REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Odchodzi "pierwszy drukarz Ameryki". Szef Fedu, który przegrał z inflacją

Krzysztof Kolany2026-05-15 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-05-15 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Prezesurę Jerome’a Powella zapamiętamy z licznych błędów w polityce monetarnej Rezerwy Federalnej i przeszło 5-letniego okresu wysokiej inflacji w Stanach Zjednoczonych. Trzeba też uczciwie przyznać, że Jay Powell kierował Fedem w bardzo burzliwych czasach.

Odchodzi "pierwszy drukarz Ameryki". Szef Fedu, który przegrał z inflacją
Odchodzi "pierwszy drukarz Ameryki". Szef Fedu, który przegrał z inflacją
fot. Kevin Lamarque / /  Reuters / Forum

Gdy 8 lat temu Jerome Powell obejmował stery najważniejszego banku centralnego świata, powszechnie spodziewano się kontynuacji ultraluźnej polityki monetarnej supermocarstwa. Wszakże Powell zasiadał w Radzie Gubernatorów (czyli zarządzie) Rezerwy Federalnej od 2012 roku i osobiście głosował za kolejnymi falami „ilościowego poluzowania” (QE) w otoczeniu zerowych stóp funduszy federalnych.

Ale na początku roku 2018 obejmował fedowskie przywództwo z misją normalizacji polityki pieniężnej i porzucenia reżymu ZIRP (ang. zero interest rate policy, polityka zerowych stóp procentowych). Jerome Powell był wtedy pierwszym od 40 lat przewodniczącym Fedu bez doktoratu z ekonomii. Ba, ten prawnik i bankier inwestycyjny z wykształcenia nie był nawet formalnym ekonomistą. 

Luty 2018. Dobre złego początki

Zastępując na fotelu prezesa Rezerwy Federalnej skrajnie „gołębią” Janet Yellen, Powell wniósł nowy styl do komunikacji z rynkiem. Podczas konferencji prasowych był bardziej bezpośredni i dynamiczny od swej poprzedniczki, przy której wystąpieniach zasnął zapewne niejeden dziennikarz i analityk. I od początku swego urzędowania wziął się za przywracanie stopy funduszy federalnych do bardziej normalnych wartości.

Pierwszą, 25-punktową podwyżkę kierowany przez Powella FOMC zaordynował już w marcu 2017 roku. Druga nastąpiła w czerwcu, a trzecia w grudniu. Może i nie był to monetarny Blitzkrieg, ale w porównaniu do „babci Yellen” (która potrzebowała aż dwóch lat na dwie 25-puntkowe podwyżki), to ekipa Powella posuwała się naprzód niczym czołgi generała Rommla w 1940. Powell i spółka kontynuowali zacieśnianie polityki monetarnej do końca 2018 roku, doprowadzając przedział stopy funduszy federalnych do 2,25-2,50%.

Wakacje na giełdzie
Rezerwa Federalna

Może i nie było to zbyt wiele, ale znacząco więcej od niedodatnich wartości utrzymywanych w strefie euro czy Japonii. Ponadto przez kilka miesięcy 2019 roku stopy w Fedzie przewyższały inflację CPI za poprzednie 12 miesięcy. Był to krótki czas porzucenia polityki realnie ujemnych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

Prezes, który zawsze podwija ogon

Jednakże „kozakowanie” Powella zakończyło się już w grudniu 2018 roku. Załamanie cen akcji na Wall Street oraz obawy o wypłacalność największych banków doprowadziły do nadzwyczajnego zwołania „Plunge Protection Team” w wigilijny poranek. Oficjalnie nie wiemy, co tam ustalono. Ale już 4 stycznia Jerome Powell uległ presji lobby finansowego i zadeklarował gotowość do złagodzenia kursu w polityce monetarnej. Banki nie chciały utrzymania QT (tj. ilościowego zacieśnienia monetarnego), a prezydent Trump domagał się obniżek stóp procentowych. Powell ustąpił i jednym i drugiemu. Rejterada prezesa Rezerwy Federalnej nastąpiła po raptem czterech 25-punktowych podwyżkach stóp procentowych w 2018 roku (oraz +75 pb. w 2017) i po odchudzeniu bilansu Fedu o skromne 400 mld USD.

Formalna kapitulacja Powella wobec „rynków” miała miejsce pod koniec lutego 2019, gdy zapowiedział zakończenie QT. A w czerwcu ’19 FOMC pod wodzą Jaya Powella bez żadnej wyraźnej przyczyny zaczął obniżać stopy procentowe, wpisując się w żądania prezydenta Donalda Trumpa. Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych wynosiła wtedy niespełna 2% i była zbieżna z celem Fedu.

