REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pracownik dostanie kupony żywieniowe jako dodatek do "kryzysowej" pensji?

2009-03-11 15:58
publikacja
2009-03-11 15:58
Dodaj Bankier.pl w Google
11.3.Warszawa (PAP) - Konfederacja Pracodawców Polskich proponuje, aby pracodawcy dawali pracownikom kupony żywieniowe zamiast podwyżek pensji lub jako rekompensaty za malejące w kryzysie gospodarczym wynagrodzenie.

"W kryzysie trzeba szukać rozwiązań wspomagających pracowników, których pensje maleją, bo sytuacja finansowa firm się pogarsza i często konieczne jest nawet zmniejszanie wynagrodzeń" - powiedział PAP ekspert KPP Adam Ambrozik.

Jak podkreślił ekspert KPP, "w Polsce udział pensji w całkowitym wynagrodzeniu pracownika wynosi przeciętnie ok. 90 proc. W Europie Zachodniej jest to ok. 50 proc., a w USA nawet ok. 30 proc. Resztę stanowią inne formy wynagradzania, w tym kupony żywieniowe, które skutecznie wiążą pracownika z firmą, nawet wtedy, gdy jego pensja stoi w miejscu".

Według pomysłu KPP, kupony żywieniowe, których wartość mogłaby wynosić ok. 200-250 zł miesięcznie, byłyby wydawane przez zakłady pracy, a pracownicy mogliby je realizować w dowolnym miejscu, czyli np. w wybranej restauracji, barze czy pizzerii. Pracownik musiałby otrzymać paragon z kasy fiskalnej, który przedstawiałby w firmie.

Jak zaznaczyli pomysłodawcy z KPP, aby kupon spełnił rolę wsparcia finansowego pracownika, cała jego wartość powinna być zwolniona z podatku dochodowego. Obecnie od kuponu na posiłek, który nie stanowiłby tzw. posiłku regeneracyjnego wydawanego na podstawie przepisów BHP, pracodawca musiałby naliczyć podatek dochodowy obciążający pracownika, dla którego byłby to dodatkowy dochód.

Rzeczniczka prasowa Ministerstwa Finansów (MF) Magdalena Kobos zaznaczyła w odpowiedzi udzielonej PAP, że zwolnienia z podatku "są wyjątkiem od zasady powszechności opodatkowania" oraz że Trybunał Konstytucyjny nie raz stwierdzał w swoich wyrokach, że "ustawodawca ma swobodę w kształtowaniu ulg i zwolnień podatkowych". Dodała, że MF nie widzi możliwości zwolnienia kuponów z podatku dochodowego.

Według MF, wprowadzenie kuponów żywieniowych w firmach spowodowałoby "zróżnicowanie sytuacji finansowej pracowników".

"Uwarunkowania ekonomiczne pracownika otrzymującego kupon byłyby lepsze od pracownika zatrudnionego przez pracodawcę, który nie zdecydowałby się na wprowadzenie dodatkowego świadczenia. Pierwszy nie płaciłby podatku od otrzymanego świadczenia i pewną kwotę wynagrodzenia, której nie musiałby przeznaczyć na zakup żywności, mógłby wydać na inne cele" - czytamy w komunikacie.

Pracodawcy i związkowcy różnie odnoszą się do pomysłu KPP. Dla jednych jest "rozwiązaniem zastępczym"; inni oceniają je pozytywnie, ponieważ może pomóc finansowo pracownikom.

Zdaniem Jarosława Kazenasa ze Związku Rzemiosła Polskiego, "każdy pomysł, który łagodzi skutki kryzysu jest dobry, ale w mniejszych firmach kupony raczej się nie sprawdzą".

"To rozwiązanie dla dużych przedsiębiorstw, z liczną załogą, którą zakład chce utrzymać różnymi metodami, aby po kryzysie nie ponosić kosztów ponownego zatrudniania ludzi" - powiedział Kazenas.

Podobne zdanie ma rzeczniczka prasowa NSZZ "Solidarność" Marta Pióro, która przypomniała, że Związek w swoim programie antykryzysowym zawarł podobne propozycje, np. pokrywania przez pracodawców kosztów dojazdów do pracy czy tworzenia przedszkoli dla dzieci pracowników.

Rzecznik prasowy Forum Związków Zawodowych Andrzej Jankowski powiedział, że "kupony żywieniowe nie zastąpią pracownikom pensji, ale w czasach kryzysu mogą być dla nich liczącym się zastrzykiem finansowym, który bardziej przywiązałby ich do zakładu".

"Jednak decyzje o tym, czy wprowadzać w firmie kupony, czy czekać na lepsze czasy i wtedy możliwie jak najszybciej podnosić pracownikom pensje, powinny być przede wszystkim uzgadniane indywidualnie w każdej firmie, między pracodawcą a związkami zawodowymi" - powiedział Jankowski.

Również wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Strębski uznał, że uzgodnienie na szczeblu zakładu byłoby w przypadku wprowadzania kuponów niezbędne. Dodał jednak, że są "ważniejsze kwestie dla pracowników, jak np. wprowadzenie pracowniczych programów emerytalnych". Strębski nie miał wątpliwości, że "każdy pracownik wolałby gotówkę niż jakikolwiek bon czy kupon".

Zdecydowanie przeciwny kuponom żywieniowym jest Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan, którego zdaniem "wprowadzanie tzw. ograniczonego pieniądza czy innych świadczeń niż wynagrodzenie jest niedobrym pomysłem".

"Lepiej na przykład obniżyć składki na ubezpieczenie niż wprowadzać sztuczne instrumenty pozapłacowe, które tylko psują rynek" - powiedział Mordasewicz. (PAP)

awk/ krf/ gma/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Budżet na 2027 rok: kula śnieżna długu toczy się coraz szybciej. "Rząd wypiera prawdę o stanie finansów publicznych"
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~nikt ważny
Najprostsze i najbardziej oczywiste rozwiązanie jest zbyt "trudne" do przyjęcia,
bo obniżając opodatkowanie pracy cała masa biurokratów musiałaby przyznać,
że tak na prawdę, to poza strojeniem poważnych i czasami uczonych min nie robi
absolutnie NIC i nie jest nikomu do niczego potrzebna.

No i musiałaby
Najprostsze i najbardziej oczywiste rozwiązanie jest zbyt "trudne" do przyjęcia,
bo obniżając opodatkowanie pracy cała masa biurokratów musiałaby przyznać,
że tak na prawdę, to poza strojeniem poważnych i czasami uczonych min nie robi
absolutnie NIC i nie jest nikomu do niczego potrzebna.

No i musiałaby w końcu wziąć się do "prawdziwej" roboty - a to już jest dla nich
niezwykle przykrą i zatrważającą wizją przyszłości, zatem nie należy się dziwić,
że zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby do tego nie dopuścić... ;-)

pagan_lord
No nie wiem czy zwolnienie części obrotu z podatku zmniejszyłoby ilość urzędasów, bo przecież tego ktoś też musi pilnować. Nie wiem czy nawet nie będzie potrzeba ich więcej, bo wiadomo, że wszelkie ulgi podatkowe to pole do nadużyć itd.

A swoją drogą jeżeli chcesz ich kierować do "prawdziwej" roboty to powiedz,
No nie wiem czy zwolnienie części obrotu z podatku zmniejszyłoby ilość urzędasów, bo przecież tego ktoś też musi pilnować. Nie wiem czy nawet nie będzie potrzeba ich więcej, bo wiadomo, że wszelkie ulgi podatkowe to pole do nadużyć itd.

A swoją drogą jeżeli chcesz ich kierować do "prawdziwej" roboty to powiedz, czy sam kiedyś pracowałeś w US i widziałeś na własne oczy, że to faktycznie taka sielanka jest? Dla mnie np. ludzie, którzy kopią doły się obijają, bo często widać taki obrazek jak jeden typek kopie a 5 innych patrzy, albo w ogóle koparka kopie, a reszta chyba pilnuje, żeby jej nie ukradli, bo nic poza patrzeniem nie robią. Albo kierowca autobusu - ktoś może powiedzieć, że to, że jedzie wolno w korkach i ludzie się do pracy spóźniają to jego wina i brak kwalifikacji.
pagan_lord
Na zachodzie wbrew pozorom czasami się takie rzeczy stosuje. Tzw perki - niefinansowe dodatki do wynagrodzenia, tylko, że tam dadzą raczej karnet na siłownię, albo basen, albo bilety do teatru, a nie kartki na żarcie:) Z drugiej strony część wynagrodzenia i tak wydaje się na jedzenie, więc miałoby to może i jakiś sens, ale tylko Na zachodzie wbrew pozorom czasami się takie rzeczy stosuje. Tzw perki - niefinansowe dodatki do wynagrodzenia, tylko, że tam dadzą raczej karnet na siłownię, albo basen, albo bilety do teatru, a nie kartki na żarcie:) Z drugiej strony część wynagrodzenia i tak wydaje się na jedzenie, więc miałoby to może i jakiś sens, ale tylko w wypadku gdyby faktycznie było zwolnione od podatku, bo jeżeli ma być opodatkowane na takich samych warunkach jak lity hajs, to się zupełnie z celem mija. Z drugiej strony może są tacy ludzie, którzy jeść nie muszą, albo mają swoje własne uprawy czy coś w tym stylu i to dla nich byłoby krzywdzące.
~www
Mówiłem zawsze, że jak będzie LEWIATAN miał wpływ na politykę społeczną, to będziecie pracowali za miskę zupy. Jeszcze zatęsknicie do tak znienawidzonych przez was związków zawodowych, które obrzydza wam biznesmeńska propaganda.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki