MSPO W KIELCACH

TYLKO U NASMiliardy na zbrojenia zostaną w Polsce? Tyle naprawdę zarobi nasza gospodarka

2026-09-08 15:20
publikacja
2026-09-08 15:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Trwający od kilku lat proces intensywnej modernizacji Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej wykracza daleko poza samą sferę obronności. W realiach dynamicznych zmian geopolitycznych kluczowym wyzwaniem dla państwa staje się pytanie: w jakim stopniu gigantyczne nakłady finansowe zasilą krajowy obieg gospodarczy? Kwestia ta – określana mianem local contentu, czyli udziału rodzimego przemysłu, nauki i kadr w realizacji kontraktów zbrojeniowych – była głównym tematem debaty zorganizowanej w strefie Team Poland podczas XXXIV Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego (MSPO) w Kielcach.

Miliardy na zbrojenia zostaną w Polsce? Tyle naprawdę zarobi nasza gospodarka
Miliardy na zbrojenia zostaną w Polsce? Tyle naprawdę zarobi nasza gospodarka
/ Bankier.pl

W panelu prowadzonym przez Michała Niewiadomskiego (Bankier.pl) udział wzięli czołowi przedstawiciele polskiego sektora obronnego i instytucji rozwoju:

  • Marcin Ryngwelski, Prezes Zarządu PGZ Stoczni Wojennej,
  • Krzysztof Telega, Wiceprezes Zarządu ARP S.A.,
  • Maciej Rek, Prezes Zarządu Enamor.

Reaktywacja przemysłu stoczniowego

Osią dyskusji w obszarze obronności morskiej stał się flagowy program Marynarki Wojennej RP – budowa wielozadaniowych frygat programu „Miecznik” o łącznej wartości przekraczającej 15 miliardów złotych (z czego sam okręt „Wicher”, wyceniany jest na około 5 miliardów złotych). Program ten jest symbolem transformacji, jaką przechodzi polski przemysł stoczniowy po zapaści z lat 2008–2009, gdy upadły stocznie w Gdyni, Gdańsku i Szczecinie.

Prezes PGZ Stoczni Wojennej, Marcin Ryngwelski, zwrócił uwagę na wymiar wyzwania. Gdy w 2013 roku rozpoczynano pierwsze prace nad nowoczesnymi jednostkami (jak niszczyciele min typu „Kormoran II”), polskie podmioty musiały zmierzyć się z ćwierćwiecznymi zaległościami w technologii:

pamiętajmy, że (...) w 2013 roku (...) był jakby 25-letni gap w ogóle w produkcji okrętów. Więc nawet biuro projektowe, które zaczynało, czy firmy, musiały się od początku, krok po kroku, z powrotem nauczyć nawet tych przepisów wojskowych, wszystkich norm obronnych.

Dziś jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Budowa zaawansowanego kadłuba i jego wyposażanie uruchamia procesy, które zmieniają całe otoczenie gospodarcze Pomorza i Polski. Stocznia staje się kołem zamachowym dla setek podwykonawców – od wyspecjalizowanych firm monterskich i elektrycznych, po dostawców systemów high-tech.

Scammingout

Jest nawet takie powiedzenie, że jedno miejsce w stoczni generuje 10 na zewnątrz. Więc jeżeli dzisiaj w stoczni – naszej stoczni – jest 1200 pracowników, to znaczy, że ponad 12 000 ludzi ma pracę tylko i wyłącznie związaną z naszymi projektami. A przecież my jesteśmy tylko jedną z kilku największych stoczni w Polsce - mówił prezes Ryngwelski.

Przemysł okrętowy pokazuje również pragmatyczne podejście do local contentu. W przypadku skomplikowanych jednostek nikt nie dąży do polonizacji każdego elementu za wszelką cenę. Odnosząc się do faktu, że silniki główne dla polskich okrętów pozyskiwane są od dostawców niemieckich, a projekt bazuje na licencji brytyjskiego koncernu Babcock, prezes Ryngwelski wyjaśnił czysto ekonomiczne przesłanki:

nawet jeżelibyśmy policzyli wszystkie silniki na Miecznika, Kormorany, Delfiny hydrograficzne czy teraz Ratownika (...) niech będzie ich wszystkich do równej sumy, niech będzie 20. No to nikt nie będzie otwierał fabryki na 20 silników i co dalej, tak? Rynek nie jest aż tak chłonny, żeby taka fabryka miała sens i rację bytu.

Tam jednak, gdzie Polska posiada silne zaplecze naukowe i produkcyjne, krajowe rozwiązania są wdrażane z sukcesem. Przykładem jest morska armata automatyczna OSU-35 mm (Spstrad WARU), zintegrowane systemy łączności tworzone w Ośrodku Uzbrojenia PGZ SW, czy systemy dostarczane przez takie firmy jak Kenbit (system „Afrodyta”), Radmor oraz Enamor.

Software, integracja i hardware. Gdzie leży serce polskiej wartości dodanej?

Druga część debaty skupiła się na perspektywie prywatnego sektora zaawansowanych technologii. Maciej Rek, prezes zarządu spółki Enamor – podmiotu wywodzącego się bezpośrednio ze środowiska akademickiego dawnej Akademii Morskiej (obecnie Uniwersytetu Morskiego w Gdyni) – postawił jasną diagnozę dotyczącą tego, na czym Polska powinna budować swoją pozycję w globalnych łańcuchach dostaw.

Zdaniem prezesa Reka, chociaż posiadanie własnej produkcji sprzętowej (hardware'u) jest cenne i Enamor z powodzeniem wytwarza specjalistyczne urządzenia dla sektora cywilnego i wojskowego, to prawdziwym sercem local contentu i kluczem do budowania przewagi konkurencyjnej są kompetencje programistyczne oraz umiejętność integracji skomplikowanych systemów.

My w Polsce i w Enamorze mamy bardzo dobre kompetencje, jeżeli chodzi na przykład o wytwarzanie software’u. To jest coś, w czym my się już... branża morska jest bardzo konserwatywna, ale już od dobrych 15 lat my mamy programistów u siebie. (...) Integracja systemów, oprogramowanie, ta wymierna korzyść dla użytkowników i końcowych klientów – to jest ten największy core local contentu z naszej perspektywy - mówił Rek.

Współczesny plac walki – zarówno na morzu, jak i na lądzie – opiera się na wymianie danych w czasie rzeczywistym. Polscy inżynierowie i programiści posiadają światowej klasy umiejętności w tworzeniu oprogramowania zarządzania walką, diagnostyki czy automatyki. Aby jednak te kompetencje rozwijać, polskie firmy nie mogą działać w izolacji. Zarówno ze względu na standardy NATO, jak i wymogi technologiczne, konieczne jest wchodzenie w partnerstwa strategiczne.

Zapraszamy na naszą specjalną podstronę z relacjami z MSPO.

Prezes Enamoru wskazał, że naturalnymi partnerami są podmioty z państw Sojuszu Północnoatlantyckiego (jak Wielka Brytania), ale polski biznes technologiczny powinien sięgać szerzej – po doświadczenia firm z Korei Południowej, Izraela czy Ukrainy, która stała się w ostatnich latach unikalnym poligonem szybkiego rozwoju technologii wojskowych. Kluczem do sukcesu nie jest jednak proste kupowanie gotowych licencji, lecz dbanie o realny transfer wiedzy:

warto wchodzić w takie współprace, gdzie korzyść jest obopólna. (...) My zawsze, idąc na taką współpracę, chcemy jakiś komponent tego transferu zatrzymać u nas. Chcemy się jak najszybciej uczyć, bo wydaje nam się, że mamy bardzo dużą wiedzę, żeby te nowe informacje bardzo szybko przyswoić i na tym budować.

W kontekście dyskusji o finansowaniu zakupów obronnych prezes Rek odniósł się również do unijnego mechanizmu SAFE (lub innych instrumentów dłużnych państwa), zdejmując z nich odium „darmowej pomocy” czy bezwrotnego dofinansowania:

SAFE to nie jest pomoc. SAFE to jest źródło, które podmioty budżetowe wykorzystują w sektorze obronnym. My z naszej strony jako wykonawcy, my to widzimy jako normalną umowę. (...) Niewątpliwie jest to szansa dla nas na to, żebyśmy w toku tej realizacji budowali kompetencje.

Rola państwa: Inwestor, finansujący i animator infrastruktury

Skuteczne budowanie local contentu wymaga systemowego wsparcia ze strony instytucji państwowych. Rolę tę prześwietlił Krzysztof Telega, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. Zwrócił on uwagę na skalę wyzwania, wskazując, że w perspektywie dziesięcioletniej (2025–2035) szacowane nakłady Polski na obronność sięgną astronomicznej kwoty 1,9 biliona złotych – co oznacza dwukrotny wzrost w stosunku do poprzedniego dziesięciolecia.

W tym gigantycznym procesie inwestycyjnym ARP pełni unikalną rolę, łącząc w sobie trzy funkcje:

  1. inwestora (posiadającego w portfelu ponad 60 spółek, w tym 14% udziałów w Polskiej Grupie Zbrojeniowej),
  2. podmiotu finansującego projekty o podwyższonym profilu ryzyka,
  3. animatora rynku, tworzącego warunki pod nowe inwestycje.

Wiceprezes Telega przedstawił przykłady zaangażowania Agencji w ratowanie i budowę infrastruktury przemysłowej na potrzeby obronności:

  • projekt RFK w Raciborzu (teren po upadłym Rafako): konsorcjum ARP, Towarzystwa Finansowego Silesia oraz Polimex Mostostal podjęło się zagospodarowania majątku produkcyjnego w Raciborzu. Efektem tych działań jest podpisanie przez produkującą pojazdy wojskowe spółkę Jelcz umowy dzierżawy wszystkich 5 hal produkcyjnych dawnego Rafako. Dzięki temu unikalne, wykształcone przez dekady kompetencje techniczne i hutnicze lokalnych kadr zostaną wykorzystane przy produkcji ciężkich pojazdów dla wojska;
  • ratowanie i reaktywacja Huty Częstochowa: ARP wspólnie z Węglokoksem (a obecnie także z Agencją Uzbrojenia) po raz kolejny zaangażowała się w ratowanie częstochowskiego zakładu. Agencja przekazała 100 milionów złotych na finansowanie kapitału obrotowego Huty Częstochowa, co umożliwia produkcję specjalistycznych blach grubych i pancernych – kluczowych m.in. dla programu budowy okrętu „Ratownik” oraz innych pojazdów bojowych;
  • wsparcie dla produkcji amunicji wielkokalibrowej: poprzez Tarnobrzeską Specjalną Strefę Ekonomiczną udzielono wsparcia zakładowi Mesko S.A. w wysokości ponad 400 milionów złotych. Środki te, w postaci zwolnień podatkowych i możliwości zatrzymania zysku, zasilają strategiczny projekt budowy fabryki amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm.

Prawdziwy zysk kryje się w cyklu życia sprzętu

Wszyscy uczestnicy debaty doszli do jednego wniosku: sam moment zakupu lub zbudowania okrętu, czołgu czy armaty to zaledwie ułamek wartości całego przedsięwzięcia. Prawdziwe cele gospodarcze i technologiczne realizują się w długiej perspektywie czasowej.

Okręty wojenne czy ciężki sprzęt lądowy będą eksploatowane przez 30, 40, a nawet 50 lat. W tym okresie jednostki te będą przechodziły nieustanne przeglądy, naprawy oraz modernizacje. Jeżeli Polska zbuduje kompetencje do obsługi tego sprzętu na miejscu – w rodzimych stoczniach, zakładach naprawczych i u lokalnych dostawców oprogramowania – zapewni to stabilne zatrudnienie dla dziesiątek tysięcy inżynierów i robotników na pół wieku.

Modernizacja wojska, oparta na local contencie, przestaje być zatem wyłącznie kosztem budżetowym i zobowiązaniem dłużnym. Staje się przemyślaną inwestycją w bezpieczeństwo państwa, rozwój polskich uczelni oraz budowę wysokomarżowego przemysłu nowej generacji.

Źródło:
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (1)

dodaj komentarz
bha
Tak sobie przy tym myślę że jeszcze w żadnym kraju na globie Ogromne inwestowanie nie wiadomo jakich Setko Miliardów kroci kasy nie spowodowało jego Dynamicznego Wielkiego Rozwoju ,Wzrostu a tym bardziej Ogromnego dochodu do Budżetu społeczno-krajowego ,a raczej wręcz Przeciwnie to taka dla mnie jest Bardzo Droga inwestycja bez końca Tak sobie przy tym myślę że jeszcze w żadnym kraju na globie Ogromne inwestowanie nie wiadomo jakich Setko Miliardów kroci kasy nie spowodowało jego Dynamicznego Wielkiego Rozwoju ,Wzrostu a tym bardziej Ogromnego dochodu do Budżetu społeczno-krajowego ,a raczej wręcz Przeciwnie to taka dla mnie jest Bardzo Droga inwestycja bez końca ..... z niewielkim zwrotem.

Powiązane: MSPO 2026

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki