Ustawa prowokuje do poszukiwania sposobów na jej obejście. Jest to papierek lakmusowy intencji resortu, który chce szybko wykazać się jakimkolwiek działaniem. W rzeczywistości może to pozostać jedynie fikcją na papierze - powiedział w środę Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, podczas spotkania z dziennikarzami.


Reformę planowaną przez MZ Jankowski porównał do pacjenta z zapaleniem płuc, który jednocześnie ma gorączkę. - Ministerstwo proponuje podawanie leków przeciwgorączkowych z nadzieją, że gorączka spadnie i nikt nie zauważy, że choroba dalej trawi organizm - powiedział.
Według samorządu, kluczowe problemy obecnego systemu to m.in. wadliwa wycena procedur medycznych, brak aktualnej mapy potrzeb zdrowotnych, utrudniony dostęp do specjalistów, nierównomierne rozmieszczenie kadr oraz upolitycznienie stanowisk menedżerskich. Resort zdrowia skupia się tymczasem na kwestii zarobków lekarzy i narzucaniu limitów stawki godzinowej.
„Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zwraca uwagę, że projektowane zmiany opierają się na błędnych założeniach. Z uzasadnienia do projektu ustawy wynika, że projektodawca jako główne źródło problemów polskiego systemu opieki zdrowotnej identyfikuje ograniczone zasoby kadrowe, zwłaszcza w grupie lekarzy i pielęgniarek. Taka diagnoza sytuacji musi zdumiewać. Projektodawca nie dostrzega podstawowego problemu, jakim jest niewłaściwa wycena świadczeń. Brak właściwej wyceny świadczeń w największym stopniu odpowiada z jednej strony za zadłużenie placówek ochrony zdrowia, a z drugiej za tzw. kominy płacowe, na które nie powinno być miejsca w systemie finansowanym ze środków publicznych. Projekt ustawy nie odnosi się w wystarczający sposób do tych najbardziej realnych potrzeb polskiej ochrony zdrowia, skupiając się na ograniczeniach narzucanych na pracę lekarzy oraz na wzmocnieniu kontrolnej roli Narodowego Funduszu Zdrowia” - podała NRL w oficjalnym komunikacie.
- W naszym stanowisku apelujemy o leczenie przyczyn, a nie o stwarzanie pozorów działań - zaznaczył Jankowski.

Jak wskazał, ustawa miała powstać w zaledwie cztery dni, a przedstawiony projekt zawiera mnóstwo wyłączeń i luk.
W opinii Jankowskiego, zmiany proponowane przez resort zdrowia sprowadzą się w zasadzie do ograniczenia dostępu do świadczeń medycznych. Grozi to wypchnięciem części lekarzy z publicznego systemu oraz znacznym pogorszeniem dostępności do leczenia.
- Samymi zakazami nie da się uzdrowić systemu. Największym problemem w ochronie zdrowia jest dziś brak dostępności do świadczeń, a ten projekt może ten stan istotnie pogorszyć – zaznaczył szef NRL.
Wyjaśnił, że lekarze będą mieli do wyboru dwie alternatywy: albo dostępność do świadczeń się pogorszy, szpitale powiatowe zaczną upadać i nastąpi niekontrolowana prywatyzacja, albo ustawa nie zmieni absolutnie nic ze względu na zawarte w niej liczne obejścia.
- Z tych dwóch dróg wolimy uniknąć scenariusza, w którym ucierpi dostęp do leczenia dla pacjentów. Ustawa prowokuje do poszukiwania sposobów na jej obejście. Jest to papierek lakmusowy intencji resortu, który chce szybko wykazać się jakimkolwiek działaniem. W rzeczywistości może to pozostać jedynie fikcją na papierze - podkreślił Jankowski.
Obawy NIL potwierdziły wyniki ankiety przeprowadzonej wśród dyrektorów ds. medycznych (odpowiedzi udzieliło ok. 10 proc. szpitali w kraju), przedstawione przez dr Marcina Karolewskiego. Wskazał on, że 66 proc. respondentów przewiduje pogorszenie sytuacji w szpitalnictwie po wprowadzeniu zmian, a 73 proc. obawia się odpływu lekarzy do sektora prywatnego. Połowa badanych dyrektorów widzi ryzyko zamknięcia poszczególnych oddziałów, a 15 proc. obawia się wręcz likwidacji całej placówki.
Podczas spotkania samorząd powtórzył również postulaty dotyczące uregulowania czasu pracy (do max. 78 godzin tygodniowo), rzetelnej wyceny procedur oraz odpolitycznienia szpitali.
Pod koniec lipca MZ opublikowało projekt ustawy, która wprowadza szereg zmian w systemie ochrony zdrowia, w tym wprowadzenie „maksymalnego łącznego wymiaru czasu pracy pracownika medycznego u wszystkich zatrudniających go świadczeniodawców, który nie będzie mógł przekraczać równowartości dwukrotności pełnego wymiaru czasu pracy/równoważnika czasu pracy”.
Ponadto, projekt zakłada, że pracownik medyczny będzie zobowiązany do podjęcia zatrudnienia na przynajmniej pół etatu (chodzi o wymiar czasu pracy) w jednej placówce mającej kontrakt z NFZ. Ma to być główny pracodawca. Jego zgoda będzie niezbędna do zatrudnienia w innym podmiocie, gdzie umowa także ma być na przynajmniej pół etatu. Projekt nowelizacji przewiduje też ujednolicenie zawartości umów zarówno o pracę jak i kontraktowych, w których mają się znaleźć m.in. informacje o rodzaju wykonywanych zadań, stawce godzinowej i liczbie godzin pracy.
W części dotyczącej wysokości wynagrodzeń projekt przewiduje zakaz ustalania wynagrodzenia jako procentu. Maksymalna stawka godzinowa wyniesie 240 zł brutto. (PAP)
kub/ mark/



























































