
Źródło: thetaXstock
Indywidualne Konto Emerytalne to trzeci, nieobowiązkowy filar systemu emerytalnego. Na dwa pierwsze składają się wpłaty dokonywane do ZUS-u i OFE. Podstawową zaletą III filaru i zarazem zachętą do oszczędzania jest zwolnienie osiągniętego zysku z podatku Belki. Ale tylko pod warunkiem, że pieniądze zostaną wypłacone dopiero po przejściu na emeryturę.
![]() | » Gwarantowany czy nie? Sprawdzamy depozyty |
Na koniec półrocza konta emerytalne miało blisko 823 tys. osób, ale tylko 216 tys. rachunków zasilono nowymi środkami w pierwszym półroczu 2012 r.
Najchętniej otwieramy IKE w bankach
Najwięcej IKE prowadzą dziś zakłady ubezpieczeń oraz towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Na trzecim miejscu są banki, które oferują IKE w postaci kont oszczędnościowych, dalsze miejsca zajmują domy maklerskie i towarzystwa emerytalne.
Jeśli przyjrzeć się dynamice, to właśnie banki otwierały najwięcej IKE w pierwszych sześciu miesiącach br. Z ogólnej puli nowo otwartych kont aż 17 tys. to konta zakładane w bankach. W pierwszym półroczu na takie konto wpłynęło średnio 4,2 tys. zł. Więcej wpłacali tylko klienci domów maklerskich, ale te podmioty otworzyły zaledwie 1,7 tys. nowych rachunków. Maksymalny roczny limit wpłat na IKE w 2012 roku to 10 578 zł.
IKZE bez rewolucji
![]() | » Ranking lokat Bankier.pl |
W pierwszym półroczu Polscy założyli aż 301 tysięcy IKZE, ale tylko na 12 tys. kont zanotowano wpłaty. Niecałe 300 osób zdecydowało się przenieść swoje oszczędności z IKE na IKZE. Najwięcej kont zabezpieczenia emerytalnego założono w firmach ubezpieczeniowych.
Czas pomyśleć o emeryturze
Wpłaty dokonywane na indywidualne konta emerytalne to nadal kropla w morzu potencjalnych potrzeb. Dobra wiadomość jest jednak taka, że liczba nowych kont znów rośnie. W latach 2008-2010 Polacy zlikwidowali blisko 123 tys. rachunków prowadzonych w ramach IKE.
Coraz więcej osób ma jednak świadomość, że świadczenia z ZUS-u nie wystarczą, by godnie żyć na emeryturze. Według różnych wyliczeń za 30 lat emerytura z ZUS-u będzie wynosiła jedynie 30-40 proc. ostatniej pensji. To nie tylko efekt kolejnych zmian w systemach emerytalnych, ale także negatywne skutki niżu demograficznego. Dziś na jednego emeryta pracują cztery osoby. Szacuje się, że już za 20 lat będą tylko dwie.
Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest coraz większy odsetek pozaetatowych form zatrudnienia (tzw. umowy śmieciowe), z których odprowadzane są jedynie minimalne składki. Obecnych trzydziestolatków, którzy nie pomyślą o odkładaniu nawet niewielkich kwot na przyszłość, zamiast emerytury pod palmami może czekać wegetacja.
Wojciech Boczoń
analityk Bankier.pl
w.boczon@bankier.pl


































































