REKLAMA

Polacy obawiają się imigrantów na rynku pracy

2015-10-19 09:54
publikacja
2015-10-19 09:54

Prawie połowa polskich pracowników z niechęcią podchodzi do zjawiska napływu imigrantów – wynika z badań Work Service. Głównym źródłem obaw jest niepokój o zatrudnienie. 38% Polaków obawia się obcokrajowców przede wszystkim ze względu na możliwość większej konkurencji na rynku pracy. Co ciekawe, pracodawcy są otwarci na cudzoziemców.

fot. REUTERS/Osman Orsal / / FORUM

W I połowie 2015 wpłynęło do Polski 30 906 wniosków od obcokrajowców o pozwolenie na pracę. To o 28% więcej niż w analogicznym okresie 2014 r. Ponad 27 tys. ze złożonych wniosków zostało zaakceptowanych. Choć wciąż pod względem liczby imigrantów, znajdujemy się w ogonie Europy, to proces migracji w ostatnim czasie nasila się zarówno w Polsce, jak i w całej Unii Europejskiej, co wzbudza wiele emocji.

Hanczarek: Brakuje rąk do pracy, imigranci są Nam potrzebni

Jak wynika z najnowszych badań Work Service, prawie połowa (48,1%) Polaków boi się napływu imigrantów do naszego kraju, w tym co piąty Polak obawia się tego zjawiska zdecydowanie (22,5%). Główną przyczyną tych niepokojów jest strach o miejsca pracy. Co trzeci Polak (38%) boi się, że przyjezdni zza granicy będą stanowić dla niego konkurencję w oczach pracodawców. 

Finansowy poradnik pracujących mam. 20 przepisów i zasad, które opłaca się znać

E-book

Finansowy poradnik pracujących mam. 20 przepisów i zasad, które opłaca się znać


Masz pytanie? Napisz na marketing@bankier.pl

Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Jeśli chcesz fakturę, to wypełnij dalszą część formularza:
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Pole wypełnione niepoprawnie!
Podaj kod w formacie xx-xxx!
Pole wypełnione niepoprawnie!

- Pomimo poprawiającej się sytuacji na polskim rynku pracy, wielu naszych rodaków obawia się utraty zatrudnienia z powodu imigrantów. Jak pokazują nasze badania jest to silniejsza obawa niż różnice kulturowe czy etniczne. Największy niepokój o zatrudnienie występują wśród ludzi młodych, osób z wykształceniem podstawowym, czy też mieszkańców wsi, a więc najczęściej w tych grupach, których pozycja na rynku pracy jest najmniej ugruntowana – wyjaśnia Krzysztof Inglot, pełnomocnik zarządu Work Service.

Pracownicy pełni obaw, a pracodawcy zapraszają

Podczas gdy pracownicy obawiają się konkurencji na rynku ze strony obcokrajowców, to pracodawcy patrzą na nich bardziej przychylnie. Z sierpniowego badania Work Service wynika, że 12% polskich firm planuje w kolejnym roku rekrutację cudzoziemców, a 2/3 przedsiębiorców nie wykazywało obaw w zatrudnieniu pracowników z odmiennych kręgów kulturowych. Jak zaznacza Tomasz Hanczarek to pozytywne podejście do obcokrajowców nie oznacza wcale, że pracodawcy wolą zagranicznych pracowników od polskich.

- W polskiej gospodarce mamy wiele sektorów, gdzie deficyty kadrowe są znaczne i należy szukać ich zapełnienia wśród obcokrajowców. Dotyczy to zwłaszcza obszaru produkcji i innych prac, które Polacy niechętnie chcą wykonywać. Coraz częściej pracodawcy szukają także za granicą wysoko wykwalifikowanych pracowników i talentów, których brakuje wśród Polaków. To dwie sytuacje, gdy firmy rzeczywiście sięgają do zagranicznych zasobów pracowniczych. Najczęściej jednak zatrudniają rodzimych pracowników. W naszym niedawnym badaniu ponad 76% pracodawców zadeklarowało, że nie mają potrzeby rekrutacji obcokrajowców, bo w pełni wystarczają im pracownicy z Polski. Obawy znacznej części społeczeństwa są więc nieuzasadnione – uspokaja Tomasz Hanczarek, prezes Work Service.

Z kim Polak chce współpracować?

Co piąty pracownik (22,3%) wyklucza możliwość współpracy zawodowej z obcokrajowcem. Takie deklaracje w największym stopniu składają osoby z podstawowym wykształceniem. Warto zaznaczyć, że większość Polaków jest otwarta na zawodową współpracę z cudzoziemcami. Chęć pracy z imigrantami deklaruje niemal 69% badanych. - Polscy pracownicy w największym stopniu chcieliby pracować z Brytyjczykami, Amerykanami, Niemcami i Skandynawami, czyli obywatelami tych, krajów, które są jednocześnie najpopularniejszymi kierunkami emigracji Polaków. Widać, że lepsza znajomość tych narodów i kultur niweluje obawy związane ze współpracą zawodową – podsumowuje Inglot.

Źródło:Work Service
Tematy
Przekonaj się, dlaczego warto wziąć kredyt gotówkowy w mBanku (RRSO 20,53%)

Przekonaj się, dlaczego warto wziąć kredyt gotówkowy w mBanku (RRSO 20,53%)

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~andrea
Jeżeli polscy pracownicy się obawiają obcokrajowców , to niech poprawią swoją efektywną wydajność i poświęcą się w pracy , prawdziwej organicznej pracy ! A jeżeli to im nie odpowiada , to niech wyjadą do UK !? Tam wszystko jest lepiej i prościej , za więcej ! Emigracja jest dla wszystkich warstw społecznych i grup zawodowych , z Jeżeli polscy pracownicy się obawiają obcokrajowców , to niech poprawią swoją efektywną wydajność i poświęcą się w pracy , prawdziwej organicznej pracy ! A jeżeli to im nie odpowiada , to niech wyjadą do UK !? Tam wszystko jest lepiej i prościej , za więcej ! Emigracja jest dla wszystkich warstw społecznych i grup zawodowych , z politykami i związkowcami , na czele !
~fj
Polscy pracodawcy myślą, że emigranci będą pracować za połowę lub mniej tego, co płacą dzisiaj "rodzimym" pracownikom.
~sis
Polacy słusznie się boją ponieważ napływ taniej siły roboczej wpłynie na obniżenie ich płac. Jeżeli przedsiebiorca "musi" płacić Polakowi np. 2500 na rękę za jakąś prostą pracę, a następnie na rynku pracy pojawią się tabuny ludzi chętnych do pracy za 1600 na rękę to przedsiębiorca oczywiście wywali Polaka a zatrudni imigranta Polacy słusznie się boją ponieważ napływ taniej siły roboczej wpłynie na obniżenie ich płac. Jeżeli przedsiebiorca "musi" płacić Polakowi np. 2500 na rękę za jakąś prostą pracę, a następnie na rynku pracy pojawią się tabuny ludzi chętnych do pracy za 1600 na rękę to przedsiębiorca oczywiście wywali Polaka a zatrudni imigranta ekonomicznego. Przecież przedsiębiorca umie liczyć i wie, że tańsza siła robocza oznacza dla niego albo większy zysk, albo tańszy produkt końcowy na którym mogą zyskać konsumenci. I to jest dylemat, który nie da się łatwo rozwiązać ponieważ albo zablokujemy rynek pracy, wszyscy będą mieli robotę, wypłatę i drogie produkty/usługi albo otworzymy rynek i część ludzi straci robotę i będzie musiała poszukać gdzie indziej, ale za to produkty i usługi na rynku będą tańsze. Rodacy pewnie wolą pierwszą opcję bo w pierwszej kolejności jest dla nich ważne bezpieczeństwo zatrudnienia, a nie korzyści finansowe związane z tańszymi produktami/usługami, ale ryzykiem utraty pracy.
~Ewa
zapominasz wspomnieć o tym że zmieni się jakość produktów, nie nadmieniasz, że wzrosną koszty pośrednie, szkolenie nowych pracowników, tłumaczenie procedur, święta religijne w innych okresach niż dla większości... Per saldo te pozorne oszczędności mogą okazać się bardzo kosztowne. I nie słyszałam nigdy o tym, żeby producent zaniżył zapominasz wspomnieć o tym że zmieni się jakość produktów, nie nadmieniasz, że wzrosną koszty pośrednie, szkolenie nowych pracowników, tłumaczenie procedur, święta religijne w innych okresach niż dla większości... Per saldo te pozorne oszczędności mogą okazać się bardzo kosztowne. I nie słyszałam nigdy o tym, żeby producent zaniżył cenę po to aby zyskali konsumenci.
~bez_odbioru odpowiada ~Ewa
Droga Ewo wychodzisz z założenia wg mnie błędnego, że przedsiębiorcy nie potrafią liczyć. Otóż potrafią i biorą pod uwagę koszty, o których napisałaś oraz wiele innych i dopiero po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw kogoś zatrudniają. I nie bój się o jakość bo już przedsiębiorca sobie przypilnuje jakości. On codziennie czuje nad Droga Ewo wychodzisz z założenia wg mnie błędnego, że przedsiębiorcy nie potrafią liczyć. Otóż potrafią i biorą pod uwagę koszty, o których napisałaś oraz wiele innych i dopiero po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw kogoś zatrudniają. I nie bój się o jakość bo już przedsiębiorca sobie przypilnuje jakości. On codziennie czuje nad sobą oddech konkurencji i tej jakości pilnuje sam albo najprawdopodobniej będzie mu pilnował Polak. Sam znam firmę (branża budowlana) gdzie bierze się do pracy na kilka miesięcy Ukraińców, Bułgarów, Rumunów, którzy pracują po 12h/dobę przez 6 dni w tygodniu i pytają czy mogliby pracować jeszcze w niedziele bo są na emigracji i w niedzielę się nudzą, a jak się nudzą to zaczynają przepijać zarobione pieniądze. Jak im się kończy kontrakt to na ich miejsce przyjeżdżają następni. Znajdź mi obywatela naszego kraju, który mając rodzinę zgodzi się na taką charówę przez cały czas. A jeżeli chodzi o firmę i usługi które wykonuje to po obniżeniu kosztów robocizny wygrywa wszystkie przetargi gminne najniższą ceną, bo nikt nie jest w stanie wykonać tej pracy taniej (specyficzna branża związana z utylizacją szkodliwych odpadów). A więc mieszkańcy mają za tą usługę taniej niż gdzie indziej. Tak naprawdę nasi rodacy też tak pracują, ale jak wyjadą do Norwegii, Holandii itd. Albo z drugiej strony. Dla Polaka niedziela to święto i chce mieć wolne albo za pracę dostać dużo więcej. Tymczasem arab będzie pracował w niedzielę bo dla niego to chleb powszedni, ale z kolei chce mieć wolny piątek. Jak myślisz czy przedsiębiorca, który potrzebuje ludzi do pracy w ciągu tygodnia i w niedziele zatrudni araba czy polaka. Oczywiście że araba bo przy tej samej wypłacie zaoszczędzi na ekstra wynagrodzeniu w niedzielę. Weż pod uwagę, że przyjeżdżają do nas do pracy ludzie, którzy nie mają nic do stracenia. Bez żadnego majątku, rodziny na karku i kredytów do spłacenia są w stanie pracować za niższe stawki niż my. dlatego jest się czego bać, ale my robimy to samo za granicą.
~StanRS
Całkowicie niepotrzebnie. Polacy mogą się bać, że odbiorą miejsca pracy Ukraińcy, Mołdawianie. Tacy "imigranci" z krajów arabskich, czarnej Afryki, Afganistanu, Pakistanu i innych tego typu nie przyjadą do Polski pracować. Będą co najwyżej na socjalu siedzieć o wiele większym, niż mają biedne polskie rodziny.
~miro
już sie pchaja "drzwiami i oknami" do ryżego work serwice za 8 zł na smieciówce
~Włodi
Ha ha ha. Te ćwoki myślą, że imigranci zapłacili tysiące Euro, żeby przyjechać tu tyrać za 10 zł brutto?
~Dżordż
Te wszystkie Lewiatany, BCC i agencje wyzysku (przepraszam - miało być pracy) naprawdę myślą, że oni przyjadą tu zasuwać za 8-10 PLN/h? Widać przy tej okazji, jak kalkulują swoją działalność biznesową, opierając ją w znacznej części na wyzysku siły roboczej. Proponuję w ramach społecznej akcji sporządzić listę takich pracodawców Te wszystkie Lewiatany, BCC i agencje wyzysku (przepraszam - miało być pracy) naprawdę myślą, że oni przyjadą tu zasuwać za 8-10 PLN/h? Widać przy tej okazji, jak kalkulują swoją działalność biznesową, opierając ją w znacznej części na wyzysku siły roboczej. Proponuję w ramach społecznej akcji sporządzić listę takich pracodawców i bojkotować uch usługi/produkty.
W swoim mieście podjęliśmy ze znajomymi taką akcję na własną rękę - bojkotujemy knajpy w których wywalili zarabiających i tak słabo studentów z Polski na rzecz jeszcze tańszych (bo dotowanych przez Polskę i jej instytucje) studentów zza wschodniej granicy.
~Sztefan_Wons
Tak jak prognozowałem, cała ta afera z tzw. uchodźcami spowoduje wzrost popularności ugrupowań prawicowych i skrajnie prawicowych oraz zdobywanie przez nie większości parlamentarnej w poszczególnych krajach. Na początek wygrali w Szwajcarii: http://wpolityce.pl/swiat/268855-sa-pierwsze-polityczne-efekty-migracyjnego-kryzysu-w-europie-Tak jak prognozowałem, cała ta afera z tzw. uchodźcami spowoduje wzrost popularności ugrupowań prawicowych i skrajnie prawicowych oraz zdobywanie przez nie większości parlamentarnej w poszczególnych krajach. Na początek wygrali w Szwajcarii: http://wpolityce.pl/swiat/268855-sa-pierwsze-polityczne-efekty-migracyjnego-kryzysu-w-europie-wybory-w-szwajcarii-wygrywa-antyimigrancka-prawica

Media głównego ścieku mogą siać swoją poprawną politycznie propagandę, a ludzie widzą swoje.

Powiązane: Unia zmaga się z napływem imigrantów

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki