We Francji właśnie zakazano sprawdzania służbowej poczty e-mail w czasie wolnym. W Szwecji wprowadzają 6-godzinny czas pracy w niektórych urzędach. My zaś mamy 40-godzinny tydzień pracy i wydajność wciąż daleką od średniej UE. W czym tkwi problem i dlaczego inni pracują krócej, a i tak są bogatsi?

EASTNEWS
We Francji obowiązuje 35-godzinny tydzień pracy. Jednak związki zawodowe firm technologicznych zauważyły, że pracownicy zbyt często są zmuszani do pracy nawet w czasie wolnym, przy czym za pracę uznano fakt przeglądania poczty e-mail, odpowiadania na wiadomości, itp. Z kolei w szwedzkim Göteborgu doświadczalnie skraca się czas pracy urzędnikom do 6 godzin dziennie – pensję pozostawiając bez zmian. W teorii ma to przełożyć się na wzrost wydajności i zwiększenie liczby miejsc pracy.
Pracowity jak Polak
Polacy należą do najbardziej zapracowanych narodów wśród krajów OECD. Ze statystyk tej organizacji wynika, że rocznie poświęcamy pracy 1929 godzin, czyli 37 tygodniowo. W Europie dłużej pracują od nas tylko Rosjanie i Grecy – ci ostatni są rekordzistami i jeśli już posiadają etat to w pracy spędzają ponad 2 tys. godzin rocznie, co przekłada się na 39 godzin w tygodniu.
Najmniej w Unii przepracowują Holendrzy, bo tylko 1381 godzin w roku, czyli 26 w tygodniu (5,2 dziennie zakładając, że mają wolne weekendy). Na drugim miejscu są Niemcy, którzy przepracowują 1396 godzin rocznie, czyli prawie 27 godzin w tygodniu. Francuzi nawet przy tak restrykcyjnych przepisach regulujących czas pracy, muszą męczyć się o całe 83 godziny w roku dłużej. Zatem, dlaczego Niemcy mogą pracować 25% mniej od nas i dalej zarabiają cztery razy więcej? Może też powinniśmy skrócić sobie czas pracy, bo wedle np. szwedzkich założeń – im mniej mamy czasu na wykonanie jakiegoś zadania, to lepiej radzimy sobie z organizacją.
Efektywność, wydajność, skuteczność, produktywność – to nie synonimy
Efektywność pracy to stosunek wyników do szeroko rozumianych nakładów. Z kolei wydajność to odniesienie tych efektów do jednostki pracy ludzkiej, przy czym miernikiem najczęściej jest czas. Wydajność pracy rzadko kiedy ma związek z przykrością jej wykonywania - tzn. nie bada się, kto jest bardziej zmęczony po wyjściu z biura - Niemiec czy Polak. Takie badanie byłoby bardzo trudne i kosztowne do przeprowadzenia. W ekonomii pojawia się też pojęcie produktywności, które w teorii jest pojęciem szerszym, bo uwzględnia również takie czynniki jak majątek trwały, koszty pracy, itd. Wydajność, produktywność i efektywność należy jeszcze uzupełnić o skuteczność wykonywanej pracy.
| »Zarobki w Unii coraz wyższe - w Polsce stoją w miejscu |
Z ekonomicznego punktu widzenia efektem nieskutecznej pracy jest koszt, ale to wcale automatycznie nie oznacza, że nieskuteczna praca była niewydajna. Słowem - mnogość definicji i pojęć sprawia, że porównanie jednego narodu do drugiego, patrząc tylko na liczbę przepracowanych godzin w roku, może prowadzić do nieporozumień. Ekonomiści mają problem z rozróżnieniem tych pojęć, a co dopiero politycy. Szczególnie socjaliści wiodą prym w dochodzeniu do czasem absurdalnych konkluzji, twierdząc, że skrócony czas pracy prowadzi do wzrostu liczby etatów. Nie jest powiedziane, że tak nie jest, ale żeby tak się stało - muszą być spełnione określone warunki.
