Dotychczasowe ustalenia w kwestii pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu, w szczególności z monitoringu, dają nam dowód na to, że to było podpalenie – powiedział w piątek wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. Dodał, że nie wiadomo jeszcze, czy był to sabotaż.


W środę wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu. W czwartek na briefingu rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu prok. Aneta Góźdź zaznaczyła, że prokuratura nie wyklucza działań o charakterze sabotażowym i w tym kierunku będzie prowadzone przez prokuraturę śledztwo.
Do tej sprawy odniósł się w piątek w RMF FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek, który był pytany, czy był to akt sabotażu.
– Tego jeszcze nie możemy powiedzieć, ale możemy powiedzieć, że to było podpalenie. (…) Ustalenia, które w tej chwili są, w szczególności z monitoringu tych obiektów, dają nam dowód na to, że to było podpalenie – podkreślił. – Natomiast jeżeli chodzi o szczegóły, sposób przeprowadzenia tego podpalenia, tego nie mogę powiedzieć. Tej informacji nie mam – dodał.
Potwierdził to również tego samego dnia w TVN24 minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

– Mając informacje ze służb, mogę powiedzieć, że z wysokim prawdopodobieństwem uważamy to za celowe podpalenie – powiedział.
Prokuratura rusza ze śledztwem "w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym"
Prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął w piątek śledztwo w sprawie pożaru Starlinków w miejscowości Wola Krobowska. Śledztwo prowadzone jest w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu - poinformował PAP rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.
Jak przekazał, śledztwo zostało wszczęte „w sprawie działania w dniu 23 września br. w miejscowości Wola Krobowska na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej i dokonania aktu dywersji oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym poprzez spowodowanie pożaru na terenie naziemnej stacji bazowej łączności satelitarnej Starlink, co skutkowało spowodowaniem szkody w mieniu w wielkich rozmiarach».
Przekazał też, że z dotychczasowych ustaleń wynika, że pożar był wynikiem podpalenia.
„Nadto w sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie, że sprawcy działali na polecenie rosyjskich służb specjalnych i na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. Celem ich działania było zakłócenie ruchu i łączności internetowej systemu Starlink w Polsce oraz innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej» - dodał.
Poinformował, że prokuratorzy w czwartek wykonywali na miejscu zdarzenia czynności w niezbędnym zakresie, w tym oględziny miejsca zdarzenia oraz przesłuchania świadków zdarzenia. Czynności te były realizowane wspólnie z funkcjonariuszami ABW i CBŚP.
„Postępowanie jest prowadzone w sprawie. Dotychczas nikomu nie przedstawiono zarzutów» - podkreślił prok. Nowak.
Śledztwo zostało powierzone do prowadzenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (Delegatura w Radomiu) oraz Centralnemu Biuru Śledczemu Policji (Zarząd w Radomiu).
W środę wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim na Mazowszu. - Dotychczasowe ustalenia w kwestii pożaru naziemnej stacji Starlinków w powiecie grójeckim, w szczególności z monitoringu, dają nam dowód na to, że to było podpalenie - powiedział w piątek wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. Dodał, że nie wiadomo jeszcze, czy był to sabotaż. (PAP)
mas/ akar/































































