Nie mają szefa, sztywnych godzin pracy ani górnego limitu wynagrodzenia. W dodatku ich stawki wzrosły w ciągu ostatniego roku średnio o jedną czwartą. Jednak wolni strzelcy, których jest w Polsce około 300 tys., widzą też wiele minusów bycia freelancerem. „Jest swoboda, ale czasem trudno o płynność finansową” – przyznaje większość z nich.


Redaktorka Maria Zaborowska wybrała pracę freelancera, ponieważ chciała mieć większą swobodę w zarządzaniu swoim czasem.
– Skusiła mnie też możliwość pracy zdalnej, która była wielkim ułatwieniem w pandemii – mówi Bankier.pl Maria Zaborowska. – Plusem tej pracy jest niewątpliwie większa elastyczność - mogę pracować, kiedy chcę i gdzie chcę. Ale jest to jednocześnie minus - zarabiam tylko wtedy, kiedy piszę. Jako freelancerka muszę sama szukać zleceń i pilnować dedlajnów, co uczy samodyscypliny i mądrego zarządzania czasem. Jestem zatrudniana tylko na umowę o dzieło, dlatego muszę sama zatroszczyć się o ubezpieczenie i składki, a to jest problem przy niewielkich zarobkach. W tej pracy trudno o płynność finansową, szczególnie na początku. Myślę, że połączę freelancingu z niepełnym etatem, żeby zapewnić sobie większą stabilizację życiową i finansową.
ReklamaZobacz także
Nie ma nudy, ale dzień pracy się wydłuża
Z kolei Piotr Skrzypek, ekspert ds. pozycjonowania, zdecydował się na bycie freelancerem, ponieważ po ponad 8 latach zatrudnienia w agencji jego praca przestała dawać mu satysfakcję.
– Aktualnie pracując na własny rachunek, sam ustalam harmonogram działań, kontaktuję się z klientami bez pośredników i mogę samodzielnie decydować o tym, ile czasu poświęcę na dany projekt – opowiada Bankier.pl. – Mam też bardziej elastyczny czas pracy, co pozwala zawsze bez problemu załatwić sprawy w godzinach urzędowych. To, co jest dla mnie wyzwaniem, to fakt, że sam muszę wykonywać wszystkie obowiązki: od przygotowania oferty przez briefowanie klienta, przygotowanie umowy, strategii, realizacji wszystkich działań aż po codzienny kontakt i raportowanie prac. Bardzo mi się to podoba, ponieważ nie ma nudy i cały czas coś się dzieje.
Jako minus pracy freelancera wskazuje fakt, że pracując z domu na własny rachunek, jego dzień pracy czasem bardzo się przedłuża. Zdarza się, że pracuje nawet po 12 godzin lub zarywa noce.
– Poza tym o wiele trudniej zaplanować budżet – twierdzi Piotr Skrzypek. – Zdarzają się lepsze, ale też gorsze miesiące, a niestety niektóre koszty są stałe i trzeba je ponieść nawet wtedy, gdy w danym miesiącu zarobiłem mniej.
Niech żyje wolność!
Podobnie pisarz i copywriter Arkadiusz Malanowski zdecydował się na taką formę współpracy, ponieważ daje mu większą swobodę i szanse na bardziej elastyczną współpracę.
– Plusem jest to, że nie mam nad sobą żadnego szefa oraz to, że nie jestem związany etatem – mówi w rozmowie z Bankier.pl. – Minusem jest to, że nieustannie należy poszukiwać osób do współpracy. Kiedyś łączyłem etat z freelancigiem i myślę o powrocie do tej formy.
Także Konrad Majer, konsultant biznesowy, jako atut bycia freelancerem wymienia wolność i łatwość dobierania partnerów, a za słabą stronę tej formy pracy uważa brak stabilnego źródła dochodów. – Zmiana jest możliwa, ale musi to być coś niezmiernie ciekawego – dodaje.
Szukasz konta dla swojej firmy? Skorzystaj z porównywarki Smart Bankier.pl »
Koronawirus nadszarpnął zaufanie do freelancingu
Na bycie wolnym strzelcem najczęściej decydują się osoby, które zajmują się m.in. copywritingiem i social mediami, grafiką, tworzeniem stron internetowych, fotografią, tłumaczeniami, SEO czy doradztwem. Często też pracują w taki sposób programiści czy architekci. Widać zatem, że to głównie zajęcie dla osób specjalizujących się w konkretnych usługach oraz IT.
Według Krysztofa Inglota, eksperta rynku pracy i założyciela Personnel Service, ogromnym plusem takiej pracy jest duża swoboda wyboru miejsca i czasu pracy, ale też doboru klientów i projektów pod własne preferencje. Jednak taka forma wykonywania obowiązków zawodowych ma również wady.
– Na pewno minusem jest duża niepewność i nieprzewidywalność, co freelancerzy odczuli w pandemii – mówi Inglot. – Często tracąc zlecenia, tracili źródło utrzymania, przez co nie byli w stanie spłacać swoich zobowiązań. W takim przypadku umowa o pracę ma dużą przewagę. I choć mamy coraz więcej osób, które decydują się na pracę jako freelancer, bo z raportu Useme.com z 2022 roku wynika, że w Polsce pracowało ponad 300 tys. wolnych strzelców, o 11 proc. więcej niż przed rokiem, wydaje się, że dynamika wzrostu byłaby większa, gdyby nie pojawił się COVID-19, który nadszarpnął zaufanie do tej formy zatrudnienia.
Przydaje się choć część etatu
Zdarza się, że niektórzy podejmują się dodatkowych zleceń, pracując na etacie. Wtedy mają dodatkowy zastrzyk gotówki i zarabiają więcej.
– W przypadku osób, które cały czas pracują jako freelancerzy, stopień zarobków zależy m.in. od liczby zleceń i klientów, a także czasu poświęcanego na pracę – twierdzi Krzysztof Inglot. Na pewno są osoby, które zarabiają więcej, będąc freelancerami niż na klasycznym etacie, ale tutaj też dochodzi kwestia stałości zleceń i rozkładu zarobków w ciągu roku. Bo pewnie zdarzają się miesiące, w których freelancer zarabia znacznie więcej, niż zarobiłby na etacie, ale w kolejnym może być inaczej.
Pracują na B2B, choć woleliby etat
Jak wynika z przeprowadzonego w marcu przez portal Pracuj.pl badania, umowa B2B, zakładająca posiadanie własnej działalności, nie jest dla większości polskich pracowników rozwiązaniem pierwszego wyboru. Badani zapytani o to, jaki rodzaj umowy preferują, odpowiedzieli zgodnie: umowę o pracę, najlepiej na czas nieokreślony. Aż 88,5 proc. respondentów wskazało właśnie na ten rodzaj zatrudnienia, z czego 24,5 proc. badanych wskazało umowę na czas określony, a 64 proc. chciałoby pracować na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony.
– Jedynie 5,5 proc. osób wskazało w tym rankingu kontrakt B2B, czyli samozatrudnienie – mówi Bankier.pl Anna Goreń, specjalistka PR i CSR w Pracuj.pl. – Pracodawcy wciąż jednak chętnie oferują ten rodzaj współpracy. Kandydaci z kolei korzystają z tej możliwości, bo mimo iż często nie jest to dla nich rozwiązanie idealne, to w wielu przypadkach wiąże się z wyższym wynagrodzeniem niż umowa o pracę.
Jak twierdzi Anna Goreń, oferty zakładające możliwość pracy w modelu B2B stanowią obecnie 18 proc. spośród wszystkich ogłoszeń umieszczonych w serwisie Pracuj.pl. Najczęściej dotyczą one rozwoju oprogramowania (20 proc. wszystkich ofert B2B), administracji IT (16 proc.) oraz obsługi klienta (10,5 proc.).
Szukasz konta dla swojej firmy? Porównaj i wybierz z nami »
Ile zarabiają freelancerzy?
Jak wynika z raportu Useme.com, w ciągu roku średnie stawki polskich freelancerów wzrosły o blisko 25 proc. od czerwca 2022 roku. Największe zmiany można zaobserwować zwłaszcza wśród niezależnych specjalistów podejmujących zlecenia w kategorii multimedia i fotografia.
W kategorii animacja średnia stawka za zlecenie wzrosła aż o 95 proc. w porównaniu do czerwca 2022 roku i wyniosła 3194 zł. Duże wzrosty dotyczyły również freelancerów zajmujących się wideo oraz fotografią. Ich wynagrodzenia wzrosły kolejno o 40 proc. (2281 zł) i 37 proc. (2058 zł). Z kolei niezależni specjaliści realizujący zlecenia w kategorii architektura, m.in. projekty aranżacji wnętrz oraz wizualizacje – mieli stawki wyższe o 29 proc. (3348 zł). Natomiast graficy mogli liczyć na zarobki rzędu 1615 zł za zlecenie (wzrost o prawie 15 proc.).
Stawki copywriterów wzrosły prawie o 25 proc, choć średnia wartość zlecenia była najniższa wśród wszystkich branż uwzględnionych przez Index Useme i wynosi 1159 zł. Jednak twórcy tekstów mają zazwyczaj więcej umów o niższej wartości. Dotyczy to również tłumaczy, choć w przeciwieństwie do cen usług copywriterów ich wynagrodzenia wzrosły o 15 proc. i czerwcu 2023 średnio wynosiły 1563 zł.
Natomiast freelancerzy zajmujący się optymalizacją stron internetowych oraz social mediami podnieśli stawki o 20 proc. i mogli liczyć na średnie zarobki w wysokości prawie 1777 zł za zlecenie.
Mniejsze podwyżki w IT
Z kolei freelancerzy świadczący usługi związane z szeroko rozumianym IT odnotowali blisko 27 proc. wzrost wynagrodzeń. Ich średnia stawka za zlecenie w czerwcu br. wyniosła 2463 zł. Z kolei specjaliści zajmujący się budowaniem i modernizacją stron www odnotowali 20 proc. podwyżki i za jedno zlecenie inkasowali średnio 1876 zł. Najmniej swoje stawki podnieśli twórcy aplikacji mobilnych, bo jedynie o 2,5 proc. rok do roku. Mimo to ich średnia stawka za zlecenie wyniosła aż 6048 zł.
Jedynymi kategoriami, w których stawki zmalały w porównaniu do czerwca 2022 roku, były programowanie oraz tworzenie sklepów internetowych. Zmiany w wysokości średnich wartości zlecenia były niewielkie i wynosiły kolejno -3 proc. (3181 zł) i -0,5 proc. (1684 zł).
– Wzrost stawek w większości branż polskiego freelancingu pokazuje, że niezależni specjaliści, zwłaszcza ci z dużym doświadczeniem w swoich profesjach, nie mogą narzekać na zarobki – uważa Przemysław Głośny, CEO Useme. – Średni wzrost wynagrodzeń freelancerów o 25 proc. rok do roku daje ciekawy kontrast w porównaniu do przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Według danych GUS w czerwcu br. wzrosło ono o ponad połowę mniej, czyli 11,9 proc.




























































