Umowa "frankowa" Dziubaków nieważna. Przełomowy wyrok sądu

Warszawski sąd okręgowy zdecydował w piątek o unieważnieniu umowy kredytu indeksowanego państwa Dziubaków – poinformował sędzia Kamil Gołaszewski. W związku z tą sprawą TSUE wydał wyrok na początku października.

(fot. Tomasz Adamowicz / FORUM)

Zdaniem sędziego są wątpliwości, czy kredytobiorcy zostali jasno poinformowani przez bank o ryzyku walutowym - w jego opinii państwo Dziubakowie nie zostali poinformowani, że zmiany kursów w długim okresie czasu są tak naprawdę „nieprzewidywalne”.

W opinii sędziego ryzyko związane ze zmiennością kursu walut bank przeniósł wyłącznie na kredytobiorcę i nie zaoferował w umowie żadnego sposobu jego ograniczenia. Sąd uznał, że bank miał o wiele większą wiedzę o tym ryzyku i o wiele większe możliwości jego zabezpieczenia.

Sąd zakwestionował indeksację i zasady ustalania przez bank kursu walut i jego zdaniem kurs franka uwidocznił wadliwość tej umowy. „Prawne umocowanie umowy po wyłączeniu przeliczeń jest niemożliwe i prowadzi do nieważności umowy” – powiedział sędzia.

Sąd dodatkowo oddalił postulat zasądzenia na rzecz powoda zwrotu wpłaconych środków w ramach wykonywania umowy.

Zdaniem sędziego należałoby raczej dążyć do załatwiania tych spraw w sposób ugodowy i to, zdaniem sędziego, powinien być docelowy model rozwiązania tych spraw.

Agnieszka Plejewska, pełnomocnik państwa Dziubaków powiedziała dziennikarzom, że jest zadowolona z wyroku.„Wyrok oznacza konieczność rozliczenia się z bankiem” – powiedziała.

Rozliczenia - w osobnym postępowaniu

Ireneusz Stolarski, pełnomocnik RBI powiedział, że kwestia rozliczeń między stronami będzie przedmiotem osobnego postępowania, które, co też przyznał sam sędzia, może potrwać kilka lat.

„Spodziewaliśmy się, że sąd będzie orzekał o nieważności. Widać, że sąd chciał znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie, wyrazem tego kompromisu jest oddalenie powództwa o zapłatę, którą składali powodowie i pozostawienie tego w kolejnym procesie" - powiedział Stolarski.

Dodał, że uzasadnienie wyroku będzie analizowane i potem zapadanie decyzja o ewentualnej apelacji.

Pełnomocniczka RBI wnioskowała w piątek o odroczenie terminu rozprawy, tłumacząc to chęcią zapoznania się ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego.

Bank chciał także odnieść się do ostatnich stanowisk przedstawionych m.in. przez RPO i UOKiK. Sąd oddalił jednak ten wniosek.

Sprawa dotyczyła sporu między państwem Dziubak a Raiffeisen o kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego. Zdaniem państwa Dziubaków, niektóre z postanowień umowy kredytowej, którą zawarli są nieuczciwe (niedozwolone, abuzywne) i w związku z tym umowa nie może być utrzymana w mocy.

Agnieszka Plejewska, pełnomocnik państwa Dziubaków powiedziała w piątek, że strona powodowa liczy się z konsekwencjami unieważnienia umowy. Jej zdaniem w tym przypadku powinna być zastosowana teoria dwóch niezależnych świadczeń.

Ireneusz Stolarski, pełnomocnik RBI, powiedział w piątek, że państwo Dziubakowie byli świadomi ryzyka walutowego związanego z tym kredytem zrezygnowali z możliwości zaciągnięcia kredytu w złotych. W jego opinii umowa nie zawiera przepisów abuzywnych.

W trakcie mowy końcowej poinformował, że w przypadku unieważnienia umowy bank będzie dochodził wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Teraz będzie lawina kolejnych wniosków

Teraz będzie lawina kolejnych wniosków

Prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu Arkadiusz Szcześniak komentuje wyrok sądu ws. umowy kredytu państwa Dziubaków.

Od czego się zaczęło

Warszawski sąd miał wcześniej wątpliwości prawne, dlatego skierował do TSUE pytania prejudycjalne, domagając się wykładni unijnego prawa w kwestii nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. W październiku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich.

W listopadzie 2019 roku warszawski sąd okręgowy odroczył tę rozprawę do 3 stycznia 2020 roku. Wniosek o odroczenie rozprawy złożyła pełnomocniczka Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecznik chciał wyrazić swoje stanowisko w tej sprawie.

W grudniu RPO stwierdził, że po unieważnieniu umowy przez sąd kredytobiorca powinien zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

W ocenie Rzecznika roszczenia, których podniesienie zasygnalizował bank po ewentualnym unieważnieniu umowy (m.in. roszczenie o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z kapitału przez 11 lat) nie znajdują podstaw w przepisach prawa polskiego.

RPO podawał, że jego stanowisko zostało wyrażone w konkretnym postępowaniu sądowym i dlatego też niektóre argumenty nie są na tyle uniwersalne, by się nimi posłużyć w innych postępowaniach.

W grudniu opinię w tej sprawie wydał również UOKiK. Zdaniem urzędu, banki nie mogą żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, w przypadku unieważnienia umowy.

Rzecznik Finansowy w upublicznionym w piątek tzw. istotnym poglądzie stwierdził, że po unieważnieniu przez sąd umowy kredytu frankowego żądanie przez bank „wynagrodzenia za korzystanie z kapitału” nie znajduje oparcia w przepisach prawa krajowego.

Prokurator wnosił o unieważnienie umowy kredytowej państwa Dziubaków, w jego opinii umowa ta nie może być uzupełniona innymi przepisami.

NBP w grudniowym raporcie o stabilności systemu finansowego w Polsce oceniał, że wyrok TSUE w sprawie Dziubak nie powinien być utożsamiany z ostatecznym rozstrzygnięciem merytorycznym w sprawie toczącej się przed polskim sądem, ani tym bardziej w sprawie wszystkich kredytów walutowych.

Sąd w sprawie państwa Dziubaków uznał, że umowa jest nieważna z uwagi na zastosowaną wadliwą konstrukcję indeksacji - powiedział PAP Wojciech Bochenek, radca prawny z kancelarii Bochenek i Wspólnicy, odnosząc się do piątkowego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie.

Mecenas zaznaczył, że "zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to do sądu krajowego należy ocena skutku uznania postanowienia umownego za niedozwolone, co w niniejszej sprawie skutkowało nieważnością. Sąd trafnie wskazał, że dyrektywa 93/13 ma chronić konsumenta, a nie przedsiębiorcę, więc oceny umowy i jej skutków należy ocenić z punktu widzenia konsumenta". Dodał, że sama dyrektywa nie zmierza do unieważnienia umowy, jednak skutki jej zastosowania "mogą przybrać taki rezultat, co miało miejsce w dzisiejszym wyroku".

Źródło: PAP Biznes
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 5 tergal

Ciekawe, że Orbán załatwił kwestię z bankami na Węgrzech na 2 tygodnie przed uwolnieniem kursu CHF przez bank centralny Szwajcarii czyli SNB co nastąpiło w tzw. czarny czwartek, 15 stycznia 2015. Dlaczego w Polsce do dziś jest taki bałagan mimo, że skala zagadnienia jest znacznie większa, gdyż udzielono ponad 700 tys. takich kredytów? Wstyd!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 5 crank

Wpis do hipoteki zostaje nadal. I tu jest problem frankowiczw. Kasę trzeba oddać na wartość kredytu by wypisać bank z hipoteki kogo nie stać straci mieszkanie a bank sprzeda. A bez zgody banku nie sprzedacie mieszkania. I może być tak że bank skoro dał kase 100 % stwierdzić że mieszkanie jest jego

! Odpowiedz
13 41 clever

Teraz okaże się ,tzw że kredytobiorcy złotówkowi to ciężcy frajerzy. Swoją drogą tzw frankowicze to "cwane gapy" bo trzeba być skończonym idiotą by zakładać,że kurs złotego okaże się stabilny przez 30 lat - za pazerność frankowiczów płacą już wszyscy

! Odpowiedz
7 17 muhh5

Tak samo jak trzeba być skończonym idiotą aby myśleć, że stopy procentowe przez 30 lat pozostaną niskie. Taka kolej rzeczy, owce się goli. W tym wypadku jednak, ktoś opowiedział się po stronie głupszego i go broni. Ale spoko, frankowicze za chwilę popełnią drugi raz życiowy błąd.

! Odpowiedz
6 17 po_co

Powiem wam z własnego doświadczenia jak funkcjonuje ta organizacja mafijna w Polsce zwana bankami i skokami.
Otóż już w 2020 wykonałem błędny przelew na konto banku, kwota niewielka bo to tylko 5 tys. zł ale teraz uwaga mimo art. 405 w brzmieniu "Kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości." bank zwleka z oddaniem pieniędzy.

O złym przelewie poinformowałem dokładnie 10 minut po jego wykonaniu ale z racji rozliczeń wewnętrznych bank nie mógł już wycofać transakcji. Dowiedziałem się, że dnia następnego po rozliczeniu będę mógł odzyskać pieniądze. Tak jednak się nie stało i otrzymałem odpowiedź, że pieniądze wrócą do mnie w połowie miesiąca, niestety ten termin też nie jest już aktualny ponieważ bank powołując się na kolejne rozliczenia transakcji przedłużył zwrot do końca miesiąca.

Ja mogę żyć bez takiej kwoty ale dla wielu jest to ich 3 miesięczne wynagrodzenie, bank mimo konieczności dokonania zwrotu robi wszystko aby moje pieniądze pozostały na jego koncie jak najdłużej.

Najgorsze jest to, że cholerne konto muszę mieć tylko dlatego że nie mogę inaczej rozliczać się z urzędami, a państwo chce monitorować moje transakcje z przedsiębiorcami i zmusza do wykonywania przelewów.
Cholerne monopole, a później politycy robią wielkie oczy jak ludzie prowadzą spółki w Estonii i zakupy między firmami realizują poza Polską.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 tergal

Głupia reklamacja nawet w najbardziej oczywistej sprawie trwa w tym rozmodlonym skansenie 30 dni, a może być przez bank jednostronnie przedłużona do 60 dni.

Kilka lat temu przy wypłacie kartą w bankomacie Wubeku dostałem dwukrotnie mniejszą kwotę niż powinienem dostać. Po chwili wszedłem do środka w nadziei na natychmiastowa korektę - niewypłaconą kasę dostałem dopiero po pół roku długiej korespondencji!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 21 _spire

Jednym słowem z deszczu pod rynnę, tylko papugi zarobią

! Odpowiedz
1 34 tergal

Dokładnie: "kwestia rozliczeń między stronami będzie przedmiotem osobnego postępowania, które, co też przyznał sam sędzia, może potrwać kilka lat: - groteskowy kraj :)

! Odpowiedz
4 14 rubikk odpowiada tergal

Rozliczenie między stronami w terminie późniejszym, ale w momencie unieważnienia umowy powinna zostać zwolniona hipoteka a kredytobiorcy powinni zaptrzestać spłacania kolejnych rat. Czy tak?

! Odpowiedz
2 7 search odpowiada rubikk

Niby tak, ale widac ze celowo pominoles jedna kwestie I ZWROCIC POZYCZONA KASE ( w rozliczeniu to co sie odsalo) , w trybie natychmiastowym, bo umowa niewazna a wpisy w hipotece sa wymazane. I jak sie nie ma kasy to trzeba sie pochylic w innym banku po pozyczke hipoteczna na 6-8 %. Banki zarobia na udzieleniu pozyczki i to placi sie z gory i na ubezpieczeniu. Wowczas nie bedzie LIBOR a WIBOR a przy polityce rzadu jest kwestia czasu ze stopy beda piac sie pod gore bo rzad z Banksterem wBK beda walczyc z inflacja. Ale moze sie myle, moze ktos powie ze troluje i zle zycze , ale mam to w du... trzeba obiektywnie partzrec a tak to wyglada na swinski ryj

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIBOR 6M 0,1600 1,7900%
2020-02-19
WIBOR 3M -0,1300 1,7100%
2020-02-19
LIBOR 3M CHF -0,0068 -0,7038%
2020-02-13
EURIBOR 3M 0,0100 -0,4030%
2020-02-18