Zmniejszanie wymiaru czasu pracy jest dobrym pomysłem, ale nie w każdej branży, nie w każdym kraju i nie w każdym okresie (np. w zależności od pór roku). Im bardziej rozwinięta i nowoczesna gospodarka, tym ten czas pracy może ulegać większemu skróceniu, bo większość zadań i tak wykonują za nas maszyny. W branżach, gdzie człowiek jest w zasadzie tylko nadzorcą procesów wykonywanych przez komputery również.


Gorzej sprawa ma się np. w usługach, handlu i rolnictwie, gdzie automatyzacja jest trudniejsza i droższa. Tutaj czas pracy w większym stopniu wyznaczają klienci (i pory roku), dlatego systemowe rozwiązanie mogłoby być niekorzystne dla wielu firm. Przy okazji rozważań na temat czasu pracy warto zastanowić się, jaki jest cel działalności człowieka - pracujemy po to, by zarabiać na wygodne życie swoje i naszych bliskich, wytwarzamy coraz lepsze produkty i usługi po to, by było nam lepiej. Większość działalności, jakich podejmujemy ma na celu poprawę jakości naszego życia. W związku z tym, długość czasu pracy też powinna uwzględniać postęp technologiczny, bo w końcu po co inwestujemy w nowoczesne maszyny na linii produkcyjnej jak nie po to, by zastąpić nimi ludzi? To niestety i niejako naturalnie ma wpływ na podaż pracy.
Gdy człowieka zastępuje komputer, mija sporo czasu zanim popyt na rynku pracy dostosuje się do podaży. Człowiek mimo wszystko potrzebuje trochę czasu na zdobycie nowego zawodu lub zmianę kwalifikacji. Innymi słowy, gdy 1000 pracowników będzie można zastąpić 20 robotami z 40 ludźmi do ich obsługi, to może nam czasowo i regionalnie wzrosnąć bezrobocie, w tym bezrobocie strukturalne, bo nie wszyscy zredukowani znajdą zatrudnienie w firmach "produkujących roboty" lub w innych sektorach gospodarki m.in. ze względu na ograniczenia rodzinne, niski stopień mobilności, przyzwyczajenie, etc.
Dla tych ludzi faktycznie ratunkiem może być krótszy wymiar czasu pracy, bo to częściowo zrekompensuje ubytek etatów w danej branży. To bardzo złożony i skomplikowany problem omawiany co najmniej od 200 lat. Nie jest tak, że robotyka "odbiera ludziom pracę", bo wraz z postępem technologicznym rozwijają się nowe branże i sektory gospodarki, gdzie powstają nowe miejsca pracy. Kłopot w tym, że dzięki globalizacji po unowocześnieniu i redukcji zatrudnienia fabryki w Pcimiu nowe etaty mogą powstać w Tajlandii (i na odwrót). To jest niezwykle trudne do przewidzenia, bo chociaż ogólna liczba etatów rośnie, to dzieje się to niejednorodnie i ma też wpływ na płace, która jest jednym z najważniejszych czynników motywujących do pracy. Społeczeństwo ma ograniczoną preferencję czasową i potrzebuje czasu, by się do niektórych rzeczy dostosować, dlatego przy wpływie innowacji na gospodarkę trzeba też uwzględniać te aspekty. Zatem im bardziej będziemy elastyczni systemowo w kwestii wymiaru czasu pracy, tym mniejszy też będzie strach przed postępem. I prawdopodobnie poprawi się też nasza jakość życia.
Tekst jest komentarzem do artykułu „6-godzinny dzień pracy w Polsce. Eksperyment, który mógłby się udać?”































































