REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Prognoza walutowa na 2024 rok: złoty mocniejszy już nie będzie?

Krzysztof Kolany2024-01-11 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2024-01-11 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Niewielu analityków oczekuje, że złoty istotnie umocni się w 2024 roku. Za to możemy liczyć na niższe kursy dolara amerykańskiego i franka szwajcarskiego – wynika z mediany prognoz walutowych ekspertów.

Prognoza walutowa na 2024 rok: złoty mocniejszy już nie będzie?
Prognoza walutowa na 2024 rok: złoty mocniejszy już nie będzie?
fot. Josie Elias / / Shutterstock

Na rynku walutowym 12 miesięcy potrafi zrobić gigantyczną różnicę. Rok temu sentyment wobec złotego był wręcz tragiczny. Po pięciu z rzędu latach osłabienia polskiej waluty analitycy utracili resztki wiary do złotego. „Już prawie nikt nie wierzy w istotne umocnienie złotego” – tak brzmiał tytułu zeszłorocznej prognozy walutowej, w ramach której rynkowy konsensus zakładał utrzymanie kursu euro na poziomie 4,70 zł.

Na szczęście większość jak zwykle nie miała racji. Rok 2023 przyniósł istotne umocnienie złotego po trzech latach covidowej słabości naszej waluty. Względem euro złoty zyskał blisko 8% i był to najlepszy rezultat od przeszło dekady oraz pierwsze wyraźne umocnienie PLN od 2017 roku. W stosunku do dolara złoty umocnił się aż o 11,3% i był to najlepszy wynik od 6 lat.

Rok 2023 był rokiem polskiego złotego

Ubiegłoroczna aprecjacja polskiej waluty przebiegała w dwóch fazach. Faza pierwsza rozpoczęła się po Wielkanocy i trwała do wakacji. W tym czasie kurs euro spadł z blisko 4,70 zł w pobliże 4,40 zł, osiągając najniższe wartości od trzech lat. Potem skrzydła złotemu  podcięła sensacyjna (i w mojej ocenie mocno szkodliwa) wrześniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o ścięciu stóp procentowych od razu aż o 75 pb. Wywołało to popłoch na rynku walutowym.

W kilka dni kurs EUR/PLN podskoczył z 4,45 zł do 4,68 zł, oddając wszystkie „zdobycze terytorialne” z wiosny.  Sytuacja musiała być poważna, bo po nieprzemyślanej i najprawdopodobniej motywowanej czynnikami niezwiązanymi z polityką monetarną decyzji RPP interweniować musieli przedstawiciele rządu. Po kilku dniach opamiętał się nawet prezes NBP Adam Glapiński. Następnie Rada obniżyła stopy już tylko w październiku (i tylko o 25 pb.), by w kolejnych miesiącach powstrzymać się przed dalszymi cięciami.

Wakacje na giełdzie

Za to już od początku października na rynku złotego rozpoczęła się gra pod zmianę władzy w Polsce. Zagraniczni inwestorzy z kilkutygodniowym wyprzedzeniem obstawili wzrost poparcia dla lewicowej opozycji i zaczęli skupować mocno przecenione polskie aktywa – zarówno akcje jak i obligacje skarbowe i złotego. Liczono, że nowy rząd będzie prowadził bardziej rozsądną politykę gospodarczą oraz zażegna otwarty konflikt z Komisją Europejską blokujący wypłaty pożyczek i grantów z Krajowego Programu Odbudowy.

Rachuby te tylko po części okazały się trafione. Owszem, kasa z KPO po wyborach zaczęła napływać do Polski, ale polityka fiskalna uległa dalszemu poluzowaniu, a podejście do zarządzania „narodowymi czempionami” pozostało niezmienione. Niemniej jednak powyborcza euforia na rynku złotego była faktem.  Kurs euro w dwa dni spadł o 12 groszy i powrócił do stanu sprzed wrześniowej obniżki stóp w NBP. Nasza waluta potem stopniowo umacniała się przez kolejne dwa miesiące. W połowie grudnia kurs EUR/PLN spadł nawet poniżej 4,30 zł i w ten sposób znalazł się najniżej od marca 2020 roku. Okres covidowej słabości złotego została zakończona. Analitycy zdążyli nawet ogłosić „erę mocnego złotego”.

Złoty mocniejszy już nie będzie?

W ujęciu nominalnym polska waluta w relacji do euro jest najmocniejsza od początku kryzysu covidowego, czyli od wiosny 2020 roku. Ale po uwzględnieniu różnic w poziomie inflacji pomiędzy Polską i naszymi głównymi partnerami handlowymi efektywny kurs złotego jest najmocniejszy od 2008 roku – wynika zdanych bazylejskiego Banku Rozrachunków Międzynarodowych.

Być może to powstrzymuje analityków przed obstawianiem dalszej aprecjacji polskiego złotego. Jeśli inflacja w Polsce utrzyma się na poziomie 5-6%, a w strefie euro utrzyma się w przedziale 2-3% (albo nawet niższym), to w ujęciu realnym będzie oznaczało dalsze umocnienie złotego, nawet gdyby kurs EUR/PLN nominalnie pozostał bez zmian (ponieważ siła nabywcza złotego malałaby szybciej niż euro, to, kupując jedno euro za tyle samo złotych, byłoby on dla nas realnie tańsze). Dlatego też zakład o brak wzrostu kursu euro jest w istocie zakładem o realną aprecjację złotego.

Mediana prognoz na koniec okresu
  I kw. 24 II kw. 24 III kw. 24 2024 2025
EUR 4,36 zł 4,36 zł 4,36 zł 4,35 zł 4,40 zł
USD 4,02 zł 3,97 zł 3,95 zł 3,89 zł 3,96 zł
GBP* 5,07 zł 5,00 zł 5,02 zł 5,06 zł 5,15 zł
CHF* 4,54 zł 4,49 zł 4,49 zł 4,44 zł 4,40 zł
Źródło: Bloomberg. Stan na 9.01.2024  r. *obliczenia własne 

Na początku stycznia 2024 roku rynkowy konsensus zakłada, że na koniec roku zobaczymy euro po 4,35 zł. Czyli bez większych zmian względem stanu obecnego. To zarazem poziom o 8 groszy niższy niż jeszcze w połowie listopada. Widać zatem, jak przez ostatnie miesiące oczekiwania względem kursu euro przesunęły się w dół po tym, jak przez poprzednie trzy lata prognozy te były sukcesywnie podnoszone. Warto też odnotować, że o ile w roku 2024 większość analityków spodziewa się stabilizacji kursu euro na obecnych poziomach, tak na rok 2025 w kartach jest delikatne osłabienie złotego w relacji do wspólnotowej waluty.

W ostatnim czasie największymi optymistami względem złotego stali się analitycy banku Wells Fargo, którzy prognozują spadek kursu EUR/PLN do 4,15 zł w perspektywie ostatniego kwartału 2024 roku. To zdecydowanie najniższa prognoza w bazie Bloomberga. Eksperci z Cinkciarz.pl, Swedbaku i BNP Paribas widzą euro po 4,25 zł na koniec 2024 roku. Nie brakuje też przepowiedni w rejonie 4,30-4,35 zł. Blisko dwie trzecie tegorocznych prognoz mieści się w przedziale 4,30-4,50 zł za euro.

Do roli naczelnego pesymisty urastają eksperci Commerzbanku, którzy prognozują wzrost kursu euro do poziomu 4,65 zł. Ta jeszcze ciepła (wypuszczona 8 stycznia) prognoza jest zdecydowanie najwyższa w bazie Bloomberga. Euro powyżej 4,50 zł widzą jeszcze tylko analitycy Skandinaviska Enskilda Banken oraz Banco Santander.

Rok temu najbliżej ze swoją prognozą trafili najwięksi optymiści z Cinkciarza, którzy na przekór wszystkim innym obstawili euro po 4,40 zł na koniec 2023 roku. Faktycznie było 4,34 zł i tak niskiej prognozy nie przedstawił żaden zespół rynkowych prognostów. Najbardziej pomylili się eksperci z JP Morgan Chase oraz z TD Securities, którzy wieścili euro po przeszło 5 złotych. Dalego od celu byli też eksperci s i Danske Banku (4,90 zł) oraz… Wells Fargo, którzy rok temu prognozowali euro po 4,85 zł. Teraz prezentują oni najbardziej optymistyczną dla złotego prognozę.

Co czeka dolara

Równie słabo jak z przewidzeniem kursu euro do złotego rynkowym prognostom poszło z trafnym przepowiedzeniem notowań najważniejszej pary walutowej świata. Rok temu rynku konsensus zakładał wzrost kursu EUR/USD do zaledwie 1,08. Tymczasem rok 2024 kończyliśmy z euro kosztującym ponad 1,10 USD. Trzeba przy tym przyznać, że rok 2023 był wyjątkowo burzliwy dla „eurodolara” – jego wahania sięgały od 1,0450 do 1,1250. W efekcie po silnym odreagowaniu z jesieni 2022 roku kurs EUR/USD utrzymuje się w dość szerokim trendzie bocznym.

W styczniu 2024 roku mediana prognoz analityków zakłada, że dolar będzie sukcesywnie osłabiał się względem euro, które na koniec grudnia ma być wyceniane na 1,12 USD. Po nałożeniu tych oczekiwań na prognozowany kurs eurozłotego otrzymujemy dolara kosztującego mniej niż 4 złote przez cały rok. Czyli zasadniczo podobnie jak przez poprzednie dwa miesiące.

Co dalej z siłą szwajcarskiego franka?

Rok 2023 kończyliśmy z frankiem szwajcarskim najmocniejszym w historii. A przynajmniej względem euro, bo na parze z dolarem helwecka waluta miewała epizody jeszcze większej siły latem 2011 roku. Na początku stycznia jedno euro warte było zaledwie 93 rapy. Większość rynkowych analityków przewiduje nieznacznie osłabienie franka. Kurs EUR/CHF ma się podnieść w okolice 0,97-0,98 w drugiej połowie 2024 roku. Jednakże taki scenariusz nadal oznaczałby franka po ok. 4,50 zł przy założeniu, że kurs euro utrzyma się na poziomach zbliżonych do obecnych.

Problem z prognozami dla franka jest taki, że rynkowi analitycy zdają się lekceważyć makroekonomiczne fundamenty stojące za siłą szwajcarskiej waluty. Inflacja CPI w Szwajcarii spadła poniżej 2%, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych i strefie euro uparcie trzyma się okolic 3%. Nie potrzeba zatem jakichś geopolitycznych czy finansowych szoków, aby frank pozostawał rekordowo (względem euro) lub prawie rekordowo (wobec dolara) mocny.

W przypadku pary frank-złoty warto też mieć świadomość, że od sierpnia 2008 roku obowiązuje tu dość specyficzny trend wzrostowy. Reguła jest taka, że po wielu miesiącach konsolidacji następuje potężne wybicie w górę z bardzo gwałtowną kulminacją na nowych szczytach. Poprzednią taką „erupcję” kursu CHF/PLN obserwowaliśmy w marcu ’22. Pół roku później frank po raz pierwszy w historii przebił barierę 5 złotych. Od tego czasu doświadczamy średniookresowej korekty spadkowej, która późną jesienią  zatrzymała się na poziomie 4,50 zł. Czyli z grubsza na wysokości lokalnego szczytu z listopada ’21.

Na koniec zwyczajowo przypomnę, że w niniejszym artykule mówiliśmy o medianie prognoz analityków. Przewidywania nawet najlepszych ekspertów mogą rozminąć się z rzeczywistością, co zresztą w przeszłości zdarzało się dość często. Należy też pamiętać, że kursy walut bywają bardzo zmienne i w trakcie kwartału mogą znacząco odchylać od poziomów prognozowanych na jego koniec.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
einstachu
"Za to już od początku października na rynku złotego rozpoczęła się gra pod zmianę władzy w Polsce".
Hmmm, a jeśli jednak od września, to te wcześniejsze wywody i nadużycie nazwiska szefa NBP - jak można nazwać Panie xD dziennikarzu?
tomis33
Niech tak dalej umacniają złotego a niebawem 70 % exportu padnie,
and00
Nie zauważyliście że te publiczne prognozy, a przynajmniej średnia zawsze wypada blisko obecnego kursu?
samsza
Patrząc po tym co się dzieje w RFN, to nie złoty się umocnił, a euro osłabło, albo jedno i drugie.
Patrząc po zwolnieniach w firmach jakiegoś szału wzmocnieniowego nie będzie.
lechjola
Zbliżają się wybory samorządowe, wszystkie zasiłki, dodatki itp idą ostro w górę. Za PiSu nazywało się to kiełbasą wyborczą, lub delikatniej - rozdawnictwem. Teraz nazywa się to działalnością prorodzinną. W tej sytuacji inflacja oczywiście wzrośnie, złoty spadnie, ale zawsze będzie można obwinić Glapińskiego.


225577
Tanie wakacje zagraniczne- tego chce naród. Szybciej z tym umocnieniem.
nikielek
no niestety waluty państw totalitarnych nie są w cenie.

Powiązane: Prognozy 2024, podsumowania 2023

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki