Trwają analizy co do zaprzysiężenia Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Karola Nawrockiego; wiemy, że są duże wątpliwości – powiedział w poniedziałek szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.


Sejm wybrał w piątek Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu; jego kandydaturę zgłosili posłowie KO.
W poniedziałek w programie „Poranne rozmowy Zero” Szefernaker unikał odpowiedzi, czy i ewentualnie kiedy miałoby dojść do ślubowania Macieja Berka. – W tej chwili trwają analizy. Wiemy, że są duże wątpliwości. Jak prezydent podejmie jakiekolwiek decyzje, będziemy o tym informować – powiedział.
Szefernaker przekonywał, że o wątpliwościach wokół wyboru Berka mógłby mówić „cały program”. – Mamy sytuację, w której przecież to on nie publikował wyroków Trybunału; to on w dużej mierze jest odpowiedzialny za sytuację, jaka dzisiaj jest wokół TK i w pewien sposób tutaj na pewno są wokół tego wątpliwości – powiedział, zaznaczając, że dużo ważniejsze są również pojawiające się „wątpliwości formalne”.
Szefernaker podkreślał też kwestie polityczne „związane z tym, że Platforma zarzekała się, że nigdy nie wpuści polityka do Trybunału Konstytucyjnego”. – Donald Tusk tutaj kolejny raz kompletnie złamał kręgosłup tym, którzy na tych postulatach doszli do władzy (…), mając na sztandarach właśnie to, że nie będą tam wysyłali polityków. I wysyłają polityka, kogoś, o kim premier Donald Tusk mówił, że jest jego najbliższą prawą ręką, człowieka, który m.in. niszczył TK, nie publikując tych orzeczeń TK – mówił szef gabinetu prezydenta.
Na pytanie prowadzącego, czy w takim razie błędem rządów PiS był wybór do TK posłów PiS Stanisława Piotrowicza i Krystyny Pawłowicz, Szefernaker powiedział, że wtedy ta decyzja „wydawała się naturalna”, choć „być może z punktu widzenia czasu budziła zbyt duże kontrowersje”.

Szefernaker zwrócił uwagę, że to nie PiS mówiło przez lata, żeby do TK nie wysyłać polityków i osób pełniących wcześniej funkcje polityczne. – O tym mówiła Koalicja Obywatelska i dzisiaj złamanie kręgosłupa polega nie na tym, że zagłosowali za politykiem, ale na tym, że przez lata mówili, że nie zagłosują, a teraz zagłosowali – podkreślał.
Maciej Berek od grudnia 2023 r. – wraz z powołaniem obecnego gabinetu – pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 r. stanął na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu ds. deregulacji i odtąd patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 r., przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Podkreślał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału.
Jabłoński: Zwróciłem się do CBA o zbadanie oświadczeń majątkowych
Poseł Paweł Jabłoński (Rozwój Plus) poinformował PAP, że zwrócił się do CBA o zbadanie oświadczeń majątkowych i rejestru korzyści Macieja Berka w związku z wątpliwościami opozycji ws. 10-letniego stażu pracy jako radca prawny.
Sam Berek, w trakcie opiniowania jego kandydatury przez komisję, informował, że jest wpisany na listę radców prawnych od 2001 roku. Przedstawił także oświadczenie Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, z którego wynikało, że zawód radcy prawnego wykonywał w dwóch okresach, łącznie przez 17 lat i 8 miesięcy. Jednak poseł Rozwoju Plus Paweł Jabłoński przedstawił z mównicy sejmowej wyniki swojej kontroli poselskiej w instytucjach, w których przez ostatnie 25 lat zatrudniony był Berek. Każdą z nich pytał, czy Berek był w niej zatrudniony w charakterze radcy prawnego, i z każdej - jak mówił - otrzymał odpowiedź przeczącą.
W rozmowie z PAP Jabłoński powiedział, że chodzi m.in. o takie instytucje jak KPRM, RCL, NIK, Biuro RPO i Kancelaria Senatu. - Interesowało mnie też, czy Maciej Berek, pracując w tych instytucjach, miał np. zgodę na prowadzenie dodatkowej działalności jako radcy prawnego. Bo występował o zgodę na prowadzenie zajęć dydaktycznych czy szkolenia w ramach samorządu radców prawnych. Ale nie ma śladu, że występował o zgodę na wykonywanie zawodu radcy prawnego w formie indywidualnych umów - powiedział Jabłoński PAP.
- Dlatego wysłałem do CBA zawiadomienie z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli oświadczeń majątkowych i wpisów do rejestru korzyści. Bo jeśli on wykonywał zlecenia związane z pracą radcy prawnego, a nie powiadamiał swoich pracodawców i nie wpisywał tego do rejestru korzyści, naruszał ustawę - zaznaczył poseł Rozwoju Plus.
Zdaniem Jabłońskiego oświadczenie Okręgowej Izby Radców Prawnych, które przedstawił Berek, nie musi być sprzeczne z jego ustaleniami. - W tym oświadczeniu jest np. mowa, że Berek zgłosił wykonywanie zawodu radcy prawnego od 2012 roku do chwili obecnej. Rzeczywiście pewnie zgłosił, ale podejrzewam, że OIRP nie miał możliwości weryfikacji, na ile realnie wykonywał umowy, związane z pracą radcy. Oni mają po prostu rejestr tych, którzy zgłosili się jako wykonujący zawód radcy i więcej ich nie interesuje - wyjaśnił Jabłoński.
PAP zwróciła się do OIRP w Warszawie o szczegółowe informacje na temat pracy Macieja Berka jako radcy prawnego, ale na razie nie otrzymała odpowiedzi.
Bogucki: Z ramienia prezydenta skieruję korespondencję
Szef KPRP Zbigniew Bogucki poinformował w poniedziałek, że w ramach oficjalnej korespondencji z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym będzie chciał wyjaśnić „bardzo poważne wątpliwości” co do spełnienia przez Macieja Berka wymagań formalnych niezbędnych do kandydowania na sędziego TK.
Szef KPRP wyraził „bardzo poważne wątpliwości” co do spełnienia przez Berka wymagań formalnych do kandydowania na sędziego TK. - Będę chciał (je) z ramienia pana prezydenta (...) wyjaśnić w ramach takiej oficjalnej korespondencji z Kancelarią Sejmu, z panem marszałkiem (Włodzimierzem Czarzastym) - powiedział Bogucki. Dodał, że w poniedziałek rozmawiał o tej kwestii z prezydentem Karolem Nawrockim.
Dopytywany, kiedy pismo w tej sprawie trafi do marszałka Czarzastego, szef KPRP, zapewnił, że kancelaria nie będzie w tej sprawie zwlekać. - To będzie w najbliższych dniach, na pewno w tym tygodniu - wskazał Bogucki.
Jak dodał, korespondencja w sprawie spełnienia przez Berka wymagań formalnych do kandydowania na sędziego TK zostanie skierowana do marszałka Sejmu, jako że to właśnie on „odpowiada za to, jak procedują służby w Sejmie i jakie materiały są przedkładane posłom na obrady komisji”. W tym przypadku chodzi o sejmową komisję sprawiedliwości i praw człowieka, która w czwartek zaopiniowała kandydatów na sędziego TK.
Bogucki podkreślił, że gdyby wszystko zostało w tej sprawie wyjaśnione, „karty zostałyby położone na stół: to znaczy umowy, okresy zatrudnienia, podejmowane działania, umowy cywilno-prawne”. Szef KPRP przypomniał, że Maciej Berek opublikował w czwartek po południu na X skan zaświadczenia dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych. Podkreślił jednak, że zaświadczenie ukazało się już po zakończeniu obrad komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która zarekomendowała Sejmowi jego kandydaturę. - Więc ja się pytam i to jest zasadne pytanie, nie tylko moje, ale przede wszystkim pana prezydenta, jak to jest, na jakich materiałach pracowała ta komisja - mówił Bogucki.
Berek: Przez ponad 20 lat byłem wpisany na listę radców prawnych, przez 17 lat wykonywałem zawód
Przez ponad 20 lat byłem wpisany na listę radców prawnych, a przez 17 lat wykonywałem zawód radcy - podkreślił wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek odnosząc się do zarzutów, że nie spełnia warunków formalnych, by zostać sędzią TK.
Dopytywany, czy rozważa sytuację złożenia ślubowania w Sejmie, jeśli prezydent nie zaprosiłby go na ślubowanie do Pałacu, zapewnił, że „żadnych takich scenariuszy nie rozważa i nie kreuje”.
- Jedyne co mogę robić, to konsekwentnie oczekiwać tego, że wszystko będzie się działo zgodnie z przepisami. Jeżeli będą jakiekolwiek perturbacje, będziemy krok po kroku starali się tę sytuację rozwiązywać - podkreślił Berek.
Berek został też zapytany o zarzuty m.in. opozycji, że nie spełnia on warunków formalnych, by zostać sędzią TK, bo nie wykonywał zawodu radcy prawnego przez 10 lat.
- Ponieważ opozycja nie chciała przyjąć zrozumienia wyjaśnień, które przedstawiałem, poprosiłem o wystawienie zaświadczenia przez Okręgową Izbę Radców Prawnych, z którego wynika, że przez 17 lat wykonywałem zawód, a byłem wpisany (na listę radców prawnych - PAP) przez ponad 20 lat - powiedział Berek.
Jak zaznaczył, trzeba rozróżnić wpis na listę od wykonywania zawodu. - Mam 17 lat wykonywania zawodu radcy prawnego - podkreślił.
(PAP)






























































