Prokuratura sformułowała zarzuty wobec Ihora M. w związku z tragicznym zdarzeniem na terenie opactwa sióstr benedyktynek w Jarosławiu. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo, usiłowanie zabójstwa oraz spowodowanie ciężkich obrażeń ciała.


Jak powiedziała w piątek na konferencji prasowej rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, stan pokrzywdzonych, którzy są w szpitalach, jest stabilny.
– Ich życiu nic nie zagraża. Miejmy nadzieję, że ten stan się nie zmieni – powiedziała Taciuch-Kurasiewicz.
Śledczy przygotowali już oficjalną decyzję procesową o pociągnięciu podejrzanego do odpowiedzialności karnej.
Przeczytaj także
– Mamy sformułowane zarzuty wobec sprawcy pana Ihora M. Są to zarzuty spowodowania zbrodni zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa pokrzywdzonych i spowodowania ciężkich obrażeń ciała – ogłosiła rzeczniczka.

Od oceny medycznej zależy, czy przesłuchanie i ogłoszenie zarzutów odbędzie się jeszcze w piątek.
– Zostali powołani biegli do wydania opinii, czy będzie możliwe przeprowadzenie z jego udziałem dzisiaj czynności. Jeżeli jego stan zdrowia nie pozwoli na wykonywanie dzisiaj tych czynności, zarzuty te nie zostaną mu formalnie ogłoszone i może nie być dzisiaj przesłuchany – wyjaśniła.
Na wypadek braku możliwości wykonania czynności z udziałem podejrzanego prokuratura podjęła formalne kroki w celu odosobnienia mężczyzny.
– W takiej sytuacji złożymy wniosek do sądu o aresztowanie Ihora M. W posiedzeniu wówczas będzie uczestniczył ustanowiony dla niego obrońca z urzędu. Z takim wnioskiem prokurator już wystąpił także do sądu – wskazała Taciuch-Kurasiewicz.
Do udziału w postępowaniu wyznaczono również tłumacza przysięgłego.
Biskup Zadarko: Niech te wydarzenia nie będą paliwem do podsycania nienawiści i agresji do Ukraińców
Apelujemy, aby wydarzenia w Jarosławiu nie stały się paliwem do podsycania nienawiści i agresji do Ukraińców — powiedział w piątek przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców bp Krzysztof Zadarko. Dodał, że nienawiść jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.
Hierarcha przyznał, że po tym tragicznym zdarzeniu obawia się jeszcze większego wzrostu i tak nasilającej się od miesięcy niechęci do Ukraińców.
- Kiedy obserwujemy media społecznościowe (...) widzimy, że to wydarzenie stało się paliwem do wylewania się agresji i sztucznego podsycania nienawiści do Ukraińców. Kościół może tylko apelować do sumień, głównie katolików i chrześcijan, ale też wszystkich ludzi, że to nie jest właściwa odpowiedź, jest wręcz naganna, nie do pogodzenia z Ewangelią — podkreślił.
Według bp. Zadarki każdy zdrowo myślący człowiek wie, że ta sytuacja jest „wielką tragedią», jednak — jak podkreślił - „przenoszenie odpowiedzialności za te wydarzenia z jednego człowieka na całą grupę etniczną czy narodowościową jest nadużyciem i skandalem».
- Apelujemy tylko o to, żeby nie iść w tym kierunku, bo to jest po pierwsze niegodne, po drugie niesprawiedliwe, a po trzecie będzie wywołało jeszcze więcej nieszczęść — ocenił.
Bp Zadarko podkreślił, że „żadna agresja, żadna niechęć do kogokolwiek z tej racji, że ktoś jest innego wyznania, z innej rasy, z innego kraju, że pochodzi z Ukrainy, z Niemiec czy z jakiegokolwiek innego kraju — ta niechęć połączona z agresją jest nie do pobudzenia z chrześcijaństwem, nie może mieć miejsca".
- To jest postawa, która od samego początku obca jest Ewangelii, jest jednoznacznie odrzucona — zastrzegł. (PAP)
iżu/ kcz/
huk/ al/




























































