REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Po co UE wielki fundusz inwestycjny?

    2014-11-28 08:00
    publikacja
    2014-11-28 08:00

    Plan stworzenia wielkiego unijnego funduszu inwestycyjnego jest powszechnie krytykowany. Niemniej jest to jeden z pierwszych projektów, które realizują postulat bezpośredniego transferu środków z rynków finansowych do realnej gospodarki. W ostatnich latach było odwrotnie.

    Po co UE wielki fundusz inwestycjny?
    Po co UE wielki fundusz inwestycjny?
    fot. Elzbieta Stozek/REPORTER / / EastNews

    (fot. Digital Vision / Thinkstock)

    Jean-Claude Juncker zaproponował utworzenie Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych, którego celem jest wydawanie środków na m.in. ponadnarodowe projekty inwestycyjne, uzgodnione z specjalną komisją powołaną przez KE.

    Na ten moment UE może zagwarantować środki w wysokości 21 mld euro (z tego tylko 5 mld euro w gotówce). Docelowo ma to być łącznie 315 mld euro pozyskanych m.in. ze składek państw członkowskich, zainteresowanych funduszem firm, gwarancji kredytowych, etc. Projekt jest w fazie embrionalnej i nie do końca jasne są zasady pozyskania wsparcia finansowego. Niewykluczone, że 315 mld euro to tylko wstępna kwota, która w rzeczywistości będzie dużo mniejsza.


    Szczurek chciał 700 mld euro

    O stworzeniu specjalnego funduszu dla UE kilka miesięcy temu mówił też polski minister finansów – Mateusz Szczurek. Wówczas mówiono o kwocie 700 mld euro, z których finansowane byłyby duże projekty z sektora energetycznego, transportowego, obronnego oraz it. Minister podkreślił, że chodzi o wykorzystanie nadmiaru oszczędności w UE na realizację m.in. projektu połączeń w energetyce, które leżą u podstaw europejskiego paktu stabilności i wzrostu.


    Wielki fundusz dla Europy na gruncie ideowym przypomina centralne planowanie znane m.in. z PRL-u. Na ten moment centralne planowanie powszechnie stosowane jest głównie na rynkach finansowych, które rosną dużo szybciej niż realna gospodarka.

    W ostatnich 5 latach niemiecki DAX urósł o blisko 60% i dobija do 10 tys. punktów. Tymczasem skumulowany niemiecki wzrost PKB wyniósł ok. 10%. Podobne rozbieżności znajdziemy w większości europejskich państwach. Rynki finansowe przestały korespondować z tym, co się dzieje w realnej gospodarce. Dla większości to oznaka nadchodzącego Wielkiego Kryzysu 3.0.

    Lepszy wielki fundusz niż żaden

    Firmy w UE boją się inwestować, czego wyrazem jest bardzo niska podaż kredytów i to nawet przy najniższych stopach procentowych w historii. Skoro bardziej opłacalny jest zakup opcji, akcji lub innych papierów wartościowych, to po co ryzykować budowę autostrady, nowych połączeń kolejowych czy nawet inwestycji w sektor kosmiczny?

    Chcemy rozwijać sektor B+R, ale najbardziej innowacyjne projekty realizowane są poza Europą. W USA wizjonerów pokroju Elona Muska (który właśnie rozpoczyna projekt dostarczenia półdarmowego dostępu do Internetu w Afryce) traktuje się z szacunkiem – u nas takich ludzi ma się za szaleńców. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą – w Europie lecą tylko ścinki papieru od odcinanych kuponów.


    Wielkie korporacje należą do banków i funduszy. Te z kolei są częścią innych korporacji, które należą do jeszcze innych funduszy. Rozmycie kapitału powoduje, że nie wiadomo, kto jest właścicielem. Nikt nie chce brać odpowiedzialności za złe decyzje – łatwiej zainwestować na giełdzie, dokonać fuzji i wypłacić dywidendę za którą kupi się kolejny pakiet akcji.

    Centralne planowanie z europejskimi gwarancjami wciąż jest złe ideologicznie, ale jest lepsze niż brak jakiejkolwiek inicjatywy gospodarczej, a właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia. Europa chce, by ktoś za nią podejmował ryzyko. Nie ma gorszego wyboru od urzędnika, ale jak nie ma innego to pozostaje tylko ten.

    Kuczyński: Wyborcza szopka, ospałe rynki

    Start odtwarzacza ...

    Na podobny temat dyskutowano na szczycie G20 w Australii. Jedną z najczęściej powtarzanych ekonomicznych tez jest ta która głosi, że Europa ma pieniądze, ale nie ma pomysłu na siebie. W opozycji stoją państwa, które pieniędzy nie mają, np. Brazylia, ale za to mają duży potencjał do wzrostu. Dla UE jest to zagrożenie, bo jeśli kapitał zacznie wypływać z Europy właśnie do tych państw, to w dłuższym okresie stracimy resztki konkurencyjności na ich rzecz. Wtedy rzeczywiście Stary Kontynent będzie jedynie ciekawym miejscem do zwiedzania przez turystów.

    56% użytkowników Bankier.pl źle ocenia sytuację gospodarczą

    Niektórzy ekonomiści lubią prognozować apokalipsę – zwłaszcza ci, którzy w swoich analizach powszechnie stosują determinizm. Łatwo jest pisać o bezrobociu, bezdomności, bankructwie inwestorów – to wdzięczny temat. Trudniej znaleźć rozwiązanie, jak tego uniknąć.

    Z ostatniej sondy Bankier.pl wynika, że 44% naszych użytkowników dobrze lub bardzo dobrze ocenia obecną koniunkturę w gospodarce. Przeciwną opinię ma 56% pytanych. Odnotowujemy przewagę defetystów, ale nie jest ona tak wielka jak się powszechnie wydaje.

    Łukasz Piechowiak

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (9)

    dodaj komentarz
    ~as
    Ja bym wolał, żeby jakiś enigmatyczny "urzędnik unijny" nie wyrzucał naszych pieniędzy na "przełomowe" inwestycje kosmiczne i im podobne.
    ~baba_z_kolejki
    Obecna sytuacja Unii do złudzenia przypomina stan gospodarki późnego Jaruzelskiego. Kasy jest mnóstwo, gospodarka pada. Finał może być jeden
    ~plazowicz
    Fundusz jest w tym samym celu w jakim była Piramida Buchacza. Nawiasem mówiąc Buchacz ma się dziś bardzo dobrze.
    ~MacGawer
    Szanowny autorze. Inwestycje robi się przy pomocy ropy, stali, miedzi, wegla itp, a nie "środków finansowych". To, że Europa tych drugich posiada bez liku wcale nie oznacza, że mogą na pstryknięcie palcami zamienić je na surowce. Pomysł z europejskim PiR wyraźnie pokazuje, że król jest nagi i podobnie jak polski skończy Szanowny autorze. Inwestycje robi się przy pomocy ropy, stali, miedzi, wegla itp, a nie "środków finansowych". To, że Europa tych drugich posiada bez liku wcale nie oznacza, że mogą na pstryknięcie palcami zamienić je na surowce. Pomysł z europejskim PiR wyraźnie pokazuje, że król jest nagi i podobnie jak polski skończy jako "kamieni kupa".
    ~łomatko
    A Polacy, jak zawsze marudzą. I w artykule i w komentarzach. Właśnie takie marudzenie jest zabójcze dla gospodarki. Co nie zrobisz, to źle.
    ~MacGawer
    "Co nie zrobisz, to źle." Jak rozumiem chcesz za wirtualne pieniądze zbudować wirtualne fabryki by dzięki nim stworzyć wirtualny dobrobyt. Bo wlaśnie na tym opiera się ów pomysł. Sorki, to ja wolę przy pomocy staromodnego szpadla przekopać działkę by posiać na niej marchewkę. Na 100% zadziała i już latem będę miał realny "Co nie zrobisz, to źle." Jak rozumiem chcesz za wirtualne pieniądze zbudować wirtualne fabryki by dzięki nim stworzyć wirtualny dobrobyt. Bo wlaśnie na tym opiera się ów pomysł. Sorki, to ja wolę przy pomocy staromodnego szpadla przekopać działkę by posiać na niej marchewkę. Na 100% zadziała i już latem będę miał realny karoten do schrupania. Nieskończenie bardziej odzywczy od wirtualnych witamin made in EU.
    ~jesh-ldn
    jak topo co ? do wielkich przewalów, w ktorych km autostrady bedzie jeszcze drozszy niz w polsce...
    ~onepropos
    "nie do końca jasne są zasady pozyskania wsparcia finansowego" też jestem ciekaw, może ktoś się pokusi o próbę wyjaśnienia?
    ~piotrbaranowski
    Uczą się od Polaków, im bardziej zagmatwane tym łatwiej ukraść :D lub kogoś dojechac za "nieprawidłowości"

    Powiązane: Unia Europejska

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki