Bezrobocie w Polsce wciąż spada, choć coraz wolniej. Już jest tak niskie, że nie ma już prawie z czego spadać. Ale nie przesądzałbym, że doszliśmy do dna stopy bezrobocia. Kiedyś wydawało się, że obecne poziomy są zupełnie do osiągnięcia. Więc kolejne bariery też mogą zostać złamane.


Ministerstwo Pracy (ono ma dłuższą nazwę, ale cała by się tu nie zmieściła) podało, że w sierpniu stopa bezrobocia wyniosła 5,2 proc., tyle, co w lipcu. Z moich szacunków wynika, że po usunięciu czynników sezonowych, stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 5,4 proc. – bez zmian w stosunku do lipca. Przy czym w danych o mniejszym zaokrągleniu widać minimalne spadki z miesiąca na miesiąc, które łącznie dają ok. 0,5 pkt proc. spadku w ciągu całego roku. Wciąż zmierzamy w dół. To oznacza, że w przyszłym roku stopa bezrobocia mogłaby spaść poniżej 5 proc. A to oznacza, że wedle miary porównywalnej międzynarodowo – czyli na podstawie badań ankietowych, a nie rejestrów – stopa bezrobocia mogłaby spaść poniżej 3 proc.
Dobrze pamiętam moment, jakieś pięć/sześć lat temu, kiedy większość ekspertów uważała, że spadek stopy bezrobocia do poziomów, które obserwujemy dziś, jest absolutnie niemożliwy. Rzeczywistość przerosła oczekiwania i to mocno. Gospodarka często podąża ścieżkami, które trudno przewidzieć. Później ludzie zapominają swoje prognozy sprzed lat, wszystko wydaje im się znów przewidywalne i formułują kolejne odważne prognozy. A gospodarka znów podąża nieoczekiwanymi ścieżkami. Czasami dobrymi, czasami złymi.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.






























