Tanio rób, drogo sprzedawaj
Produktywność mierzy się wartością dóbr i usług wyprodukowanych w ciągu godziny. Polak w teorii przeciętnie wytwarza produkty o wartości 10 euro. Niemiec aż 40 euro. Z tego wynika, że krótko pracujący Niemiec jest bardziej produktywny, ale to wcale nie oznacza, że Polak pracuje 4 razy gorzej lub jest dużo bardziej leniwy.
Niemiec zwyczajnie wytwarza dobra o wyższej wartości nawet jeśli jest to makaron – bo produkuje go na rynek niemiecki, gdzie są wyższe ceny. W Polsce za ten sam produkt zapłaci się np. 2 zł, a w Niemczech 2 euro. Inny przykład to fabryka samochodów – jeżeli u nas składa się tanie fiaty, a w Niemczech drogie BMW, to naturalnie nawet przy niższym poziomie produkcji, w teorii pracownik niemieckiej fabryki będzie bardziej produktywny. Ale to wcale nie znaczy, że Polak jest bardziej leniwy.
| »Przeciętna pensja przeciętnej pensji nierówna |
Gdyby rzeczywiście Polacy byli leniwi, to nie bylibyśmy największym skupiskiem centr offshore outsourcing w tej części Europy. Zagraniczne korporacje transferują do nas swoje zadania, bo wiedzą, że Polak za 1/3 stawki francuskiego księgowego będzie zarządzać całym działem odpowiedzialnym za milionowe rozliczenia. Przy tym odbierze i odpowie na pocztę nawet o piątej rano.
Kiedy zatem opłaca się skracać czas pracy?
Tylko w sytuacji, gdy mamy do czynienia z bardzo niskim bezrobociem i jednocześnie wysoką produktywnością pracy, czyli w państwie, w którym mamy duży popyt na pracę, której owocami są dobra o wysokiej wartości. Polska nie spełnia tych warunków.
Jednak nie dotyczy to każdej branży – kto powiedział, że szwaczka ma pracować dłużej lub krócej od programisty, urzędnika lub górnika. W tym wypadku zasadne jest dokładne zmierzenie i ustalenie, czy w danych branżach np. skrócenie czasu pracy nie doprowadzi np. do nadzwyczajnego wzrostu kosztów, które sprawią, że spadnie produktywność. Problem w tym, że u nas jest jeden kodeks pracy, który stosuje się zarówno dla pracowników biurowych, urzędników, itp. a także wobec pracowników supermarketów, stróżów czy kelnerów.
Jednak dlaczego u nas jest niska produktywność, a ludzie pracują dużo. Czy to wina leniwych pracowników? Pracodawcy chętnie powiedzieliby, że tak. Z pewnością wielu przedsiębiorców ma problemy ze znalezieniem odpowiedniej kadry, ale to samo można powiedzieć o pracownikach, którzy bardzo często mają kłopoty z niekompetentnymi menedżerami.
| »Młodzież nie chce studiować, ale chce zarabiać |
Dopóki pracownicy sami nie zrozumieją, że związki zawodowe są od tego, by negocjować dla nich korzystne układy (współpracując z przedsiębiorcami, a nie walcząc o kapitał polityczny), tak długo wszyscy będą mieli ten sam zestaw praw i obowiązków. To można porównać do stwierdzenia, że wszyscy mamy chodzić w butach o tym samym rozmiarze. Dla jednych jest to wygodne i pozwala osiągać dobre wyniki, ale dla innych stanowi niebywałą przeszkodę w rozwoju. Dlatego w Polsce nie ma szans na to, by wprowadzić zakaz przeglądania służbowej poczty e-mail w czasie wolnym, ale bez większego problemu wprowadza się przepisy pozwalające na pracę w niedzielę i święta.
Łukasz Piechowiakgłówny ekonomista Bankier.pl
































































