O tym, że system podatkowy w Polsce jest skomplikowany, nie trzeba nikogo przekonywać. Płacimy kilka rodzajów podatków w różnych wysokościach i w różnych terminach. Co chwilę wprowadzane są nowe zmiany w prawie, co dodatkowo tworzy koszty m.in. szkolenia urzędników, usług doradców podatkowych itd. Ponadto co chwilę nakłada się nowe podatki, np. słynny podatek od deszczu.
Ostatnio trwa nawet dyskusja nad wprowadzeniem bykowego. To nie koniec problemów – wysokość opodatkowania zależy także od kwot bazowych, np. ZUS przedsiębiorców zależy od przeciętnego wynagrodzenia obliczanego przez GUS. Jak dużo kosztuje nas obsługa systemu podatkowego, nie wie nikt. Trudno jest również znaleźć kogoś, kto zaprzeczy stwierdzeniu, że koszty pracy są za wysokie. Klin podatkowy w Polsce stanowi 41% wynagrodzenia.
Praca opodatkowana jest jak wódka
Łącznie ponad 60% zarobionych pieniędzy oddajemy państwu w formie podatku na który składają się nie tylko składki i podatek dochodowy, ale także VAT i akcyza zawarte we wszelkich dobrach, jakie nabywamy. W zeszłym roku 24,9 mln Polaków zarobiło 575 mld zł brutto. Połowa z tej kwoty trafiła z powrotem do fiskusa w formie podatków, składek i innych danin.
| Lepiej niż w Polsce: Singapur | |
|
Jest miejsce, gdzie ustawodawca wspiera przedsiębiorców liberalnym prawem, lecz nie ma pobłażania nawet dla drobnych wykroczeń. Korupcja praktycznie tu nie istnieje, a podatki to grosze. więcej... |
Milton Friedman powiedział, że Polska nie powinna kopiować rozwiązań stosowanych w bogatych krajach zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Powinno kopiować te rozwiązania, które stosowały, gdy były one tak samo biedne jak Polska. Niestety dla zwolenników wysokiego opodatkowania dzisiejsze mocarstwa gospodarcze kiedyś słynęły z niskich podatków i dużej wolności gospodarczej.
Nie byłoby rewolucji
Stąd projekt iTax przygotowywany przez zespół ekonomistów z Instytutu Jagiellońskiego należy uznać za dobry. Po pierwsze nie ma to być rewolucja wprowadzona z dnia na dzień tylko stopniowa transformacja do określonego celu. Projekt nie zakłada zmniejszenia wpływów do budżetu. Ekonomiści twierdzą, że tylko w ten sposób można przekonać polityków do współdziałania i mają rację. Nie zrezygnujemy też z członkostwa w UE i NATO.
Pierwszy krok zakłada zastąpienie wszystkich składników wynagrodzenia, czyli podatku dochodowego (PIT) oraz składek do ZUS i NFZ jednym podatkiem w wysokości odpowiadającej ich łącznej sumie. Na początek byłoby to dokładnie tyle ile wynosi klin podatkowy, czyli ok. 40%. To pozwoli obniżyć koszty transakcyjne i zrezygnować z kilkudziesięciu tysięcy etatów w administracji. Co więcej, pracownik będzie dokładnie wiedział ile kosztuje go utrzymanie państwa. Fiskus przestałby również pobierać składki i podatki zawarte w emeryturach, które byłyby odpowiednio skorygowane.
Obniżka podatków dla pracowników i przedsiębiorców
Kolejne etapy zakładają stopniowe zmniejszanie podatku w tempie ok. 8-15% rocznie. W ten sposób po 4 latach udałoby się go obniżyć o prawie połowę. Następne etapy reformy objęłyby przedsiębiorstwa. W dużym skrócie polegałaby ona na rezygnacji z CIT, ale za to wprowadzenie podatku na ubezpieczenia społeczne w wysokości 1% oraz comiesięczny podatek wynoszący ok. 1 tys. zł.
Z kolei mniejsze firmy nie opodatkowane podatkiem CIT płaciłyby oddawałyby państwu tylko 1 tys. zł miesięcznie, czyli mniej więcej tyle ile obecnie wynoszą płacone przez nich składki ZUS. Niestety reforma nie zakłada zmian w VAT i akcyzie, np. w cenie paliwa – te regulowane są przez UE. Nie wyklucza to wprowadzania odpowiednich korekt i utrzymywania tych podatków na możliwie najniższym poziomie wyznaczonym przez UE.
Eksperci przekonują, że obniżone koszty pracy przyczyniłyby się wzrostu legalnego zatrudnienia nawet o 1,5 mln etatów. W efekcie wzrosłyby dochody odprowadzane do budżetu państwa. Z kolei niższy podatek dla przedsiębiorstw pozwoliłby na skierowanie powstałej nadwyżki na inwestycje. Pomysł genialny w swej prostocie, ale zawsze znajdzie się jakieś „ale”. Ciężko powiedzieć jakie, bo absurdy to domena polityków.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl





























































