Końcówka listopada przyniosła istotne podwyżki cen paliw. Cenniki rewidowali w górę zarówno właściciele stacji jak i rafinerie. I trudno się temu dziwić, skoro notowania ropy naftowej osiągnęły najwyższy poziom od marca.


Za nami drugi z rzędu tydzień wzrostu średnich detalicznych cen paliw w Polsce. W rezultacie przeciętna cena benzyny Pb95 wyniosła 4,49 zł/l i była o 5 gr/l wyższa niż tydzień wcześniej – wynika z danych BM Reflex. Olej napędowy podrożał także o 5 gr/l, osiągając przeciętną cenę 4,40 zł/l. Relatywnie najmocniej w górę (choć również o 5 gr/l) poszły ceny autogazu, którego tankowano średnio po 2,17 zł/l.
Po ostatnich podwyżkach ceny benzyny i oleju napędowego w Polsce powróciły do poziomów z sierpnia i września. O ile w przypadku benzyny za taki stan rzeczy w znacznej mierze odpowiadają podwyższone marże detaliczne, o tyle w przypadku ON decydującą rolę odgrywa sytuacja na rynku hurtowym.
27 listopada PKN Orlen oferował olej napędowy po 3 464 zł/m3, co po doliczeniu VAT-u (akcyza zawarta jest już w cenie hurtowej) daje nieco ponad 4,26 zł/l. To aż o 12 gr/l więcej niż tydzień temu i już ok. 30 gr/l więcej niż miesiąc temu. Zatem to rosnące ceny w hurcie odpowiadają za wyższe stawki przy dystrybutorach, co może oznaczać dalsze podwyżki w nadchodzącym tygodniu.
Z punktu widzenia konsumenta nieco lepiej wygląda sytuacja na rynku benzyny. W piątek płocka rafineria oferowała benzynę Eurosuper95 po 3 402 zł/m3, co brutto daje ok. 4,18 zł/l. To o 10 gr/l drożej niż tydzień temu, lecz zarazem wciąż o 31 gr/l poniżej przeciętnej ceny detalicznej.

Sytuacji na polskim rynku paliw nie można nie odnieść do tego, co dzieje się na rynku ropy naftowej. „Czarne złoto” od początku listopada bardzo mocno drożeje. Cena ropy Brent od początku meisiąća wzrosła z niespełna 38 USD do przeszło 48 USD za baryłkę. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na umocnienie złotego do dolara, to surowiec kosztuje o blisko 20% więcej niż pod koniec października.
KK





























































