Marcowy indeks PMI dla polskiego przemysłu spadł do 54,8 punktów wobec 55,1 pkt. odnotowanych w lutym. Wynik rozczarował ekonomistów, którzy spodziewali się wzrostu PMI do 55,3 pkt.



Malejący PMI wyższy od 50 punktów sygnalizuje wolniejsze tempo wzrostu aktywności w sektorze wytwórczym. Marcowy odczyt nie powinien więc budzić większych obaw – to wynik wciąż stosunkowo wysoki i tylko nieznacznie niższy od styczniowego szczytu (55,2 pkt.). Miniony kwartał w wykonaniu tego wskaźnika był najlepszy od roku.
Liczba nowych zamówień w firmach produkcyjnych wzrosła szósty miesiąc z rzędu, w czym zdaniem autorów raportu pomógł wysoki kurs dolara, zwiększając zamówienia eksportowe. Bieżąca produkcja rosła w marcu w podobnym tempie co w poprzednich miesiącach. Dobrą wiadomością jest 20. z rzędu wzrost poziomu zatrudnienia. Tym bardziej, że w marcu subindeks zatrudnienia wyrównał historyczny rekord ze stycznia 2014 roku.
„Pierwsze trzy miesiące roku dały drugi najlepszy wynik sektora od ponad czterech lat. Dane dotyczące produkcji sygnalizują, że oficjalna dynamika wzrostu produkcji przemysłowej przyspieszy w porównaniu do lutego, kiedy wyniosła 6,6%” – komentuje Trevor Balchin, starszy ekonomista firmy badawczej Markit Economics.
Rosnącej produkcji i zamówieniom towarzyszyły coraz wyższe koszty, których poziom zwiększył się 17. miesiąc z rzędu, co zdaniem ankietowanych firm było pochodną drogiego dolara. Ale równocześnie ceny wyrobów gotowych zmalały 28. miesiąc z rzędu, sygnalizując brak presji inflacyjnej ze strony przedsiębiorstw produkcyjnych.

„Długotrwały spadek cen wyrobów gotowych dostarcza uzasadnienia dla NBP do cięcia stóp procentowych na marcowym posiedzeniu” – uważa Trevor Balchin.
K.K.

























































