Fundusze ETF (Exchange Traded Funds) zyskują ogromną popularność wśród inwestorów indywidualnych. Cenione są za prostotę, niskie koszty oraz możliwość łatwego urozmaicenia portfela. Czy jednak wybór odpowiedniego instrumentu jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać? Podczas rozmowy w ramach cyklu „Wakacje na giełdzie” Jakub Szczepaniak z Domu Maklerskiego BOŚ wskazał kluczowe wyzwania, przed którymi staje początkujący inwestor.


Pozorna prostota i wyzwanie wyboru
Jakub Szczepaniak podkreśla, że z technicznego punktu widzenia ETF-y są niezwykle przystępnym narzędziem, umożliwiającym nabycie szerokiego rynku za pomocą jednej transakcji. Prawdziwe trudności pojawiają się jednak na etapie podejmowania decyzji i analizy oferty rynkowej, która liczy już kilkanaście tysięcy produktów na świecie.
Pojawiają się schody, ponieważ musimy odpowiednio dobrać takiego ETF-a, odpowiednio porównać go do innych ETF-ów (...) Pod spodem kryje się dużo więcej szczegółów, a ze szczegółów wynikają różnice - wskazuje Jakub Szczepaniak.
Nawet na tak popularny indeks jak S&P 500 istnieje kilkadziesiąt różnych funduszy. Choć na pierwszy rzut oka odwzorowują ten sam wskaźnik, różnią się opłatami (wskaźnikiem TER), walutą rozliczeniową, kwestią polityki dywidendowej (akumulujące lub wypłacające) czy zabezpieczeniem przed ryzykiem walutowym (hedging).
Najczęstszy błąd początkujących: odwrócona kolejność
Wielu początkujących inwestorów zaczyna swoją przygodę od kupna konkretnego, polecanego w mediach instrumentu. Według eksperta DM BOŚ proces ten należy bezwzględnie odwrócić.
Zamiast: "Ja chcę kupić danego ETF-a, bo ktoś mi tam powiedział", po pierwsze trzeba zadać sobie pytanie o podstawy: na jak długo chcę zainwestować, jakie mogę ponieść ryzyko, jaką kwotę, jak ja będę to robił. I dopiero wtedy przejść do wybrania konkretnego ETF-a - mówi Jakub Szczepaniak z Domu Maklerskiego BOŚ.
Na co zwrócić uwagę, wybierając konkretny ETF? Czynników jest kilka:

- wskaźnik TER (Total Expense Ratio), czyli łączny koszt zarządzania – fundusz powinien być możliwie najtańszy;
- błąd odwzorowania (Tracking Difference), czyli wskaźnik określający, jak dokładnie ETF naśladuje swój indeks bazowy na przestrzeni lat;
- wielkość i historia funduszu - duża kapitalizacja oraz uznana pozycja emitenta ograniczają ryzyko likwidacji funduszu;
- polityka dywidendowa, czyli rozróżnienie na fundusze reinwestujące dywidendy (akumulujące) oraz wypłacające gotówkę;
- ryzyko walutowe - zabezpieczenie typu hedge pozwala uniknąć sytuacji, w której zysk z indeksu zniwelują niekorzystne zmiany kursów walut;
- dokument KID, czyli podstawowy, 2–3 stronicowy dokument z kluczowymi informacjami o produkcie.
Konstrukcja bezpiecznego portfela na start
Zapytany o to, od jakich kategorii ETF-ów powinien zacząć początkujący inwestor, Szczepaniak doradza odejście od ślepego podążania za rankingami popularności. Zamiast tego proponuje zbudowanie stabilnego trzonu (tzw. core) portfela opartego na dywersyfikacji klas aktywów. Filary portfela według Jakuba Szczepaniaka to:
- szeroki rynek akcji (np. indeks typu All-World), który pozwala za pomocą jednego instrumentu zainwestować w kilka tysięcy spółek z całego świata i w praktyce sprawdzić działanie globalnej dywersyfikacji;
- część dłużna (ETF-y na obligacje), to stabilizujący element portfela (np. polskie obligacje skarbowe na GPW lub amerykańskie/europejskie papiery dłużne), który uczy reakcji wycen na decyzje banków centralnych i zmiany stóp procentowych;
- ETF-y tematyczne (jako dodatek), czyli produkty skupione na konkretnych branżach (AI, biotechnologia, surowce, złoto/srebro), pozwalające zdobyć doświadczenie w bardziej dynamicznych obszarach rynku.
Czas to Twój największy sprzymierzeniec
Podsumowując dyskusję, ekspert przypomniał o najważniejszym czynniku w inwestowaniu długoterminowym – czasie. Zbytnie odkładanie decyzji i paraliż analityczny mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza w kontekście budowania kapitału emerytalnego (np. w ramach kont IKE i IKZE).
Ogólnie warto zacząć. Jeżeli ktoś się zastanawia, to ja zawsze przypominam, że przy takim długoterminowym inwestowaniu to zastanawianie działa na naszą niekorzyść, bo czas jest bardzo ważny - zaznacza Jakub Szczepaniak.




























