„Uruchomiłem drukarkę i nie umiałem jej zatrzymać”

Ale największe błędy prezesa Powella miały dopiero nadejść. Prawdziwą monetarną katastrofą była reakcja Rezerwy Federalnej na sanitarne zamknięcie gospodarki w marcu 2020 roku.  Fed błyskawicznie wyzerował i tak już wcześniej niskie stopy procentowe i zadeklarował nieograniczony „dodruk” pieniądza. Tzn. nielimitowany skup papierów dłużnych za nowo wykreowane rezerwy bankowe. Podaż pieniądza M2 w 4 miesiące wzrosła o trzy biliony dolarów. Administracja prezydenta Trumpa w kilka miesięcy wyemitowała 4 biliony USD długu publicznego, rozdając świeżo wykreowany pieniądz mieszkańcom USA. To wywołało największą od 40 lat falę inflacji, która w połowie 2022 roku oficjalnie sięgnęła niemal 10%.

X

Podobno błądzić jest rzeczą ludzką, ale tkwić w błędzie jest oznaką głupoty. Fed pod wodzą Powella popełnił epicki błąd, zalewając rynki finansowe (i za pośrednictwem Departamentu Skarbu także realną gospodarką) bilionami dolarów „płynności”. Gorzej, że nie potrafił się z tego błędu wycofać. Gdy już było powszechnie wiadomo, jak silna jest presja inflacyjna i gdy o lockdownach zdążono już zapomnieć, Fed w najlepsze utrzymywał stopy na zerze i „drukował” 120 mld USD miesięcznie, pompując balon na rynkach akcji i wynosząc w stratosferę ceny domów w USA.

Jay Powell na swoich konferencjach prasowych bez mrugnięcia okiem wciskał nam kit, że inflacja „jest przejściowa” i że wcale nie wynika z polityki prowadzonej przez Rezerwę Federalną.  Oraz że dlatego nie ma ani potrzeby ani zamiaru podnieść stóp procentowych. Te same bzdury powtarzali też inni bankierzy centralni: Christine Lagarde czy Adam Glapiński.  Ale to Powell jako szef Fedu pozwalał na te wszystkie proinflacyjne brewerie.

Rezerwa Federalna

Otrzeźwienie nadeszło dopiero w marcu 2022 roku, gdy do szoku popytowego dołączył szok podażowy będący efektem wprowadzenia zachodnich sankcji na Rosję. Ludzie przestraszyli się, że Zachód odetnie świat od rosyjskiej ropy naftowej i gazu ziemnego, co wywindowało kurs „czarnego złota” do 120 USD za baryłkę, a ceny „błękitnego paliw” w Europie wzrosły nawet 10-krotnie. Dopiero wtedy kierowany przez Powella FOMC zaczął ostro podnosić stopy procentowe.

25-punktowa podwyżka z marca ‘22 stanowiła zerwanie z reżymem ZIRP i zapoczątkowała najostrzejszy od 40 lat cykl zaostrzenia polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych.  Do lipca 2026 roku FOMC pod wodzą Powella był nieubłagany i podniósł przedział stopy funduszy federalnych do 5,25-5,50% - czyli poziomu niewidzianego od 22 lat. Był to monetarny szok dla rynków finansowych, który przyniósł równoczesną bessę na rynkach akcji i obligacji, zadając mocny cios tradycyjnym portfelom 60/40.

Fed co prawda nie podniósł stóp tak wysoko, jakby tego wymagała choćby reguła Taylora (czyli do 10-12%) i jakby to zrobił Paul Volcker, ale miał dostatecznie silne cojones, aby na przekór żądaniom inwestorów utrzymywać względnie restrykcyjną politykę monetarną do września 2024 roku.

Miał być jak Volcker. Skończył jak Burns

We wrześniu 2024 roku, tuż przed wyborami prezydenckimi w USA, kierowany przez Powella FOMC bez żadnych ku temu przesłanek zdecydował się nagle obniżyć stopy procentowe o 50 pb. Było to cięcie wręcz paniczne, budzące analogię do roku 2001 czy 2007. Ale tym razem chyba chodziło tylko o utrudnienie powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu. Bo dziwnym trafem Fed ściął jeszcze stopy  w listopadzie i grudniu, zaś po rozpoczęciu kadencji Republikanina wstrzymał się z kolejnymi obniżkami na kolejne 9 miesięcy. Jak widać, nie tylko u nas bankierzy centralni nie są tak naprawdę niezależni.

Prezydent Trump zrewanżował się Powellowi niezbyt kulturalną krytyką i wręcz prostackimi nawoływaniami do obniżenia stóp procentowych pomimo wciąż zbyt wysokiej inflacji. Seria publicznych połajanek i obrażania szefa Fedu w wykonaniu głowy państwa nie miała precedensu w przeszło stuletniej historii Rezerwy Federalnej.  To z pewnością nie ułatwiało prowadzenia polityki monetarnej i musiało się odbić na psychice Jaya Powella.

Tak samo jak bezprecedensowe prokuratorskie śledztwo w sprawie bizantyjskich kosztów remontu gmachu Rezerwy Federalnej. - To są preteksty. Groźba postawienia zarzutów karnych jest konsekwencją tego, że Rezerwa Federalna ustala stopy procentowe w oparciu o naszą najlepszą ocenę tego, co będzie służyć społeczeństwu, a nie zgodnie z preferencjami prezydenta – nie bez racji odcinał się Powell. Szef Fedu miał za sobą wsparcie innych bankierów centralnych oraz wielu amerykańskich polityków. Ostatecznie śledztwo zostało szybko umorzone.

To wszystko jednak nie zmienia podstawowego faktu. Pod rządami Jerome’a Powella Rezerwa Federalna przez ponad 5 lat nie potrafiła wywiązać się ze swego statutowego mandatu. Tj. nie utrzymała inflacji na poziomie 2% w „średnim terminie”. Tutaj liczby są bezlitosne dla ustępującego przewodniczącego Fed. Wykres inflacji

W kwietniu 2026 roku inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych wyniosła 3,8% i była najwyższa od trzech lat. Od 5 lat nie było ani jednego miesiąca, w którym znalazłaby się na poziomie 2% lub niższym.  Średnia inflacja CPI za poprzednie 5 lat sięgnęła 4,5% i byłą przeszło dwa razy wyższa od docelowej. Skumulowany wzrost kosztów życia mierzony indeksem CPI poszedł w górę o 27% zamiast obiecanych 13%. Przez 8 lat rządów Powella podaż pieniądza M2 w Stanach Zjednoczonych urosła o 71%, powiększając się o 9,1 bilionów dolarów. Oznacza to, że blisko 40% istniejących dolarów wykreowano tylko przez poprzednie osiem lat.

Charlie Billelo

Jerome Powell odchodzi w niesławie. I nie chodzi tu tylko o bizantyjskie koszty remontu siedziby Rezerwy Federalnej tylko o dziedzictwo w postaci wciąż nieopanowanej inflacji, utraty zaufania do 2-procentowego celu inflacyjnego i do tempa utraty siły nabywczej dolara. Rządy Powella najlepiej podsumował rynek złota: za jego kadencji cena uncji królewskiego metalu wzrosła z ok. 1200 USD do blisko 4700 USD. Oznacza to spadek siły nabywczej dolara wyrażonej w złocie o blisko 75% w ciągu dekady.

To osiągnięcie na miano „zasług” Arthura F. Burnsa, który przewodził Rezerwie Federalnej w latach 70. XX wieku. Za jego rządów inflacja CPI w USA utrzymywała się w przedziale 5-12%. Zbyt słabe i mocno spóźnione posunięcia Fedu walnie przyczyniły się do tego stanu rzeczy. Jak również uleganie naciskom politycznym płynącym z Białego Domu. Brzmi znajomo?

Zdławienie inflacji i odzyskanie przez dolara pozycji waluty rezerwowej pierwszego wyboru to w znacznej mierze zasługa Paula Volckera, który przejął stery Rezerwy Federalnej pod koniec lat 70. Volcker się nie patyczkował i podniósł stopę funduszy federalnych do 20%. Zabił inflację kosztem dwóch bolesnych recesji z początku lat 80. Powell się na to nie odważył, wybierając uległość wobec Wall Street i polityków. Wszedł więc w buty  Burnsa, a nie Volckera. I tak też zostanie zapamiętany przez potomnych.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
bha
Czyli co!? Teraz będzie Niby już tylko coraz to lepiej ???. A Zadłużenie Ogólne Kraju rosnące już przecież od dekad już blisko 40 Bilionowe! zacznie teraz Niby w końcu spadać?.
maniek_as
" nieograniczony „dodruk” pieniądza" przecież za coś takiego powinna być kara śmierci. To oznacza, że oszczędności wszystkich ludzi stają się z dnia na dzień nic nie warte.
sterl
Jak bez kompetencji to jedyna taka kadencja w FED że balony cały czas rosły i rosną dalej pobijając wszelkie rekordy dmuchania wszechczasów?, a drukowanie papieru to samo tylko że bardzo po cichu, cichutko, żeby nikt nie zauważył..
samsza
Fecet bez kompetencji, ok.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki