REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Limit 240 zł za godzinę i zakaz dorabiania? Lekarze ostrzegają przed paraliżem ochrony zdrowia

2026-08-12 15:08
publikacja
2026-08-12 15:08
Dodaj Bankier.pl w Google

Ustawa prowokuje do poszukiwania sposobów na jej obejście. Jest to papierek lakmusowy intencji resortu, który chce szybko wykazać się jakimkolwiek działaniem. W rzeczywistości może to pozostać jedynie fikcją na papierze - powiedział w środę Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, podczas spotkania z dziennikarzami.

Limit 240 zł za godzinę i zakaz dorabiania? Lekarze ostrzegają przed paraliżem ochrony zdrowia
Limit 240 zł za godzinę i zakaz dorabiania? Lekarze ostrzegają przed paraliżem ochrony zdrowia
fot. Grzegorz Lyko / / ArtService

Reformę planowaną przez MZ Jankowski porównał do pacjenta z zapaleniem płuc, który jednocześnie ma gorączkę. - Ministerstwo proponuje podawanie leków przeciwgorączkowych z nadzieją, że gorączka spadnie i nikt nie zauważy, że choroba dalej trawi organizm - powiedział.

Według samorządu, kluczowe problemy obecnego systemu to m.in. wadliwa wycena procedur medycznych, brak aktualnej mapy potrzeb zdrowotnych, utrudniony dostęp do specjalistów, nierównomierne rozmieszczenie kadr oraz upolitycznienie stanowisk menedżerskich. Resort zdrowia skupia się tymczasem na kwestii zarobków lekarzy i narzucaniu limitów stawki godzinowej.

„Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zwraca uwagę, że projektowane zmiany opierają się na błędnych założeniach. Z uzasadnienia do projektu ustawy wynika, że projektodawca jako główne źródło problemów polskiego systemu opieki zdrowotnej identyfikuje ograniczone zasoby kadrowe, zwłaszcza w grupie lekarzy i pielęgniarek. Taka diagnoza sytuacji musi zdumiewać. Projektodawca nie dostrzega podstawowego problemu, jakim jest niewłaściwa wycena świadczeń. Brak właściwej wyceny świadczeń w największym stopniu odpowiada z jednej strony za zadłużenie placówek ochrony zdrowia, a z drugiej za tzw. kominy płacowe, na które nie powinno być miejsca w systemie finansowanym ze środków publicznych. Projekt ustawy nie odnosi się w wystarczający sposób do tych najbardziej realnych potrzeb polskiej ochrony zdrowia, skupiając się na ograniczeniach narzucanych na pracę lekarzy oraz na wzmocnieniu kontrolnej roli Narodowego Funduszu Zdrowia” - podała NRL w oficjalnym komunikacie.

- W naszym stanowisku apelujemy o leczenie przyczyn, a nie o stwarzanie pozorów działań - zaznaczył Jankowski.

Wakacje na giełdzie

Jak wskazał, ustawa miała powstać w zaledwie cztery dni, a przedstawiony projekt zawiera mnóstwo wyłączeń i luk.

W opinii Jankowskiego, zmiany proponowane przez resort zdrowia sprowadzą się w zasadzie do ograniczenia dostępu do świadczeń medycznych. Grozi to wypchnięciem części lekarzy z publicznego systemu oraz znacznym pogorszeniem dostępności do leczenia.

- Samymi zakazami nie da się uzdrowić systemu. Największym problemem w ochronie zdrowia jest dziś brak dostępności do świadczeń, a ten projekt może ten stan istotnie pogorszyć – zaznaczył szef NRL.

Wyjaśnił, że lekarze będą mieli do wyboru dwie alternatywy: albo dostępność do świadczeń się pogorszy, szpitale powiatowe zaczną upadać i nastąpi niekontrolowana prywatyzacja, albo ustawa nie zmieni absolutnie nic ze względu na zawarte w niej liczne obejścia.

- Z tych dwóch dróg wolimy uniknąć scenariusza, w którym ucierpi dostęp do leczenia dla pacjentów. Ustawa prowokuje do poszukiwania sposobów na jej obejście. Jest to papierek lakmusowy intencji resortu, który chce szybko wykazać się jakimkolwiek działaniem. W rzeczywistości może to pozostać jedynie fikcją na papierze - podkreślił Jankowski.

Obawy NIL potwierdziły wyniki ankiety przeprowadzonej wśród dyrektorów ds. medycznych (odpowiedzi udzieliło ok. 10 proc. szpitali w kraju), przedstawione przez dr Marcina Karolewskiego. Wskazał on, że 66 proc. respondentów przewiduje pogorszenie sytuacji w szpitalnictwie po wprowadzeniu zmian, a 73 proc. obawia się odpływu lekarzy do sektora prywatnego. Połowa badanych dyrektorów widzi ryzyko zamknięcia poszczególnych oddziałów, a 15 proc. obawia się wręcz likwidacji całej placówki.

Podczas spotkania samorząd powtórzył również postulaty dotyczące uregulowania czasu pracy (do max. 78 godzin tygodniowo), rzetelnej wyceny procedur oraz odpolitycznienia szpitali.

Pod koniec lipca MZ opublikowało projekt ustawy, która wprowadza szereg zmian w systemie ochrony zdrowia, w tym wprowadzenie „maksymalnego łącznego wymiaru czasu pracy pracownika medycznego u wszystkich zatrudniających go świadczeniodawców, który nie będzie mógł przekraczać równowartości dwukrotności pełnego wymiaru czasu pracy/równoważnika czasu pracy”.

Ponadto, projekt zakłada, że pracownik medyczny będzie zobowiązany do podjęcia zatrudnienia na przynajmniej pół etatu (chodzi o wymiar czasu pracy) w jednej placówce mającej kontrakt z NFZ. Ma to być główny pracodawca. Jego zgoda będzie niezbędna do zatrudnienia w innym podmiocie, gdzie umowa także ma być na przynajmniej pół etatu. Projekt nowelizacji przewiduje też ujednolicenie zawartości umów zarówno o pracę jak i kontraktowych, w których mają się znaleźć m.in. informacje o rodzaju wykonywanych zadań, stawce godzinowej i liczbie godzin pracy.

W części dotyczącej wysokości wynagrodzeń projekt przewiduje zakaz ustalania wynagrodzenia jako procentu. Maksymalna stawka godzinowa wyniesie 240 zł brutto. (PAP)

kub/ mark/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
swep
Spoko- będzie bolało ( mówię o nas, obywatelach). Na początku zawsze boli. Ale musimy to przetrwać. Będą odwołania zabiegów, niekiedy trzeba będzie dłużej poczekać. Przejdziem Wisłę , przejdziem Wartę - zwyciężymy z tą patologią.
carlito1
Spoko 100h/doba to 24 000zł za dobę w pięciu miejscach daje 120 000 na dobę, godna pensja.

maxykaz
nachapali sie to nie pojdą robić za 240 zł.
wnr
no już nie marudź, przeciez doba u lekarz może trwać nawet 90h
to_i_owo
Gro kosztów ochrony zdrowia NFZ to właśnie pensje lekarzy, to nie jest normalne że lekarz zarabia kilkanaście średnich krajowych i jeszcze uważa że robi za darmo
Jak ten reumatolog z Sopotu co chciał 4000 pln za 7h dniówki i jeszcze to publikował urażony by pokazać jak nisko wycenił swoją pracę
igor81
widocznie tańszych nie było . To się nazywa wolny rynek. Ktoś chcę 1000 ktoś chce 4000 ktoś 2000 zamawiający wybiera wg uznania cena jakość . Jeśli się udaje, że każde miasteczko ma mieć każdego specjalistę to trudno się dziwić, że niektórzy podbiją ceny do absurdu.
ertom
240 zł to przy uczciwej dniówce 8 godzin wychodzi 1920 zł. 25 dni w miesiącu to 48 tysięcy. Mało im?
to_i_owo
8h dziennie... śmieszny grafik

Wielu lekarzy pracuje po 72 godziny dziennie...

Powiązane: Ogromne nieprawidłowości w Szpitalu Południowym

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki