Powołanie komisji śledczej, która zbadałaby, czy w czasie funkcjonowania i przygotowywania ustaw o SKOK-ach miały miejsce naciski polityczne na urzędników przygotowujących ustawy i wnioski w tym zakresie - postulował w środę w Sejmie szef podkomisji ds. SKOK Marcin Święcicki.
"Wszystkie nasze wnioski kierujemy już do +nowego Sejmu+" - zaznaczył, prezentując posłom sprawozdanie z kilkumiesięcznych prac podkomisji.

Według Święckiego komisja śledcza miałaby też zbadać, czy środki powierzone SKOK-om wykorzystywano do działań niezgodnych z celami funkcjonowania kas.
Przeczytaj także
"Jednym słowem (komisja śledcza miałaby zbadać-PAP), czy nie powstał tutaj pewien układ, który z jednej strony bronił tę patologiczną sytuację w SKOK-ach, uniemożliwiając wprowadzenie zewnętrznego nadzoru, a z drugiej strony sprzyjał możliwości finansowania działań promocyjnych, politycznych czy nawet wyborczych określonych polityków czy określonych frakcji politycznych" - mówił poseł.
Święcicki wskazał też, że wnioskiem z prac podkomisji jest też konieczność rozwinięcia i przygotowania "lepszych przepisów dotyczących konfliktu interesów". Jak tłumaczył, chodzi o to, by pracownicy i zarządzający SKOK-ami nie mogli wynajmować im swoich własnych lokali czy prowadzić firmy, które wykonują usługi dla SKOK-ów. "Czy odnosić inne korzyści osobiste bądź rodzinne z tego, że pełnią określone funkcje w SKOK-ach" - dodał Święcicki.
Przeczytaj także
Przekonywał, że "wyjaśnienie, jak powstał mechanizm, który powodował, że SKOK-i mogły tak długo cieszyć się opieką i parasolem ochronnym określonych osób (...) jest absolutnie konieczne, jeśli chcemy uzdrowić sytuację wokół SKOK; jeśli nie chcemy, aby pieniądze zwykłych ludzi służyły powstawaniu prywatnych, gigantycznych majątków i finansowaniu działalności politycznej".
PSL: SKOK-i jak Chicago lat 30-tych
Sytuacja w SKOK-ach i działalność senatora Grzegorza Biereckiego, który kierował Kasą Krajową, przypomina Chicago lat 30-tych - ocenił w środę w Sejmie Artur Dębski (PSL). Za bardzo ważne uznał powołanie komisji śledczej w tej sprawie.
Przeczytaj także
Dębski podkreślił, że prezentowane w środę w Sejmie sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej nt. działalności SKOK "otwiera oczy na zupełnie inne obszary działalności SKOK-ów i człowieka kojarzonego ze SKOK". "Mówię o senatorze Biereckim" - dodał.
"SKOK-i w dalszym ciągu, mimo obowiązującej ustawy, są wielkim zagrożeniem dla budżetu państwa" - podkreślił przedstawiciel ludowców. Według niego za bałagan jaki był w kasach budżet państwa będzie musiał wydać na odszkodowania nawet 17 mld zł.
Zdaniem Dębskiego luki prawne pozwoliły Biereckiemu korzystać z pieniędzy kas. Jak dodał, PiS jest też w pewnym sensie "politycznym ramieniem broniącym tej organizacji". Według niego należałoby się zastanowić, dlaczego tak właśnie się dzieje.
Przeczytaj także
"Bardzo ważne jest powstanie komisji śledczej, bo spodziewam się interesujących nazwisk i bardzo interesującej sprawy, jeśli chodzi o spłacanie kredytów, czy były one umarzane, czy - jako trudne - były przekazywane do Luksemburga (...) Tak wyglądało Chicago lat 30-tych (...) SKOK-i z pięknej idei banków spółdzielczych stały się folwarkiem kilku ludzi, którzy zarabiają na tym olbrzymie pieniądze, albo sobie biorą, to zależy od interpretacji" - przekonywał poseł
Szef KNF: Sytuacja kas nie poprawia się, a może być jeszcze gorsza
W ciągu ostatniego półrocza sytuacja SKOK-ów nie dość, że nie uległa istotnej zmianie, to z każdym miesiącem jest nawet gorsza - poinformował w środę w Sejmie przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak.
Szef KNF porównał podczas swojego wystąpienia dane finansowe kas po pierwszym półroczu tego roku do odnotowanych na koniec 2014 r. "W porównaniu tym sytuacja zarówno Kasy Krajowej, jak i pozostałych kas nie uległa istotnej zmianie. To co jest jednak najważniejsze, nie uległa ona poprawie" - podkreślił Jakubiak.
Dodał, że na koniec czerwca br. nastąpił spadek aktywów w kasach o prawie 6 proc., czyli 800 mln zł, a depozytów o prawie 4 proc. tj. o prawie 500 mln zł.
"Należy zwrócić uwagę, że mamy też sytuację z dużym bagażem kredytów przeterminowanych (...), wynoszącym blisko 3 mld zł, przy portfelu wynoszącym niecałe 10 mld zł. Można powiedzieć więc, że ok. 30 proc. tego portfela to kredyty nieregularne" - podkreślił.
Jakubiak dodał, że dane te dotyczą kas nadal funkcjonujących i nie dotyczą pięciu kas, które upadły.
"Trzeba też mieć na uwadze, że jeśli chodzi o wyniki kas, sytuacja prawdopodobnie będzie wyglądała jeszcze gorzej, gdyż nie uwzględnia ona wyników inspekcji prowadzonej przez pracowników Urzędu (KNF-PAP)" - zaznaczył.
Podał, że obecnie 12 kas, na 49 działających, ma ujemne fundusze własne, a po uwzględnieniu wyników inspekcji liczba ta wzrosłaby do 17. Dodał, że 31 kas generuje stratę bieżącą. "Ich sytuacja nie ulega zmianie, a nawet z każdym miesiącem jest gorzej" - dodał Jakubiak.
"40 na 49 podmiotów jest zobowiązanych do przeprowadzenia postępowania naprawczego" - dodał.
(PAP) rbk/ son/ woj/






























































