszty na pracowników i gra muzyka. Problem z organizacją pracy w Polsce, jak i z podejściem pracodawcy do pracownika Niekoniecznie panie kolego. Znam przypadki w których pracodawca tragicznie wręcz zarządza pracodawcami (trudno mówić o organizacji pracy) a nie bankrutuje. A jak to robi? Banlanie prosty sposób - przerzuca wszystkie koszty na pracowników i gra muzyka. Problem z organizacją pracy w Polsce, jak i z podejściem pracodawcy do pracownika to ogromny problem. Jak się porówna to z podejściem np. pracodawców niemieckich, to w ogóle wychodzi tragedia.
A nawiasem mówiąc, to przykład z makaronem kompletnie nietrafiony. Dość często jestem w Niemczech i robię tam zakupy. Praktycznie całą chemię, wspomniane makarony, kupuję w Niemczech, bo taniej niż w Polsce i lepsze. Pic więc z wydajnościa w cale nie polega na tym, że Niemiec produkuje makaron droższy i dlatego ma większa wydajność niż Polak

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki