Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański powiedział w czwartek, że nie widzi podstaw do wetowania przez prezydenta ustawy o osobistych kontach inwestycyjnych. Szef MF podkreślił, że OKI są korzystne dla osób, które chcą inwestować.


- Mamy w Polsce niekorzystną strukturę oszczędności z punktu widzenia potrzeb gospodarki i gospodarstw domowych, mamy niską kapitalizację giełdy i niski odsetek instrumentów udziałowych w oszczędnościach, za to duży udział w gotówce, co powoduje, że w niektórych okresach oszczędności Polaków traciły realnie na wartości – powiedział w czwartek podczas spotkania z dziennikarzami minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. – Chcemy stworzyć narzędzie, dzięki któremu inwestowanie będzie efektywne – dodał.
Minister był pytany, czy nie obawia się, iż ustawę wprowadzającą OKI zawetuje prezydent Karol Nawrocki. - Nie widzę żadnych podstaw do wetowania tego rozwiązania – powiedział Domański.
Podkreślił, że prace nad projektem trwały długo, bo uwzględniano wszystkie uwagi zgłoszone w trakcie prac legislacyjnych, dodatkowo rozwiązanie to jest korzystne podatkowo dla inwestorów.
- Mamy obniżenie podatku – to rozwiązanie będzie kosztowało budżet, to wpisuje się we wzmacnianie polskiego rynku kapitałowego i bardzo korzystne jest dla osób, które chcą inwestować – powiedział Domański.

Poinformował, że osobiste konta inwestycyjne (OKI) są wzorowane na rozwiązaniach szwedzkich.
- Chcemy, aby OKI było narzędziem elastycznym i żeby uzupełniało portfel rozwiązań, które funkcjonują, czyli IKE, IKZE, PPK, przy czym to są dobrowolne rozwiązania, jakich wcześniej nie było – powiedział minister Domański. – Na pewno zwolnienie z podatku do 100 tys. zł, a w przypadku małżeństw do 200 tys. zł stanowi istotną zachętę do inwestowania w akcje – dodał.
"To nie oznacza oczywiście, że Ministerstwo Finansów nie będzie wychodziło z kolejnymi propozycjami, natomiast OKI są bardzo ważnym uzupełnieniem tego, co do tej pory na rynku funkcjonuje" - dodał.
Minister finansów i gospodarki wskazał, że - w jego ocenie - projekt jest dopracowany, co jednak nie oznacza, że w przyszłości - w zależności od potrzeb - nie będzie modyfikowany.
"Trochę ponad rok temu przedstawiliśmy projekt, jestem bardzo zadowolony z jego ostatecznego kształtu i tego, jakie poparcie uzyskał w Sejmie, nawet opozycyjne, co oznacza, że jest to projekt dopracowany, ale co nie oznacza, że - podobnie jak ma to miejsce w przypadku PPK - nie będziemy w przyszłości dokonywać niezbędnych korekt" - powiedział Domański.
"Życie weryfikuje funkcjonowanie i potrzeby związane z danymi projektami i produktami inwestycyjnymi" - dodał.
Minister stwierdził, że OKI nie są rozwiązaniem, w którym w grę wchodzi nowy podatek. W ramach tego rozwiązania środki na OKI, których wartość przekroczy 100 tys. zł, będą objęte podatkiem od zysków kapitałowych.
- Nie wprowadzamy żadnego nowego podatku. Nie można mówić o nowym podatku, gdy mamy rozwiązanie dobrowolne. Kto chce - skorzysta, kto nie chce - nie skorzysta – powiedział Domański. - To nie jest też podatek od straty, bo podatki mają charakter przymusowy – dodał.
W lipcu Senat nie zaproponował poprawek do ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych; trafiła ona na biurko prezydenta. Nowe przepisy zakładają, że aktywa inwestycyjne na koncie będą zwolnione z tzw. podatku Belki do kwoty 100 tys. zł, a oszczędnościowe - do 25 tys. zł.
Wszystkie aktywa zgromadzone na OKI i przekraczające limity miałyby być objęte nowym podatkiem od ich wartości. Rząd przekonywał, że podatek nie będzie przekraczał 1 proc. i miałby być wyliczany według szczegółowego algorytmu uwzględniającego dzienne wyceny, saldo wpłat i czas posiadania konta.
Rząd uważa, że wdrożenie OKI może spowodować, iż na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie trafi ok. 25 mld zł do 2030 r. i 74 mld zł do 2040 r.
Tzw. podatek Belki, czyli właściwie podatek od zysków kapitałowych został wprowadzony w Polsce w 2002 r. przez ówczesnego ministra finansów Marka Belkę. Od jego nazwiska wzięła się popularna nazwa daniny. Obejmuje on dochody z obligacji, lokat bankowych oraz zyski ze sprzedaży papierów wartościowych, a więc np. jednostek funduszy czy akcji. Stawka podatku wynosi 19 proc. Sposób poboru i rozliczenia podatku uzależniony jest od rodzaju aktywów, od których jest on pobierany.
Zgodnie z ustawą OKI miałyby wejść w życie 1 stycznia 2027 r. Aktywa inwestycyjne denominowane w złotych (np. akcje i jednostki funduszy inwestycyjnych) miałyby być zwolnione z tzw. podatku Belki do kwoty 100 tys. zł. Z kolei aktywa o charakterze oszczędnościowym (np. obligacje i lokaty) - do 25 tys. zł. Wszystkie aktywa zgromadzone na OKI i przekraczające limity miałyby być objęte nowym podatkiem od ich wartości. Rząd przekonywał, że podatek nie będzie przekraczał 1 proc. i miałby być wyliczany według szczegółowego algorytmu uwzględniającego dzienne wyceny, saldo wpłat i czas posiadania konta. Rząd uważa, że wdrożenie OKI może spowodować, iż na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie trafi ok. 25 mld zł do 2030 r. i 74 mld zł do 2040 r.
(PAP)



























































