REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rado, nie baw się stopami!

Krzysztof Kolany2013-01-08 05:57główny analityk Bankier.pl
publikacja
2013-01-08 05:57
Dodaj Bankier.pl w Google

Od miesięcy ekonomiści dywagują nad tym, o ile Rada Polityki Pieniężnej obniży stopy procentowe. Ale tańszy kredyt i tak nie pomoże gospodarce. Pewne jest tylko to, że państwowe manipulacje ceną pieniądza zaszkodzą nam wszystkim.


Źródło: Thinkstock

Nadrzędnym celem Narodowego Banku Polskiego jest utrzymywanie stabilnej i względnie niskiej inflacji (2,5% +/- 1 pkt. proc.). To zadanie, z którego rozliczana jest każda Rada Polityki Pieniężnej - czyli kolegialne ciało sterujące stopami procentowymi.

Artykuł trzeci Ustawy o Narodowym Banku Polskim jasno i wyraźnie stwierdza, że „podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen”. Bank centralny Rzeczypospolitej może wspierać politykę gospodarczą rządu (czytaj: wzrost PKB) tylko wtedy, gdy nie ogranicza to jego podstawowego celu, jakim jest trzymanie w ryzach inflacji. Oficjalnym celem NBP jest utrzymanie rocznego wzrostu cen mierzonego indeksem CPI na poziomie 2,5% +/-1 punkt procentowy.

Jeśli inflacja mierzona wzrostem cen koszyka dóbr konsumpcyjnych (CPI) opracowywanym przez Główny Urząd Statystyczny mieści się w przedziale 1,5-3,5%, to jest ok. Jeśli inflacja CPI jest wyższa, to Rada nie wywiązała się ze swego obowiązku.

Inflacja CPI (czerwona linia), cel inflacyjny (niebieska) i górne dopuszczalne odchylenie od celu (czarna) linia. Dane w procentach.

Źródło: Bankier.pl

Kadencja obecnej Rady rozpoczęła się na początku 2010 roku. W pierwszych miesiącach jej funkcjonowania inflacja w Polsce szybko malała. Ponieważ jednak polityka pieniężna zazwyczaj przekłada się na realną gospodarkę z kilkumiesięcznym opóźnieniem, to tamten spadek inflacji trudno uznać za sukces obecnego składu RPP. Tylko przez 31% okresu urzędowania tej Rady inflacja mieściła się w "korytarzu" i była niższa niż 3,5%. Za to aż przez 83% kadencji wzrost cen przekraczał cel inflacyjny (2,5%).

Ewidentnym błędem 10 "mędrców" był brak jakiejkolwiek reakcji na gwałtowne przyspieszenie inflacji obserwowane od września 2010 roku. Brak podwyżek stóp procentowych przyczynił się do tego, że w 2011 roku wzrost cen sięgnął 5% i był najszybszy od przeszło dekady. Przez ten czas Rada z zupełnie niezrozumiałych powodów utrzymywała oprocentowanie kredytu w NBP na historycznie niskim poziomie 3,50%. Podwyżki, które nastąpiły dopiero w styczniu 11, nie dość, że były o blisko rok spóźnione, to jeszcze okazały się niewystarczające, aby stłumić presję inflacyjną.

Tańszy kredyt nie pomoże gospodarce

Dlaczego nie warto jeszcze kupować mieszkania?»Dlaczego nie warto jeszcze kupować mieszkania?
W rezultacie RPP pod koniec 2012 roku znalazła się w sytuacji bez dobrego wyjścia. Przy ostro hamującej gospodarce nie mogła obniżać stóp ze względu na wciąż zbyt wysoką inflację. Równocześnie większość członków RPP nie potrafi oprzeć się presji banków i Ministerstwa Finansów, w których interesie leżą niskie stopy procentowe.

Wśród większości ekonomistów pokutuje pogląd, że tańszy kredyt "napędzi gospodarkę". Jednakże w obecnej sytuacji nawet ekonomiści pracujący dla banków otwarcie przyznają, że obniżka stóp procentowych o jeden punkt procentowy niewiele da i podniesie dynamikę PKB co najwyżej o jeden punkt procentowy w ciągu czterech kwartałów. Gra nie jest więc warta świeczki i tylko z powodu spowolnienia gospodarczego nie warto obniżać stóp.

Nawet jeśli uwierzyć w zbawienny wpływ kredytu na koniunkturę gospodarczą, to w obecnych warunkach niższe oprocentowanie bankowych pożyczek raczej nie przełoży się na znaczący wzrost akcji kredytowej. Przedsiębiorcy widząc rosnące ryzyko biznesowe nie zaczną inwestować tylko dlatego, że bank zaoferuje im kredyt za 11%, a nie za 12%. Tak samo polscy konsumenci obawiający się utraty pracy i wzrostu kosztów życia nie będą masowo brać pożyczek tylko dlatego, że ich oprocentowanie spadnie o 1-2 pkt. proc.

Długofalowe koszty zaniżania stóp

Nie wiem, jaka stopa procentowa byłaby w tej chwili odpowiednia dla Polski. Nie wie tego także żaden z 10 członków Rady Polityki Pieniężnej. Ale stopa ta najprawdopodobniej jest wyższa niż obecne 4,25% ustalone przez NBP. Mam też wrażenie, że ani Rada, ani większość ekonomistów nie docenia skali negatywnych skutków zaniżania ceny pieniądza. Już nawet nie chodzi o podwyższoną inflację, pompowanie kolejnych baniek spekulacyjnych, czy obniżanie wartości złotego.

Kurs franka to nie problem. Ważne są stopy»Kurs franka to nie problem. Ważne są stopy
Rzecz w tym, że sprowadzając stawkę referencyjną poniżej 4% Rada zniechęca ludzi do oszczędzania. W listopadzie przeciętne oprocentowanie depozytów dla ludności nie przekraczało 5%. Po serii obniżek stóp odsetki na lokatach mogą stopnieć do ok. 4% brutto. Czyli 3,2% po uwzględnieniu podatku Belki, a więc tylko nieznacznie powyżej oczekiwanej inflacji. W takich warunkach przynoszenie pieniędzy do banku będzie nieopłacalne. Można więc oczekiwać, że nastąpi spadek i tak już względnie niewielkich oszczędności. A to przecież od ich zasobu zależą przyszłe inwestycje. Skąd banki mają wziąć pieniądze na sfinansowanie rozwoju przedsiębiorstw, jeśli suma kredytów przekracza sumę depozytów?

Istnieje tylko jedno rozsądne rozwiązanie tego problemu: Rada Polityki Pieniężnej należy rozwiązać, a stopy procentowe powinny być ustalane na wolnym rynku. Na dłuższą metę tylko mechanizmy rynkowe są w stanie zapewnić równowagę pomiędzy oszczędnościami a konsumpcją. Nie zrobi tego ani KNF, ani NBP, choćby w ich władzach zasiadali najlepsi eksperci kierujący się najbardziej szlachetnymi pobudkami.

Nawet najmądrzejsi z mędrców zawsze będą popełniać więcej błędów niż rynek, który też przecież czasem się myli. Doświadczenia ostatnich lat uczą, że władze banków centralnych popełniają błędy praktycznie bez przerwy. Najwyższy czas z tym skończyć i uwolnić rynek krótkoterminowych stóp procentowych.

Krzysztof Kolany

Główny analityk Bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Bolesny cios dla Aliora, drobna korekta dla gigantów. Wyrok TSUE podzielił sektor bankowy
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (34)

dodaj komentarz
~AB
Kochany Panie,
to chyba sa jakowes banialuki?
Czyz obnizki stóp nie maja na celu ograniczenia opszczędzania, a pobudzenie inwestycji i konsumpcji?
Zarzut, że RPP usiłuje pobudzic gospodarkę i tak zbyt późno i zbyt niezdecydowanie, wobec spadającej dynamiki sprzedaży detalicznej i właściwie załamania w inwestycjach, jestnaprawdę
Kochany Panie,
to chyba sa jakowes banialuki?
Czyz obnizki stóp nie maja na celu ograniczenia opszczędzania, a pobudzenie inwestycji i konsumpcji?
Zarzut, że RPP usiłuje pobudzic gospodarkę i tak zbyt późno i zbyt niezdecydowanie, wobec spadającej dynamiki sprzedaży detalicznej i właściwie załamania w inwestycjach, jestnaprawdę dzicinnie abstrakcyjny.
Czy chciałby Pan wzrostu oiszczędności i zarazem wzrostu inwestycji?
Firmy, którymi zarządzam maja dużą nadpłynność, ale nie mam najmniejszego zamiaru inwestować, gdyż jestem exporterem, a widzę gołym okiem, że RPP koncentruje się raczej na wzmacnianiu złotego, jak na pobudzaniu gospodarki. Ergo wolę zwolnic ok 150 osób i poczekać z inwestycjami, aż w wyniku drogiego pieniądza i spadku konsumpcji w Unii, rzeczywiście polska gospodarka osłabi sie na tyle, że PLN nabierze realnie, niższej wartości.
Idę o zakład o dobrego szampana, że inflacja wkrótce zaskoczy Was naprawdę niskimi poziomami. Zeby przypomnieć madre słowa Greenspane'a: "tylko jednej rzeczy nienawidze bardziej niz inflacji - deflacji"!
zobaczymy, czy RPP postepując przeciwniue niz cały cywilizowany Świat, jest najmadrzejsza ze wszystkich czy najmniej mądra.
Uklony AB
~Emigrant
Mam 30 tys euro do wlozenia na lokate ale w Polsce tego nie zrobie bo RPP nie umie przyciagnac kapitalu obnizajac stopy procentowe. Trudno zarobi kto inny.
~TONI
K. Kolany ma rację, jak ktoś wcześniej powiedział patrzy na gospodarkę praktycznie i rozsądnie. Mało takich ekonomistów w Polsce a na pewno nie ma takich w polskim rządzie ( tam siedzą BARANY I NIEUKI EKONOMICZNE ) !!! Przedmówca napisał że 300000 Euro już nie przyjdzie do Polski bo zostawi je poza granicami ( przypominam 2 ml.K. Kolany ma rację, jak ktoś wcześniej powiedział patrzy na gospodarkę praktycznie i rozsądnie. Mało takich ekonomistów w Polsce a na pewno nie ma takich w polskim rządzie ( tam siedzą BARANY I NIEUKI EKONOMICZNE ) !!! Przedmówca napisał że 300000 Euro już nie przyjdzie do Polski bo zostawi je poza granicami ( przypominam 2 ml. polaków na emigracji nie licząc tych co pracują po kilka miesięcy za granicą i pieniądze przywożą do kraju ). Polacy mieszkający w kraju również dużo mniej będą oszczędzali na lokatach bo się nie będzie opłacało, będą szukać innych możliwości np. w metale szlachetne , tam łapy fiskusa ich nie dosięgną ( patrz dzisiejsze dane ile kupują azjaci fizycznego złota ). K. Kolany daje Wam recepte na tacy - skożystajcie rodacy z tej wiedzy !!! A pomysł z likwidacją RPP to strzał w 10 - dychę tylko mało realny bo tam same kolesie.
~Europejczyk
Przy braku barier dla transferu zysków z Polski, dławienie rodzimych przedsiębiorców wysokimi stopami procentowymi jest sabotażem. Kapitał zagraniczny nie zaciąga kredytów w PLN i pochodzi zwykle ze stref gdzie stopy są ok. 1% lub niższe. Rząd, NBP i RPP nie dają warunków dla równej konkurencji polskim obywatelom. Przed przystąpieniem Przy braku barier dla transferu zysków z Polski, dławienie rodzimych przedsiębiorców wysokimi stopami procentowymi jest sabotażem. Kapitał zagraniczny nie zaciąga kredytów w PLN i pochodzi zwykle ze stref gdzie stopy są ok. 1% lub niższe. Rząd, NBP i RPP nie dają warunków dla równej konkurencji polskim obywatelom. Przed przystąpieniem do Euro stopy w PLN powinny być zrównane z tymi w Eurolandzie na dwa lata przed datą wejścia do strefy i wynosić max. 1,5%.
~Ziutek
To nie stopy procentowe są za duże,tylko koszt kredytu w postaci ukrytych opłat itp.
Bo jak inaczej określić huczne reklamy w stylu "kredyt 10% rocznie",a po podliczeniu prowizji,opłat itp. nagle robi się 25-30%.
