REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pogłębia się spadek zatrudnienia wywołany zmianami demograficznymi

Ignacy Morawski2019-08-27 09:41główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2019-08-27 09:41
Dodaj Bankier.pl w Google

Pogłębia się spadek zatrudnienia w Polsce wywołany zmianami demograficznymi. Nawet gdy dodamy liczbę imigrantów, dynamika zatrudnienia zbliża się do zera. To oznacza ogromną presję na wzrost wydajności w firmach, ale też niższy wzrost gospodarczy.

Z badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL – główne badanie statystyczne służące badaniu zmian aktywności zawodowej) wynika, że w drugim kwartale zatrudnienie w Polsce było o 0,5 proc. niższe niż przed rokiem. Czyli w ciągu roku pula pracujących obniżyła się o 82 tys. ludzi. Spadek trwa od dwóch kwartałów i jest to pierwszy w Polsce cykl redukcji zatrudnienia wywołany czynnikami inne niż koniunktura gospodarcza. Popyt na pracę jest solidny, tyle że coraz więcej ludzi odchodzi na emeryturę. Jest to więc właściwie nowy trend, a nie cykl.

Badania BAEL niestety nie uwzględniają większości imigrantów zarobkowych. I nie ma jednej metody, by tych imigrantów uwzględnić, ale wiele wskazuje, że nawet uwzględniając ich, dynamika zatrudnienia zaraz będzie ujemna. Powiększając populację pracujących wg BAEL o imigrantów zarejestrowanych w ZUS, otrzymujemy dynamikę zatrudnienia w Polsce na poziomie 0,1 proc. Kwestią czasu jest, gdy dynamika spadnie poniżej zera. Widać to na wykresie poniżej. Oczywiście liczba imigrantów zarejestrowanych w ZUS nie jest równa liczbie imigrantów pracujących w Polsce, ale jest to jeden ze wskaźników pozwalających na przybliżone szacunki dynamiki napływu nowych osób na rynek pracy.

Pogłębia się spadek zatrudnienia wywołany zmianami demograficznymi
Pogłębia się spadek zatrudnienia wywołany zmianami demograficznymi
/ YAY Foto
fot. / / SpotData

Co to oznacza dla całego społeczeństwa? Firmy mają bardzo ograniczony dostęp do pracowników – większość tych, którzy są gotowi do pracy i można ich relatywnie łatwo zatrudnić, już pracuje. To oznacza, że te firmy, które widzą potencjał do rozwoju, muszą znacznie bardziej niż w przeszłości podnosić wydajność pracy – poprzez zmiany organizacyjne, inwestycje w automatyzację itp.  

Jednocześnie nie ma możliwości, by w takich warunkach utrzymał się 4-5 procentowy wzrost gospodarczy. Sukcesem będzie wzrost w tempie ok. 4 proc. – byłoby to i tak więcej niż w takich warunkach demograficznych można było oczekiwać parę lat temu. A bardziej prawdopodobne jest, że w dłuższym okresie tempo rozwoju będzie bliższe 3 proc.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Komentarze (41)

dodaj komentarz
bha
Przecież jest niby od lat coraz lepiej na rynku pracy ,w gospodarce ,w wysokości zarobków,Niby panuje rynek pracownika ??? Cóż wszystko NIBY..........Żałosne
marianpazdzioch
To nic. Dodrukuje się piniędzy+ i gospodarka ruszy z kopyta.
bha
A kto ten dodruk będzie póżniej coraz drożej co roku spłacał pokoleniami - niestety całe społeczeństwo !.
bt5
Już mi pisowskiego trolle naminusowali. No cóż fakty nie pasują do mitologii TVPiS owskiej. Mało wyraźnie podałem konkretny przykład że firma się ogłasza na pracuj wkoło Macieju i jak klikne aplikuj to brak jakichkolwiek odpowiedzi , a ponownie dodam że chodzi o stanowisku fizola prostego na 3 zmiany. I tak wygląda ten rzekomy rynek Już mi pisowskiego trolle naminusowali. No cóż fakty nie pasują do mitologii TVPiS owskiej. Mało wyraźnie podałem konkretny przykład że firma się ogłasza na pracuj wkoło Macieju i jak klikne aplikuj to brak jakichkolwiek odpowiedzi , a ponownie dodam że chodzi o stanowisku fizola prostego na 3 zmiany. I tak wygląda ten rzekomy rynek pracownika. Ponownie napiszę że na rzeczywistym rynku pracownika w USA w czasie wojny to panie kelnerki pracowały na stoczni jako spawaczki za pensje 30x taką jak w knajpie. Może jeszcze inny przykład z rzekomego rynku pracownika w parszywej Polsce. Zatrudnimy pracowników do dachów zarobki 2500- 7000 brutto. Też to wkoło Macieju leci bo w praktyce jest to ten niższy poziom z podanych widełek , czyli 1800 netto gdzie z oczywistych względów trzeba swoim samochodem jeździć po budowach po całym powiecie, i po wydaniu 1000-1500 zł na samo paliwo wynik finansowy takiej pracy jest bliski zera lub ujemny po doliczeniu wszystkich kosztów eksploatacji samochodu. Raz że pani zenonka też jest w błędzie sądząc że w budownictwie jest rynek pracownika. W IT też na ogłoszenia spływa obecnie około 1000 aplikacji.
zenonka
Rynek pracownika owszem jest - na kasach w Lidlu, budowlance, ewentualnie IT.
londonern
Praca jest, ale pewnie kiepsko platna, jak zazwyczaj w Polsce. Czesc z bezrobotnych pracuje na czarno, badz sezonowo za granica i jakos wiaza koniec z koncem. Gdyby rzeczywiscie zalezalo i firmom i rzadzacym na poprawie sytuacji to bylyby zachety (np. podatkowe) zeby firmy wspolpracowaly z uczelniami, wtedy mialy by przeszkolonych,Praca jest, ale pewnie kiepsko platna, jak zazwyczaj w Polsce. Czesc z bezrobotnych pracuje na czarno, badz sezonowo za granica i jakos wiaza koniec z koncem. Gdyby rzeczywiscie zalezalo i firmom i rzadzacym na poprawie sytuacji to bylyby zachety (np. podatkowe) zeby firmy wspolpracowaly z uczelniami, wtedy mialy by przeszkolonych, wyksztalconych pracownikow zaraz po studiach. Tylko wtedy trzeba im placic dobre pieniadze, a z tym to juz jest problem. Tak ze prosze nie narzekac - zaczna placic wiecej Janusze biznesu, to i beda chetni do pracy. Bedzie psia placa, to beda ludzie kombinowac i wyjezdzac do Niemiec, Szwecji, Holandii czy UK. No chyba, ze zamkna granice ;)
specjalnie_zarejestrowany2
Garstka frajerów która na to wszystko pracuje powinna w końcu zastrajkować. Potrzeba tu zgody jednakowo okradanych pracowników i pracodawców.
agataa
Zgadzam się w pełni z bt5. Ja też aplikowałam w różne miejsca i w ostatnim czasie wysłałam kilkadziesiąt CV. I co? I g...o. To nie jest rynek pracownika. A pracodawcom oczywiście na rękę jest tłumaczyć pracownikom, że trzeba robić za dwóch, bo nie ma rąk do pracy. Kiedy przyjdzie taki, który nie będzie robił za dwóch, to co zwyczajnie Zgadzam się w pełni z bt5. Ja też aplikowałam w różne miejsca i w ostatnim czasie wysłałam kilkadziesiąt CV. I co? I g...o. To nie jest rynek pracownika. A pracodawcom oczywiście na rękę jest tłumaczyć pracownikom, że trzeba robić za dwóch, bo nie ma rąk do pracy. Kiedy przyjdzie taki, który nie będzie robił za dwóch, to co zwyczajnie zwolnią, bo mało wydajny i nie pasuje to organizacji. Polskie piekiełko.
anty12
Tez sie z Wami zgadzam, ale jedno Wam napiszę. Te ogloszenia to sa po to, zeby HRy udawaly ze cos robia. A po drugie ja sie nie dziwie pracowadca, ze nie zatrudniaja, bo oni sami nie wiedza czy pakowac interes za granice czy zostac, bo jak PiS zaszaleje z podatkami to zostanie tylko patola, a reszta pojedzie do pracy za granice.
bt5
Do trooper. Albo mamy brak rąk do pracy i rynek pracownika - takie coś było np. W USA w czasie II wojny gdzie kelnerki zatrudniano jak spawaczki statków za niebotyczne zarobki, albo mamy mega brednie medialne, rządowe , propagandowe nie mające nawet minimalnego pokrycia w realiach. A mamy to drugie, dziś 10 ty raz aplikowałem na Do trooper. Albo mamy brak rąk do pracy i rynek pracownika - takie coś było np. W USA w czasie II wojny gdzie kelnerki zatrudniano jak spawaczki statków za niebotyczne zarobki, albo mamy mega brednie medialne, rządowe , propagandowe nie mające nawet minimalnego pokrycia w realiach. A mamy to drugie, dziś 10 ty raz aplikowałem na stanowisko pracownik produkcji w fabryce dżemów , bo mam stosunkowo blisko . Oczywiście nigdy nie mogę się stamtąd doczekać nawet najmniejszej odpowiedzi żebym spływał. Po co taka i inne firmy dają te ogłoszenia skoro nie odpowiadają na aplikacje. Nie mówię tu o żadnym kierowniczym , dyrektorskim ,czy nawet specjalistycznym stanowisku. Bredni TVPiS o rynku pracownika po prostu nie mogę już słuchać.

Powiązane: Demografia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki