Rzecznik Finansowy pozwał Raiffeisen Bank International

Rzecznik Finansowy skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie powództwo przeciwko Raiffeisen Bank International AG z siedzibą w Wiedniu w związku ze stosowaniem przez bank nieuczciwych praktyk rynkowych. Polegają one na stawianiu w stosunku do klientów roszczeń o zapłatę tzw. wynagrodzenia za korzystanie z kapitału kredytu.

(fot. rustamank / Shutterstock)

- Do Rzecznika Finansowego wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu stosowania względem wnioskodawców przez bank nieuczciwych praktyk rynkowych. Zleciłem zbadanie tej sprawy przez moich ekspertów. Jej efektem jest wystąpienie do Sądu Okręgowego z odpowiednim powództwem – mówi Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy.

Rzecznik Finansowy w przedmiotowej sprawie występuje na rzecz oznaczonych klientów. Uzyskali oni prawomocne orzeczenie sądowe stwierdzające nieważność kredytu hipotecznego indeksowanego kursem waluty obcej – franka szwajcarskiego. Po wydaniu wyroku bank wezwał ich do zapłaty kwoty wynoszącej blisko 1,5 mln złotych, znacznie przewyższającej wysokość udzielonego kredytu. Zdaniem banku ponad połowa tej kwoty jest mu należna tytułem tzw. wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.


– Działanie banku należy ocenić jednoznacznie negatywnie. W mojej ocenie oraz moich ekspertów roszczenia stawiane przez bank nie odnajdują żadnej podstawy prawnej. Nie dostrzegamy jej w prawie krajowym, jak i unijnym – wskazuje Mariusz Golecki.

Zgodnie z prawem Rzecznik Finansowy, jako podmiot powołany do ochrony interesów klientów podmiotów rynku finansowego, posiada legitymację do występowania z powództwem przeciwko podmiotom rynku finansowego, na skutek stosowania przez dany podmiot nieuczciwych praktyk rynkowych.

- Zamierzam wykorzystywać to uprawnienie w każdym przypadku, gdy podmiot rynku finansowego będzie dopuszczał się stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych – deklaruje Mariusz Golecki.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 0 franekchf

frankowicze najnowsze wiadomości na https://votum-rl.pl/

! Odpowiedz
5 20 jes

Rzecznik rzecznikiem a banki mają premiera. Nie na darmo go wstawili do rządu aby płacić jakieś odszkodowania itp. Polska to jedyny kraj, który nie rozwiązał sprawy kredytów walutowych ale dużo większa sprawą są opcje walutowe, które pozwoliły bankom przejąć wiele przedsiębiorstw, pomimo tego że umowy były niezgodne z prawem. Widełki były tylko dla banków.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 19 kasia_kowalska

Sammler, no i co z tego, że jest to biznes dla kancelarii. Jest popyt, jest podaż. Ceny usług prawnych, nawet zawyżone, nadal nawet nie zbliżają się do kosztu spłaty kredytu "frankowego" - rachunek jest prosty. To jest po prostu szwindel tak duży, że frankowiczowi opłaca się sądzić nawet przez następne 20 lat.

! Odpowiedz
8 6 sammler

Dziękuję za pośrednie przyznanie, że reprezentujesz tu kancelarię prawną. Nie podasz, którą? Tak świetnie ją reklamujesz :D

! Odpowiedz
10 6 kasia_kowalska

SN może sobie mówić co chce, ale po pierwsze wiele razy się mylił w kwestiach frankowych, a po drugie wyroki SN nie tworzą prawa.
Prawnicy nie widzą podstaw do żądania wynagrodzenia za korzystanie z kapitału. Jest już jeden nieprawomocny wyrok, który taki pozew banku oddala:
https://www.rp.pl/Banki/301239875-Frankowicze- nie-musza-zaplacic-za-kapital.html
Niemniej można przez analogię porównać sytuację korzystania z kapitału przez frankowicza do sytuacji rynkowej, czyli do "przechowywania" pieniędzy banku przez konsumenta podobnie jak to ma miejsce w przypadku lokaty. No i tutaj można porównać jakie są ceny lokat rynkowych w analogicznych sytuacjach, to znaczy takich, gdzie lokujący pieniądze może je wyjąć w każdej chwili (bo bank mógł w każdej chwili 'wyjąć" pieniądze od konsumenta jeśli ten nie płacił). Oprocentowanie takiej "lokaty" obecnie wynosi zero.
Powodzenia

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 8 sammler

Dawaj więcej! Nikt nie ośmieszy cię bardziej niż ty sama, skoro powołujesz się aż na JEDEN i to NIEPRAWOMOCNY wyrok.

(Choć w zasadzie nie mam podstaw, by sądzić, że jesteś kobietą. Nick jednorazowy, to i płeć dla zmylenia mogła być wybrana inna.)

! Odpowiedz
8 18 sammler

Krótko pisząc dla tych, którzy nie lubią czytać dłuższych tekstów (jak mój komentarz poniżej):

1) rzecznik twierdzi, że podstawy do żądania takiego wynagrodzenia nie ma (tylko że to jego opinia - ma prawo ją mieć)

2) Sąd Najwyższy kilka dni temu opublikował uzasadnienie wyroku w sprawie V CSK 382/18, w którym NIE WYKLUCZYŁ, że takie żądanie może być usprawiedliwione (choć nie jest to zasada prawna, to jednak sądy powszechne kierują się tym, co orzeka SN, a nie co uważa niedorzecznik finansowy)

3) żeby było śmieszniej, to SN posłużył się dokładnie tą samą normą, którą zastosowała powódka do żądania odsetek od każdej raty - uważajcie wiec, czego żądacie w pozwach :D

4) przy okazji SN potwierdził chyba już ostatecznie (mam nadzieję, że tutejsi naganiacze kancelaryjni przyjmą wreszcie do wiadomości, że to ja mam rację w tej sprawie, a nie oni), że ciężar decyzji w kwestii unieważnienia umowy ciąży na konsumencie, który wcale nie musi żądać unieważnienia umowy, jeżeli będzie to dla niego niekorzystne (to jest w linii z orzeczeniem TSUE), a skoro tak, to POWÓD musi brać pod uwagę m.in. takie kwestie jak koszt pozyskania nowego kapitału na spłatę roszczeń banku wynikających z rozliczenia unieważnianej umowy.

PAMIĘTAJCIE, ŻE TE PROCESY TO WIELKI BIZNES DLA KANCELARII PRAWNYCH, WIĘC JESZCZE RAZ PODKREŚLAM: NAJPIERW WSZYSTKO SOBIE POLICZCIE, A DOPIERO DOCHODŹCIE ROSZCZEŃ.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 28 sprawiedliwy

Korzystanie z kapitału było, ale już przy jego uruchomieniu doszło do zastosowania klauzul abuzywnych przez bank, a nie klienta. W świetle orzecznictwa TSUE bank nie ma szans. To jest domaganie się odszkodowania za to, że jak ukradł i uciekał do po drodze zgubił buty. Niestety buty przepadły.

! Odpowiedz
11 18 sammler

Równie dobrze można zastosować inną interpretację, a żeby było śmieszniej, stosując dokładnie ten sam argument, co ty.

Żaden sąd - w odróżnieniu od "sprawiedliwych" na forum - nie nazywa kradzieżą tego, co jest przesłanką nieważności umowy, bo jej (kradzieży) nie było. Więc ustalmy może na początek język, jakim się posługujemy. To raz. A dwa, unieważnienie umowy sprawia, że jej jakby nigdy nie było. A korzystanie z kapitału jak najbardziej miało miejsce i dowód tego faktu jest wpisany w akcie notarialnym. On nie zostaje unieważniony, podobnie jak sam zakup nieruchomości. Skoro więc przy unieważnieniu umowy sprowadza się wzajemne rozliczenia do zera - czyli tak, jak by umowy nigdy nie było - to nie można ignorować faktu, że kapitał jednak był wykorzystywany i wbrew temu, co mówi pan niedorzecznik (w osobie wyjątkowo pociesznego typa) jest szereg przepisów, które podobne kwestie regulują. Więc na pewno coś prawnicy znaleźli.

Ja jednak nie wiem, co wpisali w pozwie, więc nie wiem, jaką mają szansę na wygraną. Wiem jedynie, że demagogią jest twierdzenie pana niedorzecznika, że potrzebna jest jakakolwiek specjalna podstawa prawna (choć znajdą się i specjalne). To spór cywilny, tu żadne prawa ochrony konsumenta nie wchodzą już w grę. Każdy ma prawo dochodzić swoich racji. A skoro kapitał przez lata był postawiony do dyspozycji drugiej osoby, która korzystała z niego bezumownie, przez co ten sam kapitał nie pracował dla banku, to ja nie widzę powodu, by ten, kto korzystał nie miałby za to zapłacić. Uniemożliwić to w zasadzie mogą tylko jakieś kwestie przedawnienia itp.

Ale NAJLEPSZE jest to, że parę dni temu Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie wyroku w sprawie V CSK 382/18, w którym NIE WYKLUCZYŁ tego, że żądanie wynagrodzenia przez bank MOŻE BYĆ ZASADNE. Dokładnie odwrotnie niż pan niedorzecznik, który zbłaźnił się ostatnio np. wakacjami ubezpieczeniowymi.

"Dla określenia położenia prawnego stron związanego z nieważnością całej umowy istotna jest także odpowiedź na pytanie, czy obowiązek zwrotu nienależnie otrzymanych świadczeń w związku z uznaniem umowy za nieważną wyczerpuje obowiązki stron. In casu powódka domagała się odsetek ustawowych od każdej nadpłaconej raty od dnia uiszczenia każdej z nich z tytułu naprawienia szkody w postaci utraty wartości nabywczej pieniądza w czasie oraz utraty korzyści, które mogłaby czerpać chociażby z ulokowania tych kwot na oprocentowanym rachunku bankowym (art. 415 w związku z art. 363 § 1 k.c.). Szczególnie ważka jest jednak kwestia, czy i na jakiej podstawie (np. art. 405 k.c. albo art. 224 i n.k.c. stosowanych per analogiam) wynagrodzeniu podlega bezpodstawne (bezumowne) korzystanie przez strony z kapitału kontrahenta. Nie przesądzając tej kwestii na obecnym etapie, WARTO ZAUWAŻYĆ, ŻE DOTYCHCZASOWY DOROBEK TRYBUNAŁU SPRAWIEDLIWOŚCI UNII EUROPEJSKIEJ TAKIEJ KONSEKWENCJI JEDNOZNACZNIE NIE WYKLUCZA, CO DO ZASADY BOWIEM W OGÓLE NIE ODNOSI SIĘ DO SZCZEGÓŁOWEGO UNORMOWANIA REGUŁ RESTYTUCYJNYCH MAJĄCYCH ZASTOSOWANIE W RAZIE STWIERDZENIA NIEWAŻNOŚCI (BEZSKUTECZNOŚCI) UMOWY. Zgodnie z orzecznictwem Trybunału,JEŻELI NIEWAŻNOŚĆ (BEZSKUTECZNOŚĆ) CAŁEJ UMOWY JEST DLA KONSUMENTA NIEKORZYSTNA, MOŻE ON ZAPOBIEC JEJ W TEN SPOSÓB, ŻE UDZIELI NASTĘPCZEJ "ŚWIADOMEJ, WYRAŹNEJ I SWOBODNEJ" ZGODY NA NIEDOZWOLONE POSTANOWIENIE, PRZEZ CO WYELIMINUJE ŹRÓDŁO WADLIWOŚCI UMOWY. Zbyt uproszczone jest też stwierdzenie, że wskutek uznania podstaw do żądania przez bank wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału unikałby on negatywnych konsekwencji związanych z zastrzeżeniem niedozwolonego postanowienia. W wielu przypadkach otrzymane wynagrodzenie byłoby znacznie niższe niż świadczenia konsumenta spełniane na podstawie niedozwolonej klauzuli (z uwzględnieniem ryzyka kursowego), a ponadto nieważność umowy nieuchronnie prowadzi do upadku zabezpieczeń akcesoryjnych (w tym zwłaszcza hipoteki), co istotnie zwiększa ryzyko banku. DODATKOWĄ NEGATYWNĄ KONSEKWENCJĄ JEST TEŻ POZOSTAWIENIE W RĘKU KONSUMENTA DECYZJI CO DO UPADKU UMOWY, KTÓRA MOŻE BYĆ PODJĘTA Z UWZGLĘDNIENIEM INDYWIDUALNYCH OKOLICZNOŚCI I AKTUALNEJ SYTUACJI RYNKOWEJ (w tym aktualnej "ceny" kredytu, którego zaciągnięcie może być niezbędne w celu zaspokojenia należności banku)."

Dwa ostatnie fragmenty, które zapisałem kapitalikami DODATKOWO powtarzają DOKŁADNIE to, co tłukę wam (frankowicze) do głów co najmniej od czasu omawiania sprawy Dziubaków: obalenie umowy NIE ZAWSZE JEST najbardziej korzystnym rozwiązaniem. Ale decyzja (szczególnie po wyroku TSUE) należy DO WAS. A to oznacza, że to NA WAS ciąży obowiązek uwzględnienia wszystkich negatywnych DLA WAS konsekwencji, w tym również tego, CO KŁADĘ WAM DO GŁOWY OD DAWNA, czyli kosztu pozyskania dodatkowego kapitału na pokrycie roszczenia banku wynikającego z rozliczenia umowy po jej unieważnieniu. A to LITERALNIE wyraził Sąd Najwyższy w ostatnim fragmencie zapisanym kapitalikami. A jest to istotne o tyle, że JEŻELI NIE POSŁUCHACIE MNIE, TO ŻADNA KANCELARIA WAM TEGO NIE POWIE, bo w ich interesie jest tylko jedno: przetrzymać was kilka lat aż do odebrania success fee! A to, co będzie później (potrzeba brania pożyczki na spłacenie banku, jak w sprawie XXV C 2120/19, to już ich bardzo mało obchodzi - co pośrednio przyznaje właśnie SN w ostatnim wyróżnionym fragmencie.

Ciekawe, co ma teraz do powiedzenia troll kancelaryjny kasia_jakastam, która tak mnie zaatakowała parę dni temu, gdy dokładnie to samo pisałem bez podpierania się tym uzasadnieniem. Z wyrokiem SN też będzie chciała polemizować?

https://sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/v-csk-382-18-dopuszczalnosc-umowy-kredytu-522865040

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 8 znawca_inwestor odpowiada sammler

jedyny merytoryczny komentarz

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIBOR 6M 0,0000 0,6900%
2020-05-28
WIBOR 3M 0,0000 0,6800%
2020-05-28
LIBOR 3M CHF 0,0086 -0,6322%
2020-05-22
EURIBOR 3M -0,0100 -0,2900%
2020-05-28