Wiadomo już,dlaczego oddziały banków w naszym kraju maja się doskonale.W wielu przypadkach ich praktyki
To nie stopy procentowe są za duże,tylko koszt kredytu w postaci ukrytych opłat itp.
Bo jak inaczej określić huczne reklamy w stylu "kredyt 10% rocznie",a po podliczeniu prowizji,opłat itp. nagle robi się 25-30%.
Wiadomo już,dlaczego oddziały banków w naszym kraju maja się doskonale.W wielu przypadkach ich praktyki są gorsze od parabanków,bo działają w świetle prawa (proszę wejść choćby na stronę http://www.wrobieni.org/ ),a gwiazdki i drobny druczek to standard,to trzeba wyeliminować,a nie obniżać stopy procentowe i ludziom oferować dziadowskie zyski.
~Matt
W tylko jednym się z tym artykułem zgodzę: RPP wypadałoby rozwiązać, najlepiej od razu do kupy z bankiem centralnym. Oddać kwestię pieniądza w 100% rynkowi, pozostawić jedynie nadzór bankowy. Tak by było najlepiej, tak samo jak najlepiej być młodym, zdolnym, pięknym i bogatym. Jednak w życiu nie zawsze tak wychodzi;)
Mamy na
W tylko jednym się z tym artykułem zgodzę: RPP wypadałoby rozwiązać, najlepiej od razu do kupy z bankiem centralnym. Oddać kwestię pieniądza w 100% rynkowi, pozostawić jedynie nadzór bankowy. Tak by było najlepiej, tak samo jak najlepiej być młodym, zdolnym, pięknym i bogatym. Jednak w życiu nie zawsze tak wychodzi;)
Mamy na system "fiat money" i pieniądze kreowane w większości jako kredyt. Ktoś więc musi "drukować" i jest to bank centralny, od którego kreacja pieniądza się zaczyna. Należy sobie zadać pytanie co generowało gwałtowny wzrost inflacji na przełomie 2010-2011? Głównie ceny energii/paliwa/żywności na światowych rynkach, a te bańki "wyprodukowały" inne banki centralne. Na te czynniki NBP i RPP miała mniej więcej taki wpływ, jak na zeszłoroczną pogodę. Moim zdaniem RPP strzelała w ogóle w kolano gospodarce podnosząc stopy przez ostatnie 2 lata i windując WIBOR tak wysoko. Tyle że robiła to pewnie po to, by złotówkę utrzymać na odpowiednim poziomie, by się Vincentowi nie zawaliła konstrukcja, by żyło się lepiej;). A potem przespała moment, kiedy trzeba było stopy obniżać(bo jak już się zabrali za podwyższanie, to w tym roku powinni cykl obniżek zacząć najpóźniej z pół roku temu. Teraz się ocknęli, zareagowali jak zwykle z opóźnieniem, że trzeba je obniżać, dopiero jak poczuli się pewnie. Tak to działa: w teorii- różne rady mędrców mają w teorii stabilizować gospodarkę i reagować z wyprzedzeniem, łagodzić cykle. W praktyce działają ciągle w czasie przeszłym, reagując post factum.
~Pol
...p. Kolany ma świętą rację...też tak uważam, mimo iż wywodzę się z PRLowskiej szkoły ekonomii ( SGPiS )....zgadzam się również z tymi wszystkimi tutaj, którzy uważają że GUS swoje dane na temat inflacji bierze chyba z Księżyca.
~lokator
Ja podam przykład siebie,jako zwykłego zjadacza chleba.
Odłożyłem trochę gotówki,trzymam ją na lokacie,obniżanie stóp jedynie zmniejszy moje "zyski" (według mnie realna inflacja,to co najmniej 10% w skali roku),wydawać oszczędności nie mam zamiaru,bo czasy niepewne,od kredytów trzymam się tym bardziej z daleka,z resztą
Ja podam przykład siebie,jako zwykłego zjadacza chleba.
Odłożyłem trochę gotówki,trzymam ją na lokacie,obniżanie stóp jedynie zmniejszy moje "zyski" (według mnie realna inflacja,to co najmniej 10% w skali roku),wydawać oszczędności nie mam zamiaru,bo czasy niepewne,od kredytów trzymam się tym bardziej z daleka,z resztą ich oprocentowanie jakoś specjalnie nie spadło.
Myślę,że takie "przymuszanie" do brania kredytów przez obniżanie stóp wcale nie jest dobre,bo ludzie,którzy chcą oszczędzać nie będą wydawać tej kasy,za to zarobią mniej pieniędzy z odsetek na lokatach,które mogliby w przyszłości wprowadzić na rynek,a kredytów brać nie będą.
Państwo też straci sporo na podatku Belki,który byłby wyższy.
Dla mnie to strzał w "stopę".
Kolany ma rację,jest to człowiek patrzący z perspektywy zwykłego człowieka,który myśli i czuje,a nie bankowego analityka.
~Jacekkk
Odnoszę wrażenie, że w Polsce jest więcej osób spłacających kredyty mieszkaniowe w złotówkach (np. ja) niż takich które mogą sobie coś odłożyć na koncie.

Wysokie stopy to kopanie leżącego. Ci co mają oszczędności są w lepszej sytuacji od tych, którzy mają kredyty. Dlaczego mają mieć jeszcze lepiej od tych którzy np. utrzymują
Odnoszę wrażenie, że w Polsce jest więcej osób spłacających kredyty mieszkaniowe w złotówkach (np. ja) niż takich które mogą sobie coś odłożyć na koncie.

Wysokie stopy to kopanie leżącego. Ci co mają oszczędności są w lepszej sytuacji od tych, którzy mają kredyty. Dlaczego mają mieć jeszcze lepiej od tych którzy np. utrzymują rodziny i dodatkowo spłacają kredyty mieszkaniowe?

To coś takiego jak z emeryturami, powinny być rewaloryzowane kwotowo a nie procentowo aby wspomóc tych biedniejszych. Niestety bogaci zawsze postawią na swoim.

Jak stopy spadły o 25 pkt to moja rata kredytu zmalała o około 50 zł. Ponieważ żyję z dnia na dzień bez oszczędności, te pieniądze od razu trafią na rynek więc państwo więcej na tym zyska niż na podniesieniu stóp kiedy to będę miał mniej do wydania.
~mati odpowiada ~Jacekkk
ty będziesz miał 50zl do wydania więcej, a ten kto ma kase na lokatach zarobi 50zl mniej więc w sumie wychodzi na 0 :P

PS. a tak naprawdę to te obniżki nic nie dadzą, jak bezrobocie skoczy na 14-15%, idą ciężkie czasy.

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki