O roli transparentności, dojrzałości polskiego rynku oraz sztuce rozmowy z inwestorami – nawet wtedy, gdy na trudne pytania brakuje prostej odpowiedzi – w studiu Bankier.pl rozmawiał Jakub Frejlich, dyrektor Biura Relacji Inwestorskich w ORLEN.


Od obostrzenia do wyceny. Ile warte są dobre relacje?
W wielu spółkach giełdowych relacje inwestorskie (IR) wciąż bywają traktowane po macoszemu – jako przykry, regulacyjny obowiązek i konieczność publikacji kwartalnych raportów. Jednak, jak wskazuje Jakub Frejlich, badania akademickie jednoznacznie dowodzą, że aktywny dialog z rynkiem przekłada się na konkretną wartość dla akcjonariuszy.
Dobra komunikacja spółki – rozumiana poprzez obecność, aktywność, transparentność i dawanie szansy na zadawanie pytań – poprawia wycenę w stosunku do grupy porównawczej nawet o 14 procent – zauważa dyrektor Biura Relacji Inwestorskich ORLEN-u.
Chociaż polski regulator wymaga od spółek niezwykle szczegółowego sprawozdawstwa (raporty największych polskich podmiotów liczą niekiedy od 70 do 100 stron, podczas gdy zachodnie odpowiedniki ograniczają się często do kilkunastu), samo formalne wypełnianie wymogów nie wystarczy. Prawdziwa wartość kryje się w nadawaniu kontekstu opublikowanym cyfrom.
Najważniejsza rola IR: łączenie kropek w świecie szumu
W erze natłoku informacyjnego największym wyzwaniem dla inwestora nie jest brak danych, lecz ich właściwa interpretacja. Głównym zadaniem działów relacji inwestorskich staje się więc selekcja i porządkowanie informacji.
Jesteśmy wręcz zalewani informacjami. W tym momencie najważniejszą rolą relacji inwestorskich jest znalezienie odpowiedniego kontekstu, osadzenie danych i zrozumienie ich znaczenia – podkreśla Frejlich.
W przypadku giganta takiego jak ORLEN do publicznego obiegu trafia zaledwie ułamek wewnętrznych danych. Pomiędzy operacyjną codziennością firmy a „equity story” przedstawianym rynkowi stoi sztab ludzi, którzy muszą precyzyjnie oddzielić tajemnicę handlową od informacji budujących wiarygodność spółki.

„Zanim sprzedadzą akcje, to najpierw zadzwonią”
Kluczowym elementem IR jest bezpośredni, otwarty kontakt. W dynamicznie zmieniającym się otoczeniu politycznym i gospodarczym analitycy szukają u spółki potwierdzenia, czy zarząd monitoruje te same czynniki ryzyka co oni. Często ważniejsza od podania konkretnej cyfry jest sama gotowość do dyskusji i wyjaśnienie mechanizmów rynkowych.
Najlepszym miernikiem sukcesu działu IR nie są jednak uśrednione statystyki, lecz zachowanie inwestorów w sytuacjach kryzysowych. Jak podsumowuje dyrektor w ORLEN-ie:
Inwestorzy przychodzą na nasze spotkania, dzwonią i zadają pytania. Najlepszym bezpośrednim feedbackiem jest to, że zanim sprzedadzą akcje, to najpierw zadzwonią.
Rada dla debiutantów - to nie przesłuchanie, to rozmowa
Nowe spółki wchodzące na giełdę często przeżywają zderzenie z rynkiem. Debiutanci stają w obliczu setek pytań – z których większość się powtarza, ale niemal zawsze pojawia się to jedno, nietypowe, mające dać inwestorowi przewagę informacyjną.
Jaka jest najważniejsza rada dla firm rozpoczynających swoją przygodę z giełdą? Przede wszystkim opanowanie i traktowanie inwestorów jak partnerów do dyskusji.
Trzeba być przygotowanym na coś, na co się zwyczajnie nie da przygotować. Spokojnie podchodzić: to nie jest spowiedź, to nie jest przesłuchanie, to jest rozmowa. I nie trzeba się bać giełdy ani inwestorów – oni po prostu chcą zarobić – konkluduje Jakub Frejlich.



























































