REKLAMA

RPP zaskoczyła skalą podwyżki stóp proc. Prezes Glapiński tłumaczy decyzję

Maciej Kalwasiński2022-07-08 15:00, akt.2022-07-08 16:32analityk Bankier.pl
publikacja
2022-07-08 15:00
aktualizacja
2022-07-08 16:32
RPP zaskoczyła skalą podwyżki stóp proc. Prezes Glapiński tłumaczy decyzję
RPP zaskoczyła skalą podwyżki stóp proc. Prezes Glapiński tłumaczy decyzję
/ NBP

W czwartek RPP zaskoczyła inwestorów skalą podwyżki stóp proc., a światło dzienne ujrzały najnowsze prognozy ekspertów banku centralnego dot. inflacji i wzrostu PKB. W piątek głos zabrał prezes NBP Adam Glapiński.

Prezes NBP rozpoczął konferencję od zauważenia, że czwartkowa podwyżka była mniejsza niż na poprzednich posiedzeniach.

Następnie odniósł się do słów Donalda Tuska i Tomasza Siemoniaka ws. odwołania go z funkcji szefa NBP po ewentualnym zwycięstwie w wyborach parlamentarnych. "Bałbym się, gdy polska weszła w taki okres swojej historii, że ››silni ludzie‹‹ będą wyprowadzać urzędników państwowych ze wszystkich instytucji, które się nie podobają. I mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, żyjemy w demokratycznym kraju, w XXI w. w Europie i to nie może tak być" - stwierdził. Departament prawny NBP przygotowuje w tej sprawie odpowiednie pisma do organów wymiaru sprawiedliwości, aby pociągnąć do odpowiedzialności Siemoniaka. "Wchodzi w grę groźba karalna i zamach na niezależność i suwerenność NBP zagwarantowane w konstytucji". Dodał również, że "Donald Tusk łże" ws. opinii, które miał otrzymać prezydent Duda przed wskazaniem kandydatury Glapińskiego na II kadencję prezesa.

Glapiński po raz kolejny podkreślał wysoką jakość prognoz NBP oraz dobrą kondycję polskiej gospodarki w obliczu szoku koronawirusowego w porównaniu do innych państw.

"Zaraz po pandemii wiele sygnałów wskazywało na przejściowy wzrost inflacji. Ja tak rzeczywiście mówiłem w imieniu NBP, a nie swojego wyobrażenia i fiu-bździu. Tak twierdziły wszystkie banki centralne i instytucje finansowe" - powiedział. "Cytowanie moich wypowiedzi z tamtych czasów jest nie tylko demagogiczne, jest całkowicie wyrwanym z kontekstów, złośliwym atakiem. Po prostu w danym miejscu i czasie są dane prognozy" - dodał.

Glapiński wskazał na szoki podażowe i popytowe, m.in. drastyczny wzrost cen surowców energetycznych i rolnych, które podbijają inflację. "Kryzys naftowy z 1973 r. to było nic w porównaniu z tym, co się teraz dzieje" - ocenił. "Globalna inflacja wzrosła do poziomów nienotowanych od dekad" - podkreślił.

"Według szacunków NBP czynniki wewnętrzne odpowiadają za ok. 1/4 inflacji" - powiedział prezes banku. "Wysoka inflacja ma charakter globalny i niestety nie omija także Polski" - zauważył.

"Wzrostowi cen sprzyja korzystna sytuacja gospodarcza. Gdybyśmy mieli 20-proc. bezrobocie, to takiej inflacji by nie było. Ale przecież tego nie chcemy" - podkreślił. "Jednak te uwarunkowania się zmieniają i tak będzie w przyszłym roku. W ostatnim czasie pojawiają się coraz wyraźniejsze sygnały spowolnienia globalnej aktywności gospodarczej" - ocenił.

"W Polsce recesji się nie spodziewamy. Możliwa będzie recesja techniczna - PKB przez dwa kwartały może mieć ujemny wzrost, ale to jeszcze nie jest recesja" - przewiduje prezes. "Nie widzę ryzyka stagflacji, ale znacznego osłabienia wzrostu gospodarczego już tak" - dodał później.

"Pogorszenie globalnej koniunktury będzie przyczyniać się do osłabienia presji inflacyjnej. Jak to w gospodarce często bywa, każde zjawisko ma dobrą i złą stronę. Osłabienie wzrostu i rynku pracy powoduje obniżenie inflacji. To jest problem wyważenia właściwej proporcji: między naszym działaniem skierowanym na stłumienie inflacji, obniżenie jej docelowe aż do celu inflacyjnego banku centralnego, a niezaszkodzeniem realnej gospodarce. Wzrost może się obniżyć, ale nie aż tak, żebyśmy mieli zjawisko recesji i dużego bezrobocia" - powiedział.

"Nasze działania oddziałują na gospodarkę po kilku kwartałach, więc musimy działać tak, żeby za kilka kwartałów i inflacja była niska, i wzrost gospodarczy był zachowany" - stwierdził.

Zdaniem prezesa NBP koniunktura gospodarcza w Polsce pozostaje bardzo dobra. Glapiński przypomniał pozytywne dane GUS-u z przemysłu czy rynku pracy. "Jednak u nas także pojawiają się sygnały spowolnienia" - zauważył, wskazując na ostatni odczyt indeksu PMI. "Schłodzenie koniunktury nie jest zaskoczeniem dla banku centralnego. Przewidywaliśmy to. Wiadomo, że 7-proc. tempo wzrostu PKB w I kwartale nie jest możliwe do utrzymania w dłuższym okresie. Byłoby niekorzystne, dezorganizowałoby gospodarkę, powodowałoby powstawanie nierównowag, w tym inflacji" - dodał.

"Niemniej ostatnie dane wskazują, że skala spowolnienia w kolejnych kwartałach może być bardzo wyraźna. Odnotowujemy spadki dużej części wskaźników koniunktury. (...) Niemniej perspektywy inflacji są takie, że dynamika cen pozostanie jeszcze przez jakiś czas podwyższona. W znacznym stopniu ze względu na utrzymywanie się efektów wcześniejszych, globalnych szoków inflacyjnych. Także z powodu m.in. spodziewanego wzrostu taryf na prąd i gaz, które nas czekają, które są konsekwencją wcześniejszych wysokich cen surowców na rynkach światowych" - powiedział.

"Wpływ czynników popytowych na dynamikę cen w Polsce zacznie w przyszłym roku znacząco słabnąć. Wyniki naszej projekcji wskazują, że na koniec jej horyzontu - czyli dwóch lat - inflacja powróci do górnej granicy odchyleń od naszego celu [2,5 proc.+/- 1 p. proc. - red]. Tak czy inaczej w 2024 r. inflacja wróci do celu. I to niezależnie od tego, czy tarcze inflacyjne będą utrzymane, czy nie. Oczywiście każda prognoza jest obarczona dużą niepewnością" - stwierdził.

"Jeśli tarcza antyinflacyjna będzie przedłużona w przyszłym roku, to inflacja w przyszłym roku będzie niższa, niż wskazuje nowa projekcja" - powiedział prezes.

Glapiński przypomniał, że w tym cyklu Rada podniosła stopy 10 razy z rzędu, o łącznie 640 pb."To bardzo zdecydowane zacieśnienie. Pamiętają państwo, przyszedłem na pierwszą konferencję i powiedziałem, że wszyscy jesteśmy jastrzębiami. I byliśmy jastrzębiami i nadal jesteśmy" - powiedział.

"Czekamy, aż gospodarka zareaguje na to, co zrobiliśmy. Jesteśmy gotowi w każdej chwili do dalszego działania" - podkreślił. Prezes przypomniał, że w sierpniu nie odbędzie się posiedzenie decyzyjne Rady. "Po wakacjach zobaczymy, jaka będzie sytuacja. Jeśli będzie potrzeba nadal będziemy podwyższać stopy. (...) Jeśli będzie rosła inflacja, będziemy podnosić stopy" - powiedział.

"Z raportu wyłania się obraz, że szczyt inflacji jest właśnie w czasie wakacji i z tego szczytu powoli zaczniemy schodzić w dół" - wskazał. Ma temu sprzyjać spowolnienie gospodarcze i wygaszanie szoków. "Niemniej w tej sytuacji, jaka jest w tej chwili, Rada musiała ograniczyć inflację w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej, mając pełną świadomość, że trzeba działać ostrożnie, aby nie generować nadmiernych kosztów gospodarczych" - ocenił.

Lipcowa projekcja NBP wskazuje na wyraźne obniżenie tempa wzrostu gospodarczego i inflacji. "Zbliżamy się do końca cyklu zacieśnienia polityki pieniężnej, choć niekoniecznie go jeszcze osiągnęliśmy. Zbliżamy się do końca, ale być może to nie jest jeszcze ten najwyższy punkt, w którym możemy to zrobić. Zastrzegamy sobie, że ta ocena może się zmienić" - podkreślił.

"Chciałbym, żeby tak nie było. Chciałbym, żeby po wakacjach rozpoczął się proces stopniowego obniżania wskaźników inflacji. Jest to nasza bazowa projekcja, ale ocena warunkowa. Decyzje zawsze będą podejmowane na podstawie oceny napływających nowych danych i prognoz. Jeśli inflacja będzie uporczywie dalej rosnąć, będziemy podwyższać stopy. Jeśli się ustabilizuje w wakacje i będzie maleć, nie będziemy tego robić" - dodał. "Będziemy podnosić stopy procentowe dopóki nie zdusimy inflacji" - stwierdził później.

Glapiński powiedział, że podwyżka stópy proc. o 50 pb. wynika z faktu, że Rada dostrzega wskaźniki wskazujące na spowolnienie gospodarcze.

Zdaniem prezesa NBP ostatnie osłabienie złotego wobec dolara wynika ze spadku kursu EUR/USD. Przypomniał, że kurs złotego jest płynny, a deprecjacja waluty wspiera aktywność w obliczu spowolnienia gospodarczego. "W Polsce jest przestrzeń do aprecjacji złotego" - ocenił. Osłabienie kursu nie podoba się NBP, ponieważ działa to proinflacyjnie. "O interwencjach nie mówimy, nie zapowiadamy, jeśli jest potrzeba, to je robimy" - stwierdził. "Jak trzeba, możemy wydać 10-20 mld" - dodał.

Glapiński powtórzył, że okres półtora roku, gdy stopy procentowe były nadzwyczajnie niskie, to "nie była normalność, tylko nadzwyczajne obniżenie" z powodu pandemii. "To był dar dla kredytobiorców. Dar losu" - dodał.

"Pomoc dla kredytobiorców to nie jest pomoc dla najmniej zarabiających, dla najuboższych. Najubożsi nie biorą kredytów, bo ich nie stać na kredyt hipoteczny. A jak pan daje pomoc kredytobiorcom, to pan zgarnia z całego społeczeństwa, z całego wspólnego zasobu jakieś środki i im przekazuje. Czyli ci najbiedniejsi składają się, żeby pomóc najbogatszym. Trzeba o tym pamiętać: pieniądze nie biorą się znikąd" - powiedział prezes NBP. Glapiński powiedział, że wakacje kredytowe działają w innym kierunku niż zacieśnianie polityki pieniężnej. Przypomniał, że bank zgłosił uwagi, żeby pomoc państwowa dotyczyła tylko tych, którzy mają problemy w spłacie.

"Inflacja działa podstępnie, destrukcyjnie, rozregulowuje proporcje, przedsiębiorcom uniemożliwia planowanie inwestycji" - wskazał. "Inflacji nie możemy tolerować" - podkreślił. "Ale teraz mamy wybór między Scyllą inflacji i Charybdą bezrobocia. (...) Cały świat ma ten problem, że musi przymierzać podwyżki stóp do tego, jak gospodarka zwalnia" - dodał.

"Jest ogromna presja ze strony jednego z naszych sąsiadów, żeby wprowadzić w Polsce euro. Żeby Polskę wprowadzić do strefy euro. I żeby Polska uczestniczyła w budowie tzw. państwa europejskiego" - mówił.

Glapiński dodał, że "ten kraj ma pełne prawo podejmować działania, którymi stara się skłonić czy naprowadzić nas na tę ścieżkę (...). Może przysłać do nas jakiegoś swojego wysłannika, że tak powiem, który będzie w tym kierunku pracować".

Prezes NBP ocenił, że wprowadzenie Polski do strefy euro spowodowałoby, że wysiłek zbrojeniowy naszego kraju, zakup najnowocześniejszego sprzętu „być może stałby się niemożliwy”. "Musimy samodzielnie prowadzić politykę pieniężną, sami dbać o utrzymanie wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Wściekłość zwolenników tej drogi innej, wejścia do orszaku Niemiec wynika z faktu, że przez wybór mnie na drugą kadencję ta droga na jakiś czas została zagrodzona" – stwierdził prezes NBP.

Jak podkreślił, "dopóki jestem prezesem Narodowego Banku Polskiego, Polska do strefy euro nie wejdzie".

RPP zaskakuje niewielką podwyżką stóp proc.

W czwartek Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o podniesieniu stóp proc. o 50 pb. Skala podwyżki zaskoczyła ekonomistów, którzy w większości spodziewali się ruchu o 75 pb. w górę. Rozczarowanie było od razu widać na rynku walutowym, choć w kolejnych godzinach złoty odzyskał straty.

W komunikacie opublikowanym po posiedzeniu Rada zwróciła uwagę na pogorszenie koniunktury w gospodarce światowej i polskiej, przyspieszenie inflacji i podwyższanie jej prognoz czy zacieśnienie polityki pieniężnej w innych państwach.

Była to już dziesiąta podwyżka kosztu pieniądza z rzędu. Od października stopa referencyjna została podniesiona z 0,1 proc. do 6,5 proc., najwyższego poziomu od marca 2005 r. Obecny cykl zacieśnienia polityki pieniężnej jest najagresywniejszym ze wszystkich w tym stuleciu.

Tymczasem inflacja pozostaje bardzo wysoka - w czerwcu nadal przyspieszała, osiągając aż 15,6 proc. W komunikacie po posiedzeniu Rady znalazły się kluczowe fragmenty nowej, lipcowej projekcji inflacji i PKB przygotowanej przez ekspertów NBP. W porównaniu do dokumentu z marca ekonomiści wyraźnie podwyższyli prognozę dynamiki wzrostu cen na ten i przyszły rok oraz obniżyli przewidywania dot. tempa wzrostu gospodarczego w 2023 i 2024 r.

Projekcje NBP

Listopad 2021 r. Marzec 2022 r. Lipiec 2022 r.

CPI (%) PKB (%) CPI (%) PKB (%) CPI (%) PKB (%)
2022 5,8 4,85 10,75 4,35 14,3 4,7
2023 3,65 4,95 9 3,5 12,45 1,25
2024

4,25 2,7 4,1 2,25
Źródło: NBP

Projekcję przygotowano przy założeniu niezmienionych stóp procentowych NBP oraz uwzględniającą dane dostępne do 22 czerwca 2022 r.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób. Tel.: +48 71 748 95 07

Tematy
Ubezpieczenie NNW Studenta dedykowane dla studentów i uczniów wyższych uczelni z 10% rabatem

Ubezpieczenie NNW Studenta dedykowane dla studentów i uczniów wyższych uczelni z 10% rabatem

Komentarze (279)

dodaj komentarz
bha
Cóż... Dalsze w białych rękawiczkach dodatkowe dojenie do bólu milionów osób w imię szczytnych i niby dobrych celów dla niby wszystkich?????, niestety szczególnie dobrych dla towarzystwa wzajemnej adoracji!. Brak więcej słów.
tecdswv4t
"Glapiński: Jeśli będzie rosła inflacja, będziemy podnosić stopy" Dodam i to wysoko i bardzo szybko, jak będziemy wsiadać do samolotu jak ten gang z Sir lanki, i prezesi banków chińskich gdzie Chińczycy toczą obecnie zapasy z grupami uspokojenia społecznego na ulicach, w nadziei na odzyskanie powierzonych wkładów.
jan888
Od momentu przejęcia rządów przez PIS (w 2015 roku) złotówka systematycznie traci na wartości:
https://stooq.pl/q/?s=eurpln&c=10y&t=l&a=lg&b=0
a inflacja rośnie:
https://stooq.pl/q/?s=cpiypl.m&c=10y&t=l&a=lg&b=0
5th_element
uwielbiam zawodnika. Nie mogę się doczekać kolejnego posiedzenia Rady, ale przede wszystkim wykładu po Pana Prezesa. Każda konferencja to jakiś promil ludzi, którym się klapki na oczach średnio inteligentnej głowie otwierają. I to cieszy.
bha
Jest w miarę dobrze, ale może być gorzej, jak będzie rosła inflacja trzeba reagować, jak będzie niby spadać to zobaczymy co dalej, wszystko na razie mamy niby pod kontrolą. Inflacja jest ważna, ale nie tylko ona. Kiedy spadnie niewiadomo, co dalej będzie czas pokaże, najlepiej bądźmy wszyscy dobrej myśli. Brak więcej słów.
itso_elityelityhellokity
mamy wiesze PKB niż Tajwan !
krzysiek-b
Doszliśmy do miejsca z którego nie ma już łatwego wyjścia. Jedyne lekarstwo to stopy wyższe niż inflacja. Pytanie czy rząd ma jaja i poświęci "nieroztropnych" finansowo w imię ratowania większości czy będzie dalej głaskał kredyciarzy i pójdziemy wszyscy na dno jak Titanic. Tak czy srak - mamy Doszliśmy do miejsca z którego nie ma już łatwego wyjścia. Jedyne lekarstwo to stopy wyższe niż inflacja. Pytanie czy rząd ma jaja i poświęci "nieroztropnych" finansowo w imię ratowania większości czy będzie dalej głaskał kredyciarzy i pójdziemy wszyscy na dno jak Titanic. Tak czy srak - mamy przeje#ane.
friedens
Rząd to Kaczyński. Czy on ma cojones? Śmiem wątpić.
itso_elityelityhellokity
nie ma aż tak tragicznie nie ma si czym przejmować to problemy elit
bha
Doszliśmy do miejsca w którym stopy nie pomogą bo nienasyconej wciąż i wciąż i etc zachłanności rynkowej coraz bardziej bezwzględnej one po prostu są na rękę.

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki