Pełna kompensacja niekorzystnych tendencji demograficznych jest w perspektywie 2035 r. mało prawdopodobna - oceniają ekonomiści Credit Agricole. Napływ cudzoziemców, wzrost aktywności zawodowej osób starszych oraz powroty Polaków z emigracji mogą tylko w pewnym stopniu złagodzić niekorzystne tendencje.


Demografia coraz mocniej uderzy w rynek pracy
"Oceniamy, że pełna kompensacja niekorzystnych tendencji demograficznych jest w perspektywie 2035 r. mało prawdopodobna. Każdy z trzech kanałów napotyka ograniczenie innego rodzaju: migracja – politykę migracyjną nastawioną na kontrolę i selekcję oraz ryzyko odpływu obywateli Ukrainy, aktywizacja osób starszych – wyczerpanie rezerwy poza grupą 60–64 lata i barierę wieku emerytalnego, powroty z emigracji – niewielką i stabilną skalę zjawiska" - napisali ekonomiści Credit Agricole.
Do 2035 r. Polska straci 1,9 mln mieszkańców
"Co jednak istotniejsze, żaden z nich nie odwraca zmiany struktury wieku zasobu pracy, która jest zasadniczym problemem najbliższej dekady. Nawet gdyby liczba pracujących została ustabilizowana, ubytek 1,68 mln osób w wieku 25-40 lat oznaczałby niższą mobilność zawodową, wolniejszą realokację pracy między sektorami i słabszy efekt uczenia się w miejscu pracy – a więc czynniki, które oddziałują na produktywność niezależnie od samej liczby zatrudnionych" - dodają.
Ekonomiści Credit Agricole oceniają, że wkład nakładu pracy do wzrostu PKB obniży się w najbliższej dekadzie w pobliże zera, podczas gdy w minionej dekadzie pozostawał wyraźnie dodatni.
"Utrzymanie relatywnie szybkiego wzrostu gospodarczego i kontynuacja procesu konwergencji dochodowej będą zatem wymagały przyspieszenia wzrostu produktywności – i to w warunkach mniej sprzyjających niż dotychczas, ze względu na stopniowe wygasanie efektu doganiania" - dodają.

Autorzy raportu wskazują, że zgodnie z prognozą Eurostatu liczba ludności Polski obniży się z 37,5 mln w 2025 r. do 35,6 mln w 2035 r., a więc o 1,9 mln osób.
Największy problem? Ubytek młodszych pracowników
"Ubytek ludności w wieku produkcyjnym będzie jednak wyraźnie mniejszy i wyniesie ok. 750 tys. Uważamy, że ta stosunkowo niewielka liczba jest myląca i że kluczowa dla rynku pracy w najbliższej dekadzie będzie nie tylko skala ubytku, lecz również zmiana struktury wieku podaży pracy" - napisali ekonomiści.
"Liczba osób w wieku 25-40 lat zmniejszy się bowiem o 1,7 mln, a ubytek ten zostanie częściowo zrównoważony przez wzrost liczebności grupy 41-64 lata (o 0,7 mln) oraz grupy 15-24 lata (o 0,3 mln). Oznacza to, że rdzeń zasobu pracy zostanie zastąpiony przez roczniki o niższej mobilności zawodowej i krótszym pozostałym okresie aktywności" - dodają. (PAP Biznes)
pat/ osz/































